Mundurowi innego gatunku. Armia liczy nie tylko na czworonogi

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

Konie, psy, muły, wielbłądy, słonie, małpy, gołębie, delfiny i lwy morskie – to tylko część gatunków, które były używane przez człowieka w celach wojskowych. Przez tysiące lat ludzie starali się zaprząc zwierzęta do własnych wojen - czytamy w najnowszej „Gazecie Polskiej”.

Sierżant Stubby to chyba jeden z najbardziej znanych żołnierzy I wojny światowej. W trakcie swojej 18-miesięcznej służby w okopach we Francji uczestniczył w 17 ofensywach. W Chemin des Dames był przez miesiąc pod ciągłym ostrzałem. Na froncie wsławił się doskonałym węchem, który pomagał mu wykrywać zagrożenie na długo przed tym, zanim sygnały ostrzegawcze dotarły do jego kolegów. Stubby był bowiem niewielkim kundelkiem i maskotką 102. Pułku Piechoty 26. Dywizji USA. Jest też pierwszym psem w armii amerykańskiej, który uzyskał awans ze stopnia szeregowego na sierżanta. Po wojnie jego łapę uścisnęło trzech prezydentów USA: Woodrow Wilson, Warren G. Harding i Calvin Coolidge. Został również przyjęty do Georgetown University, gdzie pełnił rolę maskotki drużyny.

Zwierzęta towarzyszą człowiekowi od tysięcy lat. Od początku służyły mu zarówno w czasie pokoju, jak i wojny. To właśnie armia wymyśliła najwięcej ciekawych zastosowań dla zwierząt. Przede wszystkim jednak sprawdzały się w logistyce. Jest oczywiste, że konie, muły, woły, wielbłądy i słonie przez wieki nosiły na swoich grzbietach ekwipunek i sprzęt wojskowy. Oczywiście nie było to ich jedyne zastosowanie. Szczególnie konie przez blisko 5 tys. lat stanowiły o sile armii, służąc do rozpoznania, szarży, komunikacji czy jako wsparcie. Rola tych zwierząt osłabła dopiero po II wojnie światowej. Jeszcze w latach 1939–1945 w armiach służyło miliony koni. Wystarczy spojrzeć na liczby. W trakcie działań wojennych III Rzesza używała w sumie 2,75 mln koni. W tym samym czasie Sowieci mieli po swojej stronie 3,5 mln tych zwierząt. Tylko pod Stalingradem zginęło ponad 50 tys. koni. Z doskonałej kawalerii słynęła armia polska, która przed wojną miała na stanie ok. 28 tys. rumaków. Zwierzęta często były cichymi bohaterami ważnych bitew II wojny. Przykładem mogą być chociażby muły, które stały się jednym z kluczy do zdobycia Monte Cassino. Na wąskich ścieżkach tylko te zwierzęta były w stanie zapewnić stałe dostawy amunicji, żywności i wody. Te uparte ssaki cechował niebywały spokój, który sprawiał nawet, że plotkowano o ich głuchocie. Nie reagowały bowiem na wybuchające wokół nich bomby. Po części dlatego, że uszkadzano im struny głosowe, aby nie mogły wydawać żadnych odgłosów. Ich złośliwość stała się wręcz legendarna i często sprawiała im kłopoty. Zabawną historię opisuje Melchior Wańkowicz w książce „Monte Cassino”. „Jeniec opowiadał o scenie, której był świadkiem: gen. Heydrich towarzyszył marsz. Kesselringowi, dowódcy frontu włoskiego, opuszczającemu po inspekcji Klasztor. Muł zaszedł drogę i auto obu satrapów musiało stanąć. Rozwścieczony gen. Heydrich kazał ukarać muła... trzydniową głodówką” – pisze Wańkowicz.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.
Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pieczyński już zapomniał o pobiciu. W Polsacie dał taki popis, że zadziwił nawet Gozdyrę!

/ Polsat

Niedawno było głośno o pobiciu Krzysztofa Pieczyńskiego, który za ten incydent obwinił - co było łatwe do przewidzenia - katolików. Ale aktor po tym zdarzeniu już się otrząsnął, poszedł do telewizji Polsat i w programie Agnieszki Gozdyry dał ponownie upust swojej antychrześcijańskiej pasji.

Nawet prowadząca była zdumiona wywodem Pieczyńskiego, który w pseudoteologiczny sposób, nie dając jej dojść do głosu, opowiadał o awatarach, antychryście i polaryzacji w bóstwie:

Gdyby Agnieszka Gozdyra nie przerywała aktorowi, doszłoby zapewne do powtórki ze słynnego wykładu, jakiego Pieczyński ponad rok temu udzielił Superstacji. Wszystkich Czytelników, którzy chcieliby się udać razem z aktorem w podróż w Nieznane, zapraszamy do powtórnego obejrzenia tamtej tyrady:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl