Guilherme odejdzie z Legii

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska. Jacek Magiera straci Guilherme

Małgorzata Chłopaś

Kontakt z autorem

Po sezonie Brazylijczyk Guilherme odejdzie z Legii. Agent piłkarza, Marcelo Robalinho, już od zimy szuka mu nowego klubu. Wojskowi chcieliby przedłużyć kontrakt z Brazylijczykiem, ale byłoby to możliwe tylko wówczas, gdyby żaden z zagranicznych klubów nie złożył pomocnikowi satysfakcjonującej go oferty.

Jeszcze jesienią Guilherme był chętny do przedłużenia umowy z Legią. Wszystko zmieniło się po występach warszawian w Lidze Mistrzów. Piłkarz uznał, że czas wykorzystać moment i zmienić otoczenie. Brazylijczyk pokazał się w LM z dobrej strony, do tego strzelił zwycięskiego gola w meczu ze Sportingiem (1:0), który zdecydował o awansie Legii do Ligi Europy. Przypomniał o sobie w lidze portugalskiej, wypromował i uznał, że nową umowę będzie podpisywał na własnych warunkach. W styczniu, przed wyjazdem drużyny na obóz przygotowawczy, Guilherme zgodził się na przedstawioną przez Legię propozycję i wydawało się, że złoży podpis pod nowym kontraktem. Rozmowy z Robalinho, który kusił go ofertami z klubów zagranicznych, sprawiły że ostatecznie odstąpił od tego planu. W tej sytuacji poprzednie władze klubu doszły do wniosku, że należy przygotować się do sprzedaży pomocnika z korzyścią dla Legii.

Kiedy akcje Wojskowych przeszły w całości w ręce Dariusza Mioduskiego, z klubu zaczęły dochodzić odmienne komunikaty. Nowy prezes deklarował na łamach mediów, że priorytetem będzie dla niego pozostanie przy Łazienkowskiej Vadisa Odjidji-Ofoe i właśnie Guilherme. - Rozmowy z Guilherme i jego menedżerem się toczą, nie ma żadnych kłopotów, jest normalny proces negocjacyjny. Jedna strona chce bardzo dużo, druga ma swoje ograniczenia i musi się zmieścić w pewnego rodzaju widełkach. Mamy dobre relacje z agentem Brazylijczyka, musimy tylko się dogadać. Wiemy jakim graczem jest Gui, wiemy na co go stać. Jest lubiany i ceniony. Dla niego ważna teraz powinna być tylko piłka. Przed nim i zespołem siedem ważnych meczów. Powinien w nich pokazać swoją wartość. Warszawa jest dla niego dobrym miejscem, może grać w dobrym klubie i co roku zdobywać trofea. Nie ma takich miejsc za dużo w Europie. On wie co ma, my też wiemy co mamy. Mamy nadzieję, że uda się z nim ten kontrakt przedłużyć - mówił Mioduski serwisowi legia.net.

Robalinho nie pali za sobą mostów, prowadząc z Legią rozmowy z gatunku dyplomatycznych, ale wysyła do zagranicznych klubów CV Brazylijczyka. Jak informuje „Przegląd Sportowy” o Guilherme pytał agenta nawet Sporting, zajmujący obecnie trzecie miejsce w lidze portugalskiej. Gdyby utrzymał tę pozycję, latem zagrałby - jako zespół nierozstawiony - w eliminacjach do Champions League. Trudno wyrokować, na ile Portugalczycy naprawdę są zainteresowani pozyskaniem Gui, a na ile to jedynie gra sprytnego agenta. Pewne jest jedno - Robalinho umie podbić rynkową wartość swojego podopiecznego. Podbić na tyle, by Legia nie miała szans włączyć się do wyścigu.
Skoro Guilherme chce odejść, a kontrakt ma ważny do czerwca 2018 roku, Legia może na nim zarobić przyzwoite pieniądze. Szacuje się, że wartość transferu będzie oscylować w granicach 2-3 mln euro. Można by oczekiwać więcej, jednak już zimą Brazylijczyk będzie mógł porozumieć się oficjalnie z nowym klubem i po zakończeniu kontraktu w Warszawie odejść za darmo. Żyjący głównie z transferów Wojskowi nie mogą sobie na takie rozwiązanie pozwolić.

W dotychczasowych występach w barwach Legii Guilherme zdobył 15 bramek i zaliczył 120 asyst. W tym sezonie wystąpił w 36 spotkaniach na wszystkich frontach, strzelając sześć goli i dorzucając siedem asyst. Wiosną nie prezentuje najwyższej formy i w meczu z Wisłą usiadł na ławce. W ostatnim meczu z Pogonią spisał się jednak przyzwoicie, dlatego powinien wystąpić w niedzielę przeciw Bruk-Betowi.
Źródło: Gazeta Polska Codziennie - dodatek mazowiecki

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl