Już miesiąc po wypuszczeniu P. z zakładu karnego mężczyzna rozpoczął działalność Amber Gold. A czemu został wypuszczony na rok? Bo... spalił mu się dom. P. odmawia odpowiedzi na najważniejsze pytania, m.in. kiedy zdecydował się na stworzenie Amber Gold i skąd pochodziły środki na założenie tej działalności.

P. potwierdził, że miał kontakty z osobami publicznymi, m.in. politykami, ale nie chciał powiedzieć, z kim. Nie chciał też zdradzić, z czego utrzymywał się w 2008 i 2009 r. "Odmawiam odpowiedzi na to pytanie" - powtarzał. Przekonywał też, że nie zamierzał uciekać z Polski do Argentyny.

Na pytanie posła Nowoczesnej Witolda Zembaczyńskiego, czy ma coś do zwrócenia Polakom, P. bezczelnie odpowiedział, że nie ma nic do zwrócenia. Oburzył się też na parlamentarzystę za nazwanie Amber Gold "piramidą finansową". Stwierdził, że było to przedsiębiorstwo. "W polskim prawie nie ma pojęcia piramidy finansowe" - podkreślał.

P. wyjaśniał, że pomysł stworzenia Amber Gold powstał w 2008 r.