Białoruś zwiększa eksport broni

flickr.com

W ubiegłym roku Białoruś wyeksportowała sprzęt wojskowy wart 1 mld dolarów - podał w czwartek Siarhej Hurulou z Państwowego Komitetu Przemysłu Zbrojeniowego. W ciągu pięciu lat Mińsk podwoił wartość sprzedawanego za granicę sprzętu wojskowego.

"Dla Białorusi jest to dość poważna kwota" - powiedział Hurulou, cytowany przez agencję BiełTA.

Jak oświadczył, tak duża skala eksportu produkcji o przeznaczeniu wojskowym była możliwa dzięki ciągłemu poszerzaniu rynków zbytu. "Współpracujemy już z 52 krajami (...) Jesteśmy obecni we Wspólnocie Niepodległych Państw, Azji Południowo-Wschodniej, Ameryce Południowej, w Europie, w Afryce. Dotarliśmy nawet do Australii i na Filipiny" - podkreślił Hurulou.

Według lutowego raportu Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) podsumowującego sprzedaż podstawowych rodzajów uzbrojenia w latach 2012-2016, Białoruś znalazła się na 18. miejscu wśród największych eksporterów. SIPRI podało, że we wskazanym okresie państwo to sprzedało broń wartą 645 mln dol.

Ekspert ds. wojskowych Alaksiej Alesin wyjaśnił w rozmowie z PAP, że kwota podana przez SIPRI jest znacznie mniejsza, ponieważ instytut w swoim raporcie nie uwzględnia wszystkich rodzajów uzbrojenia. "SIPRI bierze pod uwagę tylko klasyczną broń - czołgi, samoloty, itd. Nie uwzględnia natomiast całego szeregu kategorii, takich jak np. sprzęt radiolokacyjny, elektronika wojskowa, które są bardzo drogie i, w istocie, bardzo ważne. Moim zdaniem prawdziwa kwota białoruskiego eksportu uzbrojenia w 2016 r. może być wyższa niż ta nazwana przez Siarhieja Huruloua" - ocenił ekspert.
Źródło: Centrum Prasowe PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl