IPN rozpoczyna współpracę z Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. List intencyjny w tej sprawie podpisali prezes Instytutu Jarosław Szarek oraz dyrektor Muzeum – Aleksander Ostasz. Na terenie filii tej placówki – Muzeum Zimnej Wojny w Podborsku powstanie wystawa edukacyjna IPN, złożona m.in. z sowieckich propagandowych pomników, które usunięto z ulic i skwerów naszych miast. Dla tej ekspozycji wykorzystany będzie niezwykły obiekt – dawny magazyn sowieckiej broni atomowej. O jego istnieniu w czasach PRL wiedziało zaledwie kilkanaście osób.

Muzeum Zimnej Wojny i film o nim, jaki prezentujemy, pokazują, jak byliśmy zależni od ZSRS. Te głowice atomowe, jakie tam przechowywano, miały zostać użyte, by zniszczyć cywilizację europejską. Chcemy też pokazać historię propagandy totalitaryzmu – to również był element zimnej wojny. Dlatego nie możemy takich obiektуw jak pomniki „wdzięczności” armii sowieckiej tolerować w przestrzeni publicznej – powiedział dr Szarek.



W Podborsku zostaną także pokazane portrety ludzi, którzy zapłacili wysoką cenę za walkę z systemem sowieckim. Instytut nie zamierza tworzyć skansenu pomników. Dyrektor Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu Aleksander Ostasz zaprosił do placówki i jej filii w Podborsku. 

Jest co oglądać, mam też nadzieję, że wspólnie z IPN stworzymy fascynującą wystawę i postaramy się, by wszystko miało charakter edukacyjny. 

– zapowiedział.



Z kolei dr Maciej Korkuć, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Krakowie przypomniał, że „obiekty wdzięczności armii sowieckiej” nie powinny być nawet uważane za pomniki, bo nierzadko powstawały na podstawie zarządzeń i na polecenie Sowietów. Władze lokalne dostawały krótki czas na realizację takiego przedsięwzięcia:

Te obiekty były przez Polaków nierzadko niszczone, nawet wysadzane w powietrze. Tak było np. w Nowym Sączu, gdzie już 31 grudnia 1946 roku Stanisław Piszczek – „Okrzeja” w taki sposób „pozbył się” monumentu. 

Na wystawę, jaką zaplanował IPN, wybrano kompleks o powierzchni 300 ha. Ten „obiekt 3001” w Podborsku powstał w latach 1967-69 w ramach polsko-sowieckiego porozumienia. Zadaniem specjalnym o kryptonimie „Wisła” było wybudowanie przez ludowe Wojsko Polskie dwóch schronów o powierzchni 986 m kw. każdy. Były w nich hale załadunkowe, połączone z czterema magazynami amunicji atomowej, łącznie mogło tam być nawet 160 głowic jądrowych. Obiekt był zamaskowany, a teren – patrolowany.



Miał zapewnić atomowe wsparcie dla Armii Sowieckiej, a mógł przyczynić się do ataku na demokratyczne kraje Europy i świata. Zadaniem „obsługi” było wydanie amunicji jądrowej po rozpoczęciu operacji wojskowej. Zostałaby ona przekazana wojskom rakietowym i kontrolowanym przez Sowietów lotniskom w Chojnie oraz Bagiczu.



Gdy na początku lat 90. XX w. wojska sowieckie opuszczały nasz kraj, teren przeszedł w polskie ręce. Początkowo zarządzała nim Marynarka Wojenna, później – Służba Więzienna, a w 2015 roku kontrolę przejęły władze powiatu kołobrzeskiego i Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. W ubiegłym roku w bunkrze nr 17 zainaugurowało działalność Muzeum Zimnej Wojny.

Dzięki partnerowi, z którym IPN podejmuje współpracę – Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu – można na tym terenie stworzyć ekspozycję o innej narracji niż ta planowana niegdyś w Bornem Sulinowie. Instytut nie chce bowiem „gabinetu osobliwości” i kuriozów z minionej epoki. Magazyn broni atomowej, przeznaczonej do podboju demokratycznych państw Zachodniej Europy, wyjątkowo działa na wyobraźnię zwiedzających. Relikty dawnych sowieckich i peerelowskich monumentów w cieniu atomowych magazynów w Podborsku zyskają właściwą „oprawę” – mają nadzieję przedstawiciele IPN. Stojąc w atomowym bunkrze przed mapą pokazującą planowane uderzenia w nadchodzącym globalnym konflikcie, uświadamiamy sobie, że to, co zaczynało się od stawiania w każdym mieście pomnika z sierpem i młotem, miało zakończyć się Armagedonem. Zwiedzający taką wystawę mają szansę zdać sobie sprawę, czego udało się uniknąć.

W Podborsku zupełnie inny wymiar będzie mieć także opowieść o rosnącym oporze wobec narzuconego sowieckiego jarzma, o akcjach zbrojnych podziemia, sabotażu czy wreszcie happeningach wymierzonych w komunistyczne pomniki. Te miały być widoczne wszędzie – o Podborsku miał nie wiedzieć nikt. Połączenie tych elementów pokazuje prawdziwe oblicze komunistycznego reżimu – twierdzą naukowcy z IPN.