Putin na Zakarpaciu

„Mój najlepszy przyjaciel to Władimir Putin” – taką piosenkę nagrali rosyjscy raperzy Sasza i Timati. W klipie imprezują z pułkownikiem KGB i przekonują że „jest jednym z nich”. Utwór jest hitem w rosyjskich dyskotekach, a Timati to prawdziwa gwiazda. Ale nie tylko w Rosji jest popularny. W ubiegłym roku byłem w pensjonacie na Zakarpaciu, kilometr od Polski, 900 km od Rosji. Jakież było moje zdziwienie, gdy z muzycznej TV popłynął jeden z utworów wspomnianego Timatiego, oczywiście po rosyjsku. Gdy spytałem barmankę, czy nie widzi nic złego w tym, że ludzie bawią się do takiej muzyki, gdy na wschodzie Ukrainy trwa wojna z Rosją, wzruszyła ramionami. By walczyć z takimi wpływami, prezydent Ukrainy podpisał właśnie dokument, na mocy którego mają być blokowane rosyjskie serwisy internetowe i media społecznościowe. Ma to ograniczyć propagandę i możliwość szpiegostwa. Wcześniej sankcjami zostały objęte duże rosyjskie kanały telewizyjne. Może to i dobre rozwiązanie? Cóż jednak z tego, jeśli wspomniany Timati nabędzie królował na… ukraińskiej liście przebojów? Walka z propagandą to także walka o umysły.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

11 listopada zamiast 4 czerwca

„4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm” – oznajmiła aktorka Joanna Szczepkowska. 4 czerwca 2014 r. to samo zaklęcie powtórzył Bronisław Komorowski.

Na placu Zamkowym gościł prezydenta Obamę, który też stwierdził, że „był to początek końca komunizmu – nie tylko tutaj, ale w całej Europie”. Czy na pewno? Zaledwie kilka dni wcześniej, 30 maja, na wniosek Kancelarii Prezydenta RP odbył się państwowy pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego. A ja miałem nadzieję, że do tej największej hańby pookrągłostołowego państwa jednak nie dojdzie. Jeszcze w marcu apelowałem, aby komunistyczni dygnitarze i zbrodniarze nie byli chowani na Powązkach Wojskowych, bo na takie sąsiedztwo nie zasłużyli spoczywający obok polscy bohaterowie. Szczególnie ci zakopani w bezimiennych dołach śmierci. Nie udało się. Na pogrzeb przybyli niemal wszyscy ci, którzy potem świętowali upadek komunizmu. Twórcę szczytowego osiągnięcia późnej komuny, czyli stanu wojennego, żegnali prezydenci: Komorowski, Wałęsa, Kwaśniewski (ten ostatni zapowiedział dalszą walkę o dobre imię towarzysza generała). Nie mogło zabraknąć „ludzi honoru”, czyli komunistycznych propagandystów i zbrodniarzy Urbana i Kiszczaka, oraz Michnika, który kazał „odpieprzyć się”, tym razem nie od generała, ale od swojego brata Stefana – stalinowskiego mordercy sądowego. W normalnej Polsce to nie zdrajca polskiej sprawy i namiestnik okupanta byłby honorowany, lecz człowiek, który z okupantami walczył niezłomnie do końca – rtm. Witold Pilecki. Szczęśliwie szala przechyla się dziś na stronę Pileckiego. On wygrywa walkę z Jaruzelskim. Tak jak Żołnierze Wyklęci/Niezłomni wygrywają ze swoimi oprawcami. Bo to oni byli armią prawdziwie wolnej II RP. I dziś tamto państwo – a nie komunistyczna okupacja – powinno być dla nas wzorem. Dlatego coraz głębiej obchodzimy odzyskanie prawdziwej niepodległości 11 listopada 1918 r., a nie jej podróbki w postaci 4 czerwca 1989 r., które było tylko teoretycznym świętem teoretycznego państwa.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl