Główny wskaźnik BIG, który mierzy bezpieczeństwo prowadzenia działalności gospodarczej, na koniec sierpnia wyniósł niespełna 3 pkt. i od maja zmalał już o ponad 8 pkt. To drugi najgorszy wynik w pięcioletniej historii badania i najniższy od trzech lat. Jeszcze większy, bo około 16-procentowy spadek zanotował wskaźnik nastrojów wśród samych przedsiębiorców.
Oczywiście wpływ na to miała seria upadłości firm budujących autostrady i stadiony, które pozostawiając podwykonawców bez zapłaconych faktur, mogą spowodować lawinę bankructw w całej branży budowlanej. Tego lata niewypłacalność ogłaszały też biura podróży. W sierpniu nie nastąpiło typowe dla tego miesiąca sezonowe obniżenie liczby upadłości. Z prognoz wykonanych na podstawie danych z sądów gospodarczych wynika, że liczba firm, które w tym roku zbankrutują, zwiększy się o jedną czwartą w porównaniu z 2011 r.
Wskaźniki branżowe raportu BIG też są gorsze niż trzy miesiące temu. Mariusz Hildebrand, prezes zarządu BIG Info Monitor, obawia się, że znaczące pogorszenie się nastrojów i historyczne minima mogą być początkiem negatywnego trendu. Jego zdaniem nie widać przesłanek, że sytuacja się poprawi. Potwierdzają to szczegółowe badania.
Aż 95 proc. przedsiębiorców twierdzi, że mają poważne problemy z nieterminowymi płatnościami. 53 proc. badanych dostaje na czas mniej niż połowę należności, a tych, którzy otrzymują w terminie więcej niż trzy czwarte pieniędzy, jest niespełna 40 proc. Ponad połowa przedsiębiorców twierdzi, że od innych firm należy się im ponad 100 tys. zł. O tym, jak bardzo pogorszyła się sytuacja, świadczy to, że w poprzednich latach kilkanaście procent ankietowanych wskazywało, że ich kontrahenci nie zalegają z płatnościami. Teraz nie ma już firm bez finansowych zaległości.
Aż 95 proc. badanych uważa, że ich kontrahenci, w szczególności duże koncerny, celowo nie płacą w terminie, zwłaszcza małym firmom. Co gorsza, prawie trzy czwarte przedsiębiorców twierdzi, że polskie prawo nie chroni ich w dostateczny sposób przed nieuczciwymi partnerami. Niezależni ekonomiści, m.in. Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha, wielokrotnie apelowali do ministra finansów i premiera o zmianę przepisów, która zwolni przedsiębiorców z konieczności płacenia podatków od niezapłaconych faktur. Prośby te pozostają jednak bez odpowiedzi. Nic dziwnego, że coraz więcej firm upada. Przykład Amber Gold dobitnie pokazuje, że w III RP działalność gospodarczą łatwiej prowadzić zaprzyjaźnionym z władzą oszustom niż ludziom uczciwym.
