Prezydent Serbii na stanowisko premiera powołał Anę Brnabić. Do tej pory kobieta pełniła funkcję ministra administracji publicznej i lokalnej. W przyszłym tygodniu ma nastąpić jej zaprzysiężenie na nowe stanowisko. Zaskoczeniem nie jest fakt, że stanowisko prezesa Rady Ministrów zdecydowano się powierzyć kobiecie, ale to, że w tak konserwatywnym kraju jakim jest Serbia, na szefa rządu wybrano lesbijkę.
 
Kobieta otwarcie przyznaje się do swojej orientacji seksualnej. Jej wybór z całą pewnością nie pozostanie bez wpływu na sytuację środowisk LGBT w Serbii, gdyż Brnabić już jako minister administracji publicznej i lokalnej okazywała im przychylność.
 
Wybór właśnie takiej osoby na premiera nie jest przypadkowy. Serbia przez środowiska LGBT uznawana jest za kraj, który względem gejów i lesbijek wykazuje się dyskryminacją, nękaniem i przemocą, natomiast poprawne politycznie Amnesty International zaklasyfikowało Serbię jako jedno z wielu państw, gdzie istnieje wyraźny brak woli do walki z homofobią i transfobią. Bierze się to z tego, że w Serbii homoseksualne gospodarstwa domowe nie są uznawane za rodziny i w związku z tym nie mogą korzystać z tych samych praw, jakie przysługują normalnym heteroseksualnym rodzinom. Państwo serbskie dotychczas argumentowało to tym, że wkład społeczny wspólnot homoseksualnych jest mniejszy, stąd nie powinny korzystać z tych samych przywilejów.
 
Nowy prezydent Serbii Aleksander Vuvić, związany z lewacką Serbską Partią Postępową, został zaprzysiężony jako głowa państwa 31 maja bieżącego roku. W ramach swojej prezydentury obiecał poprawę praw gejów w kraju, aby tym sposobem zbliżyć państwo do członkostwa w Unii Europejskiej. Realizację swoich obietnic rozpoczął bardzo szybko, powołując na premiera lesbijkę. Ana Brnabić ma więc misję, aby uczynić ten konserwatywny kraj bardziej postępowym. Ciekawe też, że prezydent Vuvić otwarcie przyznaje, że akceptacja LGBT jest warunkiem wejścia do UE.