​Turcja murem podzielona

Według klasycznej już analizy Samuela Huntingtona współczesna Turcja należy do państw cywilizacyjnie rozerwanych. Granica między światem Zachodu a islamskim Bliskim Wschodem przebiega przez sam środek tureckiego społeczeństwa. Wiele wskazuje na to, że przedwczorajsze referendum jeszcze bardziej ten podział pogłębiło. Żeglując na fali popuczowej popularności, Recep Tayyip Erdoğan przeforsował swój projekt zmian konstytucyjnych wprowadzający rządy silnej ręki. Trzy elementy: wzmocnienie pozycji prezydenta, akcentowanie aspektów nacjonalistycznych oraz odwołania do islamu tworzą specyficzny neootomański koktajl, który narodowi chce zaserwować Erdoğan. Tym samym odwraca się coraz bardziej od Europy i zbliża do Bliskiego Wschodu oraz Afryki. Erdoğan nie miał jednak przygniatającej przewagi (poparło go 51,4 proc. głosujących). Część opozycji już zażądała ponownego przeliczenia głosów. Prezydenta nie poparły duże miasta, w tym Stambuł. Nie zapominajmy też, że od czasów stalinowskich czystek w żadnym europejskim kraju nie było tylu więźniów politycznych. Erdoğan musi więc być bardzo ostrożny. Jeśli przegrzeje system, cały kraj zapłonie jak Syria.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Polska ofensywa

Grudniowy szczyt Rady Europejskiej w Brukseli w ostatni piątek był debiutem nowego premiera Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej. Oczywiście szef rządu w Warszawie nie jest na europejskich salonach postacią anonimową, bo przez przeszło dwa lata regularnie uczestniczył w Ecofin, czyli strukturze grupującej ministrów finansów krajów członkowskich UE.

Jako pierwszy w historii szef resortu finansów rządu RP zaproszony został na posiedzenie Eurogrupy, która zrzesza ministrów finansów krajów strefy euro. Teraz wystąpił w nowej roli i zaczyna do niej przyzwyczajać partnerów i z naszego regionu Europy, i ze starej Unii. Na szczycie omawiane były sprawy dla Polski bardzo ważne w trzech obszarach. Pierwszy to polityka obronna. Drugi – polityka społeczna, edukacja i kultura. Wreszcie trzeci – polityka imigracyjna.

Jeśli chodzi o działania Unii Europejskiej w obszarze obrony, dla Polski szczególnie istotne jest zapewnienie komplementarnego, uzupełniającego charakteru działań UE wobec NATO i współpracy w ramach Paktu Północnoatlantyckiego krajów członkowskich Unii. Szczególnie istotna dla nas jest flanka wschodnia, stąd też będziemy kontynuowali nie tylko współpracę z Amerykanami w kontekście zwiększania ich obecności wojskowej w Polsce oraz z Brytyjczykami również stacjonującymi w naszym regionie Europy. Zresztą w tym tygodniu w stolicy RP ma być premier Theresa May wraz z ministrami spraw zagranicznych, obrony i kanclerzem skarbu w ramach cyklicznych corocznych konsultacji międzyrządowych polsko-brytyjskich, co ustawia relacje Warszawa–Londyn na wyjątkowym poziomie.

PESCO – nie tylko dla Berlina i Paryża

Formuła PESCO – unijnej polityki obronnej, przyjęta była przez stronę polską z oporami i zastrzeżeniami. Zgłaszał je zwłaszcza resort Antoniego Macierewicza. Formalnym wyrazem tych wątpliwości był też specjalny list ministrów spraw zagranicznych i obrony rządu RP, który skierowany został do wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej i odpowiedzialnej za politykę zagraniczną i bezpieczeństwo Federiki Mogherini. List ten zyskał rangę oficjalnego polskiego stanowiska dołączonego do dokumentu końcowego PESCO.

Publicystycznie można podsumować, że nie chcemy, aby z jednej strony beneficjentem ekonomicznym tejże polityki były wyłącznie niemieckie i francuskie fabryki przemysłu obronnego, a z drugiej, aby PESCO wiązało politycznie ręce krajom członkowskim Unii w ich relacjach zewnętrznych, choćby z Rosją.

Jednak jest jeszcze jeden aspekt funkcjonowania PESCO. Chodzi o kwestie stricte ekonomiczne, choć oczywiście związane z polityką. Rzecz w tym, aby unijne środki przeznaczone na politykę obronną szły nie tylko do niemieckich i francuskich fabryk związanych z przemysłem obronnym, lecz żeby również Polska była beneficjentem tych zamówień. Chodzi więc o zapewnienie tych zamówień i inwestycji dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Dodatkowo będzie to też wsparcie dla polskich małych i średnich firm (MŚP) oraz polskich przedsiębiorstw o średniej kapitalizacji (mid-cap) w sektorze obronnym. Dla polskiego ucha brzmi wręcz fenomenalnie to, że Unia Europejska wreszcie chce się bronić i że pacyfistyczne mrzonki wyrzucane są na śmietnik. Jest jednak rzeczą fundamentalną, czy spore unijne dotacje przeznaczone będą na rozkręcenie francuskich i niemieckich fabryk, czy też jednak odpowiednio duży kawałek tego obronnego tortu będzie przeznaczony dla Polski i naszego przemysłu obronnego.

„Nie” dla ideologicznych furtek

Drugi wymiar ostatniego szczytu w Brukseli to polityka społeczna, kultura i edukacja. Polska wspiera proklamację europejskiego filaru praw socjalnych oraz wyniki szczytu społecznego. Jednak rząd RP mocno podkreśla, że nowe rozwiązania muszą być transparentne i opierać się na pewnym konsensusie. Jednocześnie chcemy egzekwować zapisane w traktacie lizbońskim – jak on by się nam nie podobał – prerogatywy i kompetencje państw członkowskich UE. Europejski filar praw socjalnych jest wyłącznie „mapą drogową”, gdy chodzi o wspieranie rynków pracy oraz ochrony socjalnej. Z jego sugestii czy rozwiązań polski rząd może skorzystać, ale nie musi, bo politykę społeczną prowadzi kraj członkowski, a nie jest to kompetencją Unii Europejskiej. Niektóre natomiast sformułowania filaru wykraczają dalece poza prerogatywy Unii. Nie może on być nigdy w przyszłości wykorzystywany przez Komisję Europejską jako swoista furtka legislacyjna do kreowania nowych obowiązków w obszarze polityki społecznej. Jego zapisy mogą być przyjęte wyłącznie dobrowolnie przez poszczególne państwa członkowskie. Oczywiste, że potrzebne podnoszenie standardów socjalnych w krajach UE musi się odbywać w sposób naturalny, a nie z góry narzucony przez Brukselę. Te standardy muszą być zakorzenione w ekonomicznych możliwościach poszczególnych krajów tworzących Unię. Próby legislacyjne i pozalegislacyjne ze strony Komisji Europejskiej, próbujące normować np. równowagę między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów nie muszą być traktowane przez członków UE jako konieczne do wykonania. Podobnie kwestie dostępu do ochrony socjalnej, czasu pracy, informacji dla pracowników. Żadna z 20 głównych zasad i praw sformułowana przez europejski filar praw socjalnych nie może być potraktowana przez państwa tworzące UE na zasadzie „kopiuj, wklej”.

Polska jest przeciwna ujednolicaniu szkolnych programów nauczania w krajach UE. Uważamy, że należy współpracować na bazie sprawdzonych instrumentów i form, a nie tworzyć nowe, które mogłyby ograniczać kompetencje państw członkowskich, i też np. uczelni wyższych. Takich „furtek ideologicznych” w obszarze legislacyjnym nie chcemy. A decyzje o konkretnych kierunkach działania w zakresie kultury i edukacji muszą zapadać po dyskusjach i uzgodnieniach wewnątrz Unii.

Konsensus w polityce migracyjnej

Wreszcie polityka imigracyjna. Polska będzie kontynuowała działania w zwalczaniu imigracji do krajów Unii Europejskiej u jej źródeł. Powinniśmy pomagać krajom, z których imigranci wyjeżdżają do Europy, a nie obywatelom tych krajów, którzy tutaj, do Europy, głównie w celach ekonomicznych, przybędą. Rzeczpospolita – jak ostatnio pisał „Financial Times” – jest jednym z liderów, jeśli chodzi o przyjmowanie imigrantów i stabilizowanie sytuacji imigracyjnej w Europie. To nasz kraj przyjął w 2016 r. ok. 60 proc. (sic!) całej nowej imigracji zarobkowej do UE. Przede wszystkim dzięki zaakceptowaniu obecności obywateli Ukrainy – 70 proc. wszystkich pozwoleń na pracę w Unii to pozwolenia wydane przez Polskę Ukraińcom (!).

Polska – to oficjalne stanowisko rządu Mateusza Morawieckiego – w polityce imigracyjnej będzie żądać przyjmowania przez UE tylko rozwiązań akceptowalnych przez wszystkie kraje członkowskie. Będziemy nadal zdecydowanie sprzeciwiali się wszystkim obowiązkowym mechanizmom „redystrybucji” uchodźców. Deklarujemy też wsparcie dla tzw. zewnętrznego wymiaru polityki imigracyjnej, czyli chcemy pomagać u źródła, a nie już potem, gdy kolejne setki tysięcy imigrantów znajdą się w Europie.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl