- Bardzo dziękuję za liczne zjawienie się zarówno zwolenników, jak i tych, którzy mają w paru kwestiach odmienne niż ja zdanie na temat tego, jak powinny być prowadzone polskie sprawy – mówił wczoraj z uśmiechem na ustach Andrzej Duda przed mieszkańcami Gliwic. Wystąpienie prezydenta usiłowała zakłócić Platforma Obywatelska oraz KOD.

Była to jego reakcja na gwizdy i próby zagłuszania wystąpienia przez grupkę przedstawicieli KOD.

Prezydent Duda odwiedził Gliwice, gdzie upamiętnił ośmiu mieszkańców tego miasta, którzy zginęli w czasie powstań śląskich.


(Fot. Roman Tomczyk)

Przy ich zbiorowym grobie na miejscowym cmentarzu prezydent złożył wieniec. Wartę honorową mieli żołnierze AGATu oraz Strzelcy Rzeczypospolitej. Kilka godzin później głowa państwa wystąpiła na wiecu przed licznie zebranymi mieszkańcami Gliwic. Wśród nich znalazła się też grupa przedstawicieli KOD z transparentami. Pojawiła się też flaga Platformy Obywatelskiej.
 

KODziarze przyszli, rozwiesili czarną płachtę – nie było widać co jest na niej napisane, gdyż przed nimi stali Gliwiczanie. Zarówno mężczyźni jak i kobiety ubrani byli na czarno. Gliwicki Klub Gazety Polskiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego witał prezydenta w biało-czerwonych koszulkach z orłem. Mieliśmy wysoko wystawiony baner naszego Klubu

– powiedziała nam  przewodnicząca gliwickiego Klubu „Gazety Polskiej”, Marta Święcicka.


(Fot. Marek Kordylewicz)

Na zaproszenie gliwickiego klubu „GP” przyjechali również klubowicze m.in. z Będzina, Pyskowic, Katowic.

Zebraliśmy się pod Pomnikiem Cichociemnych i stamtąd wyruszyliśmy na spotkanie z prezydentem. Na placu było około 30 KODziarzy. Mieli flagi KOD i Platformy Obywatelskiej. W momencie, w którym zaczął mówić prezydent zaczęli buczeć, piszczeć i gwizdać. Wydawali z siebie tylko takie dźwięki, nic nie mówili, ani nie krzyczeli. Prezydent zachował się z klasą, co było widoczne w mediach. Nam specjalnie to nie przeszkadzało. Lepiej i godniej byłoby, gdyby było cicho, lecz mamy demokrację i każdy ma prawo do wolności

– dodała przewodnicząca gliwickiego klubu.
 
Gdy Andrzej Duda przestał mówić, KODziarze się zwinęli i zniknęli.

Prezydent wtedy podchodził do wszystkich, witał się, rozmawiał, rozdawał autografy. Pytaliśmy się czy będzie w Spale na XII zjeździe Klubów „Gazety Polskiej”. Powiedział „tak, do zobaczenia, będę w Spale”

– ujawniła nasza rozmówczyni.


(Fot. Marek Kordylewicz)

Na koniec prezydent pozdrowił mieszkańców, ale też i Platformę i KODziarzy.
 
Zapytaliśmy, czy była możliwość nawiązania jakiegokolwiek kontaktu z demonstrującymi w Gliwicach.

Trudno było nawiązać kontakt z kimś, kto tylko wydaje z siebie takie dźwięki

– powiedziała nam Święcicka.