W Strzelcach Krajeńskich trwa proces, który bulwersuje środowisko patriotyczne. W piątek odbyła się kolejna rozprawa, bo ukarania Tomasza Bickiego z Ruchu Młodzieży Niezależnej, domaga się były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa Zdzisław Jaszczowski. Esbek poczuł się urażony (!), że opisano jego... metody przesłuchań, które dotyczą wydarzeń z 1984 r.

Do Strzelec Krajeńskich przyjechał na rozprawę (w procesie karnym) bard Paweł Piekarczyk, który swoją obecność w sądzie i wsparcie dla Bickiego skwitował słowami: "Dziś wspólnie stoimy tam gdzie RMN, a nie gdzie ZOMO".
 

Jechałem tam z obawą, a wyjechałem zbudowany. Obawę budziło to, że proces między byłym esbekiem i byłym opozycjonistą, w dzisiejszej polskiej rzeczywistości sądowej, mógłby oznaczać wygraną esbeka. Natomiast zobaczyłem tam miejscowe środowisko Ruchu Młodzieży Niezależnej, które od 80-tych lat trzyma się razem. Poznałem mądrych ludzi, którzy przyznają się w swojej działalności do Polski i Pana Boga. Ich firma nazywa się „Szaniec” i zajmuje się myciem samochodów. Wisi na niej antyaborcyjny plakat, reklama „Gazety Polskiej” i wizerunek Jezusa Miłosiernego. Jeden ze wspólników tej firmy jest sądzony przez esbeka za naruszenie dóbr osobistych, bo napisał we wspomnieniach jak kiedyś było.


- mówi portalowi niezalezna.pl Paweł Piekarczyk.

Na proces pojechała też z Warszawy Maryla Ścibor Marchocka, a z Sieldec Maciej Kublikowski, pierwszy przewodniczący siedleckiej „Solidarności” i Aldona Choma z Ruchu Kontroli Władzy.  

Spotkaliśmy się z dawnymi członkami Ruchu Młodzieży Niezależnej, przy czym ja mieszkałem w Warszawie, a oni w Gorzowie Wielkopolskim. Oni za to co robili są bohaterami. Mam nadzieję, że uda nam się zrobić 12 września w Gorzowie Festiwal Wolności. Dziś wspólnie stoimy tam gdzie RMN, a nie gdzie ZOMO. Rozprawa odbyła przy drzwiach zamkniętych. Weszliśmy na salę i sąd nas z niej wyprosił, ale poinformowaliśmy, kim jesteśmy, dlaczego tam przyjechaliśmy. Niezależnie od tego, co orzeknie pani sędzia, bo może to osądzić zgodnie lub nie, z prawem naturalnym. Przyszły wyrok będzie oznaczał nie to czy esbek może zostać wygrać czy nie, ale czy to pani sędzia jest człowiekiem przyzwoitym czy też nie


- dodaje Piekarczyk.

W sądzie byli też koledzy Tomka Bickiego z RMN.

WSPOMNIENIA TOMKA BICKIEGO
 
O działaniach podziemnego Ruchu Młodzieży Niezależnej i procesie z esbekiem opowiadał kilka dni temu „Gazecie Polskiej Codzienne” Andrzej Kamrad w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.  

Jak by Pan opisał Ruch Młodzieży Niezależnej, młodzieżową formację konspiracyjną, która działała w latach 80. w Gorzowie Wielkopolskim i innych miastach zachodniej Polski?
Byliśmy grupą młodych ludzi, którzy z potrzeby sumienia chcieli walczyć z komuną. Nie zgadzaliśmy się z ówczesnym „ładem i porządkiem” panującym w naszym kraju. Wiedzieliśmy, że musimy walczyć. Pomimo naszego młodego wieku czuliśmy, że musimy to robić dla ojczyzny. Nasz sprzeciw wobec panującego ustroju wyrażaliśmy na różne możliwe sposoby, np. malowaliśmy na murach hasła oraz drukowaliśmy i kolportowaliśmy prasę podziemną. W naszych głowach były tysiące pomysłów, nikt z nas nigdy nie zastanawiał się nad konsekwencjami, które nam groziły. A przecież były aresztowania, przesłuchania, pobicia i długie wyroki w więzieniach. Został Pan podziemnym drukarzem, mając 17 lat. Jak pamięta Pan ten czas? W 1986 r. razem z przyjacielem Adamem Bohuszem nawiązaliśmy kontakt z czołowym działaczem RMN i zaoferowaliśmy swoją pomoc. Byliśmy chętni pomagać w jakikolwiek sposób. To właśnie on zaproponował nam prowadzenie drukarni. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że będziemy mogli włączyć się do pomocy w tak znaczący sposób. Zostaliśmy przeszkoleni i następnie zaczęliśmy samodzielny druk. Drukowaliśmy ulotki, plakaty oraz gazetkę „Szaniec”. Nasza działalność wiązała się z odpowiedzialnością i obawą nie o to, że zostaniemy aresztowani, ale że nie ukazałby się wtedy na czas kolejny numer „Szańca”. Nie zastanawialiśmy się nad zagrożeniami. Wiedzieliśmy, że robimy coś dobrego. W najśmielszych myślach nie przypuszczaliśmy, że nasza działalność zapisze się na kartach historii. Myślę, że tamten okres ukształtował mnie jako człowieka, moje dalsze życie, sposób myślenia i poglądy. Jesteśmy dumni, że mogliśmy coś zrobić dla odzyskania niepodległości, by Polska była wolna.


Członkowie RMN na Jasnej Górze w latach 80. Fot. rmngorzow.org

Jak potoczyły się losy ludzi z RMN?
Nie znałem wielu ludzi z RMN, była to jednak konspiracja. Mogę powiedzieć o losach ludzi, których znam – część wyemigrowała, inni pozostali w kraju. Niektórym całkiem nieźle się powodzi, mają własne firmy, innym jest trudniej. Ważne jest to, że nasza grupa na różne sposoby wzajemnie się wspiera i większość przyjaźni trwa do dzisiaj.

Tomasz Bicki, jeden z Pańskich kolegów z RMN, jest wzywany do sądu przez gorzowskiego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa Zdzisława Jaszczowskiego za to, że opisał jego metody przesłuchań. We wspomnieniach z 1984 r. czytamy: „Jaszczowski przyszedł z białą pałą i kazali mi ściągnąć buty, położyć ręce na biurku, nogami oprzeć się na krześle. Byłem skierowany twarzą do Jaszczowskiego, a Zakrzewski lał mnie coraz mocniej pałą. Początkowo zacząłem krzyczeć, a później wyć. Było to bardzo bolesne”. Jaszczowski uważa, że Bicki naraził go na utratę dobrego imienia. Pan chodzi na rozprawy, jak one przebiegają?
Rozprawy odbywają się przy zamkniętych drzwiach. Nie jesteśmy więc wpuszczani na salę rozpraw i nie możemy uczestniczyć w nich bezpośrednio.


Tomasz Bicki w sądzie. Fot. Dariusz Rymar

Adwokat oświadczył, że Bicki nie zamierza przepraszać esbeka. Swoje wspomnienia z czasów RMN zakończył słowami: „nie żałuję z tamtego okresu żadnej chwili, bo to był taki ciekawy czas, a nie każdemu jest dane żyć w takich czasach. Przeżyłem stan wojenny i komunizm. Jak był ten komunizm, to nie zdawałem sobie sprawy, że ten komunizm może upaść. Ten czas, stan wojenny, to był okres, w którym mogłem się jakoś kształtować, formować i mieć określony kręgosłup”. Wierzy Pan, że sąd wyda sprawiedliwy wyrok?
Wierzę w to głęboko, jak kiedyś przed laty jako młody chłopak, że prawda zwycięży, a sąd wyda wyrok sprawiedliwy, godny Wolnej Polski i oddali pozew esbeka. Jesteśmy razem z Tomkiem. Wspieramy go, jak potrafimy. Zawsze w trakcie rozpraw jesteśmy obecni w sądzie. 


Solidarni z Tomkiem Bickim działacze RMN, podczas rozprawy. Fot. Dariusz Bodnar


Wsparcie z udziałem Pawła Piekarczyka i jego kolegów podczas rozprawy. Fot. Archiwum Andrzeja Kamrada

Następna rozprawa będzie odbędzie się 13 września o godz. 9 w sądzie w Strzelcach Krajeńskich. Sędzią jest Katarzyna Zbieg.