​Trump jedzie do Paryża

  

Już jutro wyląduje w Polsce amerykański Air Force One z prezydentem USA na pokładzie. Warto się zorientować, co się stanie po tej niewątpliwie najważniejszej od czasu objęcia rządów przez PiS wizycie politycznej w Polsce. Jednym z kolejnych przystanków Donalda Trumpa jest bowiem Francja z jej nowym prezydentem Emmanuelem Macronem. 

Prezydent Emmanuel Macron zaprosił Donalda Trumpa do Paryża na Święto Narodowe Francji 14 lipca. Amerykański przywódca zaproszenie przyjął – weźmie m.in. udział w defiladzie wojskowej na Polach Elizejskich, a obok żołnierzy francuskich pomaszeruje także oddział US Army, na niebie zaś pojawią się samoloty F-22 i thunderbirdy. Zapraszanie na paradę w Paryżu przedstawicieli innych armii ma już długą tradycję i służy m.in. dyplomacji. Można przypomnieć, że w czasach prezydentury Sarkozy’ego gościem honorowym na trybunie był m.in. prezydent… Syrii Baszar al-Asad. 

Oficjalnym pretekstem do zaproszenia Donalda Trumpa jest 100. rocznica przystąpienia Amerykanów do I wojny światowej i ich udziału w walkach na terenach Francji. Chodzi także o poprawę relacji Paryża z Waszyngtonem, które ostatnio określano jako „szorstkie”. Odrzucenie przez USA paryskiego porozumienie klimatycznego wywołało nad Sekwaną wręcz wściekłość. Wspomina się też drobne złośliwości z tweetów Macrona o Trumpie czy „próbę sił” podczas uścisku dłoni na szczycie w Brukseli. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż trwa współpraca obydwu państw na wielu polach międzynarodowych, np. ostatnio coraz lepsza w Syrii. Dla Donalda Trumpa, który zaproszenie przyjął, jest to szansa poprawy wizerunku za granicą, ale przy okazji i u siebie w kraju.

Tymczasem francuskie media podchodzą do tematu dość infantylnie. Miejscowe gazety sugerują, że Trump jest wielbicielem wojskowych parad, wspominają, że jego żona Melania była w Paryżu modelką, więc ma sentyment do miasta, piszą także mało skromnie, że amerykańska para prezydencka „lubi kulturę francuską”. Bardziej poważne komentarze podkreślają, że pomimo różnicy zdań w wielu kwestiach Francja i USA pozostają „aliantami i krajami przyjacielskimi”. Biały Dom wskazuje z kolei na wspólną walkę z terroryzmem i partnerstwo ekonomiczne. Francuskie media w kontekście podróży amerykańskiego prezydenta do Europy przypominają, że przed szczytem G20 będzie on gościł w Polsce, gdzie potwierdzi „poparcie dla bliskiego sojusznika”, i wskazują, że na trasie podróży nie ma Wielkiej Brytanii.

Nastawienie Francuzów wobec Amerykanów ma dość schizofreniczny charakter – z jednej strony to naśladownictwo i cichy podziw, a z drugiej strony – niechęć i poczucie wyższości. Udział Donalda Trumpa w święcie 14 lipca budzi także mieszane reakcje polityków. Niechętna jest zwłaszcza skrajna lewica. Jej przedstawiciel Jean-Luc Mélenchon oświadczył nawet, że „Trump nie będzie mile widziany”, i dodał, że „14 lipca to święto wolności Francuzów”, amerykański prezydent zaś jest „przedstawicielem NATO zniewalającego nas w międzynarodowej koalicji, w której nie odgrywamy żadnej roli”. Krytycznie do wizyty Trumpa podchodzą także socjaliści. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że niezależnie od osobistych przekonań Macron jako prezydent stara się prowadzić realistyczną politykę, w której USA są jednym z najważniejszych podmiotów. Poza wszystkim miło będzie także popatrzeć na… „konfrontację” pierwszych dam.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts