Andrzej Duda odwiedził Łączkę

Marcin Jurkiewicz, IPN

Kontakt z autorem

Prace IPN na „Łączce” to służba Rzeczypospolitej – podkreślił prezydent Andrzej Duda, który odwiedził miejsca pochówku ofiar terroru komunistycznego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Specjaliści z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, kierowani przez wiceprezesa Instytutu prof. Krzysztofa Szwagrzyka, prowadzą tam kolejny etap prac ekshumacyjnych.

- Z wielkim wzruszeniem przybyłem tutaj na Powązki, na tzw. Łączkę, żeby pokłonić się szczątkom żołnierzy niezłomnych, które zostały wydobyte przez zespół profesora Krzysztofa Szwagrzyka, przez tych ludzi, którzy tutaj z tak wielkim poświęceniem wykonują służbę dla Rzeczpospolitej – oświadczył prezydent.

Andrzej Duda zobaczył m.in. miejsce, w którym specjaliści z IPN odnaleźli kolejne tajne pochówki ofiar represji komunistycznych. Chodzi o masowy grób, w którym odkryto szczątki co najmniej kilkunastu osób.

Podczas pobytu na „Łączce” prezydent spotkał się z naukowcami pracującymi w polowym laboratorium. Kości ofiar, wydobyte z dołów śmierci, poddawane są w nim oględzinom medyczno-antropologicznym, a także zabezpieczane do dalszych badań genetycznych. Prezydent rozmawiał z wolontariuszami, zwracając uwagę na wykonywane przez nich „niezwykle ważne zadanie, które jest bez wątpienia budowaniem godności państwa”.

Towarzyszący Andrzejowi Dudzie prezes IPN dr Jarosław Szarek, zwrócił uwagę na wyjątkowość miejsca, w którym po dekadach odnajdywane są szczątki ofiar komunistycznych represji. 

To jest miejsce święte dla Polaków, miejsce, w którym zamyka się pewien etap historii. (…) To miejsce szczególnie ukazuje zwyrodnienie systemu komunistycznego, fakt, że oprawcy grzebali innych dosłownie na kościach bohaterów. „Łączka” to jednak też nasze zwycięstwo. (…) To, co się tutaj dzieje, zmienia Polskę. Mamy nadzieję, że wraz z tymi ludźmi, którzy oddali życie za ojczyznę, wróci świat wartości.

Miejsce ekshumacji odwiedzili wcześniej także minister obrony narodowej Antoni Macierewicz oraz dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i członek Kolegium IPN, prof. Sławomir Cenckiewicz.

Prace IPN na „Łączce” potrwają do końca czerwca. W odróżnieniu od wcześniejszych etapów poszukiwań na Powązkach, naukowcy z IPN badają teren do niedawna niedostępny – zajmowany do grudnia 2016 roku przez grobowce powstałe w latach 1982-1984.  Spora część odnajdywanych szczątków jest niekompletna i nosi ślady m.in. po użyciu koparek. 

Szczątki leżą na bardzo różnej głębokości – od 10 cm do 2,5 metra. To oznacza, że cała ta ziemia została mocno przemieszana, głównie w wyniku działań koparek. Później dodatkowe szkody wyrządzili ci, którzy budowali pomniki w latach 80. (…) Trudność polega na tym, że w ogóle nie odnajdujemy ludzkich szczątków w układzie anatomicznym

– tłumaczył kierujący ekshumacjami prof. Szwagrzyk.

Badacze nie mają wątpliwości, że urządzając w kwaterze „Ł” pochówki w latach 80. XX wieku, komuniści chcieli raz na zawsze zatrzeć ślady po swoich ofiarach. Wśród poszukiwanych na „Łączce” bohaterów polskiego podziemia niepodległościowego, straconych w więzieniu mokotowskim, są m.in. gen. August Emil Fieldorf, rtm. Witold Pilecki oraz płk Łukasz Ciepliński.
Źródło: ipn.gov.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl