Paweł Rabiej następnym razem zastanowi się, zanim wejdzie do studia razem z Robertem Mazurkiem. Wystarczyło tylko parę pytań, by polityk Nowoczesnej sam się zaorał… z małą pomocą redaktora. Poszło o blokowanie legalnej manifestacji. Internauci wprost nie wierzą, że taka osoba będzie startowała w wyborach na prezydenta Warszawy.

10 czerwca wieczorem podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie kilkadziesiąt osób usiadło w poprzek jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki uczestnikom Marszu Pamięci. Policja skierowała 91 wniosków do sądu za blokowanie jezdni na drodze marszu. Wśród kontrmanifestujących był m.in. Władysław Frasyniuk, który chce zaskarżyć działania policji.

Temat poruszono dziś w RMF FM.

Uważam, że Władysław Frasyniuk był tam, by przypomnieć nam o wartości jaką jest wolność. Myśmy w Nowoczesnej mówili, że ograniczanie demonstracji poprzez wprowadzenie demonstracji cyklicznych to nie jest dobry pomysł – powiedział Rabiej.
Ale zaraz. Ale można w takim razie blokować legalną demonstrację czy nie można? – dopytał prowadzący.
W jakim sensie blokować legalną demonstrację?
Siedząc sobie na ulicy tam, gdzie chce ona przejść. Czy można urządzać protest polegający na zablokowaniu trasy legalnej demonstracji?
W momencie, w którym w Polsce obowiązują przepisy, które utrudniają organizowanie legalnych demonstracji – a obowiązują i one powinny być zmienione – uważam, że takie prawo jako obywatele posiadamy.

 

Na co prowadzący słusznie zauważył:
 

To powinien pan w takim razie stanąć w obronie radnej Kołakowskiej z Gdańska. Jest to radna PiS, która stanęła przed sądem, za blokowanie parady równości w Gdańsku. Ona też sobie usiadła na ulicy.
To są jednak dwa odrębne przypadki… - wypalił zmieszany Rabiej.


Robert Mazurek miał ubaw. Stwierdził na koniec. „Przecież to jest hipokryzja w czystej postaci”.

Zobacz wideo:
 



Internauci doszli do tych samych wniosków.