Era nowej dezinformacji

Dotychczas mieszanka prawdy i fałszu zwana dezinformacją była głównym narzędziem kształtowania opinii publicznej społeczeństwa, które należało obezwładnić. Była to jednak w pewnym sensie technika mało zaawansowana, gdyż polegała na podawaniu odbiorcy gotowych fałszywych informacji i opinii do przyjęcia, dzięki uwiarygodnieniu ich porcją prawdziwych wiadomości.

Chodziło więc o przekonanie ofiary. W ten sposób odbiorca zwolniony był od samodzielnego myślenia, a chodzi przecież o to, by dzięki samodzielnej pracy umysłowej doszedł do takich wniosków, jakich my chcemy. Wtedy będzie przekonany o samodzielności i będzie powtarzał, jak już to czynią hordy wielbicieli Putina: „Przecież sam to wymyśliłem”. Nowa technika została opracowana w Rosji i jest stosowana przez nią na masową skalę. O jej sukcesach świadczą setki stron internetowych, portali i blogów prowadzonych przez wielbicieli Putina na Zachodzie i w naszym regionie bez żadnych instrukcji i powiązań z FSB, GRU czy SWR. Nie ma tu instruktarzu, co pisać, jak kłamać, co pomijać. Siatka agentury wpływu, często bezwiednej, tworzy się sama. Wystarczy, że kilka inicjujących źródeł dostarcza treści odpowiednio sprofilowane, by zostały przejęte przez grupy docelowe, a te zaczną je powielać i samodzielnie tworzyć podobne. Najważniejsze jest rozpoznanie takich grup. Mogą to być antysemici lub przeciwnicy szczepionek, fundamentaliści katoliccy bądź zwolennicy powrotu do religii Słowian. Sztuka polega na dostarczeniu grupie docelowej takiej mieszanki fałszywek, interpretacji, bałamutnych opinii, błędnych poszlak i prawdziwych informacji, by w oparciu o nią doszli do wniosków, jakie chcemy, by sami rozpowszechniali.  

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Polityka kołem się toczy

W Sejmie powstanie federacyjny klub parlamentarny Unii Europejskich Demokratów i PSL u – ogłosił wczoraj Michał Kamiński. Ma to uniemożliwić likwidację klubu PSL. Tam znajdują dziś przystań politycy, których wpływ na życie publiczne jest absolutnie nijaki. To też dobre zwieńczenie dotychczasowej kariery Kamińskiego.

Przypomnijmy – przeszedł już przez ZChN (1990–2001), Przymierze Prawicy (2001–2002), PiS (2002–2010), PJN (2011–2014), PO (2016) i UED (od 2016). Do kompletu brak mu jeszcze w zasadzie tylko PSL u. Gorzej, jeśli panowie z „Europejskich Demokratów” stwierdzą, że bliżej im do Jarosława Gowina, i przejdą do jego Porozumienia, które złośliwi (jak np. ja) nazywają poczekalnią lub czyśćcem przed przyjęciem na łono Zjednoczonej Prawicy (czego dowodów ostatnio aż nadto). I koło się zamknie.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl