niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
25 lipca 2017

Skąd przewaga Rosji?

Dodano: 19.04.2017 [19:14]
Skąd przewaga Rosji? - niezalezna.pl
foto: arch. GP
Pisałem już na łamach „Gazety Polskiej”, że żyjemy nie tylko w epoce dezinformacji – zostaliśmy zanurzeni w swoistym kisielu dezinformacyjnym, chyba już po pas. A chcąc przemieszczać się w kisielu w jakimś wybranym przez siebie kierunku, zużywając wiele energii, tylko nieznacznie zmieniamy swoje położenie.

Ów kisiel, owo informacyjne przeciążenie, to efekt połączenia dwóch zjawisk. Rewolucji cyfrowej, która zasila nas strumieniami informacji przez 24 godziny na dobę, oraz szalonej popularności mediów społecznościowych z Facebookiem na czele. Wiele osób jest aktywnych w tych mediach głównie po to, by zbierać „lajki” – oznaki sympatii ze strony innych, choćby kompletnie nieznanych osób. Często nie bardzo już wierząc w swoje szanse na bliskość z innymi w realu, wrzucają jedno selfie po drugim, licząc, że ktoś to dostrzeże, doceni, pochwali…

Pewnie jeszcze długo uważano by, że w takim kisielu nie ma nic politycznego, gdyby nie wstrząs, który przyniosły wybory prezydenckie w USA. Wreszcie policzono, że wiadomości fałszywe często lepiej rozprzestrzeniają się w sieci od prawdziwych. I zapytano: Czy demokracja przetrwa wyścig fałszu z prawdą?

Cyfrowi najemnicy

Dostrzeżono też coś jeszcze bardziej politycznego: internet dał szeroki dostęp do umysłów obywateli dostatnich państw Zachodu cyfrowym najemnikom na służbie reżimów autorytarnych. Co więcej, coraz powszechniej przyznaje się, iż w walce dez/informacyjnej to państwa autorytarne uzyskały przewagę. A przecież to w krajach demokratycznych powstały te technologie, które infozgiełk umożliwiły. Poprzedni tekst w „GP” zakończyłem formułując pytania, które w tym kontekście same powinny się narzucać, rzadko są jednak stawiane. Przypomnę je tu i spróbuję na nie odpowiedzieć.

Jak to…

Jak to możliwe, że dzisiejsza Rosja, państwo o niskim potencjale innowacyjności, odcinające swych obywateli od prawdziwych informacji o biegu spraw na świecie, potrafiło uzyskać wyraźną przewagę w wojnie toczonej w sferze cyfrowej, w grze na boisku internetu, które przecież zostały wymyślony na Zachodzie? Czyż podstawowe technologiczne węzły i platformy internetu nie pozostają nadal pod kontrolą USA?

Dlaczego rosyjska (można przyjąć, że także chińska) maszyna propagandowa nie grzęźnie w infokisielu, ale z powodzeniem realizuje złożone operacje wprowadzania w błąd nie tylko społeczeństw, ale także elit i ekspertów demokratycznego, wolnego Zachodu? Dlaczego wygląda tak, jakby w wyścigu cyfrowych zbrojeń słabszy technologicznie, zacofany gospodarczo system autorytarny odnosił sukces za sukcesem w konfrontacji z wysoce rozwiniętymi państwami NATO i Unii Europejskiej?

A może Rosja gra według reguł, których Zachód nie rozumie? Wreszcie: jak Rosja potrafi w infozgiełku nie paść ofiarą swoich własnych operacji dezinformacyjnych?

Co ma władza?

Jedną z odpowiedzi podsunął mi dobrze znany Czytelnikom „GP” dr Jerzy Targalski. Odpowiedź ta pokazuje na (tak to nazwę) autorytarną busolę epistemologiczną. Brzmi zbyt zawile? Ale oddaje istotę rzeczy, którą można też wyrazić prosto – jak ujął to Targalski. W Rosji obowiązuje zasada: „Władza ma zawsze rację!”. Jednak ta prosto wyłożona reguła wcale nie jest taka zrozumiała. Tak jak nie jest łatwa do analizy rosyjska dusza. Niemniej przyjmijmy, że w Rosji opłaca się zakładać, że władza ma rację. Trzymając się tej reguły, społeczeństwo rosyjskie nie jest zagubione w zakrętach własnej propagandy. Wie, że zawsze istnieje właściwa, poprawna odpowiedź na pytanie, według czego orientować się w infokisielu. Społeczeństwo rozumie, w jaki sposób odróżnić rzeczy ważne od nieważnych, mądre od głupich – wystarczy słuchać, co władza mówi, co robi i na co wskazuje. Co po cichu myśli, to sprawa osobna.

W pluralistycznych, rozdyskutowanych społeczeństwach wolnego Zachodu taka busola nie działa, bo byłaby zupełnie bezużyteczna. Tu funkcjonują (tzn. do niedawna działały) inne sposoby dochodzenia do prawdy, oparte nie na autorytecie władzy, ale na autorytecie racjonalnej metody naukowej. Kłopot z tym, że w odróżnieniu od świata laboratoriów badawczych, gdzie metoda naukowa się świetnie sprawdza, w świecie zgiełku mediów społecznościowych autorytet nauki działa słabiutko.

Busola autorytarnego porządkowania informacji – niesprzyjająca nawykom samodzielnego myślenia – powoduje, że nawet w świecie dezinformacji jest możliwa względnie skuteczna komunikacja. Dla nas nie brzmi to zachęcająco.

Reguły

Wiele wskazuje na to, iż Rosja – a także Chiny, choć w swoisty dla siebie sposób – postępuje według reguł, których zachodnia opinia publiczna nie rozumie, nie akceptuje i hurtem odrzuca.

Chyba nigdy nie wzięła ona sobie do serca rad chińskiego klasyka Sun Tzu. W „Sztuce wojny” pisze on o rozgardiaszu bitewnym, w którym „może być widać zamieszanie, a jednak musi panować tam porządek; w chaotycznym starciu wojska mogą kręcić się w kółko, ale nie mogą przegrać. Zamieszanie rodzi się z porządku, płochliwość bierze się z odwagi, a słabość wynika z siły. Uporządkowanie chaosu to kwestia odpowiedniej hierarchii, zastąpienie płochliwości odwagą to kwestia potencjału bitewnego, zastąpienie słabości siłą to kwestia formy militarnej. Tak więc dobry wojskowy urabia sobie wroga, a ten jest mu posłuszny. Co wróg dostaje, to bierze. Zwab go przynętą i oczekuj, gotów do walki”.

Dla jednych to słowa, które mogą wydać się nawet dość banalne. A ktoś inny potrafi każdy punkt tej wypowiedzi przetworzyć na metody, dyrektywy oraz zespoły gotowe do działania. Do działania na nowym polu stworzonym przez technologie zachodnie – w świecie cyfrowym. Może jest tak, że ludzie przyzwyczajeni do skrytości lepiej radzą sobie w sytuacjach nieprzejrzystych, zgiełkowych?

Jak pokazał Edward Lucas w książce „Oswoić cyberświat”, internet nie został zbudowany jako przestrzeń chroniona przed zagrożeniami. Wyobraźmy sobie, że w dzielnicy, gdzie żyją syci, spokojni mieszczanie, którzy czują się tak bezpiecznie, że nie zawsze zamykają swoje domy, pewnego dnia pojawiają się ludzie, którzy przyzwyczajeni są do innych zasad niż poszanowanie cudzej własności i wrażliwości… Czy ludzie od pokoleń wychowani w cywilizacji dwulicowości, zakłamania i uniżoności wobec władzy w takiej dzielnicy nie uzyskają znaczącej przewagi nad mieszczanami?

Autorytaryzm lepiej radzi sobie z kłamstwem

Wygląda jakby Rosja, kraj o zablokowanym obecnie potencjale rozwojowym, jednak przenikliwie zdefiniowała nadchodzące trendy. Jakby to ona właśnie najpoważniej potraktowała tezy o społeczeństwie informacyjnym i gospodarce informacyjnej. Jakby na czas rozpoznała słabe punkty Zachodu i przygotowała właściwy oręż – koncepcje i kadry oraz dość zaawansowaną maszynę dezinformacyjną.

O celu dezinformacyjnych operacji Rosji i co to znaczy, że umysł ludzki stał się polem walki – w następnym tekście.
DZIAŁ:
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Autorytaryzm - totalitaryzm lepiej radzi sobie z kłamstwem bo de facto jest kłamstwem. W sieci toczy się walka własnie między prawdą a kłamstwem, kłamstwo jest proste łatwe i przyjemne a prawda z trudem się przebija. Nie da się wykorzenić kłamstwa w prosty sposób nie mając dostępu do jego poddanych (pomijam tu istotne kwestie duchowe odwiecznej walki między dobrem i złem, gdzie ludziom nie dano wyeliminować kłamstwa z ich życia poprzez inteligentne działanie człowieka bo wtedy zmartwychwstanie nie było by potrzebne). Jest to po prostu nowa płaszczyzna tej walki. W takim kontekście żeby wygrać walkę w sieci też musielibyśmy zacząć kłamać, spłycać i upraszczać - co jest wbrew sumieniu.

Czym sie różni racja władzy totalitarnej od racji władzy społeczeństwa spętanego na zachodzie poprawnością polityczna!

Odnoszę wrażenie iż mówi Pan o mnie pisząc o "...najemnikach cyfrowych na służbie reżimów autorytarnych...".
Prowadzę od 5-ciu lat Chiński Kanał Informacyjny na You Tube. Zrealizowałem w tym czasie ok. 7000 (siedem tysięcy) felietonów, każdy o średnim czasie trwania ok. 12 min. ZA DARMO! Nie dostłame od nikogo ANI JEDNEJ ZŁOTÓWKI! Powie Pan: pożyteczny idiota. Nie. Jestem pasjonatem który próbuje zapoznać część Polaków z GIGANTYCZNĄ spóścizną kulturową Państwa Środka. W tym z kłopotami, problemami i radościami współczesnych Chin.
I zdecydownie NIE ZGADZAM się z Pańską diagnozą mówiącą o kiselu informacyjnym w Chinach. Wprawdzie cytuje Pan chińskiego filozofa i stratega ale Pańska analiza świadczy o tym że BARDZO niewiele rozumie z Pan tamtej kultury.
Przykro mi że ci funkcjonariusze podający się za dziennikarzy nie przekażą Panu tego komentarza.
Szkoda było mojego czasu na tą pisaninę. Ukłony.

Zamiast recenzji artykułu - pozwolę sobie o innych okolicznościach przyrody z nim związanych...

Po lekturze komentarzy początkowo miałem wrażenie iż kolega o nicku "Wiesław Pilch" ma poważny zespół problemów emocjonalnych i że to jest główną przyczyną jego wpisu i jego frustracji (a artykuł prof. Zybertowicza miał być jedynie przyciskiem uwalniającym nabrzmiałe emocje).

Jeśli przez 5 lat nie udało mu się ustalić w jakim celu i z jakich pobudek zajmuje się dywersyjną robotą na rzecz państwa którego nie powinno się nazwać przyjaznym Polsce - jednoznacznie mogłoby to świadczyć o jego mikrym potencjale umysłowym.
Jeśli szkoda mu było czasu na pisanie komentarzy pod politycznymi ocenami mądrych ludzi - wydawałoby się że powinien zajmować się dłubaniem w nosie lub słuchaniem disko-polo. Krytykanckie wymądrzanie się tylko i wyłącznie z powodu odmienności poglądów wyglądało na zwykły bełkot i bicie piany - takie wrażenie miałem do zdania o pożytecznym idiocie...

