JAK NARKOMAN NA HAJU
Jerzy Bielewicz, unicreditshareholders.com, 09-11-2009 10:00
POWRÓTRząd jeszcze raz niczym rozbójnik na rozdrożu dróg ograbia kolejne instytucje, byleby tylko ukryć własną słabość. Niczym narkoman na haju pożąda zastrzyku gotówki - bez rozwagi i bez żadnych względów na długoterminowy interes ogólny, społeczny i kraju.
W ostatnią środę minister Rostowski zapowiedział cięcia w zobowiązaniach Skarbu Państwa wobec OFE. Składka na OFE ma spaść z 7,3 % do 3 %. Niestety różnica pozostanie w kieszeni rządu, a nie podatników. Taki krok z punktu widzenia finansów jest równie absurdalny jak żądanie wypłaty dywidendy z NBP czy pobieranie nadmiernych dywidend ze spółek Skarbu Państwa. Jednak zagrożenia wynikającego ze skoku na OFE okażą się nieporównanie bardziej groźne i w sposób oczywisty zagrożą stabilności na rynku finansowym. O ile w przypadku dywidend z NBP i spółek Skarbu Państwa to wydarzenia jednorazowe o tyle zmniejszenie składki na OFE zniszczy zarówno rynek długu jak i rynek akcji.
Po pierwsze, jeśli rząd przeje uzyskane tak środki - nie trafią one do naszych kieszeni, gospodarki i na rynek finansowy, rząd wywoła tym samym załamanie w procesach kreowania kapitału, a w konsekwencji spowolnienie wzrostu PKB i zmniejszenie dochodów podatkowych.
Po drugie, nastąpi wstrząs na rynku obligacji państwowych. Ze względu na mniejszy popyt na papiery rządowe, ich rentowność może rosnąć w krótkim, średnim i długim okresie co zwiększa ryzyko wyprzedaży na tym rynku i może doprowadzić do trudności w zbywaniu kolejnych transzy długu państwowego. Znacznie zwiększy się też koszt kapitału.
Po trzecie, papiery dłużne, których nie kupią OFE, zakupią zapewne banki, a tym samym będą miały mniej środków na kredytowanie przedsiębiorstw i klientów indywidualnych. Konsekwencjami będą nie tylko zmniejszenie płynności w sektorze bankowym, ale też większe zatory płatnicze w realnej gospodarce i ponownie zmniejszenie wpływów podatkowych.
Po czwarte, OFE zmniejszone składki będzie w podobnych proporcjach dzielić między rynek dłużny i akcji zgodnie kanonami finansów, by ograniczyć ryzyko inwestycyjne. Warszawska Giełda z powodu niższego napływu inwestycji przestanie spełniać swą funkcję w kreowaniu kapitału. W tym miejscu należy z całą mocą podkreślić, że oświadczenie Rostowskiego następuje w momencie, kiedy Skarb Państwa wystawił na sprzedaż GPW. Należy oczekiwać, że projekcje finansowe i oferty potencjalnych inwestorów będą znacznie niższe w nowych okolicznościach.
Po piąte, zapowiedziane zmiany uzależnią Polskę od finansowania zadłużenia za granicą. Będziemy wystawieni na ryzyko gwałtownych zmian wartości złotego oraz na ryzyko utraty płynności przez Państwo.
Po szóste, rząd przyczynia się do utraty wiarygodności systemu emerytalnego. Doprowadzić to może do ucieczki w szarą sferę by nie płacić składek emerytalnych, które i tak zagrabiane są na bieżące potrzeby budżetu.
Rząd jeszcze raz niczym rozbójnik na rozdrożu dróg ograbia kolejne instytucje, byleby tylko ukryć własną słabość. Niczym narkoman na haju pożąda zastrzyku gotówki - bez rozwagi i bez żadnych względów na długoterminowy interes ogólny, społeczny i kraju.
Jerzy Bielewicz
Stowarzyszenie Przejrzysty Rynek




KOMENTARZE (24)
09-11-2009 10:18 bartek: Robi się coraz mniej zabawnie. Platforma zniszczy podstway niezależności na długie lata
To juz nie są tylko sztuczki księgowe z przesuwaniem środków - tym razem to jest coś dużo poważniejszego.
To bomba z opóźnionym zapłonem - gdy wybuchnie, będziemy bankrutami ....
#
09-11-2009 10:24 Krystyna. w.: PO TO SCIAGNEL ROSTOWSKIEGO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZY KTOS WIE JAK BRZMI JEGO POPRZEDNIE NAZWISKO. (ZYDOWSKIE) I O TO CHODZI ZARZNAC POLSKE TAK ZEBY JUZ NIGDY NIE UMIALA SIE DZWIGNAC. BRAWO ( KANALIE) - WYBORCY RUDEGO NIERZADU - PO.
#
09-11-2009 10:27 Krystyna. w.: INNE KRAJE !!!
INNE KRAJE BEDA WYCHODZIC Z KRYZYSU A POLSKA BEDZIE SZLA NA DNO. TO SA CUDA RUDEGO THUSKA I JEGO BANDY.
#
09-11-2009 10:31 Krystyna. w.: PO TO SCIAGNEL ROSTOWSKIEGO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZY KTOS WIE JAK BRZMI JEGO POPRZEDNIE NAZWISKO. (ZYDOWSKIE) I O TO CHODZI ZARZNAC POLSKE TAK ZEBY JUZ NIGDY NIE UMIALA SIE DZWIGNAC. BRAWO ( KANALIE) - WYBORCY RUDEGO NIERZADU - PO.
#
09-11-2009 10:48 wlosy staja na glowie: http://zezorro.blogspot.com/2009/11/polowanie-na-grype-z-nagonka.html
Popatrzcie sobie Panstwo na licznik dlugu publicznego ,po prawej stronie jak "ladnie"rosnie.Przed chwila bylo tego 674 mld ...... zl.
#
09-11-2009 10:52 LelumPolelum: a kto wpuscił lisa do kurnika?No kto?
Pamiętam kabotynską radość w ławach PiS-u po tym jak marszałek ogłosił rozwiązanie Sejmu...życzeniu Wielkich Mocy stało się zadość:LPR i SO zostały odesłane do lamusa ,a że przy tym Polskę trafi szlag to PiSiaków nie obchodziło! Teraz wylewają krokodyle łzy....Judasze!
#
09-11-2009 11:09 ddrek: Polacy uważajcie ...
Zapewne niektórzy pamiętają słowa ryżego , który za rządów PIS apelował do Polaków "uważajcie na swoje portfele" , a co teraz panie premierze?
#
09-11-2009 11:20 I.: Modus operandi Tuska zawsze ten sam:
Coś zabrać, nie spełnić obietnic, pogorszyć warunki, nie rozwiązać problemu - to na DZIŚ.
Obiecać załatwienie sprawy kompleksowe, korzystne, nowoczesne, prospołeczne - na JUTRO.
Z tym, że to jutro jest zawsze tak odległe w czasie, że Tusk ze swoją ekipą będzie już tylko wspominany jak zły sen.
Ciekawe jak długo to nabijanie Polaków w butelkę będzie skuteczne ?
#
09-11-2009 11:37 pinochet: @LelumPolelum
pełna zgoda!pseudopatriotyczna"prawica"z PiS rozwaliła poprzedni rząd,bo Lepper,a przede wszystkim Giertych,byli niewygodni!do władzy doszli POlszewicy,a PiS teraz udaje,że zależy mu na Polsce!tak jak Mały Krętacz udaje wielkiego patriotę,choć sprzedał Polskę eurokołchozowi,za-złudne-nadzieje na drugą kadencję!i niech mi nikt nie pisze,że nie miał innego wyjścia!niby co?nie mógł chociaż jak Klaus?po cichu,a w gabinecie!nie!Mały Krętacz musiał z tego zrobić widowisko...ba!show w tv!nawet w ostatniej chwili Bóg dał mu szansę i pióro przestało pisać..tej szansy też nie wykorzystał!zdrajcy z PiS są nawet gorsi od tych z PO,bo co do POlszewików nikt normalny nie miał złudzeń kto zacz!a i oni niespecjalnie udawali patriotów!a PiSowi hańba po wszystkie czasy!hańba...hańba...hańba!
#
09-11-2009 11:43 prawoskrzydłowy: Trudna przyszłość
Gdy się tak czyta to, co dzieje się z polskimi finansami pod miłościwie nam panującą Porażką Obywatelską, to nie zazdroszczę następcom ich (nie )rządu! Przecież pozostawia po sobie kompletną ruinę gospodarczą i- jeśli wygra wybory PIS- to dopiero będą sobie na nich używać różne Lisy, Monisie,Miecugowy i cała "postępowa" swołocz!!! Pozostawić rządy w rękach tych nieudaczników-kombinatorów to jeszcze gorsze zło. Będzie ciężko!.
#
09-11-2009 11:52 przyszly emeryt: przeciez ten list to sa jakies piramidalne bzdury
ot chocby p.2
toz - wlasnie zatrzymujac kase w budzecie rzad ograniczy koniecznosc emisji obligacji - spadnie podaz obligacji nie popyt....
#
09-11-2009 12:15 Adalbert: ŻADNYCH
złudzeń Panie i Panowie. ŻADNYCH. Na starość torba i kij. Mnie to też dotyczy /r.1950/. Ale bardziej młodych i wykształconych w bezproduktywnych zawodach. Techniczni sobie poradzą.
#
09-11-2009 12:45 LelumPolelum: do Pinocheta...podobnie jak układ Ribbentrop-Molotow
tak i porozumienie Okrągłego Stołu zawierało tajny protokół w którym jego uczestnicy zobowiązali się nie dopuscić do powstania Polski Narodowo-Katolickiej....
Jak wiadomo ani LPR ani SO przy Okrągłym Stole nie zasiadały, tak więc kulisy tzw."rozwiązania Sejmu" to nic innego jak tylko powtórzenie Nocy Długich Noży w czasie której obalono rząd mec. Olszewskiego.W przypadku Koalicji LPR-SO-PiS sepuku dokonał sam premier.Dzisiaj PiS ,żeby tylko dobić LPR nie cofa się nawet przed pójsciem do łożka z SLD,które przecież jest "tam ,gdzie stało ZOMO".... i to się dopiero nazywa hipokryzja ,co? Pozdr.
#
09-11-2009 13:15 gizmo: Pan Bielewicz z Unicredit , właściciel PEKAO SA ,
a tym samym PEKAO OFE. Nic dziwnego , że pan ekspert załamuje ręce , skoro rząd chce zabrać pieniążki jego pracodawcom i oddać Polakom. Oto niezależny ekspert !!!
#
09-11-2009 13:26 krysia: Nie po drodze
Giertych kumajac sie z Lepperem pokazal o jaka sowiecka Polske mu chodzi .
Farfocel w telewizji publiczenej ( ukochane ramie Giertycha ) jakos tez zdecydowanie
wymiatal prawicowcow , klaniajac sie unizenie sowieckim pacholkom .
LPR nie jest warta funta klakow , to zadna Polska partia , lecz postsowiecka , ktora szla i tak jest nadal , reka w reke z czerwonym bagnem .
Sam p. Giertych potomek slawnego tatusia , nie dawal zadnych watpliwosci w co wierzy . Ja Stalina omijam , wiec z p. Giertychem mi nie po drodze .
#
09-11-2009 13:39 krysia: ubaw
Cytuje gizmo z 13:15 " , skoro rząd chce zabrać pieniążki jego pracodawcom i oddać Polakom " , ale nie dopisales ktorym Polakom , jesli w ogole mozna ich nazwac Polakami ?
Grzesio , Rysio , Miro i wszyscy inni , ktorym nie-rzad chce pieniazki (polskiego spoleczenstwa ) oddac , dosyc nakradli i trzeba powiedziec STOP , a nie im jeszcze dokladac .
Wszyscy inni Polacy moga juz liczyc straty z tego powodu , czyli z powodu skoku nie-rzadu na nasze pieniadze .
#
09-11-2009 13:54 wojtek: tornado-Jan Vincent-Rostowski
"Polski minister finansów podatki od wynajmu mieszkań płaci w Wielkiej Brytanii. Będąc w latach 1989–1991 doradcą ekonomicznym wicepremiera i ministra finansów Rzeczypospolitej Polskiej, w latach 1997–2001 – szefem Rady Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, w latach 2002–2004 – doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego, Jan Vincent-Rostowski zarabiał w Polsce. Czy wówczas podatki od dochodów też płacił w Wielkiej Brytanii? NIP i pesel, niezbędne do rozliczeń, załatwił mu bowiem dopiero w 2007 roku wicepremier Schetyna.
Minister Rostowski rządzi finansami w Polsce, choć według naszych informacji znaczną część swojego czasu przebywa w Londynie. Rzecznik rządu Paweł Graś i minister Rostowski nie odpowiedzieli na pytania „GP” w tej sprawie.
Jan Vincent-Rostowski został mianowany ministrem Rzeczypospolitej Polskiej, nie będąc zameldowanym w naszym kraju i nie posiadając polskiego dokumentu tożsamości. To ewenement w historii współczesnej Polski (poza marszałkiem Konstantym Rokossowskim). Nadzorcą polskich finansów został człowiek, o którym nawet niektórzy politycy PO mówili, że „jest tak bardzo oderwany od polskiej rzeczywistości, że wchodząc do ministerstwa, nie miał zielonego pojęcia o podziale administracyjnym kraju. Nie wiedział, czym są budżety wojewódzkie, gminne i powiatowe” – pisał „Dziennik”. Jak podawały media, Rostowskiego rekomendował Tuskowi Jan Krzysztof Bielecki. Wcześniej Jan Vincent-Rostowski doradzał w makroekonomii premierowi Putinowi, pomagał ministrowi Januszowi Lewandowskiemu w przygotowaniu prywatyzacji NFI i Leszkowi Balcerowiczowi w prywatyzacji polskich banków. Przypomnijmy, że w ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji w 1995 r. powstało 15 NFI, do których weszło 512 spółek skarbu państwa. Kontrola efektów działania NFI przeprowadzona przez NIK wykazała, że cel ustawowy – pomnożenia majątku Funduszy nie został osiągnięty, a główne korzyści z programu uzyskały firmy zarządzające majątkiem. Natomiast prywatyzacja polskich banków doprowadziła do przejęcia ich w ponad 80 proc. przez zagraniczne banki komercyjne, które dziś de facto mają władzę nad polską gospodarką.
– Kim jest Jan Vincent-Rostowski – gdzie obronił doktorat, gdzie habilitował się, kto nadał mu tytuł profesorski oraz w jakich bankach i instytucjach finansowych, oprócz posad urzędniczych, zdobywał doświadczenie? Zapytajcie o to ministra – radzi „GP” jeden z emerytowanych ekonomistów zachodnich.
Ponieważ minister nie odpowiada na nasze pytania – zadajemy je publicznie.
CBA sprawdzi Rostowskiego
Minister Rostowski, jak ujawniliśmy, jako jedyny członek Rady Ministrów zataił w swoim oświadczeniu majątkowym, w jakich bankach komercyjnych za granicą ma zaciągnięte kredyty na kwotę 183 000 GBP. Nie chciał też ujawnić, czy pensja ministerialna wystarcza mu na spłatę tych zobowiązań i czy posiada inne źródła dochodów. Dopiero po publicznym postawieniu pytań przez „GP” wydał oświadczenie w tej sprawie. Po artykule w „GP” PiS przedstawiło wniosek, by CBA zbadało oświadczenia majątkowe ministra Rostowskiego.
Jan Vincent-Rostowski zarobił w 2008 r. 177,7 tys. zł – podał 9 marca br. „Fakt”. Tyle wynosiła pensja z ministerstwa i niewielki zysk z artykułów jego autorstwa. Minister wypełnił specjalnie dla „Faktu” swój PIT-36. Odprowadził 37 372 zł zaliczki na podatek dochodowy, ale musi dopłacić 1438 zł.
Minister Rostowski po artykule „GP” „Z czego Rostowski płaci raty” zapewnił publicznie, że oprócz wynajmu mieszkań nie prowadzi żadnych interesów w Wielkiej Brytanii, w tym działalności gospodarczej. Nie wyjaśnił jednak, na jakich zasadach wynajmuje mieszkania. Według prawa polskiego lokale można bowiem wynajmować w ramach działalności gospodarczej. Bez względu na to, na jakich zasadach wynajmuje się mieszkania, powinno się od tych dochodów odprowadzać podatek, zależnie od zasad i przychodu – od 8,5 do 19 proc. Według PIT, jaki przedłożył „Faktowi”, minister podatku od wynajmu lokali nie zapłacił w Polsce. W swoim oświadczeniu majątkowym minister Rostowski wymienia posiadane nieruchomości: pięć mieszkań w Wielkiej Brytanii oraz dwa domy (154 i 200 mkw.) z działka-mi w Wielkiej Brytanii i jeden (90 mkw.) we Francji. Obecna zastępczyni Rostowskiego, wiceminister Elżbieta Chojna-Duch, konsekwencje niepłacenia podatku od wynajmu mieszkań w Polsce odczuła w 1995 r., gdy była zastępczynią wiceministra finansów Grzegorza Kołodki w rządzie SLD. W jednym z mieszkań w Warszawie grupa Wietnamczyków urządziła nielegalną centralę telefoniczną, naciągając ludzi na rozmowy z Wietnamem. Okazało się, że mieszkanie wynajmowała Elżbieta Chojna-Duch, ale podatku od wynajmu nie płaciła. Minister tłumaczyła, że to mieszkanie siostry, która jest za granicą, ale ze stanowiska w resorcie odeszła.
Dochody, podatki, podróże Po publikacji „GP” z 25 marca „Z czego Rostowski spłaca raty” i oświadczeniu wydanym przez ministra po tej publikacji, czytelnicy zwrócili się do nas z kolejnymi pytaniami, które skierowaliśmy do ministra. Niestety, nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi. Dlatego stawiamy je publicznie:
– Do jakiego zeznania podatkowego i w jakim kraju wpisał pan minister dochody uzyskiwane z wynajmu domów i mieszkań w Wielkiej Brytanii?
– Czy w latach 1989–1991, pełniąc funkcję doradcy ekonomicznego wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza, a w latach 1997–2001 szefa Rady Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, podatki od dochodów uzyskiwanych za ww. prace płacił pan w Polsce?
– W jakim kraju płacił pan minister podatki od dochodów uzyskiwanych z wykładów na uczelni na Węgrzech?
– Jak poinformował pan w swoim oświadczeniu, doradzał pan bankowi Pekao SA. Czy mógłby pan sprecyzować tę informację – czy umowa o doradztwie straciła ważność, czy np. pan minister jest urlopowany na tej funkcji?
– Czy posiada pan na terenie Polski dom (domy) lub mieszkanie (mieszkania). Jeśli tak, gdzie i kiedy odprowadzał pan związane z ich nabyciem i użytkowaniem podatki? – Ile średnio w miesiącu dni przebywa pan minister w Polsce? Jak często w ubiegłym oraz obecnym roku podróżował pan do Londynu i kto finansował te podróże?
Pytania dotyczące długości pobytu ministra w Polsce i podróży do Londynu spowodowane były nieoficjalną informacją uzyskaną od czytelnika z kręgów związanych z resortem finansów. Według niego minister nawet kilka dni w tygodniu przebywa w Londynie.
Pytania dotyczące pobytu ministra Rostowskiego w Polsce i jego podróży zadaliśmy także rzecznikowi rządu, Pawłowi Grasiowi. Niestety, również rzecznik rządu nie rozwiał wątpliwości naszych czytelników.
Profesor u Sorosa
Minister napisał w swoim oświadczeniu, że jest profesorem ekonomii na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie, „założonym i obdarzonym dotacją założycielską przez George’a Sorosa”. W Europie i na świecie toczą się od dłuższego czasu makroekonomiczne gry spekulacyjne na walutach obcych państw. Jak podała AFP, Węgierski Nadzór Finansowy ustalił, że fundusz Sorosa 9 października ub. roku „usiłował wygenerować fałszywe lub mylne sygnały w odniesieniu do rozmiarów podaży, popytu oraz ceny akcji banku, dokonując ich krótkiej sprzedaży. Transakcja spowodowała spadek kursu OTP o 14 procent w ostatnich 30 minutach sesji”. Następnego dnia premier Węgier Ferenc Gyurcsany oświadczył, że załamanie notowań największego krajowego banku było częścią szerszego ataku na węgierski rynek pieniężny i kapitałowy. Jeszcze w październiku bank centralny Węgier podwyższył główną stopę procentową do najwyższego poziomu w całej Unii Europejskiej, aby bronić forinta przed dalszym spadkiem. Jednocześnie Międzynarodowy Fundusz Walutowy udzielił pożyczki Budapesztowi w celu ochrony finansów krajowych przed krachem spowodowanym masową wyprzedażą aktywów przez inwestorów. Soros, założyciel i prezes Soros Fund Management, w wydanym komunikacie wyraził „głęboki żal z powodu operacji przeprowadzonej przez jego fundusz”. Zapewnił także o gotowości do współpracy z węgierskim nadzorem. Soros w 1992 r. skutecznie zaatakował funta brytyjskiego, zarabiając około miliarda dolarów.
Gest ministra
Minister Rostowski jest specjalistą od makroekonomii. W latach 1992–1995 był doradcą rządu Federacji Rosyjskiej do spraw polityki makroekonomicznej, a w latach 1997–2001 szefem Rady Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów RP. Niestety, specjalista o tak dużym doświadczeniu nie zareagował w porę na spekulacyjny atak na ogromną skalę na polską walutę.
W połowie marca na ostatnim szczycie UE w Brukseli minister Rostowski zapewnił, że Polska nie ubiega się o żadną pomoc MFW. Zadeklarował natomiast wniesienie polskiego wkładu – 1,5 mld USD w postulowane przez UE podwojenie środków MFW na pomoc potrzebującym krajom do 500 mld USD. Na poprzednim szczycie polski rząd zablokował inicjatywę Węgrów, którzy wnioskowali, by UE wyasygnowała w związku z kryzysem 190 mld euro dla całego regionu wschodniego państw Wspólnoty, w tym dla Polski. Nad Polską wisi krach, a minister polskiego rządu nie tylko nie chce pomocy, ale oferuje ją innym. "
"Minister finansów – jako jedyny członek Rady Ministrów – zataił w swoim oświadczeniu majątkowym, w jakich bankach ma długi.
Jan Vincent-Rostowski ma kredyty na 165 000 funtów brytyjskich, zaciągnięte w komercyjnych bankach londyńskich.
To ewidentny konflikt interesów. Ministra Andrzeja Czumę zaatakowano za to, że miał w USA długi na kartach kredytowych, które spłacił, a minister Rostowski ma wciąż niespłacone bardzo duże kredyty w zagranicznych bankach komercyjnych, żywotnie zainteresowanych decyzjami i planami strategicznymi polskiego resortu finansów. Zastanawiające, że żadne z mediów się tym nie zainteresowało – mówi „GP” Janusz Szewczak, znany analityk finansowy.
Sprawdziliśmy – minister Jan Vincent-Rostowski (znany też jako Jacek Rostowski, bo takiego imienia często używa publicznie) jest jedynym członkiem Rady Ministrów, który zataił nazwy banków, w których ma zaciągnięte kredyty. Pozostali ministrowie nie tylko wymienili nazwy placówek, ale i podali kwoty, jakie pozostały im do spłacenia. Jan Vincent-Rostowski z nieznanych powodów tego nie zrobił. Dlaczego minister finansów, który bardziej niż inni szefowie resortów powinien mieć przejrzyste relacje z instytucjami finansowymi, ponieważ podejmuje ważne, często strategiczne decyzje ich dotyczące, pominął te informacje w swoim oświadczeniu?
Według specjalistów zajmujących się finansami, minister Rostowski z chwilą objęcia funkcji szefa resortu powinien natychmiast przenieść kredyty do polskiego banku, na przykład PKO BP, by uniknąć podejrzeń o niejasne kontakty z bankami komercyjnymi, zainteresowanymi decyzjami i planami polskiego systemu finansowego.
Minister w swoim oświadczeniu majątkowym wymienia jedynie ogólne kwoty, jakie pożyczył: kredyt hipoteczny na kwotę 32 235,56 GBP na zakup domu, kredyt hipoteczny na kwotę 51 290,27 GBP na zakup mieszkania, kredyt hipoteczny na kwotę 102 375,00 GBP na zakup domu, Pożyczkę Barclays Ordinary – ok. 276 GBP, rozliczenia dotyczące kart kredytowych – ok. 3000 GBP, umowę finansową „Zurich Endowment Plan” – miesięczna wpłata ok. 55 GBP do 2018 r.
Wszystkie te zobowiązania zostały zaciągnięte na zasadach komercyjnych.
Dopiero gdy zapytaliśmy ministra Rostowskiego, w jakich bankach zaciągnął kredyty, podał ich nazwy. Okazuje się, że kredyt hipoteczny na kwotę 32 235,56 GBP na zakup domu (Philbeach) – zaciągnął w Cheltenham&Gloucester Building Society; kredyt hipoteczny na kwotę 51 290,27 GBP na zakup mieszkania (Latymer) – w Paragon Mortgages, kredyt hipoteczny na kwotę 102 375,00 GBP na zakup domu (Tildesley) – także w Paragon Mortgages.
Cheltenham&Gloucester PLC (C&G) to spółka zależna grupy bankowej Lloyds. Państwo brytyjskie przejęło bank Lloyds 4 marca br. W zamian za ubezpieczenie toksycznych aktywów (to papiery upadających banków, funduszy itp., szkodzące bilansowi), udziały brytyjskiego skarbu państwa w grupie bankowej Lloyds wzrosną z 43 do 65 proc. – ogłosiło ministerstwo skarbu Wielkiej Brytanii. Dalsze wsparcie dla Lloyds Bank Group było konieczne, ponieważ kolejne duże straty zanotował HBOS (Halifax Bank of Scotland), przejęty w ubiegłym roku przez Lloydsa. Oba banki zostały uprzednio rekapitalizowane na łączną sumę 17 mld funtów.
W ubiegłym tygodniu podobne porozumienie o ubezpieczeniu toksycznych aktywów, na sumę 325 miliardów funtów, rząd zawarł z Royal Bank of Scotland. W zeszłym roku RBS zanotował rekordową stratę 24,1 miliarda funtów.
Kolejny bank, w którym minister Rostowski ma zaciągnięte kredyty, to Paragon Mortgages, specjalizujący się w finansowaniu inwestycji nieruchomościowych. Jest on częścią The Paragon Group of Campanies, publicznie notowaną spółką.
Londyn – mekka spekulantów walutowych
Jak podał 12 marca „Wall Street Journal”, dodatek do „Dziennika”, Wielka Brytania odpowiada za ponad połowę całego obrotu pieniędzmi na świecie. Handel zagranicznymi walutami w Londynie zwiększył się do rekordowo wysokich poziomów, zamieniając się w strumień kluczowych zysków dla cierpiących z powodu kryzysu finansowego banków i menedżerów aktywów. W kwietniu ub. r. obroty w Wielkiej Brytanii stanowiły 58 proc. z 3,1 biliona dolarów, jakimi przeciętnie handluje się dziennie w skali całego globu. Bankierzy w Londynie przyznają, że w ubiegłym roku doszło do gwałtownego wzrostu zysków pochodzących z transakcji na rynku walutowym.
– Wygląda na to, że udało nam się dokonać agresywnego skoku w powiększaniu naszej bazy zysków, która w 2008 r. praktycznie podwoiła się w stosunku do 2007 r. – powiedział WSJ Francois Boisson, szef działu transakcji na rynkach walutowych w banku BNP Paribas w Londynie. Dotyczyło to również rynków krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym zwłaszcza Polski.
Większość banków zazwyczaj nie podaje zysków z transakcji na rynkach walutowych. Jednakże w ubiegłorocznym raporcie na temat całorocznych wyników finansowych Barclays Capital sekcja Barclays PLC (a właśnie w tym banku ma pożyczkę minister Rostowski), zajmująca się bankowością inwestycyjną, wykazała 1,1 miliarda funtów (1,39 miliarda dolarów) w zyskach z produktów rynku walutowego. Ciekawe, ile z tej kwoty przypadło na Polskę?
Opinia publiczna bardzo negatywnie oceniła byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza z powodu jego związków z bankiem inwestycyjnym Goldman Sachs, który spekulował na polskiej walucie. Formą protestu wobec działań spekulacyjnych tego banku był odwołanie spotkania ministra skarbu państwa Aleksandra Grada z przedstawicielami Goldman Sachs podczas pobytu ministra w Londynie. W tym kontekście relacje ministra Rostowskiego z komercyjnymi bankami budzą jeszcze większy niepokój."-
#
09-11-2009 13:56 Narodowiec: OJ TAK?!
A !? com zaczął w 1990,roku skończyć muszę.!!?? Miłości i Peruwiańskiego słoneczka, winszuje zwolennikom i wyborcom POlakożerców i nie tylko im.!!!?//
#
09-11-2009 14:05 KatarzynaKB.: Kolejny etap niszczenia Polski.
Kolejny etap planow PO, czyli ostateczne zniszczenie Panstwa Polskiego.
To, posuniecie PO jest juz jawnym zamachem na Panstwo Polskie i jezeli do tego dojdzie to konsekwencje beda bardzo negatywne dla mieszkancow Polski.
Kim sa ci ludzie ? Chcialabym aby zostali zdemaskowani.
#
09-11-2009 15:33 Jan Długosz: ten
artykuł jest tak jednostronny że śmierdzi i to z daleka. Nie znam się na wielkiej ekonomii ale tak desperacki atak wskazuje że p. Bielewicz występuje tu jako cyngiel. Czyli wojna o wielkie pieniądze a szarakom wara.
#
09-11-2009 15:47 Krata: A orkiestra na Titanicu gra do końca
A może właśnie takiego trzęsienia ziemi potrzeba. Stocznie,afery,gazowanie, a słupki w miejscu stoją. To za mało było, lemingi w swojej niebywałej ynteligencji nic nie zauważyły. Może jak się z paralizatorem Rostowskim w dupie obudzą , to pójdą po rozum do głowy.
#
09-11-2009 15:47 LelumPolelum: nie po drodze .....ze zdrowym rozsądkiem.
Jeżeli uświadomienie polityczne Polaków jest takie jak kwintesencja wypowiedzi Krysi z 13:26 to rzeczywiscie Polska zostanie zdegradowana do roli piłeczki ping-pongowej odbijanej w nieskonczoność przez PO i PiS a podawanej od czasu do czasu z boku przez SLD czy PSL....W zasadzie z nonsensami się nie polemizuje ,jednakowoż już tylko na użytek co młodszej klienteli tego forum ,pozwolę sobie na skorygowanie pewnych ,jak widac obiegowych opinii panujących wśród Polaków. Roman Giertych jest potomkiem Wielkiego Jędrzeja a synem absolwenta Oxfordu,b.czlonkaPrymasowskiej Rady Konsultacyjnej przy Przew. Rady Państwa,wtedy Jaruzelskiego.Rada działała jednak pod auspicjami Stefana kardynala Wyszyńskiego ,którego tylko wariat może posądzić o sprzyjanie komunistom!
Innymi czlonkami tejże Rady była ikona antykomunizmu ,mec.Sila-Nowicki oraz prof. Bender ten od "Goebbelsa stanu wojennego" wiec żaden tam sowieciarz.Bzdury jednak sączone przez wiadomego pochodzenia i koloru propagandzistów jak widac do tego stopnia przeniknęły do rozumu wielu Polaków że ci gotowi są oni uwierzyć ,że prof. M. Giertych byl zwolennikiem stanu wojennego!Na koniec coś jeszcze : Giertych "kumał" się z Lepperem choćby tylko dlatego ,że tenże był jego koalicjantem i gdyby Jaro brał z nich przykład to dzisiaj nie trzebaby wylewać łez nad szalejąca nad Polską tuskowa zawieruchą!
#
09-11-2009 15:59 elka: straszydła na zdięcju,
obaj na haju,zamknąc durni
#
09-11-2009 18:12 Polonus: pytanko
A czy wiecie po co macie np. ten portal?
Ano po to byscie sie troche "rozladowali" i nie wysli na ULICE.
Ale z "tej maki chlea nie bedzie" a tylko placz i zgrzytanie zebow.
#