Miroslav Radović nie najlepiej zaczął przygotowania do sezonu 2017/18. Serbski pomocnik już pierwszego dnia obozu poczuł ból w kolanie i udał się na konsultację medyczną do Belgradu. Teraz „Rado” wrócił do Warszawy i - jak mówi - jest umiarkowanym optymistą.

- Jest lepiej, to na pewno. Natomiast to najgorszy uraz jaki może się przytrafić piłkarzowi, najtrudniejszy do wyleczenia. Chrząstka może doskwierać nawet po zabiegu. Przez dziesięć dni dostałem straszny wycisk, trenowałem dwie-trzy godziny dziennie, wzmacniałem mięsień. Dostawałem też zastrzyki wzmacniające chrząstkę. Dziś zaczynam trenować indywidualnie, w czwartek lub piątek będę już pracował z kolegami. Zobaczymy jak będzie - powiedział zawodnik serwisowi legia.net.

W belgradzkiej klinice piłkarz miał okazję pracować z lekarzami, którzy postawili na nogi m.in. Zlatana Ibrahimovicia. Kurowali się tam również piłkarze PSG, Juventusu czy Realu Madryt. Wiele wskazuje na to, że wyprawa była owocna - jest duża szansa, że Radović uniknie operacji, co było w całej sytuacji najważniejsze. 

Nie wiadomo jeszcze kiedy Radović wróci do gry. Na pewno nie zagra w piątkowym meczu o Superpuchar, w którym Legia podejmie przy Łazienkowskiej Arkę. Nie ma też większych szans, by był gotowy na pierwsze spotkanie z IFK Mariehamn w ramach eliminacji Ligi Mistrzów.