Jak dobrze wykorzystać czas? Przegląd naszych aktywności

pixabay

  

Czy potrafimy znaleźć czas dla siebie, na rekreację, rozwój duchowy i intelektualny, aktywność fizyczną? Czy mamy czas, by podtrzymywać więzy rodzinne, relacje przyjacielskie? Czy wykorzystujemy swój czas efektywnie? Czy wiemy, co jest dla nas najważniejsze? Czy hierarchia naszych celów ma odzwierciedlenie w naszym planowaniu czasu? Czy poprzez realizacje zaplanowanych zadań przybliżamy się do wyznaczonego celu? Jeśli odpowiedź na te wszystkie pytania nie jest pozytywna, to znaczy, że powinniśmy popracować nad lepszym zarządzaniem czasem.

Czas to jedna z wartości, której brak bardzo odczuwamy, dlatego dobre nim zarządzanie jest niezwykle potrzebne.

Przygotowanie do planowania

Zanim przystąpimy do dokładnego planowania, możemy podzielić pola naszej aktywności:

– obowiązki rodzinno-domowe,

– aktywność zawodowa,

– życie towarzyskie, relacje przyjacielskie,

– rozwój osobisty i duchowy, hobby, pasje,

– relaks i odpoczynek,

– aktywność fizyczna.

Przegląd dotychczasowych aktywności

Dobrze jest szczegółowo i z dystansu przyjrzeć się tym kategoriom, precyzyjne określić każdą z nich, by się nie mieszały, na przykład sprawy biznesowe z spotkaniami przyjacielskimi albo czas spędzony w domu i w rodzinie z czasem przygotowania się do pracy zawodowej.

Relaks i odpoczynek. W kategorii tej może tkwić wiele nieporozumień. Chcemy odreagować codziennej stres, ale jeśli zamiast stosować aktywny odpoczynek, zaczniemy zajadać stres lub uciekać w bezcelowe oglądanie telewizji, zakupomanię czy niekontrolowane ucieczkowe surfowanie po Internecie, efekt tych działań będzie fatalny. Stracimy mnóstwo czasu, stres – zamiast się rozładować – jeszcze wzrośnie, możemy się uzależnić od ciągle powtarzanych czynności, a na dodatek pojawią się choroby cywilizacyjne, takie jak nadwaga, otyłość, cukrzyca, nadciśnienie itd.

Obowiązki rodzinno-domowe. Czas poświęcony rodzinie tylko wtedy przyniesie zamierzony efekt, gdy będzie inwestycją w poprawę wzajemnych relacji. Nie obędzie się bez słuchania innych i próby zrozumienia bliskich i ich problemów, sposobu myślenia. Brak słuchania, trwanie tylko przy własnych racjach, nieustanna krytyka bliskich, brak akceptacji i zrozumienia przyniesie zupełnie inne efekty od zamierzonych, choćbyśmy spędzili wiele czasu w rodzinnym gronie. Liczy się zatem jakość tego czasu, nie tylko ilość.

W pracy zawodowej możemy bez trudu odkryć pożeracze czasu: niewłaściwą komunikację między naszym szefem lub naszymi podwładnymi (zbyt późne lub nieprecyzyjne czy nieprawidłowe przekazywanie informacji, wzajemne niezrozumienia), nieuporządkowane papiery na biurku, zbyt częste i za długie rozmowy telefoniczne, przedłużające się przerwy na kawę lub czytanie gazety, niepotrzebne i niekonstruktywne rozmowy ze współpracownikami, niezaplanowane wizyty gości lub współpracowników, surfowanie po Internecie bez określonego celu, wykonywanie czynności, które możemy przekazać komuś innemu, wykonywanie czynności, które nie należą do naszych obowiązków i których wykonania powinniśmy odmówić, ale nie potrafiliśmy, zbyt częste i mało produktywne zebrania itd.

Aktywność fizyczna przynosi zamierzone efekty dzięki systematyczności, solidny trening, przeprowadzony zgodnie z założeniami, zmienia sylwetkę, poprawia kondycję itd. Nieraz za wysoko podnosimy sobie poprzeczkę i gdy zniechęcamy się niepowodzeniami, szybko rezygnujemy. Przy zbyt nisko umieszczonej poprzeczce, nie widząc zamierzonych efektów, tracimy chęć na kontynuację.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ojciec Pio przewidział wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową? "Kazał zachować listy od kardynała"

Św. Ojciec Pio / By thierry ehrmann - https://www.flickr.com/photos/home_of_chaos/9571285250, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=35266049

  

Czyżby Ojciec Pio miał intuicję o tym, co wydarzyło się podczas konklawe w październiku 1978 roku? – zastanawiał się kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. dla czcicieli Stygmatyka, odprawionej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Według osobistego sekretarza Jana Pawła II, miałby o tym świadczyć fakt, że słynny kapucyn poprosił współbraci, by zachowali listy wysyłane do niego przez młodego biskupa Karola Wojtyłę.

W homilii kard. Dziwisz przypomniał związki Jana Pawła II ze św. Ojcem Pio. Przywołał m.in. spowiedź młodego księdza Karola Wojtyły u charyzmatycznego zakonnika w czasie jego studiów rzymskich. Mówił również o korespondencji w sprawie „chorej na chorobę nowotworową osoby”, w której bp Wojtyła prosił o. Pio o modlitwę, a potem, gdy okazało się, że operacja jest niepotrzebna, dziękował włoskiemu kapucynowi.

O. Pio nigdy nie odpowiedział na listy bp. Wojtyły.

- Jest natomiast pewne, że Ojciec Pio przekazał listy swoim współbraciom mówiąc, by je zachowali. Czyżby miał intuicję o tym, co wydarzyło się po latach, podczas konklawe w październiku 1978 roku?

 – zastanawiał się kard. Dziwisz, dodając, że sam Jan Paweł II nigdy nie potwierdził, by Ojciec Pio wypowiedział się wprost o jego wyborze na Stolicę św. Piotra w Rzymie.

Wieloletni sekretarz Jana Pawła II wspominał również, że Ojciec Święty bardzo interesował się procesem beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Ojca Pio i zdawał sobie sprawę z wielkiego pragnienia wielu ludzi na całym świecie, by Ojciec Pio został wyniesiony do chwały ołtarzy.

Hierarcha nawiązał ponadto do 100. rocznicy otrzymania stygmatów przez św. Ojca Pio, które nazwał „dramatycznym przełomem w jego życiu”.

- Jak wiemy, stało się ono źródłem wielkiego cierpienia Ojca Pio, zarówno fizycznego, jak i duchowego. Ale stało się także źródłem jego niezwykłego apostolstwa oraz oddziaływania na wspólnotę Kościoła, i to oddziaływanie nadal trwa i zatacza coraz szerszy krąg

 – podkreślił.

Źródłem cierpień zakonnika były jednak, zdaniem kaznodziei, nie tylko stygmaty, ale również podejrzenia i niezrozumienie ze strony niektórych ludzi Kościoła. Jak podkreślał, Ojciec Pio całą swoją ufność złożył w Bogu, inaczej, po ludzku sądząc, nie udźwignąłby takiego doświadczenia.

- Wiemy, jaki lęk budziły w nim stygmaty, których do końca nie mógł ukryć. Przeżywał je w duchu wielkiego upokorzenia. Ale ufność i nadzieja złożona w Bogu nie pozwoliły się mu zamknąć w sobie. Stawał się człowiekiem i kapłanem dla innych

 – wspominał.

- Święty i pokorny kapucyn z Pietrelciny uczy nas, jak powinniśmy utożsamiać się z Chrystusem i żyć dla Chrystusa

 – wskazał kard. Dziwisz.

 

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl