Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold, poseł Małgorzata Wassermann, była gościem Michała Rachonia, w programie "Minęła 20" - rozmowa dotyczyła przesłuchania Marcina P. Posłanka przyznała, że działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w tej sprawie były prowizoryczne. - To, co pokazują prace komisji, jeśli chodzi o działania służb specjalnych, nie mieści się w głowie - powiedziała Wassermann.

Przed komisją śledczą ds. Amber Gold stanął dziś były szef spółki Marcin P. Świadek w swoich zeznaniach przyznał, że miał przecieki z ABW i od końca lipca 2012 wiedział, że zostanie zatrzymany.

 - Informację o aresztowaniu przyniósł mi do domu funkcjonariusz ABW z Gdańska na tydzień-półtora przed aresztowaniem, z informacją taką, że mam się przygotować, że pójdę siedzieć. - zeznał Marcin P.


Małgorzata Wassermann mówiła w TVP Info, że widziała notatki z działań ABW w tej sprawie. 

- Gdzie są wszystkie techniki operacyjne? Gdzie jest konkretny plan działania? - pytała szefowa komisji śledczej.

- Ja sobie zadałam trud i przeczytałam te zeznania, które zostały wtedy zgromadzone. Szkoda było czasu - dodała posłanka. - To były sztampowe pytania, z których nic nie wynikało. Natomiast w tym czasie nie było podsłuchu, obserwacji, bilingów, zabezpieczenia majątku, nie było wejścia do banku, blokowania kont.

- To była po prostu prowizorka. - dodała Wassermann.