LM: JEDNA BRAMKA DO ODROBIENIA
fot.arsenal.com, 09-03-2010 00:23
POWRÓTKto znajdzie się za burtą Ligi Mistrzów? Minimalne straty będą próbować odrobić Arsenal i Fiorentina.
Straty z pierwszego meczu musi odrobić Arsenal. "Kanonierzy" przegrali z FC Porto 1:2. Fatalny występ ze Smokami zaliczył Łukasz Fabiański. Jego konto obciążają obie stracone bramki. Na Emirates między słupkami stać już będzie Manuel Almunia, a polski golkiper wróci na ławkę rezerwowych. Klub z Londynu będzie miał utrudnione zadanie – praktycznie niemożliwy jest występ Cesca Fabregasa. Pomocnik zmaga się z urazem ścięgien. W ligowym meczu z Burnley co prawda wystąpił, strzelił nawet gola, ale potem musiał zejść z boiska. Trener Arsene Wenger przyznał, że wystawienie go może być ryzykowne. dlatego też Arsenal prawdopodobnie będzie musiał radzić sobie bez swojego lidera. Oprócz Hiszpana niezdolni do gry są także Robin van Persie, Johan Djourou oraz Aaron Ramsey. W składzie Porto zabraknie z kolei Farando, Sergio Olivieiry, Pariasa oraz Beto.
Mimo osłabienia Arsenal jest faworytem meczu rewanżowego z FC Porto. Na korzyść podopiecznego Arsene'a Wengera przemawia także historia. Piłkarze z Estádio do Dragao swojej ostatniej wizyty na Emirates we wrześniu 2008 roku nie wspominają najlepiej. Wynik 4:0 mówi sam za siebie. We wtorek kibice w Londynie będą zadowoleni już z rezultatu 1:0. Kluczowa w kontekście awansu może okazać się bramka zdobyta na wyjeździe przez doświadczonego Sola Campbella. FC Porto przegrało sześć dotychczasowych meczów rozgrywanych w Londynie. W bieżących rozgrywkach w fazie grupowej polegli na Stamford Bridge z Chelsea (1:0). W tej edycji LM aktualny mistrz Portugalii pokonał na wyjeździe innych grupowy rywali – APOEL oraz Atletico Madryt.
Także jednobramkową stratę będą próbowali odrobić piłkarze Fiorentiny. O zwycięstwo nad Bayernem Monachium nie będzie jednak łatwo. Gospodarze fatalnie radzą sobie w Serie A. Z dorobkiem 35 punktów włoska ekipa zajmuje dopiero 10. miejsce. Lider - Inter Mediolan ma już 24 "oczka" przewagi nad Fiorentiną. Co więcej w ostatnich dziesięciu meczach ekipa z Toskanii poniosła aż siedem porażek.
Wśród drużyn, które w tym czasie pokonały Fiorentinę jest również Bayern Monachium. W Bawarii padł wynik 2:1. Decydująca bramkę zdobył dla gospodarzy tamtego spotkania Miroslav Klose, który znajdował się wówczas... na dwumetrowym spalonym.
O niebo lepiej radzi sobie niemiecka ekipa. W tej edycji Bayern rozbił na wyjeździe już jedną włoską drużynę – Juventus Turyn. Monachijczycy zapowiadają, że i tym razem zagrają o zwycięstwo.
W odróżnieniu od Fiorentiny, Bayern jest na fali wznoszącej - w ostatnich 16 spotkaniach drużyna ta aż 14 razy schodziła z boiska jako zwycięzca. Dwa pozostałe mecze kończyły się remisami. Dzięki temu Bayern jest już liderem Bundesligi, choć początek rozgrywek zapowiadał, że o odzyskanie mistrzowskiego tytułu może być ciężko.
Co ciekawe, Serie A jak i Bundesliga rywalizują o trzecie miejsce w rankingu UEFA. Lokata ta daje prawo do wystawienia jednej drużyny więcej w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Dobre występy niemieckich drużyn w europejskich pucharach mogą się przełożyć na dodatkowe miejsce dla niemieckiego klubu i to kosztem ekipy z Serie A. Fiorentina i Bayern grają zatem nie tylko dla siebie, ale dla dobra piłki w swoich krajach.
Łw




KOMENTARZE