W Moskwie wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa jest oceniana jako wymierzona przeciw Rosji, ale Kreml zachowa milczenie w oczekiwaniu na rezultaty spotkania Trumpa z prezydentem Władimirem Putinem w Hamburgu - prognozuje rosyjski politolog Iwan Preobrażeński. Dodaje, że Kreml zachowa milczenie w sprawie wizyty Trumpa w Polsce.

Komentarz "Przeciw komu Trump chce przyjaźnić się z Polską?" autorstwa Preobrażeńskiego, eksperta w sprawach Europy Środkowej i Wschodniej, opublikował portal Rosbałt w poniedziałek wieczorem.

Politolog zaznacza, że Trump "narusza tradycje ostatnich dziesięcioleci", do tej pory nie składając wizyt w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii.

Logiczne byłoby, gdyby teraz, choćby za drugim podejściem, (prezydent USA) odwiedził największych sojuszników europejskich. Jednak Trump zaczyna od Polski

- pisze Preobrażeński.

Zaznacza, że Trump w Polsce obecny będzie na szczycie Trójmorza, i dodaje, że Polskę "można uważać za główny motor" tego projektu. W Moskwie - wskazuje ekspert - ta idea jest przez wielu czcicieli geopolityki postrzegana jako nowa próba odgrodzenia Rosji od Europy za pomocą "kordonu sanitarnego", który ciągnął się będzie od Morza Bałtyckiego do Czarnego i Adriatyckiego i będzie porównywalny z Rosją gospodarczo, a nawet pod względem liczby mieszkańców.

Preobrażeński prognozuje, że Kreml zachowa milczenie w sprawie wizyty Trumpa w Polsce.

Nawet jeśli ta podróż jest jawnie wymierzona zarówno przeciwko państwom zachodnioeuropejskim, jak i przeciwko Rosji, to dla Moskwy nie ma teraz żadnych racji, by publicznie obrażać się na Trumpa przed jego spotkaniem w Hamburgu z (prezydentem) Władimirem Putinem

- pisze politolog.

Natomiast jeśli prezydentom Rosji i USA "zupełnie nie uda się dogadać", to - jak prognozuje ekspert - "moskiewscy komentatorzy polityczni od razu przypomną amerykańskiemu przywódcy jego polską podróż i zarzucą mu próbę izolowania terytorialnego Rosji od UE".

Preobrażeński stawia tezę, że obecnie zarówno Trump, jak i władze Rosji poszukują sojuszników w znacznym stopniu zależnie od bieżącej sytuacji i wydarzeń politycznych. Kończy komentarz uwagą:

"choć jeszcze wczoraj te same Niemcy mogły być wrogiem, to jutro, na tle zaostrzenia się relacji z USA, jak najbardziej mogą być ogłoszone sojusznikiem przeciwko Polsce".