154 lata temu zginął Stefan Bobrowski, Naczelnik Warszawy w Powstaniu Styczniowym

By August and Fryderyk Zeuschner - www.bn.org.pl, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1668537

„Wyrafinowany mord” – tak pisał Julian Łukaszewski o pojedynku Stefana Bobrowskiego z Adamem Grabowskim, przedstawicielem frakcji „białych”. Bobrowski, którego wada wzroku była tak ogromna, że musiał czytać, niemal przykładając listy do oczu, stawił się do walki ze świetnym strzelcem i wyszkolonym oficerem. Grabowski strzelił mu prosto w serce…

W nocy z 14 na 15 stycznia 1863 r. władze rosyjskie miały przeprowadzić brankę według listy przygotowanej przez hr. Wielopolskiego, która to lista zawierała wykaz nazwisk młodzieży z polskich domów patriotycznych. W związku z tym Zygmunt Padlewski, ówczesny Naczelnik Warszawy wyprowadził poborowych do Puszczy Kampinoskiej. Kierownictwo przejął Stefan Bobrowski, który wcześniej organizował konspiracyjny ruch wśród młodzieży kijowskiej. Zasłynął tam śmiałym ruchem, kiedy umiejscowił prasę podziemną w rosyjskiej drukarni przycerkiewnej. Potem maszyny drukarskie przewiózł do Warszawy. Tadeusz Bobrowski, starszy brat i opiekun Stefana, tak go charakteryzował:

Był to młodzieniec niepospolitych zdolności, niepośledniego na swój wiek wykształcenia, ale czym się oznaczał nade wszystko, to niezwykłą, prawie intuicyjną znajomością ludzi, umiejętnością obcowania, pociągania i posługiwania się nimi, i pod tym względem stworzony był na konspiratora.

Ważną rolę w życiu Bobrowskiego odegrali siostra i jej mąż, Apollo Korzeniowski (ojciec pisarza Conrada), którzy za zaangażowanie w działalność konspiracyjną i przygotowania do powstania, zostali aresztowani i zesłani w głąb Rosji.

Jako Naczelnik Bobrowski rozpoczął intensywną działalność organizacyjną. Zbudował podwaliny warszawskiej organizacji powstańczej, powołał instytucje państwa podziemnego, policję narodową, sądy, opiekę medyczną, zaopatrzenie oddziałów partyzanckich. Udało się m.in. zorganizować warsztaty, w których wyrabiano mundury, kożuchy, obuwie, różne przybory wojskowe i broń. Bobrowski zorganizował również komisję lekarską, która na zlecenie władz narodowych kierowała młodych lekarzy do wskazanych oddziałów.

Tak wspominał działalność Bobrowskiego jego kolega Majkowski: 

Człowiek ten zdawał się być stworzonym ma konspiratora. Ruchliwy, wytrwały, nieznużony, pełen inicjatywy, odważny prawie do lekkomyślności, poruszał się wśród ciągłych niebezpieczeństw, wiecznie miał po kieszeniach pełno pistoletów, rewolwerów i sztyletów, które zbierał dla powstańców. (...) Kilkakrotnie doszło do wiadomości policji, że Naczelnik Miasta Grabowski – pod tym nazwiskiem był on znany – będzie o tej godzinie w tej lub owej cukierni. Policja Narodowa ostrzegała go, że ma być tam aresztowany. Bobrowskiego bawiło to niesłychanie i spotkawszy mnie na ulicy zaprowadził mnie przed ową cukiernię ciesząc się widokiem wpadającej do niej policji i żandarmów. Zaledwie zdołałem go odciągnąć i uprowadzić ze sobą.

Pierwszym dyktatorem został gen. Ludwik Mirosławski, jednak jego oddziały poniosły klęskę, a on sam musiał uciekać. Bez zgody Rządu Tymczasowego zwolennicy obozu „białych” w Krakowie, sprzeciwiający się do tej pory powstaniu, mianowali nowego dyktatora – odnoszącego sukcesy militarne dowódca z kieleckiego, gen. Marian Langiewicz. Przy mianowaniu posłużono się intrygą, przedstawiając Langiewiczowi fałszywego wysłannika Rządu Tymczasowego, hr. Adama Grabowskiego z Wielkopolski. Utrzymywał on, że działa w porozumieniu z rządem, co było kłamstwem, powoływał się też na znajomość z Bobrowskim. Langiewicz dowództwo przyjął, a Rząd Tymczasowy ze względu na trudną sytuację musiał uznać mianowanie nowego dyktatora. Wkrótce jednak oddziały Langiewicza zostały też pobite, a generał trafił do austriackiego więzienia. Bobrowski ogłosił w Krakowie odezwę, w której oświadczył, że „naczelna władza przechodzi na powrót w ręce Tymczasowego Rządu Narodowego w Warszawie, który jest jedynie prawną ukonstytuowaną władzą”. Podpisał ją prawdziwym nazwiskiem. Był to pierwszy członek rządu, który ujawnił się publicznie z nazwiska, co wzbudziło wielki podziw.

W czasie pobytu Bobrowskiego w Krakowie doszło do spotkania mającego wyjaśnić okoliczności obwołania dyktatorem gen. Langiewicza. Bobrowski odmówił wówczas podania ręki fałszywemu wysłannikowi hr. Adamowi Grabowskiemu, za co został wyzwany na pojedynek. Wyzwania na pojedynek nie przyjął, wymawiając się sprawowanym przez siebie urzędem i wątpliwościami co do tego, czy hr. Grabowski jest człowiekiem honoru. Sprawę oddano sądowi honorowemu. Gen. Józef Wybicki wystosował odezwę do sądu honorowego z oświadczeniem, że Grabowski wziął od niego pieniądze na formowanie oddziału, z których się nie rozliczył, jednocześnie napisał do Bobrowskiego, aby nie zważał na żadne sądy honorowe i wytrwał w postanowieniu odmowy pojedynkowania się.

Bobrowski jednak, nic nikomu nie mówiąc, udał się na miejsce wyznaczone na pojedynek. 12 kwietnia 1863 r. w lesie łaszczyńkim pod Rawiczem Grabowski strzelił mu prosto w serce.

Julian Łukaszewski pisał:

Jeśli w ogóle zamazanie hańby lub obelgi w naszym stuleciu przez poranienie lub śmierć jest anachronizmem barbarzyńskim, to pojedynek w takich okolicznościach i z takim człowiekiem jak B. był po prostu – wyrafinowanym mordem. Nie cofam wyrazu, dodaj jeszcze, że nie tyle przeciwnik, co własny sekundant i przyjaciel B. zasłużył wobec sądu historii i własnego nawet sumienia na wyrok wiekuistego potępienia. Cały ten wypadek tyle w sobie mieści potwornej zbrodni, że pióro wypada z drżącej ręki, a myśl ze wstrętem odwraca się od zagłębiania w tę ciemnię występku. O! biada narodowi, który obojętnie patrzy na swoich bohaterów i przewodników! po trzykroć biada tym, którzy przyczynili się do ich zgłady. Cześć pamięci Stefana B.! Gdy inni zginęli z rąk tłuszczy moskiewskiej – on jeden poniósł śmierć od własnych rodaków, i to wedle wszelkich form usankcjonowanych przez – dobrze i wysoko urodzonych.


Na miejscu pojedynku postawiono pamiątkowy kamień.



Grób Stefana Bobrowskiego znajduje się na cmentarzu w Łaszczynie.



Grobem opiekuje się młodzież z miejscowej szkoły.

 
Źródło: muzeum.rawicz.pl,cgw.poznan.uw.gov.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Środek zimy, a opozycja... topnieje w oczach. Poseł Pawłowicz dla niezalezna.pl: Poparcia do podziału zostaje im coraz mniej

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Wyniki najnowszego sondażu CBOS, w którym PiS i PO dzieli przepaść na poziomie aż 29 punktów proc. budą spore emocje nawet wśród polityków. W rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł PiS Krystyna Pawłowicz przestrzega jednak, że choć wyniki dające Prawu i Sprawiedliwości 44 proc. poparcia cieszą jej ugrupowanie, nie można dopuścić, aby usypiały one czujność polityków obozu rządzącego. „Kierownictwo PiS dawało już i nadal daje do zrozumienia – nawet tą rekonstrukcją rządu, że jesteśmy w trakcie odpierania ataków na Polskę zarówno z zewnątrz jak i od środka. Te dobre wyniki PiS mogą zatem jeszcze bardziej siły wewnętrzne i zewnętrzne zmobilizować” - mówi prof. Pawłowicz.

