Wicepremier Mateusz Morawiecki podkreślił, że w sporze taksówkarzy z Uberem trzeba znaleźć złoty środek. Chodzi o to, aby obie strony nie tylko konkurowały na równych zasadach, ale też płaciły w Polsce podatki.

O odniesienie się do konfliktu między taksówkarzami i Uberem Morawiecki proszony był przez laureatów XXX Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej. Wicepremier spotkał się z nimi w resorcie rozwoju. Pytany był, czy jest w stanie poprzeć jedną ze stron sporu lub jest zwolennikiem zmiany poziomu regulacji branży.


Tu są dwie strony medalu. Z jednej strony w kraju takim, gdzie szczupłość zasobów pracy daje się coraz bardziej we znaki musimy podnosić produktywność poprzez lepsze wykorzystywanie zasobów - w tym przypadku zasobów pracy. Uber jest przykładem współdzielenia samochodu, czasu pracy, a więc jest krokiem we właściwym kierunku, jako odpowiedź na to, czego w Polsce mamy coraz mniej, a jednocześnie musimy dążyć do podniesienia produktywności

- powiedział wicepremier.

Podkreślił, że jest też druga strona medalu.


Po pierwsze, kto płaci tu podatki? Taksówkarze płacą tu podatki, a Uber nie płaci tutaj podatków, ponieważ jest na prawie holenderskim i tak sobie skonstruował swoją "kanapkę holendersko-irlandzką", schemat prawniczy, że zasadniczo nie płaci tu podatków. I nam się to nie podoba

- podkreślił Morawiecki.

Wyjaśnił, że w takim przypadku sektor przewozów osobowych wypychany będzie przez inny sektor, bardzo produktywny i atrakcyjny, ale jednocześnie niepłacący podatków, działający na zasadzie przewag konkurencyjnych, których ten pierwszy nie ma.


My dzisiaj pracujemy z panem ministrem Adamczykiem, żeby znaleźć jakiś złoty środek. Po pierwsze chciałbym, żeby i jedni i drudzy płacili podatki w podobny sposób tutaj w Polsce


- powiedział. Dodał, że są też pewne wymogi, których spełnienia użytkownicy pojazdów wymagają, np. pewność, że kierowca nie był karany, nie jest chory psychicznie, przeszedł podstawowe testy zdrowotne.

Morawiecki zaznaczył, że niedobrze byłoby iść za daleko z regulacją, żeby nie wyeliminować sektora gospodarki współdzielenia, która jest trendem przyszłości.

Ale z drugiej strony łatwo jest też wylać dziecko z kąpielą. I my też tego nie chcemy zrobić, bo widzimy jak ważne jest też to, żeby powoli transformować gospodarkę, nie na zasadzie terapii szokowej

- powiedział.