Wkrótce przesłuchanie syna Tuska. A dziś groźba pozwu wobec posła PiS z komisji śledczej

Andrzej Lipecki/Gazeta Polska

Michał Tusk chce od parlamentarzysty Prawa i Sprawiedliwości przeprosin oraz wpłacenia kilkudziesięciu tysięcy złotych na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy. Chodzi o posła Marka Suskiego. I tak się akurat składa, że Suski jest członkiem komisji śledczej ds. Amber Gold, przed którą młody Tusk ma zeznawać. 

Na początku marca komisja śledcza do spraw Amber Gold zadecydowała, że przesłucha Michała Tuska. Wniosek o jego przesłuchanie poparło ośmiu członków, a przeciw był tylko Krzysztof Brejza z PO. Tusk ma odpowiadać na pytania związane z wątkiem lotniczy. Amber Gold miało bowiem udziały w kilku innych spółkach, m.in. OLT Express. To właśnie z nią współpracował syn przewodniczącego Rady Europejskiej, który w korespondencji z firmą Marcina P. posługiwał się e-mailem na nazwisko Józef Bąk. 

Choć przesłuchanie ma się odbyć dopiero 21 czerwca, to sam fakt wezwania przed komisję musiał Tuska juniora mocno zirytować. I ruszył do akcji – nie sam, a z pomocą swojego pełnomocnika, czyli Romana Giertycha. Padło na Marka Suskiego,  jednego z członków komisji ds. Amber Gold.

Poszło o wywiad, którego poseł Prawa i Sprawiedliwości udzielił. Powiedział w nim, jak przypomniał „Super Express”, że były premier najprawdopodobniej ostrzegł swojego syna o podejrzeniach wobec piramidy finansowej, a ten przekazał to twórcom Amber Gold. Za te właśnie słowa Michał Tusk chce przeprosin i zadośćuczynienia w wysokości 50 tysięcy złotych na WOŚP. Jeśli Suski tego nie zrobi, do sądu zostanie skierowany pozew.

Trudno dać więc wiarę zapewnieniom Giertych, że jego mocodawca „jako świadek wzywany przez komisję śledczą nie chce stwarzać wrażenia, że zamierza wyłączyć M. Suskiego” ze składu owej komisji.


Roman Giertych podtrzymał wszystko na antenie TVN24, podczas rozmowy z Moniką Olejnik.
Źródło: se.pl,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ten problem dotyczy prawie wszystkich osób po czterdziestce

/ pixabay.com

Niemal każda osoba zbliżająca się do 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. Większość narzeka na rozmazujący się tekst i źle widzi z bliskiej odległości. Odpowiada za to prezbiopia, czyli naturalne zmiany w układzie wzrokowym, które zachodzą wraz z wiekiem. Na tę przypadłość cierpi ok. 10 mln Polaków, przeważnie jednak nie wiedzą, w jaki sposób można ją korygować.

– Z badań wynika, że prawie wszyscy po 40 roku życia mają problemy ze wzrokiem, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Najczęściej objawia się to w postrzeganiu drobnych elementów w bliży – obraz zaczyna się rozmazywać, a w późniejszym okresie jest w ogóle niemożliwy do obserwacji 

- wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Szczerbiński, optyk optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PBS, 98 proc. osób powyżej 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. To niemal połowa społeczeństwa. Odpowiada za to prezbiopia, czyli efekt naturalnych zmian układu wzrokowego, które zachodzą wraz z wiekiem. Mogą o niej świadczyć problemy z czytaniem z bliskiej odległości, rozmazany obraz czy trudności z widzeniem po zmroku.

– Prezbiopia to problem z postrzeganiem drobnych elementów, druku, tekstu, jakimkolwiek przedmiotem, który znajduje się w bliży. Fachowo mówiąc, jest to problem akomodacji – tracimy możliwość akomodowania w taki sposób, żeby te drobne elementy mogły być dla nas widoczne – tłumaczy Paweł Szczerbiński.

Większość za problemy ze wzrokiem obwinia zbyt długą pracę przed komputerem, jednak prezbiopia dotyka wszystkie osoby w grupie 40+. Przyczyną jest coraz mniej sprężysta soczewka, czyli naturalne zjawisko, które pojawia się wraz z wiekiem. Mniej sprawne stają się mięśnie odpowiedzialne za zmianę kształtu soczewki. W efekcie oko nie jest w stanie widzieć przedmiotów czy druku z bliska lub daleka.

Badanie wskazuje, że 89 proc. osób po 40 roku życia nie wie, że prezbiopia to efekt naturalnych zmian. Jeszcze mniej osób wie, w jaki sposób korygować taką przypadłość i co można zrobić, aby mimo problemów ze wzrokiem żyć komfortowo. Jak podkreślają eksperci, prezbiopii nie można wyleczyć, ale można z nią żyć.

– Najprostszą metodą jest zastosowanie odpowiedniej, dodatkowej korekty okularowej bądź obecnie najlepsze rozwiązanie to zastosowanie okularów progresywnych, które umożliwiają widzenie w jednej parze wszystkich odległości komfortowo i wygodnie – podkreśla Paweł Szczerbiński.

Szkła progresywne nosi zaledwie 13 proc. Polaków. Dla porównania, we Francji wskaźnik ten przekracza 70 proc. Tymczasem okulary progresywne to najlepsze rozwiązanie dla prezbiopów, choć 76 proc. z nich i tak nosi okulary. Szkło progresywne ma kilka obszarów działania: górna część odpowiada za widzenie dali, dolna – za bliskie odległości, a środkowa pozwala widzieć na pośrednich dystansach. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie szkieł, za to zaś odpowiadają optometryści. Polacy rzadko jednak badają wzrok (64 proc. osób 40+ robi to rzadziej niż zalecane raz na rok), a 41 proc. nie wie, że wzrok można zbadać u optometrysty.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl