- Dobrze zaczęliśmy spotkanie, ale zbyt szybko cofnęliśmy się. Niepotrzebnie tak głęboko zeszliśmy do defensywy. Powinniśmy pójść za ciosem, ale to Słowacy wyrównali. W drugiej połowie zagraliśmy lepiej i mieliśmy więcej sytuacji bramkowych od rywali. Po meczu powiedziałem, że nie możemy się załamywać, bo przed nami jeszcze dwa spotkania - powiedział po przegranym 1:2 meczu Polska - Słowacja piłkarz reprezentacji Tomasz Kędziora.

- Musimy wierzyć, że uda nam się je wygrać. Jeśli gra się na mistrzostwach Europy, to presja jest na każdym meczu - dodał obrońca grający na co dzień w Lechu Poznań. W grupie Polacy zagrają jeszcze z Anglią i Szwecją, które w piątek podzieliły się punktami.

Głos zabrał także bramkarz Jakub Wrąbel, który nie ma za sobą dobrego spotkania. - Przy stracie pierwszej bramki piłka przeszła mi palcach. Przy drugiej starałem się skrócić kąt i piłka przeleciała mi obok nogi. Muszę przeanalizować te sytuacje. Być może zgubiła nas euforia po szybko zdobytej bramce. Zabrakło nam też doświadczenia, bo mieliśmy swoje okazje na kolejne bramki. Po meczu powiedzieliśmy sobie, że turniej jeszcze się nie skończył i wciąż mamy szanse na awans. Przegraliśmy tylko jeden mecz i w kolejnych musimy powalczyć o trzy punkty - skomentował.

- Do następnego meczu musimy podejść bardziej zdecydowanie, bo w meczu ze Słowacją zabrakło nam jaj. Musimy pokazać, że je mamy i zgarnąć trzy punkty. Wówczas wróci do nas wiara w awans. To trener Marcin Dorna ustala skład, ale byłem przekonany, że jeśli nie zagram od początku, to wejdę na boisko na 10-20 minut. Tak się nie stało, ale nie zwieszam głowy i nie jestem zły na tę sytuację

- zakończył Krystian Bielik. 19-latek tym razem nie pojawił się na boisku, choć angielski „Guardian” przekonuje, że obrońca Arsenalu, który w minionej rundzie grał na wypożyczeniu w Birmingham City, może być jedną z gwiazd młodzieżowego Euro odbywającego się na polskich boiskach.