Prezydent Komorowski za to odziany w biało-czerwony szalik (choć dotychczas na meczach go nie widziałem) podskakiwał radośnie na turniejach Polaków.
Polacy jako gospodarze okazali się jednak tak gościnni, że nie wyszli z grupy. I okazało się, jak bardzo prawdziwe w kontekście polityków PO jest stare przysłowie „Sukces (w tym wypadku – potencjalny) ma wielu ojców, a klęska jest sierotą”.
Tusk po przegranych przez Polskę meczach nie zaprosił naszych piłkarzy na kawę, choć gdyby wygrali, byłby pierwszy w komentowaniu, jak bardzo rząd przyczynił się do polskich zwycięstw piłkarskich. Również „pierwszy kibic Rzeczypospolitej” (tak komentator Dariusz Szpakowski określił człowieka, który w ogóle nie chodzi na mecze) nie chce już być kojarzony z biało-czerwonymi.
„Tak krawiec kraje, jak mu materii staje” – właśnie na tyle stać ludzi PO.
Felieton ukazał się w sobotnio-niedzielnym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"