Wojciech Malajkat stał się - chyba mimo woli - bohaterem dnia na Twitterze. Aktor i sympatyk Komitetu Obrony Demokracji pożalił się dziś, że przyjazd do Warszawy prezydenta USA zablokuje zorganizowany przez niego festiwal, po czym zachował się dość niekonwencjonalnie. Poprosił o finansowe wsparcie Donalda Trumpa. „Pozycja Kuźniara jako Króla Cebuli zagrożona” - podsumowują internauci.

Prezydent USA będzie gościł w Warszawie 5 i 6 lipca. W czwartek będzie rozmawiał w cztery oczy z Andrzejem Dudą, spotka się również z liderami państw Trójmorza i wygłosi przemówienie na pl. Krasińskich.

Pierwsze publiczne przemówienie prezydenta Trumpa w Europie to historyczne wydarzenie, w którym wezmą udział prezydent Andrzej Duda, premier Beata Szydło oraz przywódcy jedenastu krajów europejskich biorący udział w szczycie Trójmorza w Warszawie

- podała dziś na swojej stronie internetowej ambasada USA, która organizuje wystąpienie Donalda Trumpa na pl. Krasińskich.

W tym czasie w Akademii Teatralnej w Warszawie odbywać się ma Festiwal „ITSelF”. Dyrektor artystyczny wydarzenia Wojciech Malajkat napisał w związku z tym list do amerykańskiego przywódcy. Zaznaczył, że z powodu zabezpieczeń związanych jego wizytą dostęp do budynku akademii będzie niemożliwy. I chciałby jakiejś rekompensaty.

Czytaj więcej: Trump przyjeżdża do Polski. I się zaczęło - list napisał Żakowski, ale przebił go Malajkat

Momentalnie absurdalność całej tej sytuacji wychwycili internauci. Malajkat stał się bohaterem dnia w tym serwisie społecznościowym, a rekordy popularności zaczęły bić wpisy z hasztagiem #dajMalajkatowi. Czytając niektóre z nich można boki zrywać ze śmiechu.