O istnieniu posła Grzegorza Furgo zapewne wie niewielu Polaków, ale od dzisiaj to się może zmienić. Stał się on bowiem autorem żenującej prowokacji, a właściwie autokompromitacji. Pewnym zdjęcie chciał zaatakować PiS, ale chyba nie wiedział (a może zrobił to celowo), że atak policjanta na uczestnika Marszu Niepodległości miał miejsce za rządów Platformy Obywatelskiej. Wpis szybko znikł, wstyd pozostał.

Poseł Grzegorz Furgo jest jednym z czwórki, która w kwietniu uciekła z Nowoczesnej do Platformy Obywatelskiej. Później "zaistniał" w rozmowie z naszą reporterką.

CZYTAJ WIĘCEJ: Poseł PO kompromituje partyjną narrację ws. imigrantów

Ale największy rozgłos zyskał dzięki wpisowi temu na twitterze.



Specjalnie dla posła Furgo przypominamy fragment naszego tekstu sprzed czterech lat.

Daniel K. został skopany przez policjanta Karola C. podczas Marszu Niepodległości 11 listopada 2011 roku. Policjant zachowywał się bardzo agresywnie, w ataku szału kopał swoją ofiarę nawet po głowie. Po niemal roku wyszło na jaw, że Prokuratura Rejonowa Warszawa - Śródmieście skierowała do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania karnego wobec Karola C. na rok próby. Wcześniej Karol C. usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień i naruszenia nietykalności Daniela K., którego uderzał w głowę, kilka razy kopnął oraz użył gazu łzawiącego, kierując jego strumień na twarz pokrzywdzonego. Postawiono mu zarzuty z art. 231 kodeksu karnego, przewidującego do trzech lat więzienia dla funkcjonariusza publicznego, który przekraczając swoje uprawnienia działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.

Prokuratura wniosła do sądu o umorzenie sprawy C. na rok oraz o zobowiązanie go do zapłaty świadczenia pieniężnego w wysokości 500 zł na wybrany cel społeczny. Fakt, że brutalny policjant zostanie bezkarny wywołał społeczne oburzenie, ale równie wielkim skandalem było prokuratorskie uzasadnienie decyzji.

- Wykonywał on (Karol C. – red.) czynności związane z zabezpieczeniem manifestacji, których przebieg cechował się bardzo dużą agresją ze strony uczestniczących w nich osób - mówił rok temu Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. „Oskarżony działał w napięciu i silnym zdenerwowaniu”.