Od tego momentu jednak nasz uroczy komentator popisowo zaczął demaskować się jak małe dziecko.
Fałszem jest ta na pozór zręczna figura retoryczna (w postaci auto-oceny jako domniemanego pożytecznego idioty) - i to bez względu na gorące zapewnienia jak szlachetne cele mu przyświecają (a może właśnie dlatego)...
Zdanie o GIGANTYCZNEJ spuściźnie kulturowej Państwa Środka i następne po nim - świadczą o tym iż jest to zawodowy funkcjonariusz komuszego frontu medialnego (czyli w obecnej nomenklaturze - zwykły troll) - o ukształtowanym światopoglądzie i ściśle określonych zadaniach.
Zdania te zawierają klasyczny zestaw środków ideolo-perswazji i manipulacji stosowanych przez komuchów.
Natomiast aż nadto bijąca w oczy gwałtowna zmiana składni, słownictwa oraz brak wcześniej dominującego zaangażowania emocjonalnego jest sygnałem że tu kryją się prawdziwe treści i cel jego przekazu...

Jedno, co można zaznaczyć - jest to troll źle wyszkolony w maskowaniu swoich działań.
Sąsiedzka ocena tego dyskutanta, autorstwa kolegi Katona_Starszego - jest moim zdaniem prawidłowa aczkolwiek zbyt zawoalowana i oględna.

A co do artykułu: jak większość tego autora - znakomity i potrzebny; p. Zybertowicz nie dość że jest spostrzegawczym obserwatorem to jeszcze ma rzadki dar skondensowanego i najczęściej treściwego przekazu.
Ale o tym - chyba następnym razem... :-)

Niech się Pan nie poddaje, nawet jeśli jakieś pseudo-Katony marzące o eksterminacji domniemanych wrogów, depczą po Pana perłach, kwiczą i gryzą w rękę.

Szanowny Panie,
wlasnie Panski wpis jest bardzo ciekawy, albowiem pochodzi od czlowieka wychowanego w tradycji europejskiej (podlanej, rzecz jasna, PRL-owskim sowietyzmem, a moze i wczesniej ulegloscia wobec carskiej polityki realnej w Priwislinskim Kraju), a rownoczesnie stronnikiem chinskocentrycznego spojrzenia na swiat. Jak wynika z Panskich slow, robi Pan wszystko, by przyblizyc Polakom chinski oglad swiata. To jest bardzo cenne, a dla mnie szczegolnie mile, ze nie popiera pan, ipso facto, wspolczesnego rosyjskiego swiatopogladu, ktory jest niezamaskowanym post-sowieckim szowinizmem, a w dodatku zagrazajacym otwarcie polskiej niezawislosci. Chiny maja swoje strategiczne cele, niekoniecznie zbiezne z rosyjskimi, a zupelnie nie majace zadnego przelozenia na polski interes narodowy. Stanowi Pan, o ile to co Pan pisze mozna uwazac za prawde, rzadki przyklad pasjonata, podtrzymujacego przekaz chinskich wladz do narodu polskiego zupelnie za darmo, to znaczy z czystej milosci. Daj nam Pan Bog wiecej takich, jak Pan! Panscy koledzy z Russia Today (RT) i Sputnika juz takich duchowych wyzyn nie osiagaja i licza kazdy rubel, nawet po faktycznej dewaluacji o 50% w 2014. Panski post przypomina mi stare polskie przyslowie "Uderz w stol, a nozyce sie odezwia". Panskie nozyce odwracaja uwage polskiej opinii od prawdziwego problemu przedstawionego w artykule. Rosja, ktora juz nie kryje sie z imperialnymi planami wobec swego strategicznego przedpola, obejmujacego i kraje baltyckie i Polske, utrzymuje finansowo chmare trollujacych komentatorow we wszystkich krajach UE. Chodzi o rozmiekczenie determinacji (i tak juz bardzo watlej) glownych graczy UE (Niemcy, Francja, Wlochy, Hiszpania) do obrony stanu posiadania UE we Wschodniej Europie. Czytal Pan Sun-Tsu, a tu akurat wlasnie Kreml stosuje jedna z jego recept. Chiny z punktu widzenia geopolityki sa dla Polski mniej wiecej obojetne. Nie wierze w te wszystkie rojenia o tym, jak dadza w tylek Rosji i zagarna Syberie. Mieszkalem sporo lat w Rosji, m.in. na Syberii. Co najwyzej, moga odebrac im jakies ziemie lezace na poludnie od izotermy 0 stopni Celsjusza. Duzo tego nie bedzie, Chinczycy nie lubia marznac. Tez czytalem Sun-Tzu i mialem sporo chinskich znajomych w zwiazku z moja praca. Pozdrawiam

cytat : " .. coraz powszechniej przyznaje się, iż w walce dez/informacyjnej to państwa autorytarne uzyskały przewagę."

Kto ? Kto coraz powszechniej przyznaje, że tak jest ?

Bez podania wiarygodnych źródeł, cały tekst prof. Zybertowicza
jest nic nie wart.

Wiarygodnych źródeł mu się zachciewa, wiesz gdzie wy możecie je znaleźć.

https://www.youtube.com/watch?...

Wracaj na pastwisko pilnować zwierząt, bo jeszcze w szkodę wejdą.

nic nowego , przecież od samego początku cccp bazował na propagandzie i kłamstwie , tam są zaprawieni w propagandowym boju , czyż przed internetem zachodnie media i intelektualiści nie powtarzali sowieckiej propagandy ? przecież na przykład po II wojnie w wyborach we francji i włoszech patie komunistyczne zdobywały po ponad 20% głosów , kreml od zawsze bił inne kraje na głowę w wojnie informacyjnej , pytanie dlaczego ?

A dlaczego Macedonia podbiła najpierw Grecję, a potem cały znany wówczas świat?
To proste: autorytaryzm oparty na poklasku obywateli twardo i konsekwentnie realizował swoje cele, a ze wspaniałej demokracji zostało tylko gadanie o d...e Maryni.
Paradoksalnie "bandytyzm" ma swoje jasno określone wartości i cele, a "demokracja" rozwadnia swoje cele debatując o "wartościach".
Mówisz o środkach określonych przez dążenie do obłąkanego, ale jednak jasnego celu (zwycięstwo światowej rewolucji). Ale one wynikają z determinacji jakiejś społeczności w dążeniu do osiągnięcia celu.
I tak sowieci zagłodzili Ukrainę, żeby była forsa na przemysł ciężki (czyli czołgi i armaty).
Narodowi socjaliści wymordowali Żydów i trochę Słowian oraz grabili Europę "by żyło się lepiej".
Chińscy komuniści zrezygnowali z gospodarki planowej, żeby komunizm nie upadł z powodów finansowych i gospodarczych.
Gdy człowiek ma cel, a nie ma skrupułów, to zawsze znajdzie jakiś środek. I to bardzo skuteczny środek.

Brawo, Brawo, Brawo...
Drugie, trzecie i ostatnie zdania - nic dodać, nic ująć...

jak filip macedoński podbijał grecję , to już w grecji od dawna nie było żadnej demokracji , poległa w trakcie drugiej wojny peloponeskiej , a gdy Aleksander pobijał persję to też nie było w persji żadnej demokracji , z tego powodu ,że jej tam nigdy nie było , moim zdaniem ta sowiecka przewaga w wojnie informacyjnej , wynikała z tego , że w demokracjach była masa wyznawców komunizmu , a dziś bierze się z tego , że dawni wyznawcy dalej kochają kreml

Bardzo na czasie temat, bardzo trafna ocena porównawcza do poruszania się w kisielu.
- Może jakąś przyczyną takiego histerium jest pozostawianie demokracji samej sobie, czyli owieczki/kurki na pożarcie drapieżnikom/liskom ..

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl