niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28 lipca 2017

Rakiety dla polskiej marynarki

Dodano: 18.05.2017 [20:13]
Rakiety dla polskiej marynarki - niezalezna.pl
foto: By Bundeswehr-Fotos - originally posted to Flickr as Uboot-Klasse 211 A, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?cu
Sprawa zakupu nowych okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej jest jednym z priorytetów MON. Minister Antoni Macierewicz chce podpisać kontrakt na ich budowę jeszcze w tym roku.

Aby było to możliwe, być może zlecenie to przybierze formę umowy międzyrządowej, a nie otwartego przetargu. Według źródeł zbliżonych do resortu obrony z taką właśnie ofertą wystąpił rząd Niemiec wspólnie z niemieckim przemysłem. Byłaby to bardzo dobra wiadomość, gdyby nie jeden problem. Niemcy nie dysponują wymaganymi przez MON rakietami manewrującymi, bez których zakup drogich okrętów podwodnych dla naszej marynarki mija się z celem.

Niemiecki przemysł zdaje się znalazł ostatnio pozorne rozwiązanie tego problemu, które próbuje wcisnąć swojemu własnemu i polskiemu rządowi. Niemcy zaoferowali MON sprzedaż rakiet, których sami nie produkują, które nie istnieją, a do tego nie spełniają żadnego z technicznych kryteriów pozwalających nazwać je mianem „manewrujących”.

Co więc wymyślili niemieccy handlowcy? Otóż postanowili zaoferować stronie polskiej swoje okręty podwodne w pakiecie z norweskimi rakietami NSM produkcji koncernu Kongsberg. Rakiety te istnieją w wersji do zwalczania okrętów, ma je na stanie nasza marynarka wojenna w ramach Morskiej Jednostki Rakietowej. Oferta wydaje się być więc bardzo kusząca. Pociski te nie istnieją jednak, oprócz pokazywanej na targach plastikowej makiety, w wersji manewrującej, wystrzeliwanej z okrętu podwodnego. Co więcej norweska firma nigdy jeszcze nie wyprodukowała rakiety wystrzeliwanej spod wody, a jest to technologia opanowana jedynie przez kilku producentów na świecie. Załóżmy jednak, że w momencie wejścia do służby sprzedanych MON niemieckich okrętów podwodne rakiety NSM zostaną już wyprodukowane. Niestety będą one bezużyteczne w roli broni odstraszania, a to z co najmniej trzech powodów. Będą miały zbyt mały o kilkaset kilometrów zasięg aby dolecieć do „interesujących” dla MON strategicznych celów na terytorium naszego ewentualnego przeciwnika. Ich głowica bojowa wypełniona będzie dwa razy mniejszą ilością materiałów wybuchowych niż w przypadku innych rakiet. I wreszcie, rakiety NSM nie będą rakietami manewrującymi, ponieważ nie będą w stanie dostosowywać swojego lotu do rzeźby terenu. To właśnie ta cecha pozwala nazwać rakietę manewrującą i sprawia, że jest to wyjątkowo skuteczne uzbrojenie.

To jednak nie niemiecka strona poniesie ryzyko, jeśli Norwegia nie poradzi sobie z tematem opanowanym do tej pory na zachodzie jedynie przez Amerykanów i Francuzów. To ryzyko, tak jak zresztą wszystkie koszty opracowania nowej rakiety weźmie na siebie pierwszy klient, czyli polski resort obrony. Niemieckiemu rządowi może być nawet na rękę, że Polacy nie będą mieli działającej broni odstraszania. W końcu wydadzą w niemieckiej stoczni pieniądze na bezużyteczne bez rakiet okręty podwodne, a do tego nie będą wprowadzać dodatkowego elementu niepewności do stosunków niemiecko-rosyjskich które, jak wiadomo od czasu gazociągu Nord Stream, Niemcy lubią układać ponad naszymi głowami.

„Wyjątkowa” oferta niemiecka nie odpowiada więc zupełnie na priorytetową potrzebę MON zakupu rakiet manewrujących jako broni odstraszania wobec naszego agresywnego sąsiada. Prawdziwe rakiety manewrujące dalej mogą sprzedać Polsce jedynie Amerykanie lub Francuzi.

Niemiecki koncern TKMS ma jeszcze jeden kłopot. Niedawno prasa niemiecka ujawniła przypadkiem, że okręty podwodne 212NG, które zaoferowano Polsce, kosztują niemieckiego podatnika 925 mln euro za sztukę, podczas gdy inne jednostki tej klasy sprzedawane są za około 500 mln za okręt. Najpewniej dlatego właśnie Niemcy naciskają na szybkie porozumienie międzyrządowe. Wiedzą bowiem, że ich zbyt drogie okręty podwodne, do tego bez rakiet manewrujących, nie miały by szans w przetargu, w którym uczestniczyć mają przynajmniej jeszcze dwie inne stocznie.

Sprawa rozegrać się ma w ciągu najbliższych tygodni. Być może MON kupi astronomicznie drogie niemieckie okręty podwodne w pakiecie nieistniejącymi rakietami. A może wybierze jakiekolwiek inne rozwiązanie, które pozwoli Polsce odstraszać potencjalnego agresora czymś więcej niż obietnicami niemieckich handlowców.
Autor: Źródło:
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Nazwa pocisk manewrujący nie ma akurat nic wspólnego z manewrowaniem pocisku - wbrew autorowi artykułu. Pocisk manewrujący, to każdy pocisk silnikowy z napędem aerodynamicznym pracującym na całej trasie lotu. Koniec i kropka. Zdolność do manewrowania nie ma tu nic do rzeczy, i jest w tym kontekście nazwą zupełnie przypadkową, która zaistniała z innych powodów.

Zgodzić się można z jedną tylko tezą tego artykułu - NSM nie odpowiada polskim potrzebom, bo nie jest pociskiem służącym do atakowania celów lądowych (SLAM) lecz typowym pociskiem przeciwokrętowym, którymi polska Marynarka Wojenna oficjalnie nie jest zainteresowana w zastosowaniach na okrętach podwodnych. Można tu dyskutować czy to błąd, czy nie, ale jest jak jest.

hm, z artykułu wynika, że jeśli MON kupi te szwabskie łódki, to nie bedzie się niczym różnił od POprzedniego rządu

Ps. wg mnie laika ale myślącego - powinniśmy mieć łodzie podwodne, które będą operowały przede wszystkim na Morzu Bałtyckim i broniły naszych granic, a nie zachodnich państw. Powinny to być okręty, które dobrze będą się"czuły" w morzach Bałtyku i będą mogły wystrzeliwać te rakiety manewrujące. Poza tym powinny teżbyć łodzie w większej liczbie zwinne kilku,kilkunastoosobowe, które będą przeznaczone głównie do zatapiania jednostek pływających wroga - nie wiem czy takie są wyprodukowane na świecie ale jeśli nie, to czas najwyzszy aby Polaka myśl techniczna wzięła siędo roboty - Polacy wymyślą wszystko, trzeba dać im tylko szansę.

Zatem niech twój umysł laika przyjmie do informacji. Kupujemy okręty na Bałtyk nie na oceany (z podkreśleniem okręty, łódź to jednostka nawodna). "szwabskie łódki" są obecnie prawie bezkonkurencyjne ze swoimi ogniwami paliwowymi jeśli chodzi o Bałtyk, który jest najtrudniejszym na świecie morzem jeśli chodzi o wykrycie okrętu podwodnego, ze względu na bardzo zmienne właściwości poszczególnych warstw wody i całej masy wraków zalegających dno. A co do małych okrętów podwodnych to takowe istnieją na świecie i nikt dwa razy koła nie ma powodu odkrywać. np koreański HDS-500RTN. 500t wyporności, załoga 10 osób, autonomiczność 3 tygodnie.

Artykuł "jedzie" na antyniemieckiej propagandzie. Niestety.
Warto może wspomnieć, że Rakiety NSM to nie jedyna opcja, gdyż Amerykanie są gotowi sprzedać nam Tomahawki, które da się łatwo zintegrować zarówno z niemieckimi o.p. typu 212 i 214, jak i szwedzkim A26. Poza tym Niemcy oferują nam wypożyczenie 1 lub 2 o.p. typu 212 na okres przejściowy, do czasu zbudowania nowych jednostek dla nas, a to bardzo ważne, bo nasze Kobbeny, są już tak stare, że trzeba je będzie wcześniej wycofać. Szwedzi też mogą nam wypożyczyć 1 okręt, ale starszy i niezmodernizowany. Propozycja szwedzka, jest ciekawa, ale trochę ryzykowna, gdyż A26 jeszcze nie istnieje, a w przeszłości nie wszystkie o.p. Szwedom się udawały (typ Collins dla Australii). O ofercie DCNS nie będę pisał, bo od Francuzów lepiej teraz nic nie kupować. Niech najpierw zmądrzeją...

Niemcom tez nei wszystkie op się udawały - patrz. kontrakt dla Grecji, kiedy zrobili wrak typu 214 nie nadajacy sie nawet do pływania, i nie chcieli go naprawić nawet na gwarancji, a Klich zastanawiał się czy nie kupić go od Greków, którzy nie wiedzieli co z nim zrobić.

Australijczykom nie udalo sie u siebie zrobic szwedzkich okretow o szwedzkim standarcie wykonania i tyle.
Tym bardziej nie uda sie Polakom. Na gotowce trzeba isc. I bez offsetu.

A czy niezależni redaktorzy zdają siebie sprawę, że jedyną alternatywą jest oferta- olaboga- francuska?!

Francuzi maja bardzo dobre okrety podwodne z od dawna zintegrowanymi swoimi rakietami. Niekoniecznie powinnismy kupowac te najmniejsze z ich oferty

Niemcy sprzedają strasznie małe łódki teoretyzując ze powinno sie dac wystrzelic rakiete z luku torpedowego, chcąc za to dużo za duże pieniądze.

Dobrze aktualny rząd jes odporny na lobbing Niemiec czy Francji i kieruje sie Naszym interesem

Niemcy zachowuja sie jak ten cwaniak warszawski, ktory przyjezdnemu ze wsi sprzedawal Palac Kultury i Nauki...byl za komuny taki kawal..

MON zrobił by ogromny błąd gdyby wszedł w interes ze szkopami. Z daleka od nich.

Dobre sobie,"umowa miedzy czy pomiedzy",ale jakimi?
My,Polacy jak wiesc glosi nie mamy sie czego lub kogo
obawiac dajmy na to i jestesmy w ukladzie NATO.
No,coz to takiego miec "dobrego sasiada" co w pysk
NAM napluje z usmiechem i za drobna zaplata za to.
Jak podaja w wiadomosciach to wszystko jest git ale
nie goot Sznowni Panstwo.Mamy przyjaciul na peczki
i jeszcze troche,jak to celnie zauwazyl Mosci Zbroja.

Powinniśmy wybudować sobie flotę wycieczkowców które na trasie Trypolis - Messyna - Warszawa zbierałyby zainteresowanych pobytem w naszym kraju. Inna flota stanowi zagrożenie dla interesów Unii. Spójrzmy już nawet na zakłamywaną historię. To Francuzi zdobyli Monte Cassino a obozy były polskie. Skoro niektórym trudno pogodzić się z historią to na pewno nie zaakceptują teraźniejszości

Dzieci żydowskich niedopałków, żyjące jak pączki w maśle w Reichu (przecież KL były "polskie") próbują nam wcisnąć gówno.
A stoczni to my już nie mamy?
Już przed wojną kupowaliśmy złom po europie, może pora na własne, albo nawet używane zza oceanu?

Dobry artykuł. Polska powinna kupić pociski w USA a jeżeli to niemożliwe, kupić okręty francuskie Scorpene z pociskami w pakiecie.

A czy ktoś zadał sobie pytanie, po co nam okręty podwodne do jeziora operacyjnego jakim jest Bałtyk? Przecież za te olbrzymie pieniądze możemy kupić tysiące pocisków manewrujących lądowego bazowania i od razu uzyskać efekt odstraszania.

W artykule nie ma mowy o wojnie lecz o odstraszaniu ewentualnego agresora. Jeżeli nie mamy możliwości odstraszających narażamy nasz kraj na 100%ową agresję a jeżeli taki atak będzie miał ewentualne konsekwencje w odwetowym ataku rakietowym na stolicę agresora to już inna bajka.Bałtyk jest może niedużym akwenem ale za to niezwykle bogatym w możliwości ukrycia okrętu podwodnego. Dowodem na to jest wielokrotne naruszanie przez Rosję okrętami podwodnymi wód terytorialnych Szwecji. Ani razu nie udało się namierzyć przybysza, tak się potrafił ukryć w tej sadzawce"

@janek ,zawsze myslalem ze kawaly o glupim jasiu sa przesadzone.
Wszytkie powazne kraje nadbaltyckie maja lodzie podwodne ktore swobodnie plywaja po wodach miedzynarodowych nie tylko po baltyku szachujac z kazdej strony nieprzyjaciela.
Atak polskiej lodzi podwodnej na jakis statek nieprzyjcielski poza Baltykiem w momencie kiedy nas ten nieprzyjaciel zaatakuje jest jak najbardziej strategicznie potrzebny.
Zasieg zas rakiety manewrujacej wystrzelonej z pod wody w okolicach wod terytorialnych naszego wroga daje mozliwosci osiagniecia celow lezacych daleko dalej.

Obawiam się, że kawał o głupim jasiu jednak do ciebie pasuje. Podwodniaki wystrzelą te swoje rakiety, i gdzie zacumują jak terytorium zostanie zajęte przez przeciwnika. Najpierw jednostki lądowe i obrona przeciw lotnicza, a później reszta. Taki stary przykład z Falklandów 1982. Argentyna rakietą wartą w tedy 200 tys.$ zatopiła niszczyciel rakietowy, wart wtedy 50 mln funtów.

Nkemcy maja nas za jakichś nearndentalczyków? Chcą nam wcisnąć paciorki i lusterka za złoto? Mam nadzieję że MON nie bedzie potrzebował realnie wiecej czasu na odpowiedź niż wymaga tego handlowa uprzejmość, czyli tak zawany czas na rozważenie oferty, po czym grzecznie ale stanowczo podziękuje im i poinstruuje aby w przyszłości starali się składać oferty bardziej zbliżone do realiów.

Szanowni państwo amerykański sprzęt, taki i tylko taki. Sprawdzony i na poziomie adekwatnym do wymagań jakie stawia polska armia. W mojej ocenie, z Francuzami z wielu powodów nie należy wchodzić w tego typu interesy, a przez to co oczywiste w pewnego rodzaju zależność i mam nadzieję, że to wszystko o czy tutaj mowa, jest dla wszystkich którzy o tym decydują oczywiste.

Sasiedzi z powodu dyskryminacji naszych firm i pracy bankow w jedna strone (polowe obrotu finansowego) znalezli sie w uzaleznieniu od gospodarki zglobalizowanej w konkurencji z tania sila robocza np Chin.
To jest poziom rolnika, ktory sasiadowi wyjalawia ziemie i nie moze zrozumiec, ze ten rolnik (wlasciciel ziemski dla przykladu) decyduje sie na zmiane dzierzawcy z propozycjami wykorzystania i odnowienia mozliwosci gruntu rolnego - w tym przypadku finansowego.

Nie mozna tylko brac - banki nie moga pracowac bez obrotu zasobami - tylko w jedna strone. (Bezsens zarzadzania czy szalenstwo, jezeli jest UE to szalenstwo poslugiwania sie bezsensem, nieudolnoscia.

Byc moze spowodowane to jest nieoznoscia nauki j. polskiego przez srednia warstwe menedzerow. Byla atrakcyjna praca na polach naftowych i gazowych Kazachstanu, ale wymagana znajomosc jezyka podstawowej kadry instalatorow i zaplecza . j polskiego uniemozliwila zarabianie 2,500 € w tydzien - wszelkie wysilki nauki byly bezowocne - w bankowosci wywoluje to rodzaj fobii - ksenofobii i reakcje odwrotne tez nie najlepsze.

Esperanto byloby rozwiazaniem uruchomienia obrotu i zyskow z niego tak jak w dotacjach z UE wykorzystanych przez POlske i niemieckie firmy.
W bankowosci jest troche trudniej, ale wymaga to tylko standaryzacji dokumentow wg norm handlowych.

Najbardziej dostepny postbank wprowadzil tlumaczenia google, a jeszcze kilka lat temu byly z tym problemy (google zadawal za duzo pytan).

Postbank moglby przejac male banki "pod opieke" z obydwu stron odciazajac swe oddzialy a kumulujac zysk.

Teraz Deutsche Bank zamiast efektywnosci miliona malych firm z Polski ma koszty do lokowania jednostronnej eksploatacji swoich oddzialow w Polsce w koszty, ktore likwidowalyby te male firmy z tanim zapleczem w Polsce i dalej na wschod.

Glownie wydaja sie byc koszty energetyczne utrzymania komfortu budynkow, ktore stale obnizaja finansowa efektywnosc pracy przedstawicielstw - trwala strata energii, paliw, inwestycji takze w darmowa energie.
1000 € od gospodarstwa domowego placone poza rachunkiem odzyskane dalyby wystarczajacy doplyw kapitalu zamiast straty a wiec doppel strata i ew doppel zysk.
W Polsce jest 1 pracownik / na 1 pomieszczenie.
W NRF 1 pracownik / na nawet 3 pomieszczenia.

Wegiel jest dobry na czas rekonstrukcji miast, ale potem jego niski koszt zacznie kumulowac i kapitalizowac straty, takie jak oslabienie cieplego pradu grzejnika Europy Zachodniej, starzenie spoleczenstwa i wzrost obciazen zyskow firm wymagajacych duzo energii cieplnej takie jak chemia.
Moze to spowodowac wycofywanie sie firm zagranicznych.

Jest tak zle, ze jako pracownik firm niemieckich juz nic nie mozna zrobic - kontakt byl utrudniony a teraz jeszcze sa problemy z UE, ktorej wladze calkowicie odeszly od sensu zalozenia - efektywosci energetycznej.

Faktycznie nie ma nawet dyskusji na ten temat, sa jakies ..

Gdyby teraz Hilter a konkretnie niemieckie Kriegsmarine zaatakowało Polskę swoimi licznymi U -bootami plus wsparcie pancerników na morzu, jaki byłby wynik ? Uszkodzić takiego Tirpitza (największy pancernik w historii Europy) to było nie lada wyzwanie dla Royal Navy. Nic sie nie imało tego potwora, dopiero ponad 5 tonowa bomba lotnicza Tallboy pomogła go zatopić.

agnostyk, mój Ty kochany, teutoński lemingu. Tirpitz, to tylko bliźniaczy okręt Bismarcka. Mimo swych rozmiarów, obydwa te okręty były koncepcyjnie przestarzałe, oparte na zmodyfikowanej i powiększonej konstrukcji drednota SMS „Baden” z 1915 roku, z niemodnym już uzbrojeniem, opancerzeniem oraz konfiguracją systemów kontroli. Gdybyś był Polakiem to znał byś historię polskiej MW i wiedział, że swój udział w wytropieniu i zatopieniu Bismarcka miał polski niszczyciel ORP Piorun. Bajki Adolfiny Merkel o nie zatapialnych potworach zostaw dla Adolfinajugend. Lepiej opowiadaj bajki o potworze w Loch Ness.

Sprawa zatopienia Bismarcka ma dla nas dwa aspekty. Po pierwsze zatopienie po zaledwie 5 min. walki flagowego krążownika HMS Hood wywołoło wsród Brytyjczyków szok i podjeli decyzję , że rzucą przeciw Bismarckowi wszystko. To był pojedynek kolosów. Bismarck miał pecha. Został trafiony w ster prawdopodobnie torpedą z samolotu. Nie mogąc manewrować był narażony na ostrzał brytyjski ze wszystkich stron. Wystrzelono na niego jakieś 1300 pocisków. Podobno Niemcy chcieli się poddać, ale tym razem brytyjczycy musieli się zemścić za Hooda.
Rola Pioruna w tej brytyjskiej narracji zbyt dobrze się nie mieści. To była ich zemsta za pomocą wielkich statków i tonowych pocisków.
Natomiast Piorun rzeczywiście wszedł w Bismarckiem w bohaterską wymianę ognia ok. 1 godz. Odnotowano trafienia Bismarcka, ale trudno powiedzieć czy działa Pioruna mogły wyrządzić znaczniejsze szkody. Pocisk 30 kg. Ale mogło mieć to znaczenie.

Niewatpliwie wirtualne uzbrojenie nadaza za wyzwaniami/duchem epoki. Goraco polecam ten wariant. Do tego zapewne ekskluzywna cena zdeprymuje i skutecznie odstraszy/odpedzi/zniecheci potencjalnego agresora - nie niszczy sie lupu - drogocennych, kosztownych konserw podwodnych - autentycznych Royce rollsow wsrod konserw podwodnych. To oczywiste. Elementarna logika sie klania, albo cos w tym rodzaju.

Okrety wraz z zalogami mozna uzbroic w kredki i tablice. I przyozdobic kwiatami.

"Niemcy zaoferowali MON sprzedaż rakiet, których sami nie produkują."
Łał niesamowite, sprzedaż nosiciela bez środków rażenia, których się samemu nie produkuje... Klient nasz pan.

"okręty podwodne 212NG, które zaoferowano Polsce, kosztują niemieckiego podatnika 925 mln euro za sztukę, podczas gdy inne jednostki tej klasy sprzedawane są za około 500 mln za okręt."
Nie wiem skąd te dane ale pewnie kosztują dlatego, że są w zasadzie generację lepsze jeśli chodzi o napęd klasyczny w porównaniu do innych konstrukcji na świecie. Pomijam już że cena "jednostkowa" brana w artykułach z czapy, nijak ma się do całości zawieranych kontraktów obejmujących przekazanie technologii i offset oraz wieloletnich kosztów eksploatacji (Niemcy obecnie jako jedyni do tej pory, skutecznie zrealizowali projekt przekazania produkcji całości okrętu do zewnętrznego odbiorcy na licencji - Włochy, które wyprodukowały dla siebie 4 jednostki).
I na marginesie te same okręty zamawia Norwegia (co zmienia całkowicie lansowaną w artykule postać rzeczy jak to "Niemcy chcą nas znów wydymać") i my możemy dołączyć do całego programu obniżając sobie koszty o dziesiątki milionów zł na zakupie okrętów, uzbrojenia, szkolenia etc.
W grę wchodzi praktycznie tylko trzech dostawców i żaden nie oferuje w pełni od ręki tego czego chcemy od ręki, a coś będziemy musieli wybrać.

Jeśli już ktoś tak bardzo w niezależnej się martwi czym odstraszyć potencjalnego agresora to niech złoży zapytanie w MON-ie kiedy na morze wróci "Orzeł", który zarył rufa z pochylni w czasie remontu, straty wielomilionowe, a winnych nie ma. Niedługo kolejny jubileusz będziemy obchodzić, a to miał być tylko kilkumiesięczny remont w 2015r...

polityka polityka..rozne drzewa - dobre i zle..kain i abel syndrom. Jedni buduja to drudzy tamto. Jedni sa karmieni innych sie nie wzmacnia.

Tylko szwedzkie okręty są w stanie spełnić warunki stawiane przez współczesne potrzeby nowoczesnej marynarki wojennej - A 26 to okręt przyszłości !

Jest pełna oferta offsetowa, bardzo korzystna dla Polski i polskich firm - zarobią wszyscy. Jest to bardzo nowoczesny i uniwersalny okręt podwodny produkcji szwedzkiej typu A-26. Nie wiem dlaczego kombinują z Niemcami. Szwedzi proponują bardzo dogodne warunki poczytajcie na Defense.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl