Prorok nad Bałtykiem

  

To z wizyty Jana Pawła II w Gdańsku i Gdyni 30 lat temu pochodzą jedne z najbardziej pamiętnych mów i homilii Jana Pawła II. Słyszał je i kojarzy chyba każdy polski katolik, nawet jeśli nie wie, kiedy padły te słowa. Co więcej, przesłanie papieża Polaka z czerwca 1987 r. wciąż pozostaje aktualne.

Właśnie minęła 30. rocznica trzeciej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny w czerwcu 1987 r. Każda wizyta papieża Polaka w kraju była historycznym wydarzeniem, lecz ta właśnie (oprócz tej pierwszej, z 1979 r.) była szczególna. Jej najważniejszym etapem zaś była pierwsza wizyta papieża na Wybrzeżu.

Pomorze Gdańskie to kolebka Solidarności. Dlatego przez lata władza ludowa nie pozwalała nie tylko na wizytę papieża w Gdańsku czy Gdyni, ale też na nic, co mogłoby dać pretekst do zgromadzenia pod sztandarami wiary czy patriotyzmu. Zezwolenie na przyjazd Jana Pawła II do Gdańska i Gdyni w końcu jednak przyszło. Jako gest dobrej woli wobec Kościoła na fali pierestrojki, która docierała już wtedy także do Polski rządzonej przez Jaruzelskiego. Takie były kalkulacje władzy, natomiast Solidarność i polscy katolicy mieli okazję, by się pokrzepić i policzyć po latach „nocy stanu wojennego”. Bo wrażenie wzmagane przez propagandę było takie, że Solidarność i jej ideały już mało kogo w Polsce obchodzą.

Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Na kulminacyjnej dla całej pielgrzymki mszy św. dla ludzi pracy w Gdańsku-Zaspie było milion pielgrzymów. Było to więc największe zgromadzenie w całej historii tysiącletniego miasta. Nie zabrakło transparentów i flag Solidarności. Cała Polska mogła zobaczyć, że związek żyje. I żyje polski Kościół, mimo brutalnych i zbrodniczych prób spacyfikowania go w pierwszej połowie lat 80. przez komunistów.

„Człowiek nie może być dla człowieka towarem”

To z pobytu Jana Pawła II na Wybrzeżu przed 30 laty pochodzi duża część pamiętnych mów i homilii Jana Pawła II skierowanych do polskich wiernych. Słyszał je i kojarzy chyba każdy polski katolik, nawet jeśli nie wie, kiedy padły te słowa. Coś jak z dramatem „Wesele” Wyspiańskiego, pełnym arcypolskich i arcydzielnych cytatów, które weszły do języka potocznego i używane są nawet przez ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z czytaniem klasyków. Święty Jan Paweł II z pewnością na to porównanie by się nie obraził. Podobnie jak Stanisław Wyspiański, związany był wszak z Krakowem, cenił dramaturga i kochał teatr.

Coś z wielkiego teatru miała zresztą tamta msza św. dla robotników na gdańskiej Zaspie. Papież przewodniczył Eucharystii i wygłaszał homilię z wysokości jednego z najpiękniejszych ołtarzy w całej historii Kościoła. Ten ołtarz, stylizowany na statek, zaprojektowany został przez wybitnego artystę gdańskiego Mariana Kołodzieja. Polski papież, Piotr naszych czasów, przemawiał więc do tłumów z „mostka kapitańskiego”. „Pozwólcie wypowiedzieć się papieżowi, skoro chce mówić o was, a w pewnym sensie za was” – nawoływał w odpowiedzi na skandowanie „niech żyje papież”. Potem hasło „O nas i za nas” zostało przez episkopat wybrane jako podsumowujące całą pielgrzymkę. Oddawało też znaczenie postaci Jana Pawła II dla Polski i Polaków. Po latach okazało się, że to „o nas i za nas” odnosi się nie tylko do Polaków z lat 80., ale też do późniejszych czasów, także do nas dzisiaj, w 2017 r.

Solidarność to znaczy jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”. „Praca nie może być traktowana – nigdy i nigdzie – jako towar, bo człowiek nie może dla człowieka być towarem” – upominał Jan Paweł II.

Drodzy bracia i siostry! Ze stoczni, z portów i ze wszystkich gdańskich zakładów pracy, i nie tylko stąd, z różnych stron Polski. Drodzy bracia i siostry, ludzie pracy, środowiska pracy na całym świecie, dziękują wam, żeście podjęli tę trudną »pracę nad pracą«, żeście podjęli tę szlachetną walkę, zmaganie się o godność ludzkiej pracy. […] Zdziwienie, ale także podziw i szacunek budził widok robotników polskich spowiadających się i przystępujących do Komunii świętej na terenie zakładu pracy. […] A jednak tak tutaj było! I słusznie” – mówił papież.

I tak rzeczywiście było. Polska wzbudziła w latach 80. nadzieję i podziw na całym świecie. I wśród prawicy, i wśród lewicy, i wśród wierzących, i niewierzących. Solidarność pokazała, że inny, lepszy świat jest możliwy. Co z tego zostało?

Są tacy, którzy uważają się za konserwatywnych katolików i patriotów, ale jednocześnie są liberałami gospodarczymi, dlatego nie chcą znać społecznej części nauczania Jana Pawła II. Na szczęście, nie ma ich znowu tak wielu, bo prawica w Polsce, po latach błądzenia, zdaje się wreszcie z powagą odnosić do nauczania społecznego Kościoła i myśli społecznej Jana Pawła II. Gorzej musi być z lewicą, skoro Partii Razem (która ma być nadzieją na odnowę lewicy) ostatnio przeszkadzała konferencja na temat nauki społecznej Kościoła zorganizowana w Gdyni w przeddzień 30. rocznicy tamtej pielgrzymki papieskiej.

„Każdy ma swoje Westerplatte”

Podczas spotkania z młodzieżą na Westerplatte padły słowa, które również stały się klasyką: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje w swoim życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można »zdezerterować«. Wreszcie – jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba »utrzymać« i »obronić«, tak jak to Westerplatte w sobie i wokół siebie” – nauczał papież, uświadamiając, że aby być szczęśliwym i wolnym, trzeba być gotowym bronić wartości, bronić bliźnich i siebie samego („Westerplatte w sobie i wokół siebie”).

Z kolei podczas spotkania z chorymi i pracownikami służby zdrowia w bazylice Mariackiej w Gdańsku 30 lat temu papież powiedział między innymi: „Opieka nad ludźmi niesprawnymi i starymi, opieka nad ludźmi chorymi psychicznie – te dziedziny są bardziej niż jakakolwiek inna dziedzina życia społecznego miernikiem kultury społeczeństwa i państwa”. Nic dodać, nic ująć. Czy więc wolna Polska jest w stanie zapewnić godne życie tym najsłabszym, ciężko i przewlekle chorym? Niestety, różnie z tym bywa. Przez długie lata III RP zaniedbywano najsłabszych. W rezultacie wciąż choroba i niepełnosprawność zbyt często w Polsce oznaczają wykluczenie społeczne, nie tylko dla samych pacjentów, ale też ich rodzin.

Ostatnia szansa?

Przez większość okresu wolnej Polski, po 1989 r. polskie elity (ale też wielu zwykłych Polaków) odrzucały ideały głoszone przez Jana Pawła II. Powszechna była wiara w „cudowne” skrajnie liberalne recepty. Nawet polski Kościół nie chciał (bądź nie potrafił) odnieść się do nowej rzeczywistości społeczno-gospodarczej. Sam Jan Paweł II podczas późniejszych pielgrzymek do Polski, zwłaszcza tej w 1991 r., nie ukrywał rozczarowania kierunkiem, w jakim idą polskie sprawy.

Dopiero od paru lat powoli kolejni ludzie i środowiska w Polsce odkrywają, że bez solidarności i ludzkiego oblicza kapitalizm zjada własny ogon, a nasza gospodarka nigdy nie wyjdzie z „pułapki średniego dochodu”. Powstały ostatnio warunki dla lepszego urządzenia Polski, bardziej w duchu Solidarności i Jana Pawła II. Stworzył się odpowiedni klimat społeczny, intelektualny, gospodarczy i polityczny. Sporo polityków, ekonomistów, dziennikarzy, a nawet biznesmenów zaczęło mówić ludzkim głosem o gospodarce czy pracy.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl