Tomasz Jodłowiec może mówić o pechu. Defensywny pomocnik Legii nabawił się kontuzji pięty nie może trenować. Czarna seria „Jodły” trwa od dawna, choć była spowodowana nie tylko urazami.

Jeszcze przed Euro 2016 kibice zachwycali się fantastyczną formą rosłego pomocnika. Jodłowiec był liderem drugiej linii warszawskiego zespołu i solidnym punktem reprezentacji Polski. Ówczesny trener Legii Stanisław Czerczesow deklarował, że jest w stanie sprzedać piłkarza za 5 mln euro i nic nie wskazywało na załamanie formy u zawodnika. To nastąpiło jednak już latem - wyczerpany sezonem Jodłowiec był kompletnie bezproduktywny, oddając pole Michałowi Kopczyńskiemu. Zimą Jacek Magiera starał się odbudować piłkarza, dał mu też czas na uporządkowanie spraw prywatnych (piłkarz ma problem z hazardem - przyp. GPC). Wiosną Jodłowiec pojawiał się na boisku częściej, choć nadal nie zachwycał.

Legia najchętniej wypożyczyłaby „Jodłę” do Śląska Wrocław, ale sam zawodnik nie jest skory do zmian. Wiele wskazuje też na to, że i tym razem nie będzie w stu procentach gotowy do startu sezonu. Podczas zgrupowania w Warce przez kilka dni narzekał na uraz pięty i ból stopy tak silny, że musiał chodzić o kulach. Sztab Legii zdecydował się odesłać Jodłowca do Warszawy, gdzie będzie miał lepsze warunki do leczenia i rehabilitacji. Nie wiadomo kiedy będzie gotowy do gry.