niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
24 kwietnia 2017

Mundurowi innego gatunku. Armia liczy nie tylko na czworonogi

Dodano: 06.04.2017 [20:31]
Mundurowi innego gatunku. Armia liczy nie tylko na czworonogi - niezalezna.pl
foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska
Konie, psy, muły, wielbłądy, słonie, małpy, gołębie, delfiny i lwy morskie – to tylko część gatunków, które były używane przez człowieka w celach wojskowych. Przez tysiące lat ludzie starali się zaprząc zwierzęta do własnych wojen - czytamy w najnowszej „Gazecie Polskiej”.

Sierżant Stubby to chyba jeden z najbardziej znanych żołnierzy I wojny światowej. W trakcie swojej 18-miesięcznej służby w okopach we Francji uczestniczył w 17 ofensywach. W Chemin des Dames był przez miesiąc pod ciągłym ostrzałem. Na froncie wsławił się doskonałym węchem, który pomagał mu wykrywać zagrożenie na długo przed tym, zanim sygnały ostrzegawcze dotarły do jego kolegów. Stubby był bowiem niewielkim kundelkiem i maskotką 102. Pułku Piechoty 26. Dywizji USA. Jest też pierwszym psem w armii amerykańskiej, który uzyskał awans ze stopnia szeregowego na sierżanta. Po wojnie jego łapę uścisnęło trzech prezydentów USA: Woodrow Wilson, Warren G. Harding i Calvin Coolidge. Został również przyjęty do Georgetown University, gdzie pełnił rolę maskotki drużyny.

Zwierzęta towarzyszą człowiekowi od tysięcy lat. Od początku służyły mu zarówno w czasie pokoju, jak i wojny. To właśnie armia wymyśliła najwięcej ciekawych zastosowań dla zwierząt. Przede wszystkim jednak sprawdzały się w logistyce. Jest oczywiste, że konie, muły, woły, wielbłądy i słonie przez wieki nosiły na swoich grzbietach ekwipunek i sprzęt wojskowy. Oczywiście nie było to ich jedyne zastosowanie. Szczególnie konie przez blisko 5 tys. lat stanowiły o sile armii, służąc do rozpoznania, szarży, komunikacji czy jako wsparcie. Rola tych zwierząt osłabła dopiero po II wojnie światowej. Jeszcze w latach 1939–1945 w armiach służyło miliony koni. Wystarczy spojrzeć na liczby. W trakcie działań wojennych III Rzesza używała w sumie 2,75 mln koni. W tym samym czasie Sowieci mieli po swojej stronie 3,5 mln tych zwierząt. Tylko pod Stalingradem zginęło ponad 50 tys. koni. Z doskonałej kawalerii słynęła armia polska, która przed wojną miała na stanie ok. 28 tys. rumaków. Zwierzęta często były cichymi bohaterami ważnych bitew II wojny. Przykładem mogą być chociażby muły, które stały się jednym z kluczy do zdobycia Monte Cassino. Na wąskich ścieżkach tylko te zwierzęta były w stanie zapewnić stałe dostawy amunicji, żywności i wody. Te uparte ssaki cechował niebywały spokój, który sprawiał nawet, że plotkowano o ich głuchocie. Nie reagowały bowiem na wybuchające wokół nich bomby. Po części dlatego, że uszkadzano im struny głosowe, aby nie mogły wydawać żadnych odgłosów. Ich złośliwość stała się wręcz legendarna i często sprawiała im kłopoty. Zabawną historię opisuje Melchior Wańkowicz w książce „Monte Cassino”. „Jeniec opowiadał o scenie, której był świadkiem: gen. Heydrich towarzyszył marsz. Kesselringowi, dowódcy frontu włoskiego, opuszczającemu po inspekcji Klasztor. Muł zaszedł drogę i auto obu satrapów musiało stanąć. Rozwścieczony gen. Heydrich kazał ukarać muła... trzydniową głodówką” – pisze Wańkowicz.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Pan Rybak vs żydzi .
Sąd Wrocław 13.04.2017 godz.13.30
bądźmy przed sądem celem poparcia dla p. Rybaka

Nie wspomniano w tym tekście o niedźwiedzi Wojtku, o ile dobrze widzę, a to był regularny żołnierz armii gen. Andersa.

Pomnik niedźwiedzia Wojtka w Edynburgu

http://wpolityce.pl/swiat/2710...

Wojtek palił faje i pił alkohol - nie jest więc idealnym wzorcem. Niemniej jednak do końca był wierny swoim towarzyszom broni. Każde polskie słowo aż do jego ostatnich dni w Edynburgu sprawiało mu radość.

Byłbym mocno zdziwiony, bo rzeczony Wojtek wyrósł pośmiertnie na zoocelebrytę i jeśli dzieci się o nim jeszcze nie uczą w szkołach, to zaraz zaczną.
Żeby nie było, że podważam: moja córka ma bluzę z Misiem Wojtkiem. Dostała za prawidłowe stawianie krzyżyków w wyborach do parlamantu.

Lepiej zeby sie uczyly o Wojtku, niz zakladaniu prezerwatywy na banana.
Brawo dla twojej corki, ktora mimo, ze ponizej wieku dopuszczajacego do wyborow wybrala lepiej niz nie jeden dorosly swego czasu co skazalo nas na 8 lat wasalstwa.
Dzieci to nasza przyszlosc.

Nie należy zapominać o mule siemańku,który był pupilem generałów i łowczego bula.

Najnowszy komentarz tygodnia Witolda Gadowskiego: Niewyjaśniona sprawa młodej Polki - O tragicznej sprawie młodej Polki niewyjaśnionej przez niemieckie służby, dziwnych sondażach i o zapracowanych ministrach Prezydenta. https://youtu.be/9KqFd-fVaOE

muly, psy, delfiny a o Wojtku nic a to przeciez bohater

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl