PORAŻKA TURECKICH KŁAMCÓW
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, "Gazeta Polska", 10-03-2010 21:26
POWRÓTKongres USA pomimo hipokryzji kilku kolejnych prezydentów zdobył się na powiedzenie prawdy o ludobójstwie Ormian. Powinno to być wskazówką dla tych polskich parlamentarzystów, którzy trzęsąc portkami, boją się uznać za ludobójstwo zbrodnie dokonywane na Polakach przez Stalina i Banderę.
Czytelnik Przedwiośnia pamięta jego początkowe rozdziały, w których Stefan Żeromski w sposób bardzo realistyczny ukazał zagładę Ormian w Baku w Azerbejdżanie. Aby zrozumieć te wydarzenia, które miały miejsce w 1918 r., trzeba cofnąć się aż do XI w., kiedy Turcy podbili Armenię i zburzyli jej stolicę - Ani, w wyniku czego ten kraj chrześcijański znalazł się w wielowiekowej niewoli muzułmańskiej. Wielu Ormian wyemigrowało, zakładając swoje prężne kolonie na Bałkanach i Rusi oraz w Polsce. Polscy władcy, jak i magnaci, wspierali uciekinierów spod Araratu. Ormianie bowiem uważali Rzeczpospolitą za swoją druga ojczyznę i nigdy jej nie zdradzili.
Ci, którzy pozostali w Turcji, byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Mimo to potrafili swoją społeczność uczynić silną. Było to solą w oku tzw. Młodych Turków, którzy doszli do władzy w 1908 r. Rzucili oni hasło "Turcja dla Turków". Wykorzystując wybuch I wojny światowej, hasło to wcielili w życie poprzez decyzję o wymordowaniu całego narodu ormiańskiego.
Od 24 kwietnia 1915 r. władze rządowe rozpoczęły masowe wyrzynanie miast i wsi ormiańskich. Barbarzyństwo tureckich żołdaków przekroczyło wszystko, co do tej pory znał świat. Zabijano nie tylko ludzi, ale i burzono kościoły i biblioteki. Była to więc zagadała całej cywilizacji. Wymordowano 1,5 mln spośród 2 mln Ormian, czyli aż trzy czwarte narodu! Było to pierwsze ludobójstwo w nowożytnych dziejach. Szczupłość miejsca nie pozwala mi szerzej rozwinąć tego tematu. Więcej informacji Czytelnicy znajdą na mojej stronie internetowej oraz w książce Pierwszy holocaust XX wieku pióra prof. Grzegorza Kucharczyka z Poznania, a także w powieści austriackiego pisarza Franza Werfela Czterdzieści dni Musa Dagh. Warto też poszukać w internecie wstrząsających zdjęć niemieckiego lekarza Armina Wegnera.
Przywódcy europejscy nie potępili Turcji. Dlatego też Hitler, widząc bezkarność oprawców, przygotował Holokaust Żydów, wzorując się na działaniach rządu tureckiego.
Ankara, choć dobija się do drzwi Unii Europejskiej, do wymordowania chrześcijańskiego narodu nie tylko nie przyznaje się, ale i szykanuje tych, którzy poruszają ową kwestię. O prawdę o tym ludobójstwie od wielu lat upomina się więc diaspora ormiańska, rozsypana po całym świecie. Dla przykładu, w naszym kraju dzięki jej staraniom, a także dzięki inicjatywie posłów Zbigniewa Ziobry, Marka Jurka i Kazimierza Ujazdowskiego z PiS ludobójstwo to poprzez aklamację potępił Sejm w 2005 r., choć jeszcze rok wcześniej wiceminister spraw zagranicznych Jan Truszczyński (w PRL współpracownik SB, a obecnie urzędnik w Brukseli) starał się storpedować uroczystości ku czci pomordowanych. Ludobójstwo uznał też Watykan, a papież Jan Paweł II podpisał dwa oświadczenia. Wiele innych państw także wydało podobne deklaracje.
Do tej pory jednak nie uczyniły tego USA. Ta postawa, typowa dla administracji amerykańskiej, wynika z tego, że Turcja jest "niezatapialnym lotniskowcem", a prawda, gdy trzeba spierać się o szyby naftowe, po prostu w Waszyngtonie nie ma większego znaczenia. Ormianie amerykańscy kilkakrotnie wnosili pod obrady parlamentu postulaty o uznanie ludobójstwa, ale za każdym razem torpedowali je kolejni prezydenci. Barack Obama też okazał się zakłamany. W końcu jednak udało się, gdyż w tych dniach Kongres uznał zagładę Ormian za ludobójstwo. Powinno to być wskazówką dla tych polskich parlamentarzystów, którzy trzęsąc portkami i czapkując przed ambasadorami obcych państw, boją się uznać za ludobójstwo zbrodnie dokonywane na Polakach przez Stalina i Banderę. Taka lękliwa postawa doprowadza do tego, że nacjonaliści ukraińscy szykanowali ostatnio bezkarnie nawet polskie rodziny, które chciały się pomodlić na miejscu, gdzie wymordowano mieszkańców Huty Pieniackiej. Bezkarnie, bo m.in. Radek Sikorski tradycyjnie chował głowę w piasek.
Co więcej, znów uaktywnili się obrońcy oprawców. Na przykład Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce, protestuje przeciwko nazywaniu UPA bandami. Odpowiada mu jeden z oficerów polskich, pisząc: Jestem żołnierzem. Byłem na wojnie. Nie strzelałem do starców, kobiet czy dzieci. Nie traktowałem niehumanitarnie jeńców - choć mogłem. Tym bardziej że mógłbym liczyć wtedy na np. "zasługi religijne", gdyż jeńcy byli muzułmanami. Ale ja jestem żołnierzem i dlatego nie pozwolę, by mianem żołnierzy określano zwykłych sadystów, bandytów i pospolitych zezwierzęconych bydlaków. Stąd właściwym jest określenie: bandy UPA.
Z kolei Eugeniusz Tuzow-Lubański z Kijowa napisał: "Teraz, gdy siły probanderowskie tracą władzę, a prezydent Janukowycz nie będzie gloryfikował OUN-UPA, eurodeputowany z PiS Paweł Kowal oświadczył po wizycie nowego prezydenta Ukrainy w Brukseli, iż Janukowycz nie będzie zmieniał w tej kwestii polityki swojego poprzednika. A to, łagodnie mówiąc, jest nieprawda. Może poseł Kowal chciałby, żeby przy władzy na Ukrainie nadal pozostali banderowcy, ale życie i na Ukrainie idzie do przodu. A polityka lobby ukraińskiego w Warszawie i Brukseli nie nadąża za tymi zmianami". Z dobrych informacji to apel polskich filatelistów przeciwko rozpowszechnianiu ukraińskiego znaczka pocztowego z podobizną Bandery.
Zapraszam na sesję historyczną pt. "Polska-Ukraina" z udziałem Ewy Siemaszko, dr Lucyny Kulińskiej i moim, która odbędzie się 13 marca o godz. 11 w Pałacu Działyńskich przy Starym Rynku w Poznaniu.
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski




KOMENTARZE (25)
10-03-2010 21:42 lon: POseł Kowal , Prosze księdza to łagodnie mówiac
taki facet myślący powoli.
#
10-03-2010 21:51 lon: Praktycznie to w Europie o takich korzeniach / jak to się szumnie reklamuje /
nie ma narodu , który nie miał by na sumieniu jak już nie holokaustu
to przynajmniej sporej zbrodni. I to nie trzeba sięgać daleko w wstecz.
Wystarczy 19 i 20 wiek.
#
10-03-2010 23:23 Mycha:: PRAWDA
prawie zawsze przegrywa z interesem każdego
rodzaju u wielkich tego świata oraz państw.A o
winnych wszelkich zbrodni i mordów to i nawet
mówić co nie ma. Zawsze się wypierają swoich
czynów. Tylko pamięć ludzka zostaje.Albo i nie.
#
10-03-2010 23:25 cwok: lon przypominam
leje na ciebie ciepłym moczem z góry i śmierdzisz gównem, podmyj się
#
10-03-2010 23:33 Boguslaw: Brawo Ksieze Tadeuszu.
Dziekuje za dobry i obiektywny artykul.
Jak my nie obronimy prawdy, to klamstwo i falsz nas zniszcza i zadepcza.
#
10-03-2010 23:57 Tantal: UPA
Upa i OUN to rzeznicy polskich rodzin. Kresowianie byli mordowani za to, ze byli polakami. Cale wsie wyrzynane w pien, od niemowlecia po osoby stare.Polscy politycy. to tchurze i ludize malej wiary, hipokryci bez sumien.
#
11-03-2010 00:09 Bartosz Skąpski: Piękny artykuł, dziękuję.
Warto było by zauważyć, że w europie można obserwować kraje które przyznają się do swoich błędów choć zajmuje im to wiele czasu, i jasno i wyraźnie przepraszają i biorą odpowiedzialność za postępowanie nawet po wielu latach, tak jak Polska wobec akcji Wisła czy mordu w Jedwabnem.
I takie które, albo nabierają wody w usta albo starym komunistycznym sposobem wypaczają historię, albo minimalizują.
I jak Ion napisał nie trzeba wcale daleko szukać, w Warszawie pacyfikacji dokonywali Norwedzy, Szwedzi,nie tylko Niemcy czy Ukraińcy.
Holendrzy stracili Laos i Malezje ( dawniej Antyle holenderskie) bo dokonywali tam czystek etnicznych, Belgowie stracili kolonie w afryce w Ruandzie bo miejscowi mieli dosyć ucisku, zresztą nadal sa największą siła militarną na kontynencie afrykańskim z ponad 30 tysiącami wojska w bazach w afryce, kontrolującymi przemysł wydobywczy.
podobnie Hiszpanie, Portugalczycy, Francuzi, czy Włosi.
Wydawało by się że Szwajcarzy są bez winy... ale Ci też maja swoje za uszami za wydawanie setek uchodźców nazistom, i przejmowanie ich majątków.
My
Polacy, wcale nie jesteśmy lepszym przykładem, ale jak na razie mówimy i bijemy się w pierś, co daje nadzieję ze nie popełnimy a co ważniejsze nie będziemy cicho tolerować, podobnych czynów.
I warto pamiętać o tym co powiedziała mi kiedyś moja św. pamięci babcia
"wiesz po czym poznać Ukraińca?..... Po czerwonym podniebieniu".......
pozdrawiam serdecznie
Bartosz Skąpski
skapskibk@wp.pl
#
11-03-2010 00:41 W.J.: Proszę Księdza !
Na Ukrainie bywałem wiele razy.Podziwiałem piękny Lwów ze starą katedrą i wiele innych wspaniałych zabytków.Pierwsze kroki zawsze kierowaliśmy do Katedry.Widać było zaangażowanie materialne polskich turystów.Potrzeby kościoła polskiego wyczuwali doskonale.Brak polskiego Lwowa to wielka strata .Słyszałem,że Gorbaczow proponował nam jego zwrot,ale kilku czerwono-różowych nie chciało.Czy to jest prawda? Zawziętość i zapiekłość części Ukraińców zachodniej Ukrainy może nam w przyszłości sprawić wiele kłopotów.Bagatelizowanie tego problemu przez polski rząd może nas drogo kosztować.
#
11-03-2010 01:29 pucio: Skąpski-bez sapiens To, czy prowokator? - Jedwabne i akcja Wisła, jako polskie winy?!
żydowski fałsz i propaganda, z Ich też zbrodniami w bolszewickim PKWNie, to nie sa żadne polskie winy, ani Polska, żadne też polskie przepraszania ustami żydowskich namiestników i popleczników w PRL/Popis Landzie.
Dzisiaj tego nie wiedzieć to trzeba programowo nie chcieć.
#
11-03-2010 02:20 Cyrk: Do WJ, proszę nie mylić pojęć. Jak do tej pory nie mięliśmy jeszcze w Polsce polskiego Rządu...
Od września 1939 roku do chwili obecnej, nie doczekaliśmy jeszcze nawet jednego polskiego Rządu w polskiej Ojczyźnie, więc proszę nie miej żadnych skrupułów i nie nazywaj tych sowieckich kundli Rządem...To co mięliśmy przez ostatnie 65 lat po II wojnie światowej, były to sowiecko niemieckie ekipy oszustów i złodzieji podobnie zresztą jak obecny nierząd sowiecko niemieckich smrodziarzy pod kierunkiem volksdeutscha Thuska, którego niemiecka bezszczelność i buta nie ma nic wspólnego z polską Racją Stanu. Zastanawia mnie tylko jedno, to jest to, że Prezydent Rzeczypospolitej pozwala temu nierządowi na defraudację polskiego majątku i okradanie Polaków, zamiast po malwersacjach ostatnich 2 lat w wykonaniu tego nierządu, wyp...olić ze stanowisk ministerialnych na pysk, jednego sowieckiego smroda po drugim od volsdeutscha Thuska zaczynając??? Przecież Konstytucja Narodu Polski nie zabrania, a wręcz przeciwnie nakazuje to uczynić????
#
11-03-2010 07:34 E-misjonarz: No i stało się!!tak jak sygnalizowałem, ks. kagiebowicz- Zaleski odkomenderowany na front turecki
w związku z nową sytuacją na Ukrainie, kagiebowcy przegrupowują swoich ludzi na inne "odcinki".....ks. Kagiebowicz z racji "ormianskich papierów został rzucony do ataku na niezatapialny amerykanski lotniskowiec USS Turcja.
#
11-03-2010 08:38 E-misjonarz: \dzislania ks. kagiebowicza wpisują się w plan powtórnego zdominowania Polski przez Rosję
Plani powtórnego zdominowania Polski przez Rosję
Zakłada on podział tej operacji na kilka etapów.
W pierszym gdy pamięc o wyczynach CCCP była jeszcze świeza i nikt rozsądny nie marzył o szybkim odwróceniu tej negatywnej dla Rosji tendencji Polska miała być przede wszyskim osłabiana, czyli niszczona gospodarczo i rozbrajana moralnie,a odpowiedzialnośc za te procesy miała spaść na naszych nowych zachodnich sojuszników. To dlatego nasze zakłady przemysłowe były za bezcen sprzedawane f-mom zachodnim,a import taniej dotowanej na zachodzie zywności niszczył polskie rolnictwo.O rozbrojenie moralne dbały głownie chodzące na moskiewskiej smyczy środowiska lewicowo- liberalne sprowadzając z zachodu rozne lewicowe wynalazki obyczajowe. Ten pierwszy etap powoli zbliza się do końca i juz niedługo Polska wkroczy w etap drugi ,w ktorym w głownej roli wystąpią polskie środowiska prawicowo- narodowe o rosyjskich skłonnościach a zadaniem tych srodowisk bedzie zdiagnozowanie obecnej sytuacji i wskazanie winnych.
Nie ulega najmniejszej wątpliwość ,że winnym okaże się szerolo rozumiany Zachod i to on dla wielu środowisk narodowo- patriotycznym będzie nowym diabłem wcielony, odpowiedzialnym za dotychczasowe polskie niepowodzenia.
Będzie to stanowić doskonała podbudowe propagandową w celu przejścia do etapu trzeciego ,którego zwieńczeniem będzie propozycja ścisłego sojuszu z Rosja w celu zaradzenia tej niedobrej dla naszego kraju sytuacji, a bezpośredni pretekst dla tej propozycji znajdzie się na pewno.....
Ks kgiebowicz z wielkim uporem atakuje sojuszników naszego kraju ,po Ukrainie przyszła pora na Turcje.... graniczącay z Rosja kraj, będący potencjalnym miejscem lokalizacji rurociągów pozwalających przerwać rosyjskski monopol energetyczny wykorzystywany jak oręż w politycznej dominacji nad wieloma krajami.Dlatego dla Moskwy tak wązne jest propagandowe obezwładnienie TUrcji...
#
11-03-2010 08:50 E-misjonarz: Wydaję sie że plan propagandowego atakowania Turcji spali na panewce
o ile wydarzenia na Ukrainie odbierane są przez Polakow bardzo emocjonalnie i stąd kagiebowskie manipulacje ks. nie zostały tak dobrze dostrzezone.....to w przypadku" ormianskiej rzezi" sytuacja jest już inna i grono kibicujących nawej awanturze wznieconej przez ks. kagiebowicza bedzie zapewne mniejsze.
#
11-03-2010 09:38 tchórz: dziękuję za artykuł
Pozdrowienia, księże Tadeuszu!
#
11-03-2010 12:45 Zenek: Uczone,wyksztalcoe,wyswiecone i nie glowy zrozumcie w koncu .
Dlaczego nie mozecie jednego zrozumiec ,ze tam gdzie miedzy ludzi wejdzie zyd to wszystkich ze wszystkimi skloci .
Ludziom trzeba otwarcie to z ambon glosic !
Ze nas gojow zydzi miszcza na rozne sposoby i w zaleznosci od sytuacji staja zawsze po stronie silniejszych i wygranych.
Innej prawda jak ta nie ma,,ze zydow trzeba wyslac tam gdzie beda tylko sami z soba i nie beda sie mieszac w sprawy innych narodow.
Zydowskie plemiona ulokowane w roznych narodach caly czas przysparzaja klopotu tym narodom .
To oni zakladaja partie ,tym partiom przewodza, opracowuja religie i kasty umieszczajac w nich swych "pasterzy" , tworza rzady i parlamenty,stawiaja swych prezydentow, buduja cale ustroje jak na wiek przystalo ,oni chca dominowac nad wszystkim az po caly swiat i trzeba to w koncu zrozumiec i nauczyc sie rozpoznawac zyda i przerwac im to panowanie !!!
A potem podziekowac im za goscine !
Faktem jest ,ze glupie goje im sluza i podpuszczone wzajemnie sie zabijaja na rozne sposoby jak w historii Ukrainy i Polski.
Szkoda,ze madrzy ludzie tego innym otumanionym nie glosza i nie pokazuja wprost ,kto za to ponosi wine.Prowodyrow,prowokatorow,zdrajcow,trzeba natychmiast wylapac i rozliczyc. Nie da sie dalej wspolzyc z zydami ,oni dzisiaj sa juz wszedzie,jak nie czystej to mieszanej krwi z kazdym narodem.
Narodami winni rzadzic ludzie czystej NARODOWEJ KRWI !!!
Innej drogi wyjscia z zydowskiej niewoli NIE MA jak zerwac z nimi nawet zwiazki malzenskie .
#
11-03-2010 12:54 cep: kazdy napad na inne panstwo
i mordowanie jego obywateli to ludobojstwo
#
11-03-2010 13:37 Henryk Pająk Fragment książki pt. " Kościół do katakumb, Polska do kasacji": ŻYDO-TURECKIE LUDOBÓJSTWO NA ORMIANACH
ŻYDO-TURECKIE LUDOBÓJSTWO NA ORMIANACH
Rzeź Ormian, pierwsze tej skali ludobójstwo w XX wieku, została dokonana w Turcji całkowicie wtedy opanowanej przez sefardyjską żydo-masonerię, organizatorkę tego ludobójstwa. Była to trwająca kilka lat rzeź chrześcijańskich Ormian dokonana przez żydowskich przechrztów oraz Turków jako fizycznych realizatorów tej rzezi.
Niewielu europejskich chrześcijan wie, że historycznie pierwszym krajem chrześcijańskim była Armenia. Dzięki misjonarzowi św. Grzegorzowi, władca Armenii przyjął chrzest około 650 lat przed chrztem Polski. Swoją niepodległość Ormianie wywalczyli w nieprzerwanych wojnach obronnych z Rzymem, Persami i tureckimi Portami.
W VII wieku rozpoczęły się najazdy arabskie na Armenię. Zachodnią jej część zajęły wojska chrześcijańskiego cesarstwa bizantyjskiego. Od tego czasu datuje się cykliczna emigracja (wypędzanie) Ormian na płaskowyż armeński. Tak powstają ormiańskie państewka w Cylicji i nad Bosforem. Od XI wieku emigracje Ormian nasilają się pod naporem Turków. Pod okupacją turecką Ormianie pozostawali do początków XX wieku. Na wiele wieków zostali zepchnięci do roli obywateli drugiej kategorii, jak wszyscy chrześcijanie w Turcji i jej koloniach.
Ormianie jednak heroicznie zachowywali swoją wiarę i kulturę. Mało tego �w ciągu wieków stali się intelektualną elitą Turcji. Dominowali zwłaszcza w tzw. wolnych zawodach, jak lekarze, prawnicy, a także nauczyciele. Irytowało to tureckich okupantów. Pod koniec XIX wieku zaczęto stosować wobec Ormian metodę "ostatecznego rozwiązania" - ludobójczą eksterminację. Już w latach 1892 �1896 doszło do masowych pogromów Ormian tureckich. Wymordowano wtedy około 300 000 Ormian.
Rząd sułtana Abdul Hamida nie ukrywał, że były to prześladowania głównie na tle religijnym, o czym Jan Paweł II publicznie całując księgę Koranu i mówiąc o "braciach" islamskich, zdawał się nie pamiętać. Do rzezi wzywali muezzini, meczety były obwieszone takimi oto ogłoszeniami:
"Wszystkie dzieci Mahometa mają wypełnić swój obowiązek, zabić wszystkich Ormian i splądrować oraz spalić ich mieszkania. Nikogo nie należy oszczędzać - to rozkaz sułtana. Wszyscy, którzy nie zastosują się do tego manifestu, będą uważani za Ormian i zostaną zabici. Każdy muzułmanin dowiedzie swego posłuszeństwa poleceniom rządu, zabijając natychmiast chrześcijan, z którymi żył w przyjaźni."
Wiek XX dostarczy jeszcze kilka takich aktów ludobójstwa, jakby odwzorowanych na rzezi Ormian: ludobójstwo niemieckie z drugiej wojny światowej na Polakach i Żydach, przedtem ludobójstwo żydobolszewików na dziesiątkach milionów prawosławnych Rosjan, eksterminacja Polaków na Kresach przez bandy ukraińskich Rusinów spod znaku OUN-UPA, gdzie obowiązywał identyczny nakaz mordowania pod groźbą własnej śmierci za niewykonanie rozkazu ludobójców z UPA.
Naiwna nadzieja Ormian na poprawę ich losu pojawiła się w 1908 roku po całkowitym przejęciu władzy przez żydo-tureckich wychrztów stacjonujących w tureckiej części Bałkanów, z ich centrum w Konstantynopolu i Salonikach. Byli to tzw. "młodoturcy". Nawoływali oni w swoim programie do szerszego "otwarcia" Turcji na Zachód, co ujawniało ich masoński rodowód polityczny. Żądali przywrócenia konstytucji uchwalonej w 1876 roku, potem jednak zawieszonej. Powołali partię pod nazwą "Jedność i Postęp". Stwarzało to złudne oczekiwania Ormian, że "młodoturcy" niosą jakieś pozytywne zmiany w ich losie.
Już w 1909 roku Ormianie przekonali się, że bardzo źle ulokowali swoje nadzieje polityczne, zwłaszcza ci Ormianie, którzy wstąpili do tej partii. Młodoturcy rozumieli "jedność i postęp" jako powrót do władzy absolutnej z czasów pełnej władzy sułtanów, tylko już pod ich żydomasońskim przywództwem. Celem głównym ich polityki narodowościowej było stworzenie warunków do eksterminacji Ormian, rozpoczętej w końcu XIX wieku.
W kwietniu 1909 r. doszło do masowych, dobrze zorganizowanych mordów na Ormianach w południowej Turcji. Ludobójcza eksterminacja rozpętała się zwłaszcza w okolicy pro-wincji Adana gdzie wymordowano 20 000 Ormian: mężczyzn, kobiety, dzieci. Działo się to już w okresie, kiedy młodoturcy całkowicie opanowali władzę nad Bosforem.
Wtedy właśnie ujawniła swoje zbrodnicze programy owa partia "Jedność i Postęp", zwłaszcza ich tzw. program panturański. Zakładał on stworzenie Wielkiego Turanu - zjednoczenie ludów tureckich od Bosforu po Ałtaj. W praktyce oznaczało to bezlitosną eksterminację narodów, które rzekomo stały na przeszkodzie do osiągnięcia "czystości etnicznej" Turcji. W pierwszej kolejności oznaczało eksterminację Ormian, Asyryjczyków, a także Greków.
"Młodoturcy" - około 20 000 fanatycznych sefardyjskich konwertytów na islam, stanowiących rdzeń tego ruchu wiedzieli, że ich pierwszą przeszkodą na drodze do władzy nie są te trzy ludy, tylko sami Turcy i pozostałe, narody arabskie w granicach Turcji, gdyż przed pierwszą wojną światową w skład Turcji wchodziły wielkie połacie ziem arabskich wraz ze świętymi miejscami muzułmanów - Mekką i Medyną. Dla pozyskania poparcia Arabów wymyślili i włączyli do programu Wielkiego Turanu oszukańczy pan-islamizm. Na zjeździe Komitetu "Jedność i Postęp" przyjęli uchwałę, która głosiła:
"Turcja musi być krajem mahometańskim, a muzułmańskie idee i muzułmański wpływ muszą uzyskać przewagę. Każda inna propaganda religijna musi być zakazana" (Grzegorz Kucharczyk: "Miłujcie się" nr 2/2002).
Nastał 1915 rok, drugi rok wojny światowej. Turcy usprawiedliwiali wtedy nową falę rzezi Ormian ich rzekomą agenturalną współpracą z Rosją carską. Czyżby agenturalną współpracą zajmowało się półtora miliona Ormian, których potem wymordowano?
Pod tym pretekstem, poza natychmiastową eksterminacją w miejscach zamieszkania, młodoturcy podjęli akcję masowych deportacji Ormian, mających oczyścić tamte obszary z "elementu niepewnego". Kryptożydzi z rządu ogłaszali: - Przy końcu wojny nie będzie już w Konstantynopolu żadnych chrześcijan. Zostanie on tak gruntownie oczyszczony z chrześcijan, że będzie jak Kaaba (Kaaba � święte miejsce w świętej Mekce).
Na szczęście dla chrześcijan, Turcja poniosła klęskę w wojnie, co uratowało życie m.in. setkom tysięcy tamtejszych Greków. Z samej Anatolii zdołał uciec milion Greków. Podobnie uratowały się dziesiątki tysięcy Syryjczyków.
Obecnie, prawie sto lat po tych zbrodniach, ludobójcze skutki ruchu młodotureckiego - rzeź Ormian, Greków i Syryjczyków, jest konsekwentnie pokrywana milczeniem przez miłującą pokój, demokrację i wolność wyznań "społeczność Zachodu". Powodem tej solidarności z ludobójcami jest to, że partia "Jedność i Postęp" była bękartem geostrategicznego planu syjonizmu i żydo-masonerii uosobionych w klanie Rothshildów. Chodziło o opanowanie pól naftowych na obrzeżach imperium otomańskiego w rejonie Morza Czarnego, a następnie Rosji carskiej - rewolucja żydobolszewicka w Rosji miała wybuchnąć zaledwie półtora roku po rzeziach Ormian tureckich.
Rothschildowie założyli przedsiębiorstwo wydobywcze �aku-Oil�/strong>. Zasadniczą przeszkodą w realizacji ich planów byli chrześcijańscy Ormianie, stanowiący intelektualną elitę tych obszarów, choć stanowiący tam obywateli drugiej kategorii. Wybrani przez agenturę syjonistów sefardyjscy Żydzi z Salonik, gdzie stanowili większość tego historycznego miasta, wspierani przez europejski syjonizm na czele z takimi rasistami żydowskimi, jak słynny Żabotyński - rosyjski Żyd - redaktor naczelny pisma "Młody Turek" ("The Young Turk") - przystąpili do ludobójczej eksterminacji Ormian jako religijno-narodowej diaspory utrudniającej plany wielkiej żydowskiej finansjery na czele z "dynastią" Rothschildów (O Rothschildach �zob.: Henryk Pająk "Bestie końca czasu" oraz "Lichwa rak ludzkości"). W dalszym planie młodoturkom przyświecała idea zawładnięcia obszarami Palestyny pod przyszłe państwo żydowskie. Syjonistyczna hegemonia na Bliskim Wschodzie, po stu latach wciąż jest aktualna.
Młodoturcy otrzymywali ogromne fundusze i broń na działania wywrotowe, a ich przywódcy byli wyłącznie żydowskiego (sefardyjskiego) pochodzenia. Ich żydowskie rodowody miały korzenie włoskie i hiszpańskie. Już w 1680 roku wspominany tu Sabbataj Cwi (Baruch Russo) ogłosił się "mesjaszem" właśnie w Salonikach, skąd wyszedł również "nasz"Jakub Frank. Wkrótce otoczony tysiącami wyznawców, Sabbataj Cwi poprowadził ich w "Wielkim Exodusie" do Palestyny (Nathanael Kapner: "Jews Plotted the Armenian Holocaust" /www.ourarrarat.com/. Przekład dla autora � Radosław Groszek). Podczas tej wędrówki Sabbataj Cwi "nawrócił się" na islam, podobnie jak to uczynił "nasz" Jakub Frank, który wkrótce "przeszedł" na katolicyzm z chwilą przekroczenia granic Rzeczypospolitej.
W 1716 roku następca Sabbataja Cwi obejmuje przywództwo elitarnej grupy sefardyjskich Żydów Konstantynopola i Salonik pod nazwą "Donmeh", składającej się z wyznawców Sabbataja Cwi. Do pierwszych lat XIX wieku ta falanga kilku już pokoleń wyznawców Sabbataja Cwi i rasistowskiego talmudyzmu, zakamuflowanych jako przechrzty na islam, rozpoczęła demontaż struktur władzy w Turcji.
W 1860 roku węgierski syjonista Arminius Vambery został doradcą sułtana Abdula Mecitá, jednocześnie pełniąc potajemnie rolę agenta "lorda" Rothschilda z Brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Vambery starał się pośredniczyć w negocjacjach pomiędzy przywódcą europejskich syjonistów Teodorem Herzlem, a sułtanem Abdulem Mecitem w sprawie utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Zabiegi te zakończyły się fiaskiem. Było na to za wcześnie. Do tego były potrzebne dwie wojny światowe.
I właśnie z członków "Donmehu" sefardyjscy konwertyci na islam tworzą u schyłki XIX wieku Komitet "Jedność Postęp", później zwany młodoturkami. Na czele Komitetu staje żydo-mason Emanuel Carraso. Powołuje on w Genewie, wtedy centrum dowodzenia syjonistycznej i komunistycznej dywersji i rewolucji, przy finansowym wsparci Rothschildów i innych bankierów żydowskich - oddział Komitetu "Jedność i Postęp".
W latach 1902-1907 sefardyjscy Żydzi z Salonik (członkowie "Donmehu") dowodzący Turkami dokonują pierwszych masowych rzezi na około 300 000 tureckich Ormian.
Należy tu wyjaśnić historyczn-nacyjny źródłosłów dwóch głównych odłamów żydowskiej diaspory - askenazyjakiego i sefardyjskiego. "Askenazim"pochodzi od Askenaza, wnuka Jafeta, domniemanego przodka Niemców osiadłych głównie na obszarach niemieckojęzycznych, posługujących się żargonem jidisz, mieszaniną niemieckiego, hebrajskiego i języków krajów, przez które wędrowali do Niemiec.
Słowo "Sefardim" pochodzi od Sefarad -nazwy nadanej przez Żydów okresowi rzymskiemu w Hiszpanii. "Sefardim" byli i są nazywani we Francji portugalscy i hiszpańscy Żydzi. Żydzi sefardyjscy stanowią zaledwie pięć procent światowej populacji żydowskiej. Mieszkali w poprzednich wiekach głównie we Włoszech, Hiszpanii, Francji, Portugalii i Północnej Afryce. Po ich wygnaniu z półwyspu iberyjskiego część osiadła we Francji, Anglii i Niderlandach (Holandii).
Sefardim uważają się za elitę żydostwa, osobliwą kastę, arystokrację. Zawsze czuli i okazywali wyższość i pogardę do Askenazim. W niektórych synagogach na Zachodzie jeszcze przed drugą wojną światową Askenazim nie mogli się mieszać z Sefardim. W Amsterdamie Żydzi sefardyjscy posiadali własną synagogę niedostępną dla Askenazim.
W okresie międzywojennym, stały napływ żydów askenazyjskich ze wschodu, głównie pseudo-żydów chazarskich, zaczął zagrażać populacji Żydów sefardyjskich. Żydzi sefardyjscy z Bordeau, bardzo wpływowi, wykształceni przemysłowcy i bankierzy, w dodatku o fizjonomiach łudząco "romańskich", aryjskich, uważali się nie tylko za arystokrację żydowską, ale za jedyny "czysty" odłam żydostwa biblijnego, gardząc Askenazim z Alzacji - drobnymi handlarzami i lichwiarzami. Przez cały wiek XVIII sefardim zabiegali u władz Alzacji o wygnanie Askenazim!
Przełom wieków XIX i XX radykalnie zmienił sytuację Askenazim na ich korzyść, poprzez masową ich emigrację do USA. W latach 1881-1910 przybyło do USA 1 562 800 Żydów askenazyjskich, z czego 1 100 000 z Rosji, 281 000 z Austro-Węgier (niemal wyłącznie z przeludnionej Galicji). Razem stanowili oni 93,8 proc. wszystkich Żydów przybyłych w tym okresie do USA: byli to Żydzi wschodni, askenazyjscy.
Pomimo wielkiej tolerancji w tym międzynarodowym tyglu, jakim była i jest Ameryka Północna, askenazyjscy przybysze, od wieków żyjący przedtem w zamkniętych gettach pod dyktatorską władzą kahałów, także i w USA starali się mieszkać na zwartych obszarach i reaktywować ich kahalną władzę. Obecnie, np. Trzynasta Ave w Nowym Jorku, przez którą autor przejeżdżał w 2008 roku, do złudzenia przypomina fotografie z przedwojennej Warszawy: podobne "hałaty", te same pejsy, te same nakrycia głowy i okulary o szkłach grubości dna szklanki.
Słynny wpływowy Żyd Bernard Lazare powiedział: "Od dnia, w którym Żyd objął funkcje obywatelskie - państwo chrześcijańskie zostało zagrożone".
Należało coś zrobić ze straszliwym zagęszczeniem żydostwa w państwach Europy Środkowej, zwłaszcza w Polsce, gdzie mieszkało około 3 700 000 Żydów askenazyjskich. Te ponad 10 proc. populacji mieszkańców Polski międzywojennej było bombą z opóźnionym zapłonem. Pewien niemiecki Żyd powiedział, że wrogiem Żydów wschodnich nie jest antysemityzm, tylko ich liczba! No i zrobiono. Znaleziono wyjście. Stało się nim "Ostateczne rozwiązanie" made in Trzecia Rzesza i hitleryzm z drugą wojną światową.
W latach 1902-1907 odbyły się w Paryżu, wtedy już całkowicie opanowanym wraz z całą Francją przez żydostwo, dwa kongresy młodoturków. Celem obydwu było ustalenie strategii i metod przenikania ich do tureckiej armii i opanowanie jej struktur dowodzenia. Już w 1908 roku udało się młodoturkom doprowadzić do przewrotu w armii. Mając władzę nad armią turecką, zaczęli zmuszać sułtana do całkowitej uległości. Wkrótce stał się ich bezwolną marionetką.
Już po roku, młodoturcy masowo torturują i mordują ponad 100 000 Ormian w mieście Adana, znanym także jako Cilicia. Ten rozdział ludobójstwa na Ormianach nigdzie nie przebija się do współczesnej poprawnej historiografii. Co do rzezi Ormian obowiązuje tylko rok 1915 �data, która symbolizuje ten problem. Obowiązuje również tylko liczba "około" 750 000 ofiar rzezi.
Wybucha pierwsza wojna światowa. Żydowscy młodoturcy sieją zamęt i skrytobójstwa w Turcji, przedtem finansują serbskiego zamachowca - masona Gawriło Principa, który morduje austriackiego następcę tronu, arcyksięcia Ferdynanda, co staje się oficjalnym detonatorem wojny.
W drugim roku wojny żydowscy młodoturcy realizują wreszcie ich główny cel - "ostateczne rozwiązanie" problemu Ormian tureckich. Doprowadziło to do zagłady około miliona Ormian. Pamiętajmy jednak, że u progu XX wieku zamordowali już 300 000, potem 100 000 , a niemal każde większe miasto w Turcji traci od kilkuset do kilku tysięcy Ormian. Razem stanowi to co najmniej półtora miliona Ormian, oprócz tego setki tysięcy Greków i Asyryjczyków. Dwa miliony ofiar ludobójstwa sefardyjskich Żydów na chrześcijańskich narodowościach w Turcji, wydają się liczbą nawet zaniżoną.
Przełomem w losach Ormian stało się objęcie władzy w Turcji przez sefardyjskiego przechrztę na islam, wysokiej rangi masona �Mustafy Kemala "Atatürka"("Ataturk" - "Ojciec Turków"). To homoseksualista i alkoholik, w dodatku pedofil (patrz:http://secretjews.wordpress.com/2007/04/06/ataturk-prominent-homosexual/).
W 1923 roku ożenił się tylko z powodów komercyjnych, pod presją islamsko-ottomańskiej obyczajowości. Już po dwóch latach rozwiódł się. Nigdy przed małżeństwem i po rozwodzie nie miał żadnych relacji z kobietami. Już od czasów młodości spędzonej w akademii wojskowej utrzymywał intymne stosunki z chłopcami i młodymi mężczyznami. Zmarł w 1938 roku z powodu choroby alkoholowej. Miał stopień generała. W 1923 roku doprowadził do obalenia sułtanatu i przekształcenia Turcji w republikę żydomasońską. Był jej wieloletnim prezydentem (1923-1938) Zniósł kalifat i wielożeństwo. W 1934 roku parlament turecki "nadał" mu nazwisko "Atatürk" �"Ojciec Turków".
Rok 1920: żydobolszewicy z terenów opanowanej przez nich Rosji carskiej zaopatrują swoich pobratymców tureckich w 45 000 karabinów, 300 karabinów maszynowych z amunicją i 100 milionów rubli w złocie na koszty wojny.
W 1921 roku wojska Atatürka zajmują wspólnie z rosyjskimi żydobolszewikami port Baku. Ten ważny port naftowy i strategiczny żydowska mafia spod znaku Bnai-Brith przekazuje we władanie żydobolszewików. Rozpoczyna się darmowa grabież złóż naftowych Baku przez korporację Rothschildów - "Baku Oil".
W 1921 roku młodoturcy dokonują rzezi Ormian i Greków w Smyrnie, mordując 100 000 i doszczętnie palą miasto. To wszystko, wraz z apogeum ludobójstwa w 1915 roku, działo się na konto Turków; do dziś nikt nie powie, że były to talmudyczne zbrodnie Żydów sefardyjskich, tylko "Turków".
Jaka jest historia masonerii i jej zwycięstwa w tym islamskim kraju? Już w 1748 roku rząd turecki zaczął więzić masonów, niszcząc siedziby ich spotkań. Uratowała ich interwencja ambasadora angielskiego, Pierwsza loża turecka - "Philiki Hetairia" ("Przyjacielskie Towarzystwo") powstała na początku XX wieku. W 1821 roku masoneria wywołała w Turcji powstanie, którego celem było usamodzielnienie Greków, jako sposób na destabilizację Turcji. Działo się to w ramach serii powstań europejskich z lat 1821-1822. Podobne do powstania tureckiego rewolty wybuchały w Hiszpanii, Portugalii i Włoszech, a więc w monarchiach katolickich. Celem było wciągniecie caratu popierającego greckie powstanie, do wojny z Turcja, aby uniemożliwić zbrojną interwencję Rosji w Hiszpanii. Dyplomacja carska rozpoznała cel tej prowokacji i car nie dał się sprowokować do wojny (Zob.: Peter Bielik: "Masoneria nieszczęście naszych czasów�quot;Tytuł oryginału: "Slodomurarstwo". Wyd. polskie 2008, s. 224).
Wreszcie w 1876 roku doszło w Turcji do przewrotu żydomasońskiego. Dokonał tego premier Midhat Pasza, inicjonowany do masonerii podczas studiów w Anglii. Pozbawił on tronu sułtana Abdula Aziza, a nowym władcą ogłosił masona Murata.
Potem dochodzą do głosu młodoturcy. W 1908 roku dokonali przewrotu zbrojnego, po którym przywrócili konstytucję przyjęta w 1876 roku. Za przewrotem stały loże żydowskie w Salonikach - filie masonerii francuskiej, włoskiej, hiszpańskiej i greckiej. Żydomasoneria turecka ukryta pod szyldem "Jedność i Postęp", niepewna powodzenia przygotowywanego puczu, zapewniła sobie obietnicę Wielkiego Wschodu Włoch, że zdoła on przekonać włoski rząd masona Lazzatiego, aby bronił w Stambule masońskich spiskowców. Byli zresztą trudni do dekonspiracji, spotykali się bowiem w gmachach przedstawicielstw dyplomatycznych państw zachodnich. Oddziały dowodzone przez wojskowych masonów zamierzały ruszyć z Salonik i zbrojnie zająć Stambuł, lecz sułtan chcąc uniknąć wojny domowej, ustąpił.
Rok później (1909) powstał Wielki Wschód Turcji. Jego pierwszym dokonaniem była wymiana sułtana Abdul Hamida na marionetkę masonerii Mohameda V. Wkrótce cały rząd turecki składał się wyłącznie z masonów, nie wyłączając ateisty Szejtema ul Islama, którego mianowali na najwyższego przedstawiciela islamskiej władzy duchownej (A. Platonów /Płatonow/: "Tierniowyj wenec Rossiji" /"Cierniowy wieniec Rosji").
W czerwcu 1910 do loży "Voltaire" w Paryżu przybyła delegacja tureckich wolnomularzy. Potwierdzili oni udział tureckiej masonerii w przewrocie. Profesor medycyny w Teheranie - Combes poinformował zebranych o działaniach masonerii w Teheranie. Oznajmił, że loża tamtejsza była sprawczynią rewolucji w Teheranie. W odpowiedzi turecki attache wojskowy zapewnił Combesa, że jego rząd będzie pomagał masonerii irańskiej.
Otrzymujemy więc "szkoleniowy" przykład zbrodniczej dywersji masonerii grasującej w danym kraju. Nie waha się ona przed poczynaniami przeciwko krajowi swego zamieszkania. W ramach wspólnej akcji masonerii tureckiej, paryskiej oraz irańskiej i włoskiej, doprowadzili do wycofania z Libii należącej wtedy do Turcji, większość oddziałów tureckich, dzięki czemu Włochy mogły szybko opanować Libię w wojnie przeciwko Turcji w 1911 roku.
Masońskie rewolty przeciwko monarchiom w Turcji, Iranie i Portugalii, stały się poligonem doświadczalnym dla podobnej rewolucji w Chinach. Masoneria USA i Anglii grała w tej rewolucji pierwsze skrzypce. Obalono cesarza, a na czele Chin stanął wolnomularz prezydent Sun Jat Sen. Wkrótce Chinami wstrząsnęły wojny domowe, które ostatecznie po drugiej wojnie światowej zakończyły się zwycięstwem komunistów wspieranych przez masonerię USA.
W 1913 roku żydomasoneria europejska, w tym i turecka stały się tak wszechwładne, że poprzez loże tureckie podjęła agitację i zabiegi dyplomatyczne na rzecz ponownego przyjęcia Żydów i żydowskich marranów do Hiszpani, wypędzonych z tego kraju pod koniec XV wieku. Potężnie wsparła to żydomasońskie dzieło powrotu, prasa masońska w Hiszpanii. Był to zarazem okres popularyzacji przez młodoturków tzw. pan-islamizmu, o którym pisał m.in. biskup J. Pelczar w swojej "Masonerii". Twórcą pan-islamizmu był żydomason Dżamaluddin Afgnani. Celem tego ruchu było, jak niemal zawsze, osłabianie Rosji carskiej w ramach międzynarodowego frontu przygotowującego pierwszą wojnę światową, a w niej rewolucję żydobolszewicką, która wybuchła w październiku 1917 roku, poprzedzona rewolucją masońską ("demokratyczną") masona A. Kiereńskiego.
Głównym prowodyrem mordów na Ormianach podczas wojny był żydomason Taalat Pasza - minister spraw wewnętrznych Turcji. Prośby słane przez papieża Benedykta XV o zaprzestanie rzezi Ormian, ignorowali całkowicie.
Poza Ormianami, żydo-"turcy" wymordowali około ćwierć miliona chrześcijańskich Asyryjczyków, przedstawicieli tego ludu zamieszkującego Turcję, Iran, Irak, Armenię, Syrię. Uważają się za potomków starożytnych Aramejczyków, są wyznawcami Kościoła chaldejskiego. Gdy sięgamy do hasła "Asyryjczycy" ("Asjorzy") w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN z 1998 roku, przeczytamy tam obowiązujące od 90 lat kłamstwo: "1918 tureckie pogromy - zginęło co najmniej 250 tysięcy Asyryjczyków", Tak właśnie - "tureckie pogromy". Tureckie! Nigdy żydowskie, a przynajmniej żydo-tureckie. Liczba 250 tysięcy Asyryjczyków jest grubo zaniżona. Niektórzy badacze piszą o pół milionie, jeszcze inni wymieniają 700 a nawet 800 tysięcy.
W 1922 roku całkowicie zlikwidowano w Turcji monarchię i cały system rządów monarchistycznych. Tak oto spełniła się złowieszcza zapowiedź przywódcy Iluminatów G. Mazziniego z 1871 roku, iż monarchie austriacka i turecka upadną, a upadek jednej spowoduje upadek drugiej. Spełniło się: najpierw upadły Austro-Węgry, potem Turcja, ale także i monarchia rosyjska, z nich najważniejsza ("Novy Vek", 4 sierpnia1914).
Jack Manuelian w publikacji: "The Pounding Fathers of Modern Turkey" - "Ojcowie założyciele współczesnej Turcji"(patrz: http://www.atajew.com/2000/02/founding-fathers.html), opierając się na ustaleniach D. Musa Pidcocka w jego książce "Satanic Voices" ("Szatańskie Głosy") stwierdzał, że Konstantynopol bez jednego wstrzału "wpadł w łapy"70 - 80 tysięcy okultystycznych masońskich Żydów i 20 tysięcy krypto-żydowskich "muzułmanów". Następnie w ciągu sześciu lat rewolucji młodotureckiej zapoczątkowanej w 1908 roku, po opanowaniu Konstantynopola przez sefardyjską elitę tureckich żydomasonów "młodoturków", pierwsza wojna światowa mogła rozpocząć się zgodnie z planem.
D. Musa Pidcock w swojej pracy zbilansował chyba najbliższe prawdy liczby ludobójstwa dokonanego przez tureckich Żydów: półtora miliona Ormian oraz 500 tysięcy innych chrześcijan, jak Grecy, Asyryjczycy i Armeńczycy. Autor jednak nie wspomina pierwszej rzezi Ormian z końca XIX wieku i późniejszych, po fali 1915 1918, które w sumie kosztowały życie ponad drugie pół miliona ofiar. Razem więc ten pierwszy dwudziestowieczny "holokaust" zabił ponad dwa miliony przedstawicieli chrześcijańskich ludów - Ormian, Armeńczyków, Greków oraz Syryjczyków. D. Musa Pidcock myli się także pisząc, że było to pierwsze w historii nowożytnej ludobójstwo. Pierwszym i do dziś niedoścignionym w liczbach, poza eksterminacją Rosjan przez żydobolszewików od 1917 roku, była zagłada kilkunastu milionów "Indian" amerykańskich przez protestanckich kolonistów tego kontynentu.
Texe Marrs, autor książek demaskujących tajne związki, w artykule "Sea of Blood" ("Morze krwi") powołał się na brytyjskiego konsula, który donosił w raporcie, że gdyby ułożyć dłonie obcięte Ormianom obok siebie, to dałoby się z nich ułożyć długą szosę. Konsul zamieścił także zdjęcie kobiecej dłoni, już zasuszonej, ale wciąż przechowywanej, co nie wzbudziło zainteresowania konsula i pytania, dlaczego ją przechowywano. Texe Marrs: "Ta zasuszona dłoń ormiańskiej kobiety zamordowanej w masakrze została wysuszona i przetrzymywana jako talizman i pamiątka przez żydomasona miasta Saloniki."
Texe Marrs nie skojarzył kabalistycznej wymowy obcinania i przechowywania zasuszonych dłoni, zakonserwowanych przy użyciu octu i licznych przypraw kuchennych. Były przetrzymywane nie jako pamiątki, tylko jako talizmany w ceremoniach czarnoksiężników, satanistów-okultystów, do rzucania klątw i uroków.
David Pidcock w swojej książce podaje fragment publikacji z masońskiego pisma "The Acacia" ("Akacja") organu prasowego Wielkiego Wschodu Turcji:
"Tajna Rada Młodych Turków została uformowana i cały ten ruch był kierowany z Salonik. Saloniki, to najbardziej żydowskie miasto w Europie - 70 000 Żydów na 100 000 mieszkańców �najbardziej odpowiadało temu celowi. Miasto Saloniki udzieliło gościny kilku masońskim lożom, w których rewolucjoniści mogli pracować bez obaw. Te loże były pod ochroną europejskiej dyplomacji. I kiedy sułtan stał się wobec nich bezbronny, jego upadek był nieunikniony: 1 maja (! �H.P.) 1909 roku przedstawiciele 45 lóż zebrali się w Istambule i założyli Wielki Wschód Ottomański z Mahmudem Orphi Pashe jako Wielkim Mistrzem. Krótko po tym powołano także Najwyższą Radę Starożytnego i Uznanego Rytu Szkockiego, uznanego oficjalnie przez masońskie władze we Włoszech i Francji".
David Pidcock podał źródło tej informacji: pracę Vicomte de Poncinsa: "The Powers Behind the Revolution", s. 66.
Tło masońskiej rewolucji, jej autorstwo i kulisy najbardziej autorytatywnie odsłania sir Gera Lowther z ambasady brytyjskiej w Istambule w liście do sir Charlesa Hardinga; poufny, datowany 25 maja 1910 roku:
"Drogi Charles,
telegram Gorstá (Elton Gorst, konsul generalny w Kairze) z 23 kwietnia dotyczący domniemanego spotkania Mohamed Farida jako delegata istambulskich masonów do Egiptu, uważa się za mocno powiązany z Komitetem Partii "Jedność i Postęp". To skłania mnie do napisania do Ciebie wreszcie, po bardzo dużym stresie i głęboko poufnie, że w łonie ruchu młodotureckiego masoneria realizuje swoje cele. Czynię tak zarówno prywatnie jak i poufnie, jako że ta nowa masoneria w Turcji, odmiennie niż w Anglii i Ameryce, jest w olbrzymiej części tajna i o charakterze politycznym, a informacje na te tematy są dostępne jedynie pod klauzulą najściślejszej tajemnicy. Ci, którzy odważą się zdradzić polityczne tajemnice, w końcu ogarnięci przerażeniem wpadną w długie ręce mafii.
Jak zapewne jesteś świadom, ruch młodoturecki w Paryżu był całkowicie odcięty i w większości ignorancki co do wewnętrznych spisków i tajnych działań promieniujących z Salonik. Saloniki zamieszkuje około 140 tysięcy (? �H.P.) mieszkańców, z których 80 tysięcy to hiszpańscy Żydzi i 20 tysięcy Żydów z sekty Sabbataja Cwi i różnych krypto-Żydów, zewnętrznie wyznających islam. Wielu z hiszpańskich Żydów w przeszłości uzyskało obywatelstwo państwa włoskiego i są masonami afiliowanymi do lóż włoskich.
Żydowski burmistrz Rzymu, Natan, jest masonem wysokiego stopnia, a włoscy premierzy, Żydzi Luzatti i Sonino wraz z innymi żydowskimi senatorami i posłami są także masonami.
Twierdzą, że zostali założeni przez Ryt Starożytny i Uznany Obrządku Szkockiego. Ogniskiem ruchu młodotureckiego jest miasto Saloniki i jego żydowska społeczność, Atatürk także pochodzi z Salonik, a motto: "Wolność", "Równość", "Braterstwo" - motto młodoturków jest także mottem włoskiej masonerii. Krótko po rewolucji 1908 roku, kiedy Komitet ukonstytuował się w Stambule, stało się powszechnie wiadomym, że jego czołowi przywódcy są masonami."
David Pidcock w swojej książce cytuje fragment z "The Times History of The War", tom XIV, s. 308:
"Saloniki ze swoimi osiemdziesięcioma tysiącami Żydów mówiącymi swym dawnym hiszpańskim dialektem, były żydowskim gniazdem; i kto mógłby prócz Żyda z jego historią wiecznego koczownika, tak łatwo porzucić swe dotychczasowe schronienie? Kombinacja lojalności i materialnego interesu czyniła Żydów sefardyjskich ludem osiadłym przy Turkach. Stali się bardziej związani z Turkami dzięki krypto-żydowskiej społeczności muzułmańskiej "Donmeh", pochodzącej bezpośrednio od sefardyjczyków "nawróconych" w wieku XVII na islam. Donmehów reprezentował Djavid Bey, minister finansów /.../, a przez Orientalną Freemasonry, które było przez nich kontrolowane, salonikańscy sefardyjczycy byli od samego początku związani z ruchem młodotureckim. W Turcji jak i na Węgrzech, z tych samych połączonych motywów ambicji i wdzięczności, wywalczyli sobie pozycję rasy rządzącej, dostarczając elementu intelektualnego nowemu tureckiemu nacjonalizmowi. Autor typowego opisu Ruchu Pan-turańskiego, który nosi bardzo tureckie nazwisko Takin Alp, uważany za Żyda z Salonik, wzmacnia przekonanie, że sekularyzacja i antyislamskie tendencje, które są typowym rysem pan-turanizmu, były częściowo wynikiem wpływów żydowskich."
David Pidcock wierzy głęboko w istnienie żydomasońskiej konspiracji �pisze dalej J. Manuelian �skierowanej przeciw ortodoksyjnym Żydom i ortodoksyjnym chrześcijanom wraz z konspiracją działań maskujących. Pisze: "Konspiracja hucpiarska (Chutzpah ��hucpa� termin żydowski oznaczający bezwstydną bezczelność) typu dezorientacyjnego jest bardzo dobrze udokumentowana". Właśnie tego rodzaju konspiracja może wyjaśnić przyczynę zaprzeczania Pierwszego Ludobójstwa XX wieku w czasie pierwszej wojny światowej. Ryzyko ujawnienia pełnej prawdy byłoby zbyt kosztowne. Taka konspiracja chucpiarska o charakterze maskującym istnieje także w odniesieniu do Drugiego Ludobójstwa w czasie Drugiej Wojny Światowej (Chodzi o milczącą zgodę syjonizmu światowego, głównie amerykańskiego, na zagładę kilku milionów Żydów askenazyjskich - H.P.).
David Pidcock twierdzi w swojej pracy, że kiedy syjoniści zorientowali się na przełomie wieków XIX i XX, iż olbrzymia większość ubogich Żydów europejskich nie była zainteresowana emigracją do nowej ojczyzny w Palestynie, którą T. Herzl próbował odkupić od sułtana ottomańskiego imperium, a ten odrzucił tę ofertę, skłoniło T. Herzla do przyjęcia szatańsko mistrzowskiego planu, który umożliwił syjonistom uzyskać Palestynę dzięki sztucznie wykreowanemu wśród narodów europejskich współczuciu z powodu ofiar Holokaustu tychże biednych Żydów odmawiających wyjazdu do Palestyny. Plan okazał się skuteczny, choć zginęły miliony, a powodzenie planu wynikało z wcześniejszego doświadczenia uzyskanego przez konspiratorów w czasie Holokaustu Ormian. W rzeczywistości - kończy J. Manuelian - Holokaust ormiański by poligonem doświadczalnym dla późniejszego Holokaustu żydowskiego.
To wszystko może być prawdą i najpewniej jest taką poza jedną supozycją obydwu tych autorów. T. Herzl, który został w 1904 roku zamordowany przez "nieznanych sprawców", chyba nie mógł "przewidzieć" lub zaplanować z tak olbrzymim wyprzedzeniem czasowym, żydowskiego Holokaustu drugiej wojny światowej, bo jeszcze nie rozegrała się nawet pierwsza. Ten "szatańsko-mistrzowski plan" zrodził się w głowach żydowskich przywódców wiele lat po pierwszej wojnie światowej. Jemu właśnie było podporządkowane promowanie Hitlera, który niedwuznacznie w "Mein Kampf" dał do zrozumienia, co zrobi z Żydami. Był potężnie finansowany przez żydowski syndykat finansowo-przemysłowy, wspierany logistycznie w kampanii na rzecz jego awansu kanclerskiego, potem gwałtownego rozwoju jego machiny wojennej. W tym planie tkwił Chaim Weizmann, który w 1936 roku wypowiedział niezrozumiałą ani dla gojów, ani dla milionów europejskich Żydów askenazyjskich liczbę sześciu milionów Żydów, którzy muszą "użyźnić" ziemię przyszłego państwa Izrael.
Oto główni żydowscy ludobójcy tureckich Ormian:
Tallaat Pasza (1874- 1921) powszechnie uważany za Turka, w rzeczywistości sefardyjski Żyd z syndykatu zbrodni pod nazwą "Donmeh". Pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych Turcji w czasie pierwszej wojny światowej. Członek loży "Wskrzeszona Macedonia", Wielki Mistrz masonerii Rytu Szkockiego w Turcji. Jeden z głównych organizatorów i nadzorców ludobójstwa na chrześcijanach, które pochłonęło około dwóch milionów ofiar.
Tallaat Pasza oznajmił cynicznie:
"Poprzez kobtynaację deportacji Ormian do wyznaczo-nych miejsc odosobnienia (Takie zwroty jako "wyznaczone miejsca odosobnienia", zadziwiająco pokrywają się z frazeologią hitlerowców i żydobolszewików) w okresie niskich temperatur, zapewniamy im wieczne odpoczywanie".
Z podobnie sadystycznym cynizmem hitlerowscy kaci żartowali, że obóz koncentracyjny dla duchowieństwa w Dachau, jest idealnym miejscem do "kontemplacji" księży polskich.
Djavid Bey: sefardyjski mason - syjonista z grupy "Donmeh". Minister finansów w rządzie Tallaata Paszy. Organizował finansowanie żydowskiej rewolucji w Turcji z dotacji Rothschildów. Zamordowany w ramach wewnętrznych porachunków tej bandy ludobójców, zapewne jako rywal do stanowiska premiera.
Messim Russo - asystent Djavida Beya.
Rafik Bey, bardziej znany pod nazwiskiem Refik Saydam Bey. Redaktor naczelny "tureckiej" gadzinówki "Prasa rewolucyjna". W 1939 roku został premierem.
Emanuel Krasow, żydowski propagandysta w ramach rewolucji mołodoturków. Przewodził delegacji rewolucyjnej do sułtana Abdula Hamida. Oświadczył wtedy sułtanowi: "naród usunął ciebie z urzędu". Nie wyjaśnił, jaki to naród usuwa sułtana. Gdyby sułtan nie był już spętany przez terror sefardyjskich lóż, Krasow skończyłby na szubienicy. Ale też nie pozwoliłby sobie na taką zuchwałość.
Władymir Żabotyński (Jabotynsky) urodzony w Rosji. W 1908 roku na polecenie międzynarodówki syjonistycznej przeniósł się do Turcji wspierany finansowo i politycznie przez brytyjską filię Bnai-Brith oraz jej członka, syjonistycznego milionera z Holandii Jacoba Kahna. Redaktor prasy młodotureckiej. Później założyciel terrorystycznej organizacji IRGUN w Palestynie - Izraelu.
Aleksander Helphand, bardziej znany jako "Parvus". Finasista-geszefciarz, współpracownik Rothschildów i całej mafii żydowskiej finansjery USA, która finansowała Trockiego i bandę Lenina. Redaktor naczelny syjonistycznej gazety tureckojęzycznej "Młoda Ojczyzna".
Mustafa Kemal "Atatürk" (1881-1938). Żyd sefardyjski �z hiszpańskich Sefardim, via Włochy - Turcja. Jeszcze jako Mustafa Kemal uczęszczał do szkoły podstawowej zwanej "Semsi Effendi", prowadzonej przez Szymona Cwi. Wieloletni (dożywotni) premier Turcji. Kiedy Hitler doszedł do władzy w 1933 roku, ponad 12 000 niemieckich Żydów zostało przyjętych na stały pobyt przez "turecki" rząd Atatürka.
Po tym przeglądzie drogi sefardyjskich Żydów z Salonik i całego Konstantynopola do władzy w Turcji, łatwo zrozumieć, dlaczego światowe żydostwo, jego wszewładne mendia zamilczają "na śmierć" żydowskie ludobójstwo na tureckich chrześcijanach: Ormianach, Grekach, Syryjczykach. Od wielu lat mafiozem tej akcji jest Abe Foxman, herszt "Antidefamation League" � "Ligi Przeciw Zniesławianiu" (Żydów). To "zbrojna" propagandowa światowa Piąta Kolumna terroryzująca świat i tłumiąca prawdę o syjonizmie.
Milczenie o rzezi Ormian syjoniści wymuszają z dwóch powodów:
�dochodzenie w sprawie ludobójstwa chrześcijan w Turcji nieuchronnie wykazałoby opinii światowej, że były to zbrodnie nie tureckie tylko żydowskie;
�uznanie tej monstrualnej rzezi Ormian automatycznie odebrałoby palmę pierwszeństwa "Holokaustowi" Żydów europejskich, dokonanemu przez Niemców, ale z wybitną milczącą zgodą i co gorsze - bratobójczą biernością żydostwa amerykańskiego i brytyjskiego.
Ludobójstwo żydowskie na Ormianach i innych ludach chrześcijańskich w Turcji posiada dodatkowo dwa wyróżniki:
- jako wojnę talmudycznego żydostwa z chrześcijaństwem, bowiem mordowano nie tylko Ormian, lecz wszystkich przedstawicieli chrześcijańskich narodowości w Turcji;
- nie było żadnego usprawiedliwienia tej rzezi chrześcijan, przynajmniej na taką skalę. Jeżeli posądzano Ormian o agenturalność na rzecz Rosji, to dlaczego mordowali Greków, Syryjczyków, Asyryjczyków? I dlaczego wymordowali aż półtora miliona Ormian - czyżby wszyscy byli agentami Rosji, w tym setki tysięcy dzieci?
Kończąc tę wstrząsającą drogę krzyżową chrześcijańskich Ormian, przywołajmy wypowiedź uczciwego Żyda - Nathaniela Kapnera, tym cenniejszego dla kontekstu zbrodni wychrztów sefardyjskich w Turcji, że autentycznego żyda-nefoty, który przyjął wiarę chrześcijańską.
- Ja, brat (zakonnik �H.P.) Nathaniel Kapner, były żyd, a teraz ortodoksyjny chrześcijanin, uczynię wszystko co w mojej mocy, aby zdemaskować żydów, ponieważ nie są oni niewinnymi ofiarami prześladowań, ale to oni rozpalili niechęć i wrogość do siebie z powodu swojej koczowniczej historii między narodami. Żydzi w rzeczywistości są bowiem najbardziej zaciekłymi sprawcami niewyobrażalnych rasistowskich zbrodni, nieznanych kiedykolwiek w historii świata. A właśnie Holokaust Ormian, za który żydzi ponoszą odpowiedzialność, jest jaskrawym przykładem żydo-rasistowskich zbrodni.
Opisem genezy i przebiegu ludobójstwa na Ormianach, kończymy wątek filo-islamizmu Jana Pawła II. Zarazem otwiera to fatalny w skutkach dla Kościoła katolickiego wątek filo-żydzizmu, całkowicie fałszywie zwanego "filosemityzmem".
Henryk Pająk
Fragment książki pt. " Kościół do katakumb, Polska do kasacji"
#
11-03-2010 15:37 E-misjonarz: H. Pajak to taki kot z dwoma ogonami i ks. Natanek razem wzięci
wyhodowani na Łubiance z przeznaczeniem dla niepełnosprawnych umysłowo Polaków
#
11-03-2010 16:44 do podszywającego sie pod Polaka!-Bartosza Skąpski: "Jedwabne geszefty"-ŻYDOWSKIE OSZCZERSTWO-KŁAMSTWO-JEDWABNE-ZYDÓW W JEDWABNEM ZAMORDOWALI NIEMCY
Henryk Pajak
"Jedwabne geszefty"
[ Fragmenty, Copyright by Henryk Pająk ISBN 83-87510-85-8]
Henryk Pajak
Przód okładki: adaptacja fotografii płonącej stodoły podczas hitlerowskiej pacyfikacji na Rzeszowszczyźnie (Z: J. Fajkowski, J. Religa: Zbrodnie hitlerowskie na wsi polskiej 1939-1945).
Zamiast wstępu
"Prokurator" Israel Singer oskarża
Ponad trzy miliony Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów (...)
Jeżeli Polska nie spełni roszczeń Żydów, będzie "publicznie atakowana i upokarzana" na forum międzynarodowym.
Israel Singer sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów (WJ).
(z depeszy Agencji Reutera z Buenos Aires, 19 IV 1996).
No i - atakują. Upokarzają.
Na forum międzynarodowym. W Polsce.
Kłamią. Szczują. Obrażają. Plują.
"Prokurator" Jan Nowak-Jeziorański oskarża
- Zachodzi paląca potrzeba jakiegoś symbolicznego aktu, który stałby się wyrazem żalu i zadośćuczynienia za zbrodnie i okrucieństwa, których dopuścili się nasi rodacy.
"Prokurator" Aleksander STOLZMAN Kwaśniewski oskarża
- To był mord masowy popełniony na Żydach przez polskich obywateli.
("Yediot Ahronot" 2 III 2001)
- My myślimy ze zdumieniem, jak Polacy mogli urządzić taką masakrę.
(tamże)
- Po drugie - musi świat usłyszeć ocenę tamtego wydarzenia, przypominam, bestialskiej śmierci 1.600 obywateli polskich, Żydów, którzy zostali przez współplemieńców zamordowani.
(5 III, Radio RFM FM)
W Jedwabnem to morderstwo dokonało się polskimi rękoma. (30 III, TVN, "Kropka nad I")
Niemcy (...) prawdopodobnie część z nich przygląda się z akceptacją temu, o się tam dzieje, to jest inny temat.
(tamże)
- Tego okrutnego mordu w Jedwabnem dokonali Polacy, nasi rodacy.
("Tygodnik Powszechny" 15 IV)
Poseł A.Macierewicz oskarża "prokuratora" A. Kwaśniewskiego ("Głos", Wielkanoc 2001.)
- Aleksander Kwaśniewski wiedział, że istnieją dokumenty zawierające sądowe zeznania naocznych świadków, w tym Żydów, którzy z palącej się stodoły uciekli, stwierdzając jednoznacznie, że mordu dokonali Niemcy (...)
- (...) Aleksander Kwaśniewski wiedział też, gdy wypowiadał powyższe słowa, że Instytut Pamięci Narodowej podjął śledztwo mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności zbrodni (...)
- Aleksander Kwaśniewski występował zawsze jako prezydent Polski, reprezentujący cały naród i w jego imieniu orzekający o winie Polaków (...)
- Jako polski obywatel uważam, że Aleksander Kwaśniewski, bezpodstawnie oskarżając Polaków o zbrodnię ludobójstwa poprzez zamordowanie 1.600 Żydów w Jedwabnem, naruszył moje dobra osobiste jak cześć, honor i prawo do dobrego imienia jako Polaka (...)
- Dlatego Aleksander Kwaśniewski, obarczając winą za ludobójstwo w Jedwabnem Polaków, popełnia oszczerstwo i godzi w moje dobre imię jako Polaka.
Domagam się więc, by publicznie odwołał swoje kłamstwa1. Antoni Macierewicz
Wyniosły Lermontow westchnął: I skuczno, i grustno, i niekomu ruku podat' ( nudno, i smutno, i nie ma komu ręki podać.). Siewodnia, w Polszu, tak zapewne by rzekł: I nawet nie ma komu w mordę dać!
Żydowska krucjata przeciwko Polsce
Gigantyczne, histeryczne nagłośnienie rzekomego mordu dokonanego przez Polaków w Jedwabnem, to jedynie etap w światowej kampanii na rzecz totalnej dyskryminacji Polski i Polaków.
Jedwabne to dopiero początek, to próba generalna. Żydzi zapowiedzieli to już w 1996 r. Zapewnili, że będą nękać Polaków stale i wszędzie oskarżeniami o współudział w holokauście dopóty, dopóki nie wymuszą od Polski "zwrotu" mienia żydowskiego. Realizują ten program od wielu lat przed tą zapowiedzią: w literaturze, filmach, w publicystyce. Obecnie przeszli do etapu "faktów". Już mają listę ustalonych nowych "polskich pogromów".
Pogrom kielecki spełnił już swoje zadanie, na stałe zadomowił się w żydowskiej hagiografii. Polacy wybronili się z niego przynajmniej między sobą, swoją publicystyką, książkami poświęconymi temu kłamstwu - sowiecko-żydowskiej prowokacji mającej tuż po wojnie zdyskredytować Armię Krajową, a jednocześnie "zachęcić" Żydów do ucieczki z Polski. Następne "pogromy" już są opracowywane. W odpowiednim momencie i kolejności "wrzucą" nam przedwojenny np. "pogrom" w Brześciu. Ciekawe, jak apokaliptyczne rozmiary przypiszą temu tumultowi, w którym wzięła udział białoruska ciemnota, kiedy to powybijano szyby i splądrowano sklepy żydowskie, ale nie było ofiar śmiertelnych.
Z zagłady kilku milionów Żydów uczyniono lukratywny geszeft, złotodajny "przemysł holokaustu". W poprzednich dziesięcioleciach wyduszono z Niemców ponad 100 miliardów marek. W zamian za to, światowy syjonizm na jakiś czas przestał nękać prawnie i moralnie Niemców, a jednocześnie, jak na dane hasło, światowe żydomedia zaczęły współwinę za mord na Żydach przenosić na Polaków, oskarżając ich o współudział w tym ludobójstwie już nie z Niemcami, tylko abstrakcyjnymi dla młodego pokolenia Europejczyków - "nazistami". Polacy z lat 1980-2000 także łudzili się, że to bezprzykładne kłamstwo przenoszone na dziesiątki tysięcy publikacji prasowych, na setki książek i filmów, ma swoje źródło w endemicznej potrzebie podtrzymywania i rozdmuchiwania mitu o wrodzonym "antysemityzmie" Polaków; w potrzebie kreowania żydostwa na wiecznego męczennika ludzkości, wieczyście prześladowaną przez gojów nację.
Żydowska inwazja propagandowa przeciwko Polsce i Polakom miała i ma ważniejszy, perspektywiczny cel: rzucić Polaków na kolana i odebrać im prawo do protestu, do obrony. W ostatnich latach XX wieku ujawnił się cel starannie przedtem ukrywany: odebranie Polsce mienia przedwojennych obywateli Polski pochodzenia żydowskiego. Worid Jewish Restitution Organization (WJRO) wystawiła nam konkretny rachunek: zwrot sześciu tysięcy nieruchomości należących przed wojną do żydowskich gmin wyznaniowych, zwrot kilkuset tysięcy parcel i innych obiektów o wartości około 60 miliardów dolarów. Słowem - zwrot bodaj trzeciej części najbardziej atrakcyjnych nieruchomości Polski.
Adwokaci amerykańskich organizacji roszczeniowych złożyli stosowne pozwy, aby wynagrodzić "starzejące się i wymierające ofiary holokaustu". Dla poparcia tego żądania, Rada Miasta Nowy Jork - wiadomo w czyich rękach się znajdująca - proklamowała rezolucję wzywającą Polskę do uchwalenia stosownych ustaw rewindykujących żydowskie żądania. M. 57 "amerykańskich" kongresmenów pod przewodnictwem Anthony Weinera, w liście przesłanym do polskojęzycznego Sejmu zażądało ustawy zwracającej Żydom ich majątek w 100 procentach, włącznie z tysiącami rozpadających się lub już nieistniejących, typowych przedwojennych małomiasteczkowych bud.
Był to jednocześnie czas naszych starań o członkowstwo w NATO i Unii Europejskiej. W lutym 2000 w Brukseli grupa amerykańskich Żydów zażądała od przedstawicieli Unii, aby nie przyjmować Polski do Unii dopóty, dopóki nie spełnimy ich roszczeń. Było to oczywiście tak zwane "pobożne życzenie" niepobożnych żydowskich hien żerujących na holokauście, bowiem tak naprawdę, to nie naród polski pragnie inkorporacji z Unią, tylko globaliści z żydomasońskiej Unii Europejskiej dokonują tego bezkrwawego piątego rozbioru Polski. Groźby jednak skutkowały wewnątrz Polski, bowiem sługusi Unii Europejskiej posłusznie wykonujący jej polecenia w ramach rządu i Sejmu, mocno się tymi żądaniami zafrasowali. A. Kwaśniewski natychmiast zapewnił Żydów podczas swej kolejnej "pielgrzymki" do kraju swych przodków - że Polska odda im wszystko, do ostatniego grosza co tylko wskażą palcem; pokornie spełni żądania jego współbraci. To samo powtarzał i powtarza premier Buzek i jego sługusi z rządu. Tę hiobową wiadomość o blokowaniu "naszego" wchodzenia do eurokołchozu, obwieścił członek delegacji Żydów w Brukseli za pośrednictwem filmu niejakiej Tiny Mendelsohn. Zapewnił, że brukselscy gaulajterzy zgodzili się na te żądania i będą blokować "nasze" członkostwo w Unii do czasu kapitulacji Polaków.
Gwałtowna ofensywa na Polskę i przeciwko Polsce nie jest oderwana od europejskiego kontekstu. Żydowska zachłanność czerpiąca pożywkę z bezczelności i pewności siebie, poprzednio rzuciła na kolana Szwajcarię, potem przeniosła się na niemieckie firmy zatrudniające w czasie wojny przymusowych robotników żydowskich. Ta kolejna wyprawa żydowskich hien na Niemcy rozpoczęła się latem 1998 roku, wkrótce po wymuszeniu na rządzie i bankach szwajcarskich odpowiednich haraczy za waluty i kosztowności tam zdeponowane przez przedwojennych Żydów. Przeciwko niemieckim firmom zgłosiły pozwy te same trzy zespoły adwokackie, które poprzednio wydusiły ze Szwajcarów wspomniany wielomilionowy haracz. Były to: Fagan Swift, Hausfeld - Weiss oraz prawnicy Światowej Rady Ortodoksyjnych Gmin Żydowskich. Zażądali minimum 20 miliardów marek za pracę przymusową Żydów. Najpierw z żądaniami do banków szwajcarskich wystąpiły dwie potężne żydowskie światowe organizacje: WJC (Światowy Kongres Żydów) i JCC (Jewish Claim Conference - Żydowska Konferencja Roszczeniowa). Włączył się do nagonki szef finansów Nowego Jorku Alan Havesi. Zagroził Szwajcarom sankcjami ekonomicznymi! Potem były odpowiednie przesłuchania w Kongresie i Senacie USA, następnie do akcji wkroczył zastępca sekretarza stanu Stuart Eizenstat. Na skutek tego, żydowskie żądania otrzymały rangę oficjalnego stanowiska rządu Stanów Zjednoczonych. Szwajcarzy ulegli i zapewnili, że odszkodowania wypłacą każdemu posiadaczowi przedwojennego konta lub ich spadkobiercom. I tu - nieoczekiwanie - "WJC nie zgodził się na to! Dlaczego? A dlatego, że gdyby się zgodził, to odszkodowania by otrzymały rzeczywiste ofiary, przymusowi robotnicy, a nie szakale z WJC i JCC.
Znakomitym przykładem zmasowanego ognia propagandowego, była próba rzucenia na kolana słynnego koncernu IBM. Przedtem, przez kilka lat, w cichości (podobnie jak Gross swoich Sąsiadów), syn ofiar holokaustu Edwin Black pisał opasłą książkę pod wymownym tytułem: IBM i Holocaust. Oskarżał i dowodził tam, że IBM znakomicie usprawniał swoim systemem gromadzenie danych, rejestrację europejskich Żydów, Oto skala żydowskich możliwości, kiedy już podejmują atak na wybraną ofiarę: książka Blacka ukazała się jednocześnie w 40 krajach w dziesięciu językach (Tak się przechwalał sam E. Black w głównym wydaniu telewizyjnych "wiadomości" 29 marca 2001 r.)!
Kolejnym posunięciem było wystosowanie oficjalnych pozwów sądowych przeciwko IBM przez pięciu Żydów - byłe ofiary holokaustu, z żądaniem olbrzymich odszkodowań. Czas jakiś światowe media bębniły o tym z siła elektronicznych werbli, potem jednak, nagle, tych pięciu Żydów wycofało swoje pozwy przeciwko IBM.
Dlaczego ten odwrót? Któż zgadnie! Może okazało się, że tamten IBM z czasów Hitlera, był własnością lub współwłasnością Żydów, więc nie warto kalać własnego gniazda? Albo - co bardziej prawdopodobne - obecny IBM to firma wyłącznie żydowska, po cóż więc wyciągać miliony marek z jednej kieszeni i wkładać je do drugiej kieszeni tych samych spodni?
Tak oto dochodzimy do sedna tej obrzydliwości: Żydom z tych organizacji nie zależy na zadośćuczynieniu swym pokrzywdzonym pobratymcom, tylko na wyłudzeniu miliardów dla siebie! Zdemaskował te żądania, to frymarczenie krwią żydowskich ofiar profesor Norman Finkelstein - z pochodzenia Żyd, który rzucił wyzwanie swym pobratymcom i miażdżąco ich zdemaskował! Uczynił to w słynnej na zachodzie książce The Holokaust Industrie (Przemysł Holokaustu). Finkelstein demaskuje w niej swych pobratymców przede wszystkim z powodów prywatnych: jego rodzice byli więźniami Auschwitz. Ojciec dostawał od Niemców rentę, ale matka nie otrzymywała niczego, choć Niemcy wypłaciły organizacjom żydowskim miliardy marek. Gdzie się one podziały? - zadał sobie podstawowe pytanie. W pierwszej kolejności wykazał kłamstwo ukryte w liczbie żyjących ofiar. Historycy żydowscy oficjalnie podają, że w obozach koncentracyjnych liczba Żydów nie przekraczała 20 proc. wszystkich więźniów. Wiadomo od dawna, że w maju 1999 roku żyło jeszcze około 70 tysięcy byłych pracowników przymusowych wszystkich narodowości. Przyjmując, że Żydzi stanowią w tej liczbie około 20 procent, to powinno ich być obecnie około 14-18 tysięcy. Tymczasem, podczas rokowań z Niemcami, hieny z WJC i JCC podawały, że żyje jeszcze 250 tysięcy poszkodowanych, w tym około 130 000 Żydów! W maju 1945 roku było tylko 50-100 tysiące Żydów, którzy w czasie wojny wykonywali prace przymusową. Skąd wiec wzięła się liczba 130 tysięcy - i to jeszcze po upływie pól wieku, kiedy najmłodsi z tych przymusowych robotników byliby już grubo po siedemdziesiątce, a starsi po osiemdziesiątce? Czy praca przymusowa tak ich znakomicie zakonserwowała, że przez 50 lat nie zmarł ani jeden Żyd i ani jedna Żydówka?
Prof. Finkelstein konkluduje: przeżyło około 20 tysięcy do czasów dzisiejszych; zgłosi się około 10 tysięcy, a pieniądze za wszystkich pozostałych zgarną WJC i JCC. Temu właśnie celowi stuży pozornie niezrozumiała zwłoka tych organizacji w żądaniu wypłaty przyznanych pieniędzy. Czekają na naturalne żniwo śmierci. Za kilka lat pozostanie może połowa z tych dziesięciu tysięcy Żydów. Oto przykład: 1998 roku WJC i adwokaci żydo-amerykańscy wydusili od Szwajcarów 1,25 mld dolarów, tymczasem do kwietnia 2000 - kiedy to Finkelstein udzielał wywiadów po opublikowaniu swej książki - żadna z ofiar nie otrzymała z tej kwoty ani centa.
Ten sam Alan Havesi zabrał się do "skruszania" Niemców, a konkretnie niemieckich firm zatrudniających Żydów podczas wojny. Atak poszedł m.in. na słynną firmę farmaceutyczną Bayer. W światowych mediach ukazywały się sążniste ogłoszenia skierowane przeciwko tej firmie, ilustrowane opakowaniem aspiryny na tle doktora Mengele - osławionego zbrodniczego eksperymentatora w Auschwitz. Dla oszustów i oszczerców nie miało żadnego znaczenia to, że firma ta nie miała nic wspólnego z osławionym lekarzem - mordercą, Józefem Mengele!
Po tym przygotowaniu artyleryjskim, Niemcy skapitulowali. Londyński "Times" miał jednak odwagę tę nikczemną kampanię żydowskich oszustów nazwać "Holocash-Kampanie". Wspomniany Stuart Eizenstat oświadczył potem przed komisją do spraw banków USA, że nie osiągnęliby celu bez osobistego zaangażowania prezydenta Clintona. Mówił prawdę: Clinton był manekinem w rękach amerykańskiego żydostwa. Ono go wyniosło do dwóch prezydentur, ono nim sterowało, jemu służył z gorliwością pachołka.
A przecież Niemcy zaczęły wypłacanie odszkodowań już w 1952 roku i trwało to przez wiele lat. Już w następnym roku tenże Jewish Claims Conference otrzymał na swoje konto trzy miliardy marek dla ofiar oraz dla państwa Izrael, a także 450 milionów dla samego JCC. Miało to być odszkodowanie jednorazowe oraz dożywotnie renty dla żydowskich więźniów obozów koncentracyjnych, w tym dla robotników przymusowych. Dziś o tym się nie pamięta. Niezależnie od ludobójczej, odrażającej roli państwa niemieckiego w hekatombie Żydów i wielu milionów obywateli państw Europy, zwłaszcza wschodniej - wydarcie miliardów marek z tego zrujnowanego przegraną wojną kraju zaledwie po siedmiu latach, było aktem o szczególnej wymowie...
Po 50 latach wszystko odżyło od nowa. Z początkiem 2000 roku żydowskie hieny wymusiły nowe "porozumienie" na sumę 10 miliardów marek dla pracowników przymusowych, plus 100 milionów tytułem odsetek. Żydowscy pracownicy otrzymają po 7,5 000 dolarów, a żydowscy adwokaci, sprawcy tej nowej kontrybucji, zgarną 100-125 milionów dolarów. JCC zwleka z wypłatami i prof. Finkelstein powątpiewa, czy żydowscy robotnicy przymusowi kiedykolwiek cokolwiek z tego otrzymają. Wściekły na swych pobratymców, a przy tym wystarczająco odważny prof. Finkelstein stwierdzał:
- Przewodniczący WJC Edgar Bronfman lata swym prywatnym odrzutowcem i twierdzi, że potrzebuje pieniędzy dla "biednych" ofiar. Ja bym mu odpowiedział: "Proszę pana, ma pan własny majątek o wartości ponad 3 miliardy dolarów, dlaczego nie podzieli nim z ofiarami? Starczy aż nadto.
I dodaje na końcu: "Niech Pan zostawi Polskę w spokoju!" Otóż to! Po Szwajcarii, po wielokrotnych transfuzjach z Niemiec, kolej przyszła na Polskę, potem przyjdzie na Rosję, Ukrainę, Białoruś, kraje nadbałtyckie.
Finkelstein w wywiadach dla polskiej prasy narodowej ostrzegał:
Polskie władze nie powinny podejmować negocjacji z szantażystami. Zwłaszcza, że oni w dużym stopniu blefują i czekają, jaka będzie reakcja. Gdy się raz ustąpi, to wcześniej czy później pojawią się kolejne roszczenia. Niemcy już wcześniej zapłaciły ponad 100 miliardów dolarów Żydom i teraz znów musiały zapłacić. Jeśli Polska pójdzie na jakieś ustępstwa, to jestem pewien, że za jakiś czas, gdy Polska stanie się zamożniejsza, WJC ponownie zjawi się z wyciągniętą ręką.
Udzielając wywiadu niemieckiemu "Sontags Zeitung" (5 marca 2000), Finkelstein przeszedł do innych konkretów:
Organizacje żydowskie ogłosiły się uprawnionymi spadkobiercami wszystkich wschodnio-europejskich Żydów, którzy zginęli w czasie wojny. Obecnie przeszukują one księgi wieczyste i spisy nieruchomości z okresu sprzed 1939 roku i jeżeli znajdą jakieś nazwisko żydowskie, to żądają zwrotu nieruchomości. Wedle informacji prasowych, chodzi o majątek o łącznej wartości do 60 miliardów dolarów.
W swej książce Finkelstein ostrzega, że "skasowanie Szwajcarii i Niemiec było tylko przygrywką do dużego finału: teraz będzie skasowana także Europa Wschodnia. Wraz z załamaniem się bloku wschodniego, w byłym centrum europejskiego żydostwa otwierają się ponętne perspektywy. Przemysł holokaustu, który okrywa się Świętym płaszczykiem potrzebujących ofiar holokaustu, podjął próbę wyciśnięcia miliardów dolarów z tych biednych krajów. Do tego celu zmierza on z bezwzględną i okrutną gorliwością"
(...)
Po Szwajcarii i innych krajach, przyszła też kolej na Amerykanów! Owszem, oni także muszą płacić. Ale za co? Otóż - dokładnie za to, że rządzące Ameryką czasu wojny żydostwo, na czele z prezydentem Rooseveltem, nie chciało zbombardować Auschwitz, co oznacza, że swoją biernością przyczynili się do Holokaustu. Tak więc ówczesny rząd USA to ludobójcy!
Ofiary i członkowie rodzin ofiar holokaustu pozwały do sądu rząd i armię USA - za współudział w ludobójstwie Żydów, żądając za to 40 miliardów dolarów. Tę "żabę" Żydzi USA wrzucili podatnikom tego kraju dokładnie w szczycie inwazji oszczerstw przeciwko Polakom w związku z książką Grossa.
O żądaniach doniósł "Berliner Zeitung" 28 marca 2001 r., a więc w okresie apogeum kampanii propagandowej przeciwko Polakom. Podano to w artykule Andreasa Forstera i Stefana Effenbeia: Auschwitz - Uberlebende verklagen US - Regierung (Za: "Nasza Polska" 3 IV 2001.)
Wszystko jasne: teraz Niemcy dokooptują sobie - po Polakach, nowych kumpli w zbrodni holokaustu. Są nimi Bogu ducha winni Amerykanie.
Pretekstem jest odmowa bombardowania Auschwitz w 1944 roku.
Pełnomocnik ofiar Auschwitz Peter Wolz, w pozwie złożonym w sądzie okręgowym dystryktu Kolumbia w Waszyngtonie, powołuje się na rzekome dokumenty wojskowe aliantów oraz amerykańskich tajnych służb świadczące, że "pewne kręgi", głównie zaś finansjera z Wali Street i niemiecko-amerykańskie ówczesne kartele (a ściślej - żydowsko-niemieckie kartele - H.P.) powstrzymały (rzekomy) plan prezydenta Roosevelta i ministra finansów USA Henry'ego Morgenhaua (obaj Żydzi - H.P.) dotyczące planów zbombardowania Auschwitz.
Ale "pomoc" USA w ludobójstwie Żydów, to nie jedyny wątek tego pozwu. Chodzi także o tzw. "złoty pociąg" wiozący złoto i kosztowności Żydów deportowanych z Węgier od kwietnia 1944 r. Amerykańskie wojska zatrzymały ten "złoty pociąg" w Austrii w maju 1945 r. A majątek, o wartości około dwóch miliardów dolarów, nigdy nie został zwrócony. "Złoty pociąg" dosłownie rozpłynął się w majowej mgle.
Za tym dość logicznym dla odmóżdżonych Amerykanów pozwem, kryje się wielopiętrowa bezczelność żydowska. Za decyzję skazującą euroazjatycką "hołotę" żydowską na powolne konanie w obozach koncentracyjnych i masowych egzekucjach, oskarża się "rząd" amerykański, całkowicie wtedy opanowany przez Żydów.
Czyli - Żydzi Żydom zgotowali ten los, a teraz każą płacić amerykańskim podatnikom 40 miliardów dolarów!
W innym miejscu tej pracy cytuję memorandum pani Dany I. Alvi (Jest ona córką polskiego inżyniera, który w czasie wojny prowadził szkolenia na temat łączności radiowej) z Polish American Public Committee do wydawcy książki Grossa - Vaughna, szefa Princeton Uniyersity Press. Jak wiemy, protest nie pomógł, książka ukazała się zgodnie z planem - na początku kwietnia.
Przy tej okazji przypomnijmy, co kilka lat temu ujawniła pani Dana I. Alvi w sprawie bierności żydostwa amerykańskiego wobec zagłady ich wschodnio-europejskich pobratymców, informując o tym wpływowe kręgi prasy i telewizji USA. W wywiadzie dla "Gazety Polskiej" (2 lipca 1997) omawiała szereg akcji prowadzonego przez nią Komitetu, przeciwko żydowskim antypolskim kłamstwom i oszczerstwom. Odnośnie wątku "Auschwitz" i bierności aliantów, p. Dana I. Alvi przypomniała amerykańskim Żydom, np. francuski film Pierwszy po Bogu, którego Żydom nie udało się zdjąć z ekranów. W filmie tym widzimy, jak "amerykańskie" władze imigracyjne odmawiają wyładunku transportu Żydów z Europy po tym, jak nie chciano ich wpuścić do żadnego innego amerykańskiego portu.
Pani Dana I. Alvi przypomniała również, skrzętnie ukrywaną wypowiedź wpływowej kuzynki żony Roosevelta - również Żydówki, w sprawie dzieci żydowskich, które miałyby znaleźć ratunek w USA:
- Dwadzieścia tysięcy umorusanych maluchów, w krótkim czasie wyrośnie na dwadzieścia tysięcy paskudnych Żydów!
Co do bombardowania Auschwitz, to argumenty o rzekomej niemożliwości takiej akcji z powodu nieuchronnych ofiar wśród więźniów, są naciągane. Posiadam w swych zbiorach lotnicze rozpoznanie Auschwitz, tak wyraźne, że widać ciemne otwory w kominach. Wojskowi ani myśleli ślepo masakrować budynków z więźniami, tylko przede wszystkim zdruzgotać tory dostarczające pociągi z Żydami i stację rozładunkową.
Ale cóż - 40 miliardów na drodze (w Auschwitz) nie leży. Trzeba je wydusić od podatnika amerykańskiego. Ktoś gdzieś przytomnie powiedział, że wkrótce zostaną pozwane o odszkodowanie Polskie Koleje Państwowe, bo przecież "polskie" wagony przewoziły Żydów do obozów zagłady! Jeżeli tak, to trzeba się z tym śpieszyć, bo właśnie PKP są rozszarpywane na kawałki, zniknie więc możliwość oskarżenia PKP w całości!
Pamiętajmy w tym kontekście, co nam szykują. A szykują nam ekonomiczny i gospodarczy holokaust. Powrót do nieśmiertelnego: "Nasze kamienice, wasze ulice".
Przygotowaniem do tego ekonomicznego i cywilizacyjnego holokaustu, jest dokonywany obecnie na Polakach holokaust moralny, unicestwianie nas w opinii świata!
Jedwabne, to jeden z etapów.
Jedwabne, to dopiero początek. Powtarzam: Jedwabne to dopiero początek tego moralnego holokaustu na Polsce i Polakach.
W jednym z rozdziałów podaję przegląd skondensowanej w czasie, jednolitej w oszczerstwach kampanii dyskredytującej Polaków na kanwie Jedwabnego, w czołowych mediach niemieckich i amerykańskich. Działo się to w okresie kilku dni, pomiędzy 3 a 8 marca 2001. Po tym przygotowaniu artyleryjskim. Żydzi amerykańscy przystąpili do frontalnego ataku. Wznowili żądania "reparacyjne" w zakresie mienia pożydowskiego pozostawionego w Polsce po Żydach zamordowanych przez Niemców. Przypomnijmy - Żydach, którzy byli obywatelami państwa polskiego.
Dokładność tej synchronizacji może budzić podziw: właśnie w tym samym wydaniu "Wiadomości" w "polskiej" TV podano dwie pozornie niespójne wiadomości. Pierwsza - że Aleksander Kwaśniewski zawetował sejmową ustawę reprywatyzacyjną, a zawetował dlatego - czego już nie powiedziano w komunikacie - że ustawa miała obejmować tylko aktualnych obywateli Polski. Druga - to relacja Doroty Warakomskiej z Nowego Jorku w sprawie pozwu wniesionego przez żydowskich prawników przeciwko Police - z żądaniem zwrotu mienia pożydowskiego. Wiedziała o tym "Gazeta Wyborcza", bo już tego dnia rano mogliśmy przeczytać zapowiedź i meritum tej akcji. Publikacja "GW" nosiła wymowny tytuł: "Groźba bojkotu". Tak - bojkot polskich firm, a także amerykańskich, jeżeli się nie ugniemy. Ugięli się Szwajcarzy, poddali się Niemcy - podda się również Polska.
Komisja sprawiedliwości parlamentu stanu Nowy Jork przesłuchała około dziesięciu "świadków" w tej sprawie. Przesłuchania wdrożył przewodniczący parlamentu na żądanie prawników, którzy żądają przed nowojorskim sądem zwrotu mienia ofiar hitlerowskich rzezi na Żydach. Za to mają płacić Polacy!
Jest to pierwsza tak ostra, tak pokazowa akcja roszczeniowa wobec Polski, doskonale nakładająca się na detonatora totalnej wojny z Polakami na płaszczyźnie moralnej w sprawie Jedwabnego. Najpierw holokaust moralny, teraz etap drugi - holokaust materialny. Jak wiemy, żydowskie żądania bilansują się sumą około 60 miliardów dolarów.
Zeznawał na tej komisji jeden z prowodyrów wymuszenia przez szwajcarskie banki odszkodowań dla Żydów - był nim adwokat Mel Weis.
Jak pisze "GW", jest on niekwestionowanym "królem odszkodowań" i weteranem tych wymuszeń. Przez 20 lat jego kancelaria prawnicza wydusiła od firm i rządów 20 miliardów dolarów. Można więc uznać, że to co zajęło mu 20 lat, w Polsce zbilansuje się kwotą potrójną w czasie trzykrotnie krótszym.
Przed komisją zeznawało trzech z czterech Żydów, którzy w ubiegłym roku w nowojorskim sądzie wytoczyli proces przeciwko Polsce.
U przewodniczącego parlamentu stanu Nowy Jork pojawił się także "Amerykanin" polskiego pochodzenia, którego żona jest spadkobierczynią prawa własności do części gruntu pod obecnym ekskluzywnym hotelem "Sheraton" w Warszawie. Jej adwokaci będą nakłaniać parlament Nowego Jorku, aby zagroził bojkotem amerykańskich firm, które zawierają z polskimi władzami umowy na kupno gruntów o niesprawdzonych prawach własności. Tak właśnie jest w przypadku hotelu "Sheraton".
Przybył na posiedzenie wspomnianej komisji sprawiedliwości również słynny Alan Havesi (o którym piszę w tym rozdziale) - kontroler finansowy Nowego Jorku. W swoim wystąpieniu miał zagrozić, że w razie braku porozumienia pomiędzy ofiarami holokaustu i rządem Polski, nastąpi bojkot polskich firm w stanie Nowy Jork oraz firm amerykańskich działających w Polsce.
Dorota Warakomska rekapitulując te popisy żydowskich hien, powiedziała słusznie:
- to uruchamia ogromną kampanię nacisków.
Zrekapitulujmy tę marcowo-kwietniową inwazję propagandową przeciwko Polsce w kontekście żydowskiego geszeftu.
- Wcześniej, już w 1999 roku polscy Żydzi składają w parlamencie Nowy Jork pozew przeciwko polskim władzom;
- 22 marca 2001 zostały wdrożone przed parlamentem Nowego Jorku "przesłuchania" w sprawie zwrotu przez Polskę majątków żydowskich;
- Wspomniany Alan Havesi oznajmił, że na razie nie nawołuje do ekonomicznego bojkotu Polski (w przyszłym roku będzie się ubiegał o stanowisko burmistrza Nowego Jorku - zależy mu na głosach Polaków);
- Kongresmen Gary Ackerman jednak opowiada się za bojkotem ekonomicznym Polski. Jego zdaniem, rząd amerykański powinien zablokować wejście Polski do Unii Europejskiej (chwała Bogu! - oby mu się to udało! - H.P.);
- Wcześniej wpływowy "The New Yorker" publikuje obszerne fragmenty książki Grossa;
- Z początkiem kwietnia 2001 ukazuje się w USA książka Grossa;
- Cały marzec 2001 to niewiarygodna eskalacja oszczerstw Grossa w prasie amerykańskiej i niemieckiej;
- Cały marzec 2001, z apogeum na ostatnią dekadę marca - to lawina publikacji w polskojęzycznych mediach na temat Jedwabnego, z zadekretowanym, bezdyskusyjnym "sprawstwem" Polaków;
- "The New York Times" zapowiedział na pierwszy tydzień kwietnia 2001 recenzję książki Grossa;
- W tym samym czasie przybywa do USA "polski" minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski z oficjalną wizytą. Nowojorska korespondentka "Wprost" (l kwietnia 2001) słusznie przewiduje:
- Władysław Bartoszewski będzie musiał udzielić odpowiedzi
na niełatwe pytania.
To prawda, że na niełatwe. To prawda również, że będą one kapitulanckie. Znamy bowiem od lat służalstwo Bartoszewskiego wobec "amerykańskich" współbraci...
Nowy etap eskalacji otworzyła "eksplozja" Jedwabnego. Następne w kolejce, to Radziłów, Hajnówka i inne.
Jak to się ma do prawa międzynarodowego? Jest zuchwałym jego wypaczeniem: oto żydowscy uzurpatorzy przed sądem amerykańskiego stanu pozywają do tegoż sądu Polskę, suwerenny kraj. Narusza to amerykańską, konstytucyjną zasadę prowadzenia polityki zagranicznej wyłącznie przez rząd federalny i Kongres. Ale Żydzi uporają się z tym bez trudu - wszak są właścicielami Ameryki, Nowego Jorku, jedynymi depozytariuszami słynnej amerykańskiej Konstytucji.
W tej samej polskojęzycznej "Tel-Awizji", o godz. 22:20 rozpoczęła się emisja filmowego reportażu z pomiarów radiologicznych i geodezyjnych, ustalających miejsce pochówku Żydów w Jedwabnem. Nie ma więc ani chwili oddechu. Jest dokładnie tak, jak w tym kawale - kiedy otwieramy radio - leci Jedwabne. Otwieramy telewizor - leci Jedwabne. Otwieramy dowolny dziennik czy tygodnik - leci Jedwabne. Ktoś ostatnio powiedział z sarkazmem: "Boję się otwierać lodówkę, bo mogą wyskoczyć upiory Jedwabnego!"
W tym boju o niezależne Żydom miliardy, musimy im przypomnieć o ich długu wobec Polski i Polaków. Ich straszliwe zbrodnie i niekończące się zdrady czekają na finansową wycenę i wypłatę. Należy im przypomnieć ich dług z powołaniem się na powszechnie uznawane prawo międzynarodowe, które określa, że obywatel danego kraju posiada wszystkie prerogatywy swojego państwa, podlega jego jurysdykcji, jego prawom, ale ze wzajemnością tych obopólnych praw i obowiązków. Chodzi o to, że majątek obywatela polskiego nie może zostać zawłaszczony przez obce państwo, jeżeli ten obywatel zmarł, zginął bez spadkobierców prawnych. Chodzi tu o podwójne naruszenie tego prawa.
Istotę tego naruszenia, tego faktycznego rozboju i niewiarygodnej grabieży ujawnia, a raczej przypomina na bazie prawa międzynarodowego Stowarzyszenie Ofiar Wojny, które wszczęło procedurę roszczeń materialnych wobec Niemiec za zbrodnie popełnione na obywatelach Polski. Ta sama zasada prawa powinna brać W obronę dobra materialne obywateli polskich żydowskiego pochodzenia, zamordowanych przez hitlerowskie Niemcy. Oto istota tego nie mającego precedensu zawłaszczenia gigantycznego majątku obywateli polskich przez obce państwo - państwo Izrael, powstałe dopiero trzy lata po zakończeniu wojny. Oto istota pozwu:
W latach po zakończeniu działań zbrojnych drugiej wojny światowej w Europie, Republika Federalna Niemiec (pomimo braku traktatu pokojowego), zawarła porozumienie odszkodowawcze z wieloma państwami Europy oraz z Izraelem. Na mocy tych traktatów dokonała następnie wypłat odszkodowań wojennych, a sumy największej - Izraelowi, który powstał w 1948 roku, nie istniał więc przed i podczas drugiej wojny światowej (1939 - 1945) i z tego prostego powodu nie mógł być stroną w tamtym konflikcie zbrojnym. W ten sposób Izrael dokonał bardzo brzemiennego w skutki prawne precedensu w stosunkach międzynarodowych - było to naruszeniem najbardziej podstawowych zasad stosunków międzynarodowych. W wyniku tego faktu dokonanego, Izrael podjął ogromne sumy odszkodowań należne ofiarom pochodzenia żydowskiego, które nie były obywatelami Izraela w czasie popełniania na nich zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Ten fakt dokonany, w połączeniu z jedną z najbardziej podstawowych w stosunkach międzynarodowych zasad, to jest w połączeniu z "zasadą wzajemności" skutkuje tym. że Izrael jest zobowiązany do wzięcia na siebie również odpowiedzialności odszkodowawczej za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, popełniane przez osoby pochodzenia żydowskiego, które nie były obywatelami Izraela w czasie, gdy popełniały tego rodzaju zbrodnie.
Tak więc "zasada wzajemności" w stosunkach prawa międzynarodowego wymaga, aby Izraela poczuł się materialnie-finansowo odpowiedzialny za morze zbrodni i cierpień zadanych Narodowi Polskiemu w czasie wojny i po wojnie w ramach zbrodniczych struktur okupacyjnej władzy, przez ich pobratymców. Precedensem do takich odszkodowań jest uznanie prawa państwa Izrael do takich odszkodowań w międzypaństwowej umowie odszkodowawczej między Republika Federalną Niemiec a państwem Izrael. Państwo Izrael otrzymało odszkodowanie m.in. za około trzy miliony zamordowanych obywateli polskich żydowskiego pochodzenia. Te kwoty zostały wyłudzone lub wymuszone od pokonanych Niemiec. Należy je zwrócić Polsce w całości.
Należy również wszcząć postępowania odszkodowawcze za zbrodnie Żydów w Polsce powojennej - za ich zbrodnie osobiste a zwłaszcza zbrodnie zbiorowe, popełnione przez nich w ramach pełnienia eksponowanych, kierowniczych funkcji w całej machinie powojennego terroru i ludobójstwa, popełnianego na dziesiątkach tysięcy Polaków w pierwszym dziesięcioleciu po zakończeniu działań wojennych.
O tę drugą część należności odszkodowawczych upomina się Stowarzyszenie Ofiar Wojny w pierwszej kolejności.
Zapytajmy: co pan na to, towarzyszu Kwaśniewski? Kiedy pan poruszy tę sprawę w rozmowach ze swymi "braćmi"? Czy nie należało im tego przypomnieć, zamiast rozgłaszać na cały świat, że Polacy mają się bić w piersi za Jedwabne, aż będzie huczało od bieguna do bieguna?
Deportacja Polaków z historii
W czasie wojny sowieckie żydostwo deportowało półtora miliona Polaków na Syberię i do Kazachstanu.
Teraz deportują czterdzieści milionów Polaków z historii.
Tak - z historii narodów cywilizowanych. W czasie wojny i w pierwszym dziesięcioleciu po niej, dokonywali fizycznego holokaustu na naszych dziadach, ojcach, a teraz na ich wnukach. Ten piekielny antypolonizm żydowski zdaje się nie mieć końca.
Będziemy w Polsce wypisywać tysiące artykułów demaskujących kłamstwa tej niszczycielskiej kampanii, wykazywać oszczerstwa, manipulacje faktami. Będziemy je zbierać w książkach - jak niniejsza. Oni to wkalkulowali w strategię tej wojny. Lekceważą tę naszą samoobronę, prowadzoną w Polsce, na gruncie języka polskiego, w dodatku na ostatnich jego przyczółkach.
Im chodzi o "kasację" moralną Polaków w opinii światowej. Jakże podatnej na wszelkie kłamstwa, na kreowanie neo-historii z fusów, zmyśleń, "naukowych" patologii. Ta walka została przeniesiona do mediów światowych. Tam, gdzie nie mamy już nic do powiedzenia poza wysyłaniem bezradnych listów protestacyjnych, sprostowań - wszystkie będą wędrować do kosza. I wędrują.
Prześledźmy kilka przykładów tej nieludzkiej hucpy. Zadumajmy się nad ich monstrualną bezczelnością, agresywnością, butą. Usłyszymy ten żydowski rechot ze sponiewieranej Polski i upokorzonych materialnie, a teraz moralnie Polaków.
A oto jak radośnie, w tym samym czasie wyrokują o polskiej zbrodni w Jedwabnem czołowe tuby niemieckojęzyczne: "Berliner Zeitung", "Die Welt" i "Stuttgarten Zeitung". Wszystkie trzy opublikowały wyrok na Polaków jednego dnia - 3 marca 2001! Ani jedna z tych pokornych tub żydowskiego lobby w Niemczech nie zamierza poczekać na oficjalne wyniki śledztwa. Nie docierają do nich żadne argumenty publikowane w obiektywnych polskich czasopismach. "Stuttgarten Zeitung":
-(...) polscy mieszkańcy zapędzili Żydów do stodoły i spalili żywcem 1600 mężczyzn, kobiet i dzieci. Niemieccy żołnierze w tym czasie stali z boku i tylko filmowali całą tę okrutną scenę (Zob.: "Nasz Dziennik" 21 III 2001).
Autorka tych oszczerstw pisze, że dopiero książka Grossa i publikacje w "Rzeczypospolitej" ujawniły prawdę. Atakuje prymasa Glempa za to, że nie zamierza przypisać Polakom odpowiedzialności za ten mord.
Podobnie - "Die Welt". Stwierdza zdecydowanie, że mordu dokonali Polacy bez udziału Niemców. Zabijali Żydów cały dzień, a najwięcej spalili w stodole. "Die Welt" przypomina żydowskiego polskojęzycznego krytyka literackiego Jana Błońskiego, który już przed 10 laty postawił publicznie problem moralnej współodpowiedzialności Polaków za bierne przyglądanie się rzezi Żydów i nie przeciwstawianie się holokaustowi. Teraz wyjaśnia się dlaczego - bo sami Polacy masowo ich mordowali.
"Berliner Zeitung" uznaje za najważniejszą konsekwencję ujawnienia mordu w Jedwabnem - załamanie się dotychczasowego wizerunku Polaków. To samo powtórzy dwa dni później "Der Spiegel", to samo przeczytamy w amerykańskim "Newsweeku".
Autor tego przeglądu oszczerstw rzucanych w języku hitlerowskich ludobójców - Piotr Moszkowski (korespondencja z Hamburga) komentuje:
- Niewątpliwie wygodniej jest na siłę zrobić z kogoś winnego. Można mieć wówczas lepsze samopoczucie myśląc, że jest jeszcze ktoś, komu można przypisać chociaż cześć win za własne czyny.
A teraz przykłady z trzech potęg prasowych: "The New Yorker", "Der Spiegel" i "Newsweek".(Za: "Forum" 6 III i 12 III 2001.)
Zwróćmy uwagę na jednoczesność ataków "Newsweek" i "Der Spiegel" - 5 marca 2001. Trzy dni później - 8 marca - "The New Yorker". Granice państw, granice języków nie grają roli. Tam, gdzie żydostwo postanowiło zaatakować ławą, czyni to jednocześnie i wszędzie. I przemawia tym samym głosem, tymi samymi frazesami, posługuje się tymi samymi kłamstwami.
"The New Yorker" (Trzy miliony czytelników. Potężna żydowska tuba opiniotwórcza. Oprócz wywiadu z Grossem, "New Yorker" opublikował obszerne fragmenty jego książki.):
Wywiad z Grossem. Kilka wybranych pytań i odpowiedzi Grossa na te pytania. Gazeta orzeka na wstępie:
- W rzeczywistości to polscy mieszkańcy Jedwabnego pozabijali swych żydowskich sąsiadów i współziomków.
Pytanie do Grossa:
- Jak zaznaczyła się niemiecka obecność w Jedwabnem 10 lipca?
Gross odpowiada:
- W latach powojennych kilkudziesięciu świadków żydowskich i polskich opisywało (pod dyktando przesłuchujących ich ubowców - H.P.) że (...) Dostrzegli oni jedynie nieznaczną obecność Niemców - garstkę miejscowych żandarmów i być może jeszcze małą grupkę, która przybyła do miasteczka "z zewnątrz".
Pytanie:
- Ale nadal utrzymuje się pogląd o obecności licznych Niemców. Dlaczego?
Odpowiedź Grossa:
- Wydaje się bardziej logiczne, że robili to Niemcy. Ale również dlatego, że pewien człowiek, nazwiskiem Waldemar Monkiewicz - który byl prokuratorem w białostockiej filii Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich, ale nie znał prawdy o tym, co zaszło w Jedwabnem, pisał o mordzie w Jedwabnem w latach osiemdziesiątych, przypisując go działaniom niemieckich batalionów operujących w tym czasie w rejonie Białegostoku. Tamtego dnia setki niemieckich żandarmów nie przybyły w kolumnie ciężarówek do Jedwabnego, by mordować Żydów. Natomiast hordy polskich wieśniaków z okolic nadciągnęły na wozach zaprzężonych w konie i razem z mieszkańcami Jedwabnego okaleczały i zabijały swoich żydowskich sąsiadów (...) Polska nigdy nie zapłakała (nad Żydami - H.P.) jako naród. Nigdy nie było demonstracji zbiorowego żalu Z powodu holokaustu - nie mówiąc już o catharsis (Catharsis - oczyszczenie, odkupienie, zadośćuczynienie - H.P.).
Pytanie:
- Czy teraz mają nastąpić" jakieś reparacje? (Tu już wyjaśnia się ich rozumienie tego greckiego słowa Catharsis: forsa!)
Gross:
- Instytut Pamięci Narodowej podjął na nowo śledztwo w sprawie mordu w Jedwabnem (...) W każdym razie, szef tego Instytutu profesor Leon Kieres, który był w lutym w USA oświadczył publicznie, że Żydzi w Jedwabnem zostali zabici przez ich polskich sąsiadów.
"Der Spiegel" - 5 marca 2001.
To artykuł publicystyczny, dokładnie w stylu Grossa.
- Od ich odpowiedzialności (Jerzego i Zygmunta Laudańskich - H.P.) zależy czyste sumienie całego narodu. Do tej pory Polacy bowiem widzieli się wyłącznie w roli ofiar historii, nie w roli sprawców...
- WJedwabnem szerzy się lęk w związku z roszczeniami restytucyjnymi...
- Wiele osób dało świadectwo zbrodni, między innymi pewien ocalały Żyd (ubek Wasersztajn - H.P.) z Jedwabnego, który po wojnie spisał swoje wspomnienia...
- Także wśród historyków fakt, że w Jedwabnem Polacy dopuścili się dokładnie tego, czego Niemcy rutynowo dokonywali w setkach innych miejscowości, uznany został za niepodważalny...
Autor publikacji - niejaki Claus Christian Malzahn ustalił na miejscu, że:
-Jednak ziemia (pod stodołą - H.P.) jest własnością prywatną, należy do córki gospodarza, który przed 60 laty oddał swoja stodołę do dyspozycji morderców. "Chcemy odkupić ziemię, ale oni nie chcą nam jej sprzedać" - mówi Godlewski (burmistrz Jedwabnego - H.P.). By jakoś przemówić do potomków sprawców, burmistrz udał się po pomoc do proboszcza. Ten jednak działa przeciwko niemu. "Napis na kamieniu powinien pozostać taki, jaki jest" - mówi Orłowski.
"Newsweek" - 5 marca:
- Polacy dowiadują się, że nie mogą już dłużej myśleć o sobie tylko jako o ofiarach. Ponadto, nie mogą już dłużej twierdzić, że w przeciwieństwie do Ukraińców, Litwinów, Węgrów i innych - nigdy nie byli zamieszani w masowe zabijanie Żydów...
- Podczas spotkania z przedstawicielami środowisk żydowskich w Nowym Jorku w ubiegłym miesiącu, Kieres przyznał, że to Polacy ponoszą odpowiedzialność za te morderstwa...
- Gross ma oczywiście krytyków. Najczęściej powtarzanym przez nich argumentem jest to, że zminimalizował niechęć wielu Polaków do Żydów, którzy kolaborowali z władzami radzieckimi.
"To antysemicka bzdura!" - odpowiada Gross. Mówi, że Żydzi nie współpracowali bardziej niż nie-Żydzi ze znienawidzoną tajną policją radziecką...
Ale "Die Welt" z 5 marca nie wdaje się w drobiazgi, przypadki jednostkowe, takie jak Jedwabne. "Die Wek" - formalnie pismo niemieckie, a więc należące do synali narodu morderców Żydów i Polaków, zapomina o tym, co zrobili z Żydami ich tatusiowie i dziadkowie w Polsce. Dla nich prześladowania Żydów w Polsce zaczęły się po wojnie:
- rok 1945 przyniósł nową sytuację: wyniszczenie Żydów (w Polsce, by nie było wątpliwości gdzie - H.P.), wypędzenie członków wielu narodowości i przesunięcia granic (...)
Bardzo zgrabnie skonstruowane oszustwo! Jednym tchem pismak "Die Welt" - niejaki Gerhard Gnauck (przedruk z "Forum" 25 marca 2001) wymienia wyniszczenie Żydów obok "wypędzenia członków wielu narodowości i przesunięcia granic". Te okropności działy się więc po 1945 roku, po klęsce Niemiec, zamienionych w krainę "wypędzonych". Przy okazji Gnauck powiela stary komunał powtarzany m.in. przez Żyda Geremka, o "antysemityzmie bez Żydów". Żydów w Polsce nie ma, a jest antysemityzm. Krok od schizofrenii są ci Polacy jako zbiorowość!
Z tej parady monstrualnych oskarżeń, kłamstw i wyroków, trzeba wyłowić dwa fragmenty. Jeden pochodzi z "Der Spiegla", drugi z "Newsweeka". Obydwa są doskonale zorkiestrowane w ich treści i celach.
"Der Spiegel":
- Do tej pory Polacy bowiem widzieli się wyłącznie w roli ofiar, a nie w roli sprawców.
"Newsweek":
- Polacy (...) nie mogą już myśleć o sobie tylko jako ofiarach. Ponadto, nie mogą już dłużej twierdzić, ze w przeciwieństwie do Ukraińców, Litwinów, Węgrów i innych nigdy nie byli zamieszani w masowe zabijanie Żydów.
Te dwa polifonicznie nakładające się cytaty z dwóch różnych gazet niemieckojęzycznej i anglojęzycznej, odsłaniają dalekosiężny, kluczowy cel światowej kampanii żydomediów przeciwko Jedwabnemu (W wieczornych "Wiadomościach" polskojęzyczna "Tel-Awizja" podała, że Instytut Pamięci Narodowej wszczął dochodzenie w sprawie analogicznego mordu w Radziłowie, oddalonym od Jedwabnego o kilkanaście kilometrów... Jedwabne nie będzie więc jedynym przyczółkiem inwazji.). Oznaczają przejście z oskarżeń o indywidualne przypadki zabójstw Żydów przez Polaków, do "dowodów" o ich masowych - ludobójczych mordach na Żydach. Zatem sprawstwo przenosi się z przypadków indywidualnych na cały naród polski. Polacy odtąd nie mogą myśleć o sobie wyłącznie jako o ofiarach - co ich szlachetnie a niesłusznie wyróżniało od Ukraińców, Litwinów, Węgrów "i innych". Teraz razem z nimi stają się narodową - polską zbiorowością zbiorowych morderców Żydów. Wątek "ofiar" powtarza się w obydwu tych cytatach i w obydwu dekretuje się koniec epoki, kiedy to Polacy mogli udawać wyłącznie ofiary, a nie naród współmorderców. Znamienne, że w obydwu cytatach nie pojawiają się Niemcy. Nie istnieją w kontekście holokaustu. Holokaust jest tym samym wyłączną sprawą Polaków, Ukraińców, Litwinów "i innych", to znaczy "nazistów" i tylko pomiędzy nimi powinna toczyć się dyskusja, spory, wyliczanki, dochodzenia - o to - który z tych narodów zgładził więcej lub mniej Żydów.
W utrwaleniu tego kłamstwa w świadomości milionów Amerykanów i Niemców ważną rolę odegrał szef Instytutu Pamięci Narodowej Leon Kieres. "Der Spiegel" i "Newsweek" z satysfakcją cytują wyrok Kieresa wydany w USA podczas spotkania z nowojorskimi Żydami, według którego "Żydzi w Jedwabnem zostali zabici przez polskich sąsiadów" ("Der Spiegel"). "Newsweek" pisze to samo: (...) "Kieres przyznał, że to Polacy ponoszą odpowiedzialność za to morderstwo".
Była to wypowiedź ze wszech miar nikczemna, antypolska, utrwalająca i uzasadniająca żydowską antypolską hucpę. Było to takie samo sprzeniewierzenie się faktom, procedurom dochodzeniowym, jakiego dopuścił się równie przestępczo niejaki Aleksander Kwaśniewski w Izraelu, dekretując polskie sprawstwo mordu w Jedwabnem.
Kiedy to piszę (początek kwietnia) w Stanach Zjednoczonych wchodzi na rynek czytelniczy angielskie tłumaczenie paszkwilu Grossa. Do kampanii prasowej dołączy książka ( Pokazano w telewizyjnych "Wiadomościach" (3 III) pięknie wydany w USA egzemplarz "Sąsiadów"). Dopiero wtedy rozpęta się prawdziwy tajfun oszczerstw rządów moralnego samosądu. Książka ukaże się w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy, będzie doskonałym pretekstem do spotęgowania fali żydowskiej inwazji na świadomość Amerykanów przeciwko polskiemu narodowi. A fala już przedtem była wręcz gigantyczna. Obszerne fragmenty "Sąsiadów" ukazały się w omawianym "New Yorker". Czym jest ta gazeta w aspekcie opiniotwórczym? Pisze o tym - niestety zgodnie z prawdą, tryumfalnie - jeden z hucpiarzy "Tygodnika Powszechnego", S. Radecki (25 III 2001):
- Tymczasem z chwilą, gdy obszerne fragmenty książki (przed jej wydaniem) opublikował "New 'Yorker", magazyn o wielkim prestiżu i największej wiarygodności, nastąpiła jakościowa zmiana sytuacji. "New Yorker" to trzy i pół miliona najważniejszych czytelników świata anglojęzycznego: najlepiej wykształconych, wpływowych w swoich środowiskach, opiniotwórczych.
Tak oto ruszył monstrualny walec drogowy kampanii oszczerstw, kłamstw, roszczeń, obelg; antypolski festiwal żydowskiej nienawiści do narodu obwinianego o niepopełnione zbrodnie, przez nację rzeczywistych katów i oprawców.
Jak długo będzie się to wszystko tolerować?!
#
11-03-2010 16:48 do podszywającego sie pod Polaka!-Bartosza Skąpski: "Jedwabne geszefty"-ŻYDOWSKIE OSZCZERSTWO-KŁAMSTWO-JEDWABNE-ZYDÓW W JEDWABNEM ZAMORDOWALI NIEMCY
Henryk Pajak
"Jedwabne geszefty" (czesc 2)
[ Fragmenty, Copyright by Henryk Pająk ISBN 83-87510-85-8]
Henryk Pajak
poprzedni fragment książki Henryka Pająka "Jedwabne geszefty"
Kieres pod sąd !
Po popisach Kieresa, szefa IPN - bliźniaczego w nazwie żydowskiego Instytutu Pamięci Narodowej w Jerozolimie, mec. dr Andrzej Reyman - założyciel i wydawca miesięcznika "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej", opublikował w swym piśmie (z 28 lutego 2001) "Wniosek" o dyscyplinarne dochodzenie przeciwko Kieresowi jako pracownikowi Uniwersytetu Wrocławskiego:
Wniosek o ściganie dyscyplinarne
Prof. dr hab. Romuald GELLES
Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego
Wrocław
Jako syn Stefana Reymanna, żołnierza Legionów Polskich, zamordowanego w Oświęcimiu, nr obozowy 10392, wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciw prof. dr hab. Leonowi Kieresowi, profesorowi Uniwersytetu Wrocławskiego, zatrudnionemu w tamtejszym Instytucie Administracji.
Kieresowi zarzucam:
1. Popełnienie przestępstwa z art. 239 § l kodeksu karnego polegającego na udaremnianiu śledztwa przeciw żołnierzom i oficerom ukraińskiej dywizji Waffen SS, winnym wymordowania kilkuset Polaków i Żydów w Hucie Pieniackiej, wymordowania kilkudziesięciu profesorów wyższych uczelni lwowskich, gwałtów i mordów dokonanych na polskiej ludności cywilnej w czasie Powstania Warszawskiego, wymordowania 60-ciu więźniów w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Płaszowie oraz tysiącom innych zbrodni popełnionych na Polakach w czasie II Wojny Światowej,
2. Udzielenie prasie oszukańczego wywiadu, stwierdzającego świadomie niezgodnie z prawdą rzekomą niedopuszczalność wszczynania śledztw i niedopuszczalność występowania o ekstradycję osób, których wina nie została dowiedziona,
3. Ochranianie przed postawieniem przed sądem Żyda Safjana, winnego mordu na Janie Nesslerze, żołnierzu Armii Krajowej z Wileńszczyzny w sytuacji, kiedy wina Safjana została dowiedziona.
- to jest o przestępstwa przeciw Polsce i polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, będące zarazem ciężkimi naruszeniami godności pracownika nauki. Mając na względzie ciężką zniewagę pamięci setek tysięcy Polaków, pomordowanych przez zbrodniarzy ukraińskich
WNOSZĘ
o postawienie Leona Kieresa przed komisją dyscyplinarną Uniwersytetu Wrocławskiego, pozbawienie go stopnia doktora praw tegoż Uniwersytetu i tytułu profesora, oraz o wydalenie z pracy w szkolnictwie wyższym.
Uzasadnienie
l. Występując w Krakowie w charakterze prezesa Instytutu Pamięci Narodowej oskarżony Kieres, Żyd i profesor prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, złożył oświadczenia tak zrelacjonowane przez dziennikarza Andrzeja Rybickiego w nr 13 (902) "Naszego Dziennika" z dnia 16 stycznia 2001 r. w artykule zatytułowanym: "Nie będzie t; - głosi polskie prawo w art. 303 kpk.
Wymordowanie kilkuset Polaków i Żydów w Hucie Pieniackiej, wymordowanie kilkudziesięciu profesorów lwowskich uczelni przez Ukraińców z batalionu "Nachtigall", gwałty i mordy popełnione przez SS-manów ukraińskich na polskiej ludności cywilnej w czasie Powstania Warszawskiego, rozstrzelanie bez sądu 60-ciu więźniów w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Płaszowie i tysiące innych zbrodni popełnionych na Polsce i Polakach, w tym namordowanie kilkuset tysięcy naszych w czasie rzezi Polaków w latach 1943-46 na Kresach Wschodnich - to fakty historyczne, które żadnej wątpliwości nie ulegają, stanowiąc wystarczającą podstawę do wszczęcia śledztwa. Zadaniem takiego śledztwa byłoby jedynie ustalenie, kto i w jakim stopniu jest za nie odpowiedzialny i na jaką karę zasłużył.
Próba niedopuszczenia do wszczęcia śledztwa w sprawie tak potwornych zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu, podjęta przez Żyda Kieresa, jest działaniem obliczonym na uniemożliwienie ustalenia winnych, postawienia ich przed sądami i przykładnego ukarania. Podejmując taką próbę Żyd Kieres dopuścił się przestępstwa udaremnienia względnie utrudnienia postępowania karnego z art. 239 § 1 kodeksu karnego, zagrożonego karą do 5-ciu lat więzienia.
Niedawno prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk oświadczył: "Nie ukrywamy i nie przemilczamy, ze w czasie II Wojny Światowej ukraińscy szowiniści zabili około pół miliona Polaków na Kresach Wschodnich przedwrześniowej Polski. Również przez kilka lat po wojnie płonęły polskie wsie i ginęli ludzie. Szowinizm ukraiński to wrzód na zdrowym ciele ukraińskiego narodu, to wyrzut naszego sumienia względem narodu polskiego."
Organizacja Narodów Zjednoczonych, chcąc uczcić pamięć ofiar ukraińskich rzezi na Polakach, ustanowiła dzień 11 lipca świętem ku czci Ofiar Ludobójstwa. To właśnie dnia 11 lipca 1943 roku w niedzielę ludobójcy z UPA dokonali napadu na ponad 100 miejscowości wołyńskich, masakrując bezlitośnie ich mieszkańców. Wymordowano wówczas także wiernych zgromadzonych w kościołach oraz dzieci przystępujące do Pierwszej Komunii św.
Zbrodniarze żydowscy, ukraińscy, niemieccy i litewscy bardzo o tym święcie i jego genezie wspominać nie lubią. Czyżby Żyd Kieres, profesor prawa nie dostrzegł w tych faktach i w wypowiedzi prezydenta Ukrainy, żadnych podstaw do wszczęcia śledztwa w sprawie zbrodni, popełnionych przez Ukraińców na Polakach?
2. O zlej woli Kieresa świadczą też inne jego wypowiedzi. "Na razie nikogo nie oskarża się o zbrodnie w Hucie Pieniackiej, tym bardziej Ukraińców z 14 dywizji SS" - oświadczył Kieres wiedząc, iż zbrodni dokonali Ukraińcy, że formacje SS służące do mordowania ludności cywilnej uznane zostały wyrokiem Trybunału w Norymberdze za organizacje przestępcze i że istnieją niezbite dowody, iż w mordzie w Hucie Pieniackiej wzięli udział żołnierze dywizji SS "Galizien".
Równie oszukańcze jest twierdzenie Kieresa, jakoby "nie mogło być mowy o ekstradycji, dopóki nie udowodni się winy". Twierdząc to Kieres jest kłamcą i oszustem. Przecież niedawno polska prokuratura wystąpiła o ekstradycję Żyda Bagsika, Żydówki Wolińskiej i Żyda Morela przed udowodnieniem im winy, a Szwajcaria złodzieja Bagsika wydała, umożliwiając proces i skazanie go na 9 lat więzienia!
Żyd Kieres rozumował następująco: nie wdrożymy śledztwa w sprawie mordów na Polakach i nie wystąpimy o ekstradycję ukraińskich zbrodniarzy, przez co uniemożliwimy udowodnienie im winy. Polakom zaś powiemy, że bez udowodnienia winy ani nie wolno wszcząć śledztwa, ani wystąpić o ekstradycję. Może głupi goje nie poznają się na oszustwie?
3. Motywy działania Żyda Kieresa są wrogie Polsce i Polakom. Światowe Żydostwo przekupione przez Niemców wysokimi odszkodowaniami, postanowiło w następstwie umowy Adenauer -Ben Gurion przerzucić na Polaków odpowiedzialność za niemieckie mordy na Żydach, mimo ze Polacy bardzo pomagali Żydom i więcej ich uratowali, niż wszystkie społeczeństwa okupowanej Europy razem wzięte.
Kierując się nienawiścią do wszystkiego co polskie, za wyjątkiem polskich pieniędzy, Żydostwo prowadzi kampanię oszczerczego oskarżania Polaków o współudział w holokauście. W walce z Polską uczestniczą też udający Polaków Żydzi, ulokowani na wysokich stanowiskach PRL-bis. Antypolska akcja Żydów związana z holokaustem przebiega wielotorowo, a jej priorytety są następujące:
- Nie szczędząc pieniędzy, starań i fałszu, wyszukać choćby jednego Polaka, który by mordował Żydów, a jeśli się taki nie znajdzie - wymyślić go. W żadnym przypadku nie wspominać o tych Polakach co szkodzili Żydom, ale zostali za to straceni z wyroków sądów podziemnych.
- Nie wspominać i nie domagać się ścigania zbrodni popełnionych na Żydach przez Niemców, Litwinów i Ukraińców.
- Nie porównywać zachowania się Polaków z zachowaniem innych narodów okupowanej Europy względem Żydów, aby nie wypadły na korzyść strony polskiej. Żydzi mają otrzymany od ich najwyższych władz politycznych i religijnych, absolutny zakaz przypominania, że najgorliwszymi pomocnikami Niemców w mordach na Żydach była zdegenerowana moralnie, wyzuta ze wszelkich uczuć ludzkich i licząca około 100 tysięcy osób grupa Żydów polskich obejmująca: żydowskie gestapo, żydowską policję porządkową gett, żydowskie Judenraty i żydowskie komanda śmierci w niemieckich obozach zagłady. W celu uchronienia tych zbrodniarzy przed karą i uniknięcia kompromitacji, Izrael wydał ustawę amnestyjną i odmawia ich ekstradycji.
Z tych samych powodów Żydzi mają polityczno-religijny, nakazany Talmudem zakaz wspominania, omawiania, potępiania oraz ścigania zbrodni popełnionych przez Żydów na Polakach i na innych narodach, których dokonali w okresie PRL i w czasie 70 lat trwającego holokaustu, ofiarą którego padło 170 milionów ludzi. Izrael ochrania tych zbrodniarzy i odmawia ich wydania (Morel). Broni też pospolitych złodziei i kryminalistów i odmawia zwrotu ukradzionych przez nich pieniędzy (Bagsik i Gąsiorowski).
Obciążanie Polaków nie popełnionymi przez nich zbrodniami na Żydach, ułatwia "nadreprezentacja" żydowskiej mniejszości narodowej w polskim parlamencie, rządzie, wymiarze sprawiedliwości i massmediach, obsadzająca do 75% ważniejszych stanowisk.
Prezes IPN Leon Kieres jest Żydem, członkiem Unii Wolności, partii mniejszości żydowskiej. To właśnie od Unii Wolności dostał on "skierowanie" na stanowisko prezesa IPN, poparte solidarnie przez wszystkich Żydów w PRL-bis. Czy można się teraz dziwić, iż nie dopuszcza do śledztwa w sprawach zbrodni SS-ma-nów ukraińskich popełnionych na Polakach?
4. Przed ośmiu laty organizacja byłych żołnierzy Armii Krajowej z Krakowa złożyła doniesienie do Komisji do Badania Zbrodni na Narodzie Polskim o zbrodni, jakiej dopuścił się Żyd Zbigniew Safian na Janie Nesslerze, żołnierzu Armii Krajowej, donosząc nań do NKWD.
Zachowało się w aktach doniesienie Safjana do NKWD, podpisany protokół jego zeznań w śledztwie, i podpisany przezeń protokół zeznań przed sądem. Na mocy wyroku tego sądu i w oparciu o zeznania Safjana, Jan Nessler został stracony, miejsce pochówku nieznane.
Instytut Pamięci Narodowej i Żyd Kieres, którzy odziedziczyli śledztwo w tej sprawie, nie wnoszą aktu oskarżenia w sprawie niewątpliwego mordu Żyda Safjana na Polaku, żołnierzu Armii Krajowej z Wileńszczyzny - dopuszczając się przestępstwa utrudniania postępowania karnego przeciwko mordercy.
Powstaje pytanie, czemuż to profesorowi prawa Żydowi Kieresowi potrzeba do udowodnienia winy Żyda Safjana, skoro dysponuje własnoręcznie napisanym i podpisanym doniesieniem do NKWD, podpisanym zeznaniem Safjana w śledztwie i podpisanym zeznaniem Żyda Safjana złożonym w rozprawie, które były jedynymi dowodami, na podstawie których sąd wymierzył karę śmierci na Janie Nesslerze za należenie do Armii Krajowej? Odpowiadam: zwykłej ludzkiej uczciwości i bycia Polakiem.
Mianowanie Żyda szefem IPN, który głosząc się Polakiem będzie urzędowo stwierdzał polskie zbrodnie na Żydach - to majstersztyk, który Żydom mógł się udać tylko w PRL-bis.
5. Zbrodnia w Jedwabnem, zawsze uchodziła za zbrodnię popełnioną przez Niemców. Tego zdania byli wszyscy historycy, również żydowscy, np. wielki znawca dziejów Białostocczyzny prof. dr Szymon Datner. Tego zdania jest też prowadzący śledztwo prokurator Monkiewicz.
Kiedy żyjący świadkowie zbrodni, zwrócili się przed 10-ciu laty do Żydowskiego Instytutu Historycznego o przeprowadzenie badań, ten odmówił, zasłaniając się "brakiem funduszy". Milczał 60 lat Instytut Wiesenthala, milczy Izrael, posiadający najbogatsze zbiory dokumentów o zbrodniach popełnionych na Żydach. Procesem z roku 1949 zorganizowanym przez żydowskich ubeków nikt się nie przejmował, bo jaką wagę mogą mieć dowody i zeznania wydobyte torturami i zakończone mimo żydowskich sędziów, małymi, kilkuletnimi wyrokami więzienia. Sam Szmul Wasersztajn, żydowski ubek, współorganizator tych procesów, po roku 1956 zbiegł z Polski, osiedlając się w USA. Przez 45 lat milczał, dopiero po jego śmierci, gdy już nie można go było przesłuchać, na podstawie niewiadome przez kogo sporządzonych notatek, mord w Jedwabnem przypisano Polakom.
Dlaczego Żydzi milczeli tyle lat i dopiero po śmierci ubeckiego bandziora nagłośnili sprawę Jedwabnego? Wasersztajn nie mógł tego zrobić, nauczony doświadczeniem żydowskiej oszustki z Ejszyszek. Musiałby - jak ona - złożyć zeznania przed Departamentem Sprawiedliwości USA. A kary za złożenie fałszywych zeznań przed amerykańskim ministerstwem sprawiedliwości oraz zainteresowanie się zbrodniczą przeszłością Winterszajsa, mogłyby go posiać na długie lata do więzienia, pozbawić obywatelstwa amerykańskiego i spowodować wydalenie z USA. Tam się z bandytami nie patyczkują. Tego były ubek wolał nie ryzykować. To właśnie z tego powodu żydowska oszustka z Ejszyszek, Eliahu Eliah odmówiła Departamentowi Stanu podpisania zeznań, w których oskarżyła Polaków o pogrom w Ejszyszkach.
W "polską winę" w Jedwabnem szowiniści żydowscy uwierzyli, bo im była potrzebna do realizacji ich obecnej linii politycznej. Milczy natomiast Izrael, milczy prof. Szymon Datner, milczy Wiesenthal. W wersję żydowskiego ubeka "uwierzył" Żyd (frankista) Jeziorański, byty ReichskomiSSar do spraw skonfiskowanego mienia żydowskiego w czasie okupacji "uwierzył" Leon Kieres.. Jeszcze śledztwo się nie zakończyło, nie dostarczając nic poza gołosłownymi oskarżeniami żydowskiego bandyty i ubeka, a już Kieres twierdzi, że zbrodni dokonali Polacy i obiecuje Żydom zmienić tablicę w Jedwabnem przez umieszczenie napisu, że mordu dokonali Polacy.
Kiedy są niezbite dowody zbrodni popełnionych przez Ukraińców lub Żydów, Kieres twierdzi, że nie należy wszczynać śledztwa, dopóki wina nie zostanie udowodniona. Kiedy natomiast śledztwo i upływ 60 lat czasu nie dostarczyły żadnych dowodów winy Polaków, Kieres bez wahania feruje wyrok, opierając się na oskarżeniu Żyda, ubeckiego zbrodniarza i uczestnika NKWD-owskich wywózek, zainteresowanego zatarciem żydowskich zbrodni popełnionych na Polakach. Wiarygodności takiego zbrodniarza nie uznałby żaden sąd na świecie.
Jak przedstawia się wiarygodność Żydów jako świadków? Talmud pozwala Żydom kłamać w sprawach prowadzonych przez sądy gojów. Oskarżenia i zeznania żydowskie w sprawach Deringa i Walusia okazały się fałszywe. Rzekomy pogrom w Ejszyszkach został zmyślony przez Żydówkę. Sprawa pogromu w Kielcach przycichła, kiedy Fejgin oświadczył, że sprowokowali go Żydzi z UB. Opublikowanie w "Polityce" zdjęcia z pogromu w Kielcach, sfałszowanego przez obcięcie go z obu stron, gdzie widnieli hitlerowcy żołnierze w charakterystycznych hełmach, będącego faktycznie zdjęciem z pogromu w Kownie z 1941 roku - mocno skompromitowało Żydów. Jestem pewny, że żydowska prowokacja wokół Jedwabnego także skończy się fiaskiem. Byłoby dobrze, aby Uniwersytet Wrocławski wniósł wkład do obrony dobrego imienia Polaków przed żydowskimi oszczerstwami.
Przedstawione wyżej fakty dowodzą, że Kieres dopuścił się przestępstw przeciw wymiarowi sprawiedliwości i powinien zostać wydalony z pracy w szkolnictwie wyższym.
Dr Andrzej Reymann
redaktor naczelny "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej"
Leon Kieres wkrótce potem dał kolejny popis swojej hipokryzji. Poinformował on 4 kwietnia, że prawdopodobne jest, że śledztwo w Jedwabnem zostanie umorzone. Dlaczego !? - odruchowo wyrywa się okrzyk oburzenia. Kieres wyjaśnia: bo być może nie żyje już żaden sprawca, któremu można by postawić zarzuty. A przecież dokładnie tego dnia w TV podano, że wynikiem kwerendy w Ludwigsburgu było odnalezienie akt procesowych przeciwko niejakiemu Schaperowi - dowódcy Einsatzkommando, które dokonało w lipcu i sierpniu 1941 roku kolejnych masakr Żydów w okolicach Łomży, w tym również Jedwabnego. Kommando liczyło 30 ludzi: czy wszyscy wymarli, że Kieres chce zamknąć śledztwo?
Cytowany w tej pracy historyk Piotr Gontarczyk, tę i inne wypowiedzi Kieresa ocenił następująco, choć oględnie:
- Wszelkie wypowiedzi prof. Kieresa w sprawie Jedwabnego, wypowiadane tak w ostatnich dniach, jak i wcześniej w USA, są dla mnie niezrozumiałe.
Kieres zapowiadając zamiar umorzenia śledztwa dodał coś, co już nie jest hipokryzją, lecz bełkotem z pogranicza schizofrenii: umorzenie śledztwa oznaczałoby zarazem - według niego -"pełne wyjaśnienie mordu". Zostawiam to bez komentarza.
Poseł Antoni Macierewicz opisał w "Głosie" (7 IV), jak IPN Kieresa blokuje dostęp do akt procesu z 1949 r. Przez dwa lata miał do nich dostęp Gross. W połowie marca 2001 udostępniono je prof. Strzemboszowi jednocześnie zapewniono go, że kserokopia tych dokumentów będzie dostępna dla badaczy IPN jednak, powołując się na "dobro śledztwa" - nikomu (na razie) ich nie udostępnia.
Poseł Macierewicz konkluduje:
- Wszystko to razem oznacza, ze kierownictwo IPN stara się za wszelką cenę ograniczyć możliwość weryfikacji tez zawartych w książce Grossa. To po prostu nieuczciwe, a fakt, że w takiej manipulacji uczestniczy instytucja powołana do odbudowy prawdy historycznej, wskazuje jak dalece zdegradowane jest polskie życie polityczne, naukowe i prawne.
Tak więc dość przejrzyście prezentują się preferencje prof. Kieresa, a także rozumienie jego obowiązków jako szefa IPN. Najpierw i przede wszystkim - posłusznie, na możliwie szeroką skalę wystawia Polaków pod sąd historii - tej pisanej przez Żydów -z powodu ich rzekomych zbiorowych zbrodni na Żydach. Profesor Kieres dał popis tej wybiórczości podczas dyskusji telewizyjnej w rozmowie z red. S. Jeneralskim (21 marca, godz. 2230). Pretekstem do rozmowy były dotychczasowe wówczas wyniki poszukiwań prowadzonych przez polskiego przedstawiciela IPN w archiwach niemieckich, który stwierdził, że na razie nie znalazł dokumentów potwierdzających udział jednostek niemieckich w pacyfikacji jedwabneńskich Żydów. Kieres poinformował, że IPN wdraża również dochodzenie w sprawie podobnego mordu w Radziłowie w okolicach (18 km) Jedwabnego, gdzie wymordowano - jak głosi tablica pamiątkowa, około 500 Żydów. Przyznał również - i potwierdził, że IPN posiada zamiar dochodzić okoliczności podobnych pacyfikacji Żydów w innych miejscowościach: w Hajnówce, Godziądzu, Szczuszynie, Wąsoczy.
Ani mord w Komuchach na Wileńszczyźnie, gdzie partyzanci sowiecko-żydowscy wymordowali kilkuset mieszkańców; ani zbrodnie na wileńskim oddziale "Kmicica" (ponad 70 podstępnie zamordowanych partyzantów AK); ani mord na Polakach w Hucie Pieniackiej, którego prezes Kieres nie ma ochoty rozpatrzeć w ramach dochodzeń IPN - nie interesuje szefa IPN tak gwałtownie, tak starannie, tak natychmiast - jak interesuje serial pogromów niemieckich na Żydach, w które zostali wplątani niektórzy Polacy w celach propagandowych. Po ataku na Sowiety, w pasie polskich ziem zajętych w rejonie posowieckim, hitlerowcy podjęli starannie przygotowaną akcję zbrodniczo-propagandową w celu stworzenia wrażenia, że mordują Żydów przy spontanicznym, masowym udziale Polaków. Himmler wydał w tym celu specjalny rozkaz - instrukcję.
Mówi się tam wyraźnie o organizowaniu takich pogromów przez siły niemieckie ale tak, by akcje stwarzały wrażenie spontanicznie organizowanych przez Polaków; aby obecność Niemców była tam marginalna, statyczna nawet wizualnie, bowiem będzie to utrwalane na kronikach filmowych i fotografiach. Niemcom bardzo było potrzebne takie "wspólnictwo" Polaków dla stworzenia przekonania opinii publicznej Niemiec i państw Europy, że ich ludobójczy amok dotyczący Żydów, nie jest ich krwawą specjalnością.
Usprawiedliwiając swoje preferencje śledcze, Kieres powiedział wówczas, iż IPN jest do tego zmuszony rozgłosem Jedwabnego, dlatego zabiera się do rozpatrzenia mordów na Żydach w innych miejscowościach, bowiem milczenie naraża Polskę na krytykę, na zarzut obojętności, a nawet ukrywania prawdy. Będziemy mieć zatem potężny, długotrwały serial, ofensywę propagandową na skalę światowa, kończącą się definitywnym udowodnieniem polskiego "współsprawstwa" w zagładzie Żydów. Tego zadania podjął się pseudo-"polski" IPN pod wodzą pana Kieresa. Dodał on obłudnie, że jego nie interesują przekonania religijne, tożsamość narodowa ofiar. Wszystkie były "obywatelami polskimi" i to wyczerpuje obowiązek IPN wobec tych ofiar.
Mecenas dr Andrzej Reyman w swym "Wniosku" przypomniał prof. Kieresowi, że wymordowani przez ukraińską SS mieszkańcy Huty Pieniackiej również byli "obywatelami polskimi". Jak z rzeczywistych preferencji prof. Kieresa jednak wynika, byli to obywatele wyraźnie drugiej kategorii.
Pozwolę sobie - tym razem nie w charakterze oficjalnego "Wniosku", ale jako autor, a przy tym ówczesny mieszkaniec Skarżyska-Kamiennej, przypomnieć szefowi IPN, że czas podjąć śledztwo i wysunąć stosowne żądania "reparacyjne" - jak tego domagają się światowe media w sprawie Jedwabnego w sprawie dwóch masowych zbrodni popełnionych przez Niemców w tym mieście na samym początku wojny.
W lutym 1940 roku hitlerowcy wymordowali w jednodniowej masakrze 360 osób, głównie młodzieży, przedwojennych działaczy harcerskich, przedstawicieli miejscowej inteligencji. Rok później, latem 1940 roku wymordowali 760 osób, mieszkańców Skarżyska i okolicznych miasteczek. O tych zbrodniach mówią dwie masowe mogiły pomordowanych w dzielnicy Bór (360 osób) i w lesie na Brzasku (760). Były to akty szokującego ludobójstwa, dokonane na samym początku wojny, nie usprawiedliwione nawet późniejszymi akcjami odwetowymi przeciwko ruchowi oporu. Takowy ruch oporu praktycznie wówczas jeszcze nie istniał, znajdował się w powijakach, dopiero powstawały tam komórki "Polski Niepodległej" i ZWZ. Była to więc akcja prewencyjna, terrorystyczna, aby w potokach krwi prewencyjnie utopić wszelkie polskie mrzonki o polskim sprzeciwie, samoobronie, konspiracji.
Mam pytanie do prezesa Kieresa, jako także "obywatel polski", jako autor, który już dziesięć lat temu opisał tamte dwie ludobójcze rzezie: kiedy Instytut Pamięci Narodowej wdroży kroki "reparacyjne" wobec Niemców? Tak zwane dochodzenie nie jest tam potrzebne, prawda jest powszechnie znana, ustalona wiele lat temu przez kielecką Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich. Czekamy. Wszyscy: "obywatele polscy", mieszkańcy Skarżyska, a zwłaszcza żyjące rodziny pomordowanych.
Wierzę, że po zakończeniu pośpiesznej, ekspresowej akcji oskarżania Polaków przez IPN w sprawach współudziału z Niemcami w mordach na Żydach, IPN zabierze się do prawdziwych sprawców tych rzezi, do sprawców rzezi setek tysięcy Polaków dokonanych w okolicznościach powszechnie i od dawna już rozpoznanych, znanych, wciąż wołających jednak - daremnie - o pomstę do nieba !
Adres wydawnictwa:
WYDAWNICTWO RETRO
Motycz-Józefin 50
21-008 Tomaszowice
tel/fax (081) 50-30-616
#
11-03-2010 17:23 barakuda: DO E MISJONARZ
zawsze sie zastanawialam zjakiego nadania jestes ? ale juz wiem zdekospirowales sie ty wszawo zydokomunistyczna gnido won z tej strony nie czujesz ze tu nie pasujesz?
#
11-03-2010 21:27 Vick: Szwecja uznała ludobójstwo
Parlament Szwecji przyjął - wbrew opinii rządu i większością tylko jednego głosu - wniosek uznający za ludobójstwo masakrę Ormian w imperium osmańskim w latach 1914-1915. Wkrótce po tym MSZ Szwecji przypomniał o swym poparciu dla wejścia Turcji do UE.
#
11-03-2010 21:34 do zyda bartosz sko... zydowski: Patrz!!! ,...i jeszcze ""akcję wisła""///chca nas Polaków żydzi wrobić!///, w akcje wisła -żydokomunistyczna akcję
Patrz!!! ,...i jeszcze ""akcję wisła""///chca nas Polaków żydzi wrobić!///, w akcje wisła -żydokomunistyczna akcję (i słusznie przeprowadzoną! wysiedlili komuchy prl ludność sympatyzującą z bandytami ,rzeznikami bandery ,którzy wymordowali 500 000 Polaków w sposób bestialski -nauczyli sie od żydów i żydzi ich podszczuwali ,dawali broń-bolszwewicka- żydowska partyzantka ,a niemcy z pobłażaniem oka pomagali ,rownież podszczuwali w ramach paktu LIWENTROP -MOŁOTOW ,który jest na tylre silny ,że przretewał historię i 7o lat i realizowany jest nadal w tandemie rosja-niemcy +trzeci koordynator -żydowska V kolumna w Polsce ///czytaj wróg wewnętrzny-trzeci wewnetrzny rozbiorca po rosjanach i niemcach :ŻYDZI WEWNĘTRZNI = ŻYDOWSKA DIASPORA ŚWIATOWA +RASISTOWSKI,FASZYSTOWSKI ,nowo-bolszewicki IZRAEL/// ,-diaspora żydowska-komunistyczna mniejszość etniczna w Polsce ,wściekle aktywna od 1989 roku
#
12-03-2010 21:04 Kuciborski: Wymiotne autorytety.
Pajak i Zaleski jeszcze ksiądz niestety.
#
15-03-2010 14:26 AM: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek drogi Księżę?
W powyższym felietonie z jednej strony chwali Kś.posłów PiS z innej dowala im, jak poprawny dziennikarz, aby nie zostać okrzyknięty pisowcem. Od lat obserwuję posła Kowala i posądzanie go o to aby chciał, by na Ukrainie pozostali u władzy banderowcy, jest wstrętnym nadużyciem ze strony księdza.Tym bardziej, że zasłania się tu ksiądz jakimś Eugeniuszem Tuzow-Lubańskim. W jakim celu przytacza ksiądz wypowiedź tego pana, bez swojego komentarza, jak nie po to by zdyskredytować Pawła Kowala? Przecież ksiądz śledząc wydarzenia polityczne, zna poglądy tego obecnie europosła. Zaczynam się zastanawiać czy zaczął ksiądz stosować zasadę cel uświęca środki. Dowalę pisowcowi, bo to się opłaci.Wspomoże mnie np. Radek w trosce o ośrodek w Radwanowicach, gdy zostanie prezydentem RP. Przecież to dla biednych dzieci nie zabiegam o siebie. Dziwne, że ksiądz ministra SZ nazywa Radkiem nie Radosławem. Sympatyczny kumpel, drugi chłopak z sąsiedztwa, obok Donka, prawda? Oprócz historii liczy się teraźniejszość. To, że mamy najgorszy rząd III RP tudzież najgorszego ministra SZ nie ma dla księdza znaczenia? Proszę powyższe rozważyć w czasie rekolekcyjnym, a nuż wygra prezydenturę Lech Kaczyński, szanowny księże , czyli okaże się, że naród nie jest taki bezmyślny jak wmawiają nam sondażownie, działające na życzenie tych co im płacą? Wszystko na sprzedaż? Nie dla mnie, i księdza też można pouczyć.
#