Żenada - to słowo przychodzi na myśl, gdy uważnie przysłuchamy się wymianie zdań podczas imprezy w restauracji "Sowa & i przyjaciele", w której brali udział ministrowie rządu Platformy, szef BOR i ksiądz-celebryta znany głównie z TVN. "Nasza piosenka jest bardzo krótka: wódka i jeszcze raz wódka" - to przyboczny Donalda Tuska, czyli Paweł Graś. Są też toasty za zdrowie Mariana Janickiego.

Dzisiaj rano TVP Info ujawnił treść rozmów zarejestrowanych trzy lata temu w ulubionej restauracji polityków Platformy Obywatelskiej. Tym razem w roli głównej był jednak ksiądz Kazimierz Sowa, który od dawna bryluje jako komentator TVN, a zresztą był szefem jednego z kanałów.

To z jego ust padają skandaliczne słowa o "Gazecie Polskiej":

"Jurek, nie polemizować… zniszczyć, naprawdę, tu uważam, że nie ma się wiesz.. żadnych…"


CZYTAJ WIĘCEJ: Wraca afera podsłuchowa. Ujawniono NOWE TAŚMY. Tak ks. Sowa i Jerzy Mazgaj chcieli niszczyć „Gazetę Polską”

Na tej groźbie skoncentrowała się dzisiaj uwaga wszystkich, bo brzmiały jak groźba. Warto jednak przeanalizować inne dialogi pomiędzy "gwiazdami" tego nagrania. Pokazują poziom degrengolady i kultury osobistej.

Szczególnie wymowna jest sytuacja, gdy podchodzi kelner i pyta co podać. Odzywa się wtedy Graś:

"Nasza piosenka jest bardzo krótka: wódka i jeszcze raz wódka".


To rzecznik rządu Donalda Tuska, a ksiądz Sowa podchwytuje:

"Teraz rozumiem, dlaczego Paweł jest Pierwszy Sekretarzem".

Potem padają okrzyki: "Zdrowie pana generała!". To za Mariana Janickiego, skompromitowanego szefa BOR. "Jak pan generał będzie zdrowy, to i wszyscy są zdrowi!" - słychać następnie.