Ułaskawić skazanych za Baumana. Wyrok w cieniu politycznych nacisków

R.Krauz/Gazeta Polska

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

Wkrótce do Kancelarii Prezydenta trafi wniosek dotyczący ułaskawienia kibiców oraz działaczy antykomunistycznej opozycji z czasów PRL, skazanych za protest przeciwko wykładowi Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim w 2013 r. – Będę prosił pana prezydenta, aby skorzystał z prawa łaski wobec tych w większości młodych ludzi, którzy zostali niesłusznie skazani – mówi „Gazecie Polskiej” Kornel Morawiecki, marszałek senior z koła poselskiego Wolni i Solidarni.

Sprawa dotyczy wydarzeń, które miały miejsce na Uniwersytecie Wrocławskim w czerwcu 2013 r. Profesor Zygmunt Bauman, który w przeszłości był funkcjonariuszem zbrodniczych formacji stalinowskich, takich jak NKWD i Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, został zaproszony przez prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza na wykład, który miał być poświęcony m.in. sytuacji lewicy.

„Gazeta Polska” przypomina, że we wniosku o awans z 1950 r. przełożony tak wychwalał udział Baumana w mordowaniu Żołnierzy Wyklętych:

„Jako szef Wydziału Polityczno-Wychowawczego (…) bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów”.


Przeciwko wykładowi stalinowca zaprotestowali m.in. kibice, których siłą z budynku uczelni wyprowadziła policja. Surowego ich ukarania domagał się publicznie premier Donald Tusk:

„Jest najwyższy czas na poważną refleksję, jeśli chodzi o sędziów w Polsce; nie można udawać, jak niektórzy w Polsce, że jak ktoś (…) używa wulgarnych, brutalnych słów wobec polskich uczonych, że to jest lekkie wykroczenie albo że właściwie nie ma o czym mówić”.


I rzeczywiście zatrzymani zostali później skazani – wśród nich był m.in. Piotr Malawski, w czasach komunizmu działacz Solidarności Walczącej, który w wyniku pobicia przez milicję został inwalidą, odznaczony w 2012 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Złotym Krzyżem Zasługi. Jego dziadek zginął w Katyniu.

Obok niego na ławie oskarżonych zasiadł więziony w czasach PRL Piotr Gołąb z Federacji Młodzieży Walczącej. A także Łukasz Wysoczański, ówczesny szef Fundacji Sapere Aude, zajmującej się przywracaniem pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Oskarżonych zostało także kilku narodowców.

„Armio Wyklęta! Wrocław o Tobie pamięta” i „Precz z komuną” – m.in. skandowali protestujący. Jak przypominali kibice i działacze antykomunistycznej opozycji, Bauman jako szef Oddziału II Zarządu Politycznego KBW za pomocą totalitarnej indoktrynacji miał zmieniać żołnierzy-poborowych w sprawne narzędzie zbrodniczego systemu. Za osobisty udział w walce z Żołnierzami Wyklętymi odznaczony został Krzyżem Walecznych. A w czasie, gdy przyjechał do Wrocławia, mieszkał w Leeds ze swą partnerką – córką Bolesława Bieruta.

– Obecność prof. Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim była jednym wielkim skandalem. I nie może być tak, że ludzie, którzy protestują przeciwko jego wykładowi ze względu na komunistyczną przeszłość profesora, są za to skazywani. Oburzające jest to, że wykorzystano policję do stłumienia tego protestu, że funkcjonariusze przyszli na uczelnię – takie rzeczy nie zdarzały się nawet w marcu 1968, gdy pacyfikowano studentów. Owszem, milicja wtedy nas biła, ale na ulicy. Na uczelnię nie wchodziła. Ja byłem na wrocławskim strajku, pamiętam, jak to było: ówczesny rektor nie zgodził się na interwencje milicji na uczelni. A w przypadku interwencji policji podczas wykładu prof. Baumana naruszono autonomię uczelni, naruszono wolność słowa

– mówi poseł Kornel Morawiecki.

– Pokazaliśmy społeczeństwu, kim był naprawdę Zygmunt Bauman. Pojawiał się on we Wrocławiu kilkakrotnie. Po jego wykładzie na uniwersytecie był w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu, tam także odbył się nasz protest. Bauman przyjechał do Wrocławia, żeby wziąć udział w debacie „O brunatnej Polsce” na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym „Dialog”. Osoby, które protestowały przeciwko obecności tego zbrodniarza wojennego, trafiły przed sąd, ale nie zostały skazane. Była jeszcze trzecia sprawa związana z nazwiskiem Baumana – dotyczyła wyborów samorządowych. Rafał Dutkiewicz zorganizował spotkanie, podczas którego kibice wywiesili transparent „Bauman plus Dutkiewicz równa się czerwona koalicja”. Za to również mieli sprawy w sądzie, które na szczęście się przedawniły

– mówi "Gazecie Polskiej" Roman Zieliński, redaktor naczelny portalu Fan Śląsk.




Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.
Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Zapadł wyrok za okrutne zabicie psa

Zapadł wyrok za okrutne zabicie psa

Polska doceniona przez unijną komisarz.…

Polska doceniona przez unijną komisarz.…

Pozew w sprawie Amber Gold. Klienci…

Pozew w sprawie Amber Gold. Klienci…

Wspólna deklaracja o współpracy UE i…

Wspólna deklaracja o współpracy UE i…

W Krakowie stanie pomnik upamiętniający…

W Krakowie stanie pomnik upamiętniający…

Zapadł wyrok za okrutne zabicie psa

/ flickr.com/Brian Arechiga/CC BY 2.0

Sąd Rejonowy w Nidzicy skazał 44-letniego mężczyznę na rok bezwzględnego więzienia za zabicie psa ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna przywiązał psa do torów. Zwierzę zginęło rozjechane przez pociąg. Wyrok nie jest prawomocny.

44-letni Piotr K. odpowiadał za to, że w 21 listopada 2016 r., działając ze szczególnym okrucieństwem, zabił swojego dziesięcioletniego psa – Azora. Mężczyzna, wiedząc, iż przez rejon przejazdu kolejowego w pobliżu miejscowości Żelazno na terenie gminy Nidzica kursują pociągi, przywiązał psa sznurkiem do jednej z szyn torowiska. W rezultacie pociąg najechał na Azora i zwierzę zginęło na miejscu.

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie Olgierd Dąbrowski-Żegalski, Piotr K. już w trakcie postępowania przygotowawczego przyznał się do przedstawionego mu zarzutu i złożył obszerne wyjaśnienia. Przesłuchany w charakterze podejrzanego tłumaczył m.in., że Azor podupadł na zdrowiu, a on sam nie miał pieniędzy na leczenie, bądź uśpienie psa. W związku z tym uznał, że "skróci jego cierpienia" przywiązując psa do torowiska, po którym jeżdżą pociągi.

Sąd Rejonowy w Nidzicy, do którego wpłynął akt oskarżenia w tej sprawie, w piątkowym wyroku uznał Piotra K. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i wymierzył mu za to karę jednego roku pozbawienia wolności. Sąd orzekł wobec oskarżonego także nawiązkę w kwocie 1 tys. zł na rzecz Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami "4Łapy".

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl