Przesłuchanie Michała Tuska na pewno przybliżyło nas do prawdy, ale jeszcze dużo pracy przed nami - powiedziała dziś wieczorem przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann. Według niej, wszystko wskazuje na to, że ktoś chciał wykorzystać syna ówczesnego premiera. Tymczasem internauci komentują dzisiejsze zeznania Michała Tuska przed komisją śledczą.

Wassermann powiedziała w TVP Info, że przesłuchując syna byłego premiera komisja chciała dowiedzieć się, jaka była jego rola w firmie OLT Express, co wiedział wchodząc do tej firmy i na czym polegała jego praca. - Na pewno przybliżył nas w jakiś sposób do prawdy, ale jeszcze dużo pracy przed nami - powiedziała posłanka.

Dodała, że Michał Tusk został zatrudniony jako specjalista od PR-u, natomiast na pytanie przez komisją, czy miał kontakt z firmami reklamowymi i agencjami, które pracowały na rzecz Amber Gold i OLT odpowiedział, że żadnego.

Powstaje więc pytanie: po co on tam przyszedł? Pan Michał Tusk, i to wynika z tej korespondencji, którą prowadził z OLT - że on sam prosił i mówił o tym, iż ma pewne przemyślenia, uwagi. Natomiast ja nie natrafiłam na ani jednego maila, gdzie on zostałby zadaniowany, tzn. poproszony, żeby zrobił to, czy tamto i on przesłałby wytwór swojej pracy

- powiedziała Wassermann.

Pytana, czy mogło być tak, że ktoś chciał po prostu wykorzystać syna ówczesnego premiera odpowiedziała: - Wszystko na to wskazuje.

Szefowa komisji śledczej podkreśliła, że celem działania komisji jest zbadanie dlaczego nie zadziałały instytucje państwa i ludzie, którzy stali na ich czele.

I niestety, to pokazuje, że nie zadziałały w pełnym tego słowa znaczeniu, że po prostu to państwo w ogóle w ówczesnym okresie nie działało

- oceniła Wassermann.

Jak dodała, faktem jest, że w czasach działalności Amber Gold premierem był Donald Tusk i rządziła PO.

I również faktem jest to, że mimo obietnic w stosunku do społeczeństwa nie wyjaśnili tej afery w żadnej sposób. Uznano, że jeżeli aresztowano Marcina i Katarzynę P., to sprawa jest zamknięta. Komisja pokazuje, że nie jest zamknięta, że ktoś jednak co najmniej swoim brakiem działania umożliwił im ten proceder oszukańczy. Dla mnie naprawdę najbardziej szokująca jest ta końcówka, tzn. to, że już wszyscy wszystko wiedzieli i dalej pozwolili to robić

- powiedziała Wassermann.

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) podkreślił w TVP Info, że symbolem środowego przesłuchania była dla niego wypowiedź Michała Tuska, „że wiedział z ojcem, że Amber Gold to lipa”.

Także internauci uznali tę słowa za swoisty klucz wypowiedzi syna byłego premiera. Nic dziwnego, że na Twitterze popularność biją wpisy z hasztagiem #LipaTuska











Małgorzata Wassermann dodała, że w sprawie Amber Gold „łączy już pewne fakty, daty, pewne działania, pewien brak działań”.

I oczywiście zaczyna mi się to układać w pewną całość. I mogę dzisiaj powiedzieć z pełnym przekonaniem - tutaj było niewiele miejsca na przypadek

- podkreśliła.

Dodała, że przyszłotygodniowe przesłuchanie Marcina P. może wnieść bardzo wiele do sprawy. Zaznaczyła, że jeżeli będzie chciał składać zeznania będzie to pierwsze, ale nie ostatnie przesłuchanie.

W jego przypadku każdy z tych wątków będzie poruszany - jak sobie radził z prokuraturą, jak sobie radził z policją, z sądami karnymi

- wyliczyła Wassermann.