Jakub Rzeźniczak odchodzi z Legii. 30-letni obrońca, który jest najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii stołecznego klubu, zagra w egzotycznej lidze azerskiej. Rzeźniczak zwiąże się z tamtejszym Karabachem Agdam dwuletnim kontraktem i dostanie dużą większą niż w Legii pensję.

Rzeźniczak tak mocno wpisał się w legijny krajobraz, że aż trudno wyobrazić sobie, że zmienia miejsce pracy. To jednak prawda - nadchodzi czas pożegnania. Trzydziestolatek czuje, że najlepsze momenty w Legii ma już za sobą i chce skorzystać z okazji do zarobienia większych niż w Polsce pieniędzy. A Karabach Agdam zapłaci mu dwa razy tyle niż ma w Legii. Lada moment obrońca wyleciał na testy medyczne do Azerbejdżanu - obecnie czeka na wizę - i powinien zadebiutować w nowej drużynie w meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów z gruzińską SK Samtredią. W drużynie mistrza Azerbejdżanu „Rzeźnik” spotka znanego z występów w Jagiellonii Białystok Daniego Quintanę. Zespół już od 2008 roku prowadzi Gurban Gurbanov, wieloletni reprezentant Azerbejdżanu.

Rzeźniczak odchodzi z Legii jako najbardziej utytułowany piłkarz w historii klubu i jeden z kapitanów drużyny. Od 2004 roku, kiedy przyszedł do Warszawy, sięgnął z Wojskowymi po pięć tytułów mistrza Polski, sześć Pucharów Polski i jeden Superpuchar. W koszulce z „eLką” na piersi rozegrał 376 meczów i jest to czwarty rezultat w historii klubu - wyprzedzają go tylko legendy klubu Lucjan Brychczy, Jacek Zieliński i Kazimierz Deyna. Jako obrońca nie może pochwalić się gradem bramek dla Legii, ale w ciągu niemal 13 lat występów w warszawskim klubie - z przerwą na wypożyczenie do Widzewa - strzelił 15 goli. Rzeźniczak miał nadzieję, że uda mu się jeszcze rozegrać w przyszłym sezonie 250. mecz w barwach Legii w rozgrywkach ekstraklasy, ale nie będzie mu to jednak dane.

Ostatnie miesiące nie były dla „Rzeźnika” udane. Miał nadzieję, że przy Jacku Magierze odżyje, jednak przegrywał rywalizację na środku obrony z Michałem Pazdanem i Maciejem Dąbrowskim. Im dłużej był rezerwowym, tym częściej można było usłyszeć o propozycjach dla niego. Interesowały się nim kluby z Iranu, amerykańskiej MLS, głośno mówiło się o ofercie z izraelskiego Hapoelu Beer Szewa. Ostatecznie skusiły go warunki finansowe jakie zaproponował Karabach. – Dzięki Kuba za wyjątkowe chwile razem – pożegnał obrońcę na Twitterze były właściciel Legii Maciej Wandzel.