​Minister ostro o skandalu podczas mszy smoleńskiej: To ludzie chorzy z nienawiści

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

plk

Kontakt z autorem

– 10 maja ludzie, którzy chcą odebrać prawo innym do zgromadzeń, zakłócali mszę świętą w katedrze. To jest przekroczenie kolejnej bariery w kościele – powiedział minister spraw wewnętrznych, komentując skandaliczne wydarzenia sprzed kilku dni. Mariusz Błaszczak podkreślił też, że odbywające w czasie ostatniej miesięcznicy kontrmanifestacje nie były legalne.

10 maja przed Pałacem Prezydenckim odbyły się obchody 85. miesięcznicy upamiętniającej katastrofę smoleńską, którym towarzyszyła kontrmanifestacja zorganizowana między innymi przez tzw. Obywateli RP. Doszło do przepychanek. W ich trakcie naruszono m.in. nietykalność cielesną policjanta oraz jednego z uczestników miesięcznicy, byłego działacza opozycji antykomunistycznej, szefa warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej” Adama Borowskiego, który po zakończeniu uroczystości został uderzony przez jednego z kontrmanifestantów.

Komentując te wydarzenia szef MSWiA powiedział, że „kontrmanifestacje nie były legalne”. Jak podkreślił, były dwie legalne manifestacje – jedna na Skwerze Hoovera, a druga przy Krakowskim Przedmieściu na wysokości tzw. „Domu Bez Kantów”.

Mariusz Błaszczak tłumaczył, że manifestacja jest legalna wtedy, gdy zostanie zarejestrowane konkretne miejsce, w którym się odbywa. 

Ci, którzy zostali wylegitymowani, są podejrzani o (...) zakłócanie legalnej manifestacji, legalnego zgromadzenia jakim była procesja z archikatedry warszawskiej pod Pałac Prezydencki 

– wyjaśnił.

10 maja ludzie, którzy chcą odebrać prawo innym do zgromadzeń, zakłócali mszę świętą w katedrze. To jest przekroczenie kolejnej bariery w kościele 

– podkreślił minister. Jak dodał, kontrmanifestanci to ludzie „chorzy z nienawiści”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Jak bydło! Podczas mszy smoleńskiej doszło do szokującego zdarzenia

Zdaniem ministra „demokracja polega na tym, że każdy ma prawo do organizowania swoich zgromadzeń, każdy ma prawo do ogłaszania swoich poglądów, ale nie ma prawa do ograniczania swobód innym”. 

Niech będzie kontrmanifestacja, ale bez blokowania, oddalona o te sto metrów, które jest w ustawie o zgromadzeniach 

– dodał.

Minister podkreślił, że policja zajmuje się wszystkimi sprawami i wszystkimi doniesieniami ws. zajść podczas manifestacji.
Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Zmarł popularny polski aktor. W swoim…

Zmarł popularny polski aktor. W swoim…

Niezwykły gość na spotkaniu z Tomaszem…

Niezwykły gość na spotkaniu z Tomaszem…

Mistrzowski pas pozostaje u Rosjanina. Polak…

Mistrzowski pas pozostaje u Rosjanina. Polak…

Czeski polityk o Grupie Wyszehradzkiej. Gdzie…

Czeski polityk o Grupie Wyszehradzkiej. Gdzie…

"Jest potrzeba, żeby chrześcijanie…

"Jest potrzeba, żeby chrześcijanie…

Jąkających się postrzegamy w sposób stereotypowy

/ flickr.com

W wielu krajach świata, także w Polsce osoby jąkające się wciąż postrzegane są przez społeczeństwo w sposób stereotypowy – jako osoby nieśmiałe, małomówne, zestresowane, co wcale nie jest prawdą – podkreśla logopeda dr hab. Katarzyna Węsierska z Uniwersytetu Śląskiego.

Problem jednak w tym, że im gorsze są te postawy wobec jąkania, tym bardziej problem ten nie tylko się rozwija, ale nabiera też cech chronicznych; otoczenie ma bowiem bardzo duży wpływ na postrzeganie samych siebie przez osoby jąkające się.

Za liderami grup samopomocowych dla osób jąkających się Węsierska wskazała, że "jąkanie to nie wada, to cecha". - Właśnie to staramy się przekazać światu, wbrew temu, co przez lata się uważało. Jąkanie to nie jest nawyk, to nie jest skutek złego wychowania, niechlujności, to jest bardzo złożone zaburzenie, gdzie ogromną rolę odgrywa neurofizjologia, w tym i genetyka – zaznaczyła.

Węsierska, która jest m.in. założycielką Centrum Logopedycznego w Katowicach, wyjaśniła, że postawy wobec osób jąkających się zostały dokładnie zbadane w międzynarodowym projekcie o nazwie IPATHA (ang. International Project on Attitudes Toward Human Attributes). Wynika z niego, że postawy Polaków wobec tych osób są średnie.

- Polacy, mimo że już sporo wiedzą o jąkaniu, to wciąż postrzegają je w sposób stereotypowy. W pierwszym odruchu uważają, że osoby jąkające się potrzebują pomocy, że są małomówne, ciche, wycofane, zestresowane, introwertyczne. A to nieprawda – wśród osób jąkających się występują wszystkie typy temperamentu i osobowości, choć na pewno trudno być otwartym i przebojowym, jak się jąka – podkreśliła ekspertka.

Jej zdaniem postawa ta wynika z niewiedzy społeczeństwa. Nastawienie otoczenia wobec jąkających się jest zdaniem Węsierskiej kluczowe, ponieważ wpływa na postawę tych osób wobec samych siebie.

- Największym zagrożeniem jest, że im gorsze są te społeczne postawy wobec jąkania, tym bardziej to zaburzenie w komunikowaniu się może się rozwijać i nabierać cech chronicznych, co ma ogromne znaczenie dla życia tej osoby – wskazała logopeda.

Przytoczyła w tym kontekście słowa badacza Josepha Sheehana, który porównał jąkanie do góry lodowej.

- Sheehan mówił, że widząc osobę jąkającą się, która się blokuje czy powtarza dźwięki lub słowa, często bardzo się tym przejmujemy, uważamy,' że to poważny problem, a to tak naprawdę dopiero wierzchołek. Pod powierzchnią wody, gdzie jest większa część góry lodowej zaczynają się dopiero prawdziwe problemy. Tam zaczyna się mnóstwo negatywnych emocji, uczuć np. poczucie winy i nieadekwatności, że nie można robić tego, co się chce. To cała masa myśli i przekonań, które są potem trudne do odkręcenia w terapii. Im człowiek dłużej się jąka, tym trudniej mu pomóc – powiedziała Węsierska.

Dlatego, stykając się z osobą jąkającą się – mówiła logopeda – nie można wpadać w panikę.

- Z drugiej strony musimy też unikać naszych odruchowych form pomagania, jak odwracanie wzroku, by – w naszym przekonaniu – nie stresować jeszcze bardziej tej osoby. Nie należy też podpowiadać albo mówić: nie denerwuj się, uspokój się. Dla tych osób to takie samo uczucie jak wówczas, gdy uczymy się jazdy samochodem, a ktoś siedzi na prawym siedzeniu i nam ciągle to mówi. Doprowadza nas to do szału – tłumaczyła.

W takich sytuacjach przede wszystkim trzeba być cierpliwym, życzliwym i otwartym wobec tej drugiej osoby.

W Polsce ok. 5 proc. małych dzieci się jąka.

- Nie wszystkie te dzieci będą się wciąż jąkać gdy dorosną; u dużej grupy dzieci (ok. 60-80 proc.), które zaczynają się jąkać to przemija i nie wraca. Dlatego wśród dorosłej populacji to zaledwie 1 proc. – powiedziała Węsierska.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl