Ukradziony przez Niemców obraz trafił do Muzeum Narodowego w Warszawie

„Wzburzone morze z okrętami” Simona de Vliegera, mat.pras.

MJ

Kontakt z autorem

Wybitny siedemnastowieczny pejzaż marynistyczny Simona de Vliegera „Wzburzone morze z okrętami”, zaginiony podczas II wojny światowej, został odzyskany dzięki staraniom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 21 kwietnia 2017 r., wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński przekazał dzieło do Muzeum Narodowego w Warszawie.

Obraz pochodzi z jednej z przedwojennych warszawskich kolekcji prywatnych. Pierwsza zachowana wzmianka o nim znalazła się w odręcznych notatkach konserwatora malarstwa- Bohdana Marconiego sporządzonych w maju 1944 r. Podczas renowacji zabytku Marconi wykonał fotografię obrazu, która przetrwała w zasobach archiwum Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Jak wynika z powojennych archiwaliów, dzieło Vliegera zostało zrabowane w okresie Powstania Warszawskiego przez szefa wydziału propagandy Generalnego Gubernatorstwa Wilhelma Ohlenbuscha i wywiezione do miejscowości Oldenburg pod Hamburgiem.

Po wojnie obraz Vliegera został uznany za stratę wojenną, a informację o nim opublikowano w 1953 r. w anglojęzycznym opracowaniu Catalogue of Paintings Removed from Poland by the German Occupation Authorities During the Years 1939-1945, t.1, Foreign Paintings. Dzieło zarejestrowano także w bazie danych dóbr kultury utraconych w wyniku II wojny światowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pod numerem 38257, w bazie Interpolu Stolen Works of Art.

Losy zabytku pozostawały nieznane do maja 2016 r., kiedy przedstawiciel londyńskiej firmy The Art Loss Register przesłał do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego prośbę o weryfikację obiektu, który pojawił się w ofercie antykwarycznej jednego z niemieckich domów aukcyjnych. Na podstawie dokumentacji dostarczonej przez MKiDN, obiekt został wycofany z aukcji. Tożsamość obrazu potwierdzono w trakcie oględzin na podstawie ekspertyzy opartej na analizie porównawczej okazanego obrazu z przedwojenną fotografią utraconego dzieła oraz na nieinwazyjnych badaniach konserwatorskich zabytku. Po półrocznych negocjacjach z posiadaczem obrazu, udało się dojść do polubownego rozwiązania sprawy i doprowadzić do zwrotu dzieła stronie polskiej.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego od 1992 roku gromadzi dane na temat dóbr kultury utraconych na skutek II wojny światowej z terenów Polski oraz podejmuje działania mające na celu ich odzyskanie. Prowadzony przez MKiDN jedyny ogólnopolski rejestr ruchomych dóbr kultury zawiera przeszło 63 tys. pozycji i jest dostępny on-line: www.dzielautracone.gov.pl

Tylko w ostatnich tygodniach, za sprawą skutecznych działań resortu kultury, do kraju powróciły trzy obrazy: Simona de Vliegera Wzburzone morze z okrętami (1630), Franciszka Mrażka Na przypiecku (ok. 1930) oraz miniatura Aimée Zoe Lizinki de Mirbel Portet damy (1833).
Źródło: niezalezna.pl,mkidn.gov.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl