​My chcemy Boga

  

Wizyta prezydenta Donalda Trumpa przeszła do historii. Wiele już o niej powiedziano, dlatego komentując to wydarzenie, trudno dodać coś oryginalnego. Prezydent nie zawiódł. Powiedział to, co trzeba było powiedzieć już dawno. Oddał hołd niezłomnej polskiej duszy. Przypomniał nasze trudne historyczne doświadczenia i to, że zawsze dzięki niezachwianej wierze powstawaliśmy z kolan. Nawet wtedy, kiedy wymazano nas z map Europy. Dobitnie podkreślił, o co idzie walka we współczesnym świecie, o co dzisiaj spieramy się z naszymi adwersarzami. Przypomniał, czym są wartości europejskie. Tylko one mogą nas dzisiaj ocalić. To Bóg, rodzina i tradycja.

Przemówienie przy pomniku Powstańców Warszawskich wzruszyło mnie. I miałem przed oczyma kilka obrazów z przeszłości. Najpierw św. Jana Pawła II w Gdańsku. Trzydzieści lat temu przyjechał na Westerplatte i na moje osiedle. I mówił to samo – że musimy pilnować w swoim sercu wartości, że trzeba od siebie wymagać, nawet wtedy, kiedy inni od nas niczego nie wymagają, że naszą siłą są historyczne doświadczenia i solidarność. Byliśmy wówczas młodzi. Słowa Ojca Świętego stały się natchnieniem. To młodzi ludzie, którzy go wówczas posłuchali, dokończyli rok później rewolucję Solidarności. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że czuwała nad naszą ojczyzną Opatrzność. Bo wszystko mogło się potoczyć inaczej. I toczyło się przez wiele lat, bo zły nie zrezygnował. Walka trwała długo i faktycznie dzisiaj dokańczamy ostatecznie przywracanie wolności i godności Polsce.

„Chcemy Boga” – to historyczne słowa wygłoszone w środku Europy, w kraju, który po raz kolejny w historii tej części świata jest ostatnim bastionem chrześcijaństwa. „My chcemy Boga” to słowa pieśni, która towarzyszyła nam w latach komunistycznego zniewolenia. Ona nas niosła. Doprowadziła do zwycięstwa. Już wówczas dziwiły zachodnią Europę pełne polskie kościoły i ludzie, którzy nie siłą czołgów czy pieniędzmi, ale wiarą i modlitwą chcą zmienić rzeczywistość. Dzisiaj dziwią także. Trzeba zrobić wszystko, żeby nasze kościoły nie opustoszały tak jak te w Europie, która we współczesnej wojnie cywilizacyjnej nie ma wartości, do których mogłaby się odwołać. W imię poprawności politycznej dała sobie wyrwać prawa Boże z serca, pozbawiła się fundamentów, na których została zbudowana. Dlatego dzisiaj ponosi klęskę.

I stąd drugi obraz, który mi się przypomniał podczas wystąpienia prezydenta Trumpa. To droga, którą przeszliśmy w ostatnich latach z kibicami. Nasze pielgrzymowanie na Jasną Górę i do Ostrej Bramy, patriotyczne inicjatywy, odrodzenie w sercach wielu młodych ludzi świata wartości, który jest obcy kosmopolitom i tym, którzy są zakorzenieni w świecie lewicowej ideologii. Oni wciąż nie walczą o lepszy świat, ale programowo walczą z Bogiem i programem życia, zaproponowanym ludziom przez Pana Jezusa. Przeżyliśmy ataki, drwiny, marginalizowanie naszych działań, nawet represje. Powrót do Boga oraz naszych narodowych tradycji, pięknej i patriotycznej polskiej młodzieży, zabolał wielu. I wciąż boli. 

Nie zejdziemy z tej drogi nigdy. Dla Polski i Europy. My chcemy Boga.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts