Naiwność bawi i zasmuca

Miałem ostatnio zabawną rozmowę. Moja interlokutorka opowiadała, jak to dwa lata temu chciała przystąpić do PiS – wypełniła deklarację i do dziś czeka na decyzję. Gdy się dopytywała, na jakim etapie rozpatrywania znajduje się jej wniosek, usłyszała: „My dokładnie sprawdzamy każdego kandydata”. Słowa w slangu partyjnym mają inne znaczenie niż normalnie, więc zapytałem natychmiast, jak to wyglądało.

– Zabrałam głos na zebraniu i ludzi bili mi brawo – wyznała z dumą. „Biedaczka” – pomyślałem. – To pani ma przechlapane – i dla wyjaśnienia zapytałem, jaka była reakcja na wystąpienie szefa organizacji partyjnej. – Słuchacze zaczęli przysypiać – usłyszałem, i wszystko jasne. – No to pani się dziwi, że jest „sprawdzana”? Przecież dla szefa byłaby pani najgorszym wrogiem – rywalem. Trzeba było się jąkać, wyjść na przygłupa, pokazać, że jest pani nikim, uwielbia pani aportować i nic nie potrafi zrobić – miałaby pani szansę. Nie pokazuje się zalet, tylko własną nicość, wtedy świat stoi otworem. Szef nie jest przecież rozliczany przez swego szefa z konkretnej roboty (wtedy musiałby szukać ludzi zdolnych do pracy, organizatorów itp.), tylko z długości czasu spędzonego w pozycji klęcznej na wycieraczce. Nie zdała pani egzaminu z życia – podśmiewałem się z pierwszej naiwnej. – Co najwyżej usłyszy pani: „Nie takie gwiazdy już widziałem”.

Jest przecież sprawdzana, czy już wyzbyła się chęci zrobienia czegokolwiek, tzn. czy dojrzała charakterologicznie do przyjęcia do partii. Na moje oko istnieje niebezpieczeństwo, że będzie jej się jeszcze chciało, a to ją oczywiście całkowicie dyskwalifikuje. W jej wypadku sprawdzanie potrwa co najmniej dalsze pięć lat i powinna ćwiczyć na wycieraczce.  

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Brońmy tego, co w Kościele dobre

Medialna promocja filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego trwa w najlepsze. Zapowiada się jesień z pastiszem na Kościół na ekranach kin. A w mediach? Wysyp antykościelnych tematów, które – niestety – mają swoje źródło w realnych problemach.

Choćby sprawa w stowarzyszeniu Wiosna, które organizuje Szlachetną Paczkę, a którego niekwestionowanym liderem i twarzą był przez lata ks. Jacek Stryczek, wymaga odpowiedzialnego załatwienia zarówno przez Kościół, jak i państwowe instytucje. Ale to jedna rzecz. Druga dotyczy naszych reakcji. Łatwo szydzić z problemów księdza, szczególnie jeśli komuś nie jest z nim po drodze. Ale w grę wchodzi nastawienie Polaków i Polek do Kościoła jako takiego. A wiemy, jak łatwo krzykliwy szczegół daje się wykorzystać do zaburzenia całej perspektywy. Wiele osób, także na prawicy, mówi o sobie: katolicy kulturowi. To ludzie bez łaski wiary albo głęboko wątpiący, ale rozumiejący to, co w Kościele dobre, także w dziejach Polski. Do nich dziś mój apel: nie poddawajmy się goryczy, nie lekceważmy problemów, ale nie róbmy też z nich kwintesencji życia Kościoła, brońmy spokojnie tego, co w nim dobre.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl