Poszkodowana w aferze Amber Gold bez odszkodowania

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Mieszkanka Starogardu Gdańskiego, poszkodowana w aferze Amber Gold nie otrzyma odszkodowania z powodu poniesionych strat. Powódka domagała się od Skarbu Państwa 105 tys. zł odszkodowania. Mecenas poszkodowanej chce zachęcać powódkę do odwołania się od wyroku sądu. Postanowienie w tej sprawie Sąd Okręgowy w Gdańsku ogłosił dziś; odstąpił od obciążenia powódki kosztami procesu.

W procesie, który toczył się od grudnia zeszłego roku, Angelika M. domagała się 105 tys. zł odszkodowania od Skarbu Państwa. Pozwane w tej sprawie zostały Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz i Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Powódka zarzuciła tym dwóm organom śledczym opieszałość i nieprawidłowe działania podczas śledztw ws. tego parabanku.

Prokuratoria Generalna, reprezentująca w procesie Skarb Państwa, chciała oddalenia pozwu Angeliki M.

Sędzia Michał Jank uzasadniając postanowienie powiedział, że „powódka opierała swoje roszczenia na twierdzeniach o niezgodnej z prawem działalności organów prowadzących postępowanie przygotowawcze, polegających na działaniach opieszałych, przewlekłych i niedbałych, a także na niewłaściwym nadzorze nad prowadzonym postępowaniem przygotowawczym”.

Zdaniem powódki, gdyby postępowanie przygotowawcze zostało przeprowadzone prawidłowo (…) to powstrzymałoby ją od podpisania umowy ze spółką Amber Gold

- mówił sędzia. Jednak - jak wyjaśnił - sąd nie znalazł związku między działaniami prokuratury, a decyzjami powódki.

Pełnomocnik kobiety Szymon Szytniewski powiedział dziennikarzom, że nie podjęła ona jeszcze decyzji co dalszych czynności. Przyznał, że będzie ją zachęcał do odwołania się od wyroku. Jak powiedział, jego kancelaria prowadzi sprawę pro publico bono.

Czytaj też: "Są dowody, że Tusk wiedział o Amber Gold dużo więcej..."

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Proces Marcina P. i Katarzyny P., właścicieli Amber Gold, trwa od marca 2016 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Według śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-12 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Prokuratura ustaliła, że spółka Amber Gold była tzw. piramidą finansową, a oskarżeni bez zezwolenia prowadzili działalność polegającą na gromadzeniu pieniędzy klientów parabanku.
Źródło: niezalezna.pl,PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Komu przeszkadza działalność IPN? Gorzkie słowa prof. Szwagrzyka o atakach na Instytut

/ Polskie Radio 24

– Wokół IPN dzieje się coś bardzo złego. Widzimy jak pewnym środowiskom przeszkadza działalność IPN, przeszkadza to, że w ogóle istniejemy, że pracujemy na wielu płaszczyznach, które służą Polsce. W ciągu ostatnich tygodni wielokrotnie byliśmy atakowani – mówił w Polskim Radiu 24 wiceprezes IPN, dyrektor Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Prof. Szwagrzyk w rozmowie z Dorotą Kanią wyjaśnił, że w marcu tego roku strona ukraińska zwróciła się do Polski z oczekiwaniem, że miejsce po pomniku w Hruszowicach zostanie wpisane jako grób wojenny, uznając, że pod fundamentami pomnika są członkowie UPA.

Wiceprezes IPN podkreślił, że "dopóki to miejsce nie zostanie przebadane metodami, które nie budzą żadnej wątpliwości przez naszych specjalistów będziemy wokół tego miejsca mieli ciągle do czynienia z fałszywymi informacjami, półprawdami i elementami propagandy".

Prof. Krzysztof Szwagrzyk zwrócił uwagę na niepokojący fakt. W jego ocenie "wokół IPN dzieje się coś bardzo złego”.

Widzimy, jak pewnym środowiskom przeszkadza działalność IPN, przeszkadza to, że w ogóle istniejemy, że pracujemy na wielu płaszczyznach, które służą Polsce. Przypomnę, że w ciągu ostatnich tygodni wielokrotnie byliśmy atakowani.

- mówił w Polskim Radiu 24 prof. Szwagrzyk.

- Teksty dotyczące Łączki - teksty, które trudno jest czytać w spokoju, mówiące o tym, że rzekomo działania na Łączce były nieprawne, że są ukrywane szczątki należące do żołnierzy niemieckich i kryminalistów, coś, o czym mówiliśmy wielokrotnie, co nigdy nie było tajemnicą. Nawet redaktor napisał w tekście,  że prokuratorzy IPN nie byli poinformowani o działaniach na Łączce. Prokuratorzy, którzy byli 8 godzin każdego dnia przez 3 miesiące. Na takim poziomie widzimy atak, że prawda i przebieg zdarzeń nie ma znaczenia, liczy się tylko to, co dana gazeta chce osiągnąć

 dodał wiceszef IPN, odnosząc się do publikacji prasowych na temat działań na Łączce.

Źródło: Polskie Radio 24, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl