Artylerzyści z Bolesławca szkolą się w Toruniu

http://23spa.wp.mil.pl/pl/1_623.html

Po przemieszczeniu do ośrodka szkolenia Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu bolesławieccy artylerzyści rozpoczęli we wtorek udział w dwutygodniowym zgrupowaniu poligonowym pododdziałów Wojsk Rakietowych I Artylerii - informuje oficjalny portal 23. Śląskiego Pułku Artylerii.

Plan tegorocznego zgrupowania prowadzonego przez Szefa Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii DG RSZ przewiduje szereg przedsięwzięć szkoleniowych i metodycznych, w ramach których żołnierze 23. Pułku Artylerii doskonalić będą umiejętności wykonywania zadań ogniowych podczas realizacji połączonego wsparcia ogniowego w układzie sojuszniczym oraz wykorzystania środków rozpoznania w różnych warunkach taktycznych - czytamy na portalu.

Podczas inauguracji szkolenia w dniu 16 maja br. dowódca 23. Pułku Artylerii płk Paweł Świtalski przedstawił przebieg oraz zasadnicze cele szkolenia poligonowego, nie ukrywając, że przez najbliższe dwa tygodnie żołnierzy czeka wiele zadań, wymagających dużego zaangażowania oraz wysokich umiejętności.

Na rozległych obiektach toruńskiego ośrodka szkolenia podwładni podpułkownika Piotra Kobyłeckiego, dowódcy 3. Dywizjonu artylerii rakietowej realizowali pracę bojową na sprzęcie. Baterie 122 mm wyrzutni rakietowych WR-40 LANGUSTA doskonaliły działanie w rejonie ześrodkowania i w rejonach stanowisk ogniowych oraz doskonaliły procedury wpływające na terminowe i dokładne wykonywanie zadań ogniowych - podaje portal.

Od pierwszych godzin szkolenia zadania ogniowe realizowali żołnierze 1. dywizjonu artylerii samobieżnej. Podobnie jak „rakietowcy”, podwładni ppłk Jaroława Radzimierskiego doskonalili umiejętności funkcyjne i z obsługi 152 mm armatohaubic DANA oraz zgrywali elementy rozpoznania, łączności i logistyczne - podaje portal śląskich artylerzystów.
Źródło: DG RSZ

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl