Nie mogłabym być bardziej dumna z mojego męża – poinformowała na Twitterze prezydencka małżonka Michele Obama, komentując rezultat pierwszej debaty telewizyjnej z udziałem Baracka Obamy i Mitta Romneya. Sam prezydent nie jest jednak zadowolony z tego, jak wypadł przed 67 mln swoich rodaków. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść, śledząc jego ostatnie wpisy umieszczone w sieci. Amerykańskie media są zgodne: Obama nagle się ocknął, stwierdził, że Romney go pobił, i usiłuje teraz odwrócić sytuację i przekonać te dziesiątki milionów Amerykanów, którzy oglądali debatę, że jest w stanie przejść do ofensywy. „Plan Romneya zakładający odejście od Obamacare nie uchroni rodzin przed nadużyciami ze strony firm ubezpieczeniowych i zostawi 50 mln Amerykanów bez ubezpieczenia” – twittuje urzędujący prezydent. Chwilę później w sieci pojawia się spot telewizyjny, w którym Romneyowi zarzuca się kłamstwa w sprawach dotyczących jego polityki podatkowej. Filmik pokazuje kandydata Republikanów podczas debaty, jak wyjaśnia, że jego plan fiskalny nie skrzywdzi klasy średniej. Następnie na ekranie wyświetla się tekst z „Wall Street Journal”, w którym oskarża się Romneya o plan dobicia podatkami właśnie amerykańskiej klasy średniej. Na koniec pada pytanie: „Skoro nie możemy mu ufać w debacie, to jak mamy zaufać mu tutaj?” (w tym miejscu ukazuje się zdjęcie z wnętrza Gabinetu Owalnego).
Co na to Mitt Romney? Nie pozostaje dłużny. „Uczynię Amerykę silną i sprawię, że klasa średnia znowu zacznie pracować. Nie stać nas na kolejne cztery lata jak te ostatnie”, „Skoro Barack Obama nie był w stanie tego uczynić, to ja stworzę 12 mln nowych miejsc pracy, a nasz kraj stanie na nogi” – odgryza się Romney.
W sukurs Obamie przychodzą sprzyjające mu media. W piątek CNN, powołując się na raporty rządowe, doniósł, że we wrześniu w USA powstało 114 tys. nowych miejsc pracy, a bezrobocie spadło do 7,8 proc. (z ponad 8 proc.). Obama niewątpliwie wykorzysta te pozytywne dane na swoją korzyść.