Jak już informowaliśmy, najnowszy sondaż nie pozostawia żadnych złudzeń, co do podziału sił na polskiej scenie politycznej. Gdyby wybory odbyły się w styczniu, na PiS zagłosowałoby 44 proc. osób deklarujących udział w głosowaniu. Później długo długo nic... Kolejna partia – Platforma Obywatelska plasująca się na drugim miejscu zestawienia ma zaledwie 15 proc. poparcia, co oznacza, że do lidera zestawienia traci 29 punktów procentowych.

Z sondażu CBOS przeprowadzonego po rekonstrukcji rządu Mateusza Morawieckiego wynika również, że do Sejmu weszłyby jeszcze: Nowoczesna (6 proc. poparcia) i Kukiz'15 (5 proc. poparcia).

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo w dniach 9–17 stycznia 2018 roku na liczącej 951 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski. Preferencje partyjne badane były w grupie 673 osób deklarujących udział w wyborach.

CZYTAJ WIĘCEJ: Opozycja może już tylko siąść i płakać. W najnowszym sondażu jest PiS, a później... długo, długo nic
 
O nastroje w PiS po opublikowaniu najnowszych wyników sondażu CBOS zapytaliśmy poseł Krystynę Pawłowicz:

- Oczywiście jest się z czego cieszyć, bo 44 proc. poparcia, to wysokie notowania. Jako PiS cieszyć możemy się również z tego, że pula opozycji spłaszcza się coraz bardziej i tego poparcia do podziału zostaje im coraz mniej. Ostatnie odejścia polityków z partii opozycyjnych podważają dodatkowo zaufanie do nich. Nie jest tajemnicą, że Nowoczesna pogubiła się wewnętrznie już tak bardzo, że wynik na poziomie 6 proc. poparcia, to jak na nich naprawdę dużo. Wynik Platformy Obywatelskiej na poziomie 15 proc. poparcia jest jednak mimo wszystko stosunkowo wysoki. Jest to efekt sprzyjania tej opcji przez większość mediów. Gdyby nie media PO byłaby jeszcze niżej, chociaż w sumie z punktu widzenia Platformy to jest raczej kompromitujące, że mając tak sporą siłę przebicia w internecie oraz prywatnych stacjach telewizyjnych w ostatnim czasie mogą liczyć na poparcie w okolicach właśnie 15 proc. - tłumaczy prof. Krystyna Pawłowicz.

Jednocześnie polityk Prawa i Sprawiedliwości zwraca uwagę, że dobre wyniki sondaży chociaż niewątpliwie cieszą, nie mogą usypiać czujności w partii.

- Jestem zdania, że nie możemy się jednak za bardzo cieszyć z sukcesów w sondażach. Kierownictwo PiS dawało już i nadal daje do zrozumienia – nawet tą rekonstrukcją rządu, że jesteśmy w trakcie odpierania ataków na Polskę zarówno z zewnątrz jak i od środka. Te dobre wyniki PiS mogą zatem jeszcze bardziej siły wewnętrzne i zewnętrzne zmobilizować. Mówiąc o siłach wewnętrznych mam na myśli przede wszystkim ludzi dawnych służb, wojska i byłych beneficjentów II RP.
Oczywiście cieszą nas w PiS wyniki tego sondażu i wizerunkowo, prestiżowo ma on duże znaczenie dla opinii publicznej, ale nie powinno to usypiać naszej czujności. Nasi wyborcy ciągle dopytują się o często niezrozumiałe dla nich przyczyny zmian personalnych w rządzie. Musimy ciągle uspokajać nastroje naszych wyborców i tłumaczyć powody zmian. Oczywiście 44 proc. poparcia bardzo nas cieszy, ale nie może to usypiać czujności i odwracać uwagi od realizacji „Dobrej Zmiany” i od przyczajonych potężnych zagrożeń dla Polski od wewnątrz i z zewnątrz – wyjaśnia prof. Pawłowicz.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl