niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
25 kwietnia 2017

​Raj podatkowy nad Wisłą

Dodano: 20.03.2017 [21:47]
​Raj podatkowy nad Wisłą - niezalezna.pl
foto: arch. GPC
W 2015 r. połowa działających w Polsce spółek zagranicznych nie zapłaciła podatku dochodowego, a udział podatku korporacyjnego w PKB naszego kraju był najniższy w regionie. Korporacje urządziły sobie nad Wisłą raj podatkowy.

Jednym z podstawowych atrybutów państwa jest faktyczna możliwość ściągania podatków. Analogicznie atrybutem państwa teoretycznego jest tylko teoretyczna możliwość ściągania podatków. Oczywiście nie oznacza to, że państwo teoretyczne w ogóle nie ma żadnych wpływów. Po prostu zamiast ściągać je solidarnie ze wszystkich w sprawiedliwych proporcjach, ściąga je głównie z tych, którzy się nie postawią albo nie mają gdzie uciec ze swoimi dochodami. A na resztę patrzy przez palce.

Na fiskalizmie państwa teoretycznego cierpi więc rodzima społeczność, a w szczególności grupy najsłabsze, które najsilniej dostają po głowie. Za to zamożni i wpływowi oraz podatnicy z zagranicy czują się jak ryby w wodzie. Po pierwsze, wiedzą, że wykiwać włodarzy państwa teoretycznego to żadna wielka sztuka, wystarczy zaledwie nieco wysiłku i przebiegłości. Po drugie, mają pewność, że nikt też ich nie będzie specjalnie za to ścigał – po co, skoro są zastępy maluczkich, którym można przywalić dodatkowymi daninami w taki sposób, że nawet się nie zorientują. Na przykład podnosząc VAT, którego płacenia nikt bezpośrednio nie odczuwa, bo jest zawarty w cenie.

Swoją fiskalną nieudolność włodarze państwa teoretycznego często ubierają w szatki probiznesowe. Otóż to dlatego są tacy łaskawi dla wielkich koncernów, ponieważ chcą przyciągnąć inwestycje zagraniczne. Faktycznie, gdy państwo teoretyczne zapewni pewien podstawowy poziom przestrzegania prawa, to z inwestycjami zagranicznymi nie jest źle. Skoro rada plemienna oficjalnie mówi, że można wyzyskiwać tanich tubylców, jeszcze w dodatku niemal nic za to nie płacąc do ich wspólnej kasy, to w zasadzie czemu nie?

Środkowoeuropejskie eldorado

Na razie za wcześnie jest przewidywać, czy etatystyczny zwrot obecnej ekipy rządzącej pozwoli nam wydostać się z kolein państwa teoretycznego. Są na to szanse, ale nie opublikowano jeszcze wystarczająco dużo twardych danych.

Mamy za to pewność, że do 2015 r. żyliśmy na terytorium zarządzanym przez państwo teoretyczne. Dwa świeże raporty – „Uciekające podatki” kilku środkowoeuropejskich think tanków oraz „Działalność gospodarcza podmiotów z kapitałem zagranicznym w 2015 r.” autorstwa GUS-u – obfitują w dowody na to, że w zakresie ściągalności podatków w ostatnim roku rządów PO instytucje publiczne niemal idealnie wpisywały się w wyżej opisany model. Grzecznie zgadzały się na to, żeby korporacje zrobiły sobie nad Wisłą raj podatkowy, a rekompensowały to sobie dokładnym strzyżeniem zwykłych obywateli – którzy mieszkania, członków rodziny albo drobnego biznesu na Panamę raczej nie przeniosą.

Zaprzyjaźnione think tanki z Bułgarii, Czech, Węgier, Łotwy, Słowenii i Polski (nasz kraj reprezentował Instytut Globalnej Odpowiedzialności) postanowiły przyjrzeć się temu, jak wyglądała w naszym regionie Europy ściągalność podatku korporacyjnego w 2015 r. Wnioski, do których doszły, są przygnębiające. Kraje Europy Środkowej nie potrafią ściągać należności z koncernów, w związku z czym napełniają swoje budżety podatkami nakładanymi na obywateli – przede wszystkim VAT-em oraz opodatkowaniem pracy. Co gorsza, nawet na tym nieciekawym tle Polska wypadła... najgorzej. Gdyby oceniać państwowość przez pryzmat ściągalności CIT-u, w 2015 r. nawet Bułgaria była od nas państwem znacznie poważniejszym.

Znikające pieniądze

Dochody z podatku dochodowego od osób prawnych, czyli CIT, mają w Polsce marginalne znaczenie. Według autorów raportu w 2015 r. wyniosły one 1,5 proc. PKB, co było najniższym wynikiem wśród badanych krajów. W Bułgarii i na Węgrzech CIT stanowi 2 proc. PKB, a w Czechach nawet 3,5 proc. PKB. Średnia OECD to 3 proc. PKB, co oznacza, że kraje członkowskie tej organizacji przeciętnie ściągają z korporacji dwukrotnie więcej niż Polska.

Skalę nieudolności organów podatkowych lub celowego patrzenia przez palce na optymalizację podatkową w dużych firmach najlepiej obrazuje fakt, że Bułgaria potrafi ściągać z korporacji 2 proc. PKB, choć jej stawka CIT wynosi 10 proc., a więc jest niemal... dwukrotnie niższa od polskiej (19 proc.).

Poza Czechami we wszystkich badanych krajach z naszego regionu udział podatku korporacyjnego w PKB znacznie odbiegał od średniej OECD. W Europie Środkowej korporacje mają więc wyjątkowo udane życie – dużo łatwiejsze niż w najbardziej rozwiniętych krajach Zachodu. Niestety, na wygodnym życiu koncernów cierpią społeczeństwa – państwa odbijają sobie ubytki we wpływach podwyższaniem danin, które najbardziej obciążają obywateli. Przede wszystkim kryminogennym i uderzającym szczególnie w mniej zamożnych VAT em. Udział tego podatku w dochodach budżetowych w niektórych krajach naszego regionu jest wyższy nawet o 50 proc. od średniej OECD. Oprócz tego utrzymują one również stosunkowo wysokie obciążenie pracy daninami różnego rodzaju, w czym szczególnie przoduje Polska. Składki na ubezpieczenie społeczne stanowią nad Wisłą niemal połowę wpływów budżetowych, co jest rekordem wśród krajów regionu. A skoro wysokie składki ZUS i VAT są rekompensatą za utracony CIT, to w lepszej ściągalności danin z koncernów leży klucz do ulżenia nadmiernie opodatkowanym pracownikom i konsumentom.

Zysk tylko przeszkadza

Szersze światło na raj podatkowy, który urządziły sobie nad Wisłą korporacje, rzuca niedawna publikacja GUS-u opisująca wyniki działających w Polsce spółek z kapitałem zagranicznym. Otóż na 25 961 podmiotów, które złożyły bilans w 2015 r., zysk wykazało 13 717 z nich. Oznacza to, że niemal połowa funkcjonujących na naszym rynku firm zagranicznych nie płaci polskiego podatku dochodowego. Zamiast dochodu do opodatkowania wykazuje straty, zwykle fikcyjne, bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie da wiary, że kapitał zagraniczny ściąga nad Wisłę, by prowadzić tu działalność charytatywną. Sztucznie pompując koszty dzięki operacjom z siostrzanymi spółkami w innych krajach, podmioty zagraniczne potrafią „ciągnąć na stratach” latami. Zysk nie jest im do niczego potrzebny, a w zasadzie to jest nawet zbędny – w końcu od zysku trzeba zapłacić podatek. A nawet jeśli w końcu będzie trzeba, zawsze można załapać się jeszcze na jakąś ulgę. Według danych GUS-u efektywna stawka płaconego przez firmy zagraniczne podatku od wykazanego dochodu wynosi 17 proc., a więc jest o 2 pkt proc. niższa od stawki ustawowej. Spółki zagraniczne nie tylko więc zaniżają swój dochód (który przeciętnie wynosi zaledwie 4 proc. ich przychodu), ale też podatek płacony od tego i tak zaniżonego już dochodu.

Według autorów raportu „Uciekające podatki” ogólne polskie wpływy podatkowe w stosunku do PKB w 2015 r. były najniższe w regionie. Wyniosły 27 proc. PKB, tymczasem na Węgrzech 39 proc., w Czechach 34 proc., a nawet w Bułgarii 28 proc.

Tak niski wynik nie jest wcale efektem świadomej polityki opartej bna niskich podatkach, gdyż same stawki nad Wisłą nie są wcale niskie – stawka polskiego podatku CIT należy do najwyższych w Europie Środkowej. To efekt przede wszystkim nieudolności organów skarbowych oraz wieloletniego patrzenia przez palce na machinacje prowadzone przez największych podatników. Skończenie z istnieniem w Polsce państwa teoretycznego wymaga w pierwszej kolejności odbudowy polskich wpływów podatkowych. Tak, by podatki nad Wisłą płacili ci, którzy naprawdę mają z czego, a nie ci, z których najłatwiej je ściągnąć.
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Związki władzy z biznesem optymalizacyjnym - gangrena systemu podatkowego.
Rząd i Sejm są parawanem, za którym kryją się ci, którzy faktycznie kształtują system podatkowy w naszym kraju. Tak jak banki mają zbyt duży wpływ na prawo bankowe, tak biznes optymalizacyjny rządzi prawem podatkowym – pisze profesor Witold Modzelewski. Rączka rączkę myje , a ty obywatelu siedź cicho , nie narzekaj i ciesz się , że raz na cztery lata możesz oddać głos w wyborach .Marszałek Piłsudski wiedział by co zrobić " Bić k..wy i złodzei. " Aktualny rzad " dobrej zmiany " błądzi od wystrzału opony do pancernego drzewa , od jednej rocznicy do kolejnej rocznicy i tak 4 lata zlecą szybko. Póki co to rząd " dobrej zmiany " nie potrafił nawet przygotować przyzwoicie obiecanego w programie wyborczym podatku handlowego , który zmusilby zagraniczne korporacje do płacenia podatków w Polsce . Skutek wycofanie sie rakiem, bo podatek zablokowała " Unia " której wielkim korporacjom handlowym będącym mistrzami w biznesie optymalizacji podatkowej sie on nie spodobał.

http://ksiegowosc.infor.pl/wia...

Jeżeli ma być Europa dwóch prędkości, to tylko pod warunkiem, że państwa pierwszej prędkości regulują swoje zobowiązania fiskalne, wobec państw drugiej prędkości na miejscu, a nie w rajach podatkowych i nie korzystają z innych preferencji, niż te, które mają rodzimi przedsiębiorcy.
Nie ma mowy, by nadal funkcjonowały kolonie - PAŃSTWA EUROPEJSKIE GORSZEGO SORTU.

W Biblii podobno jest napisane że maksymalny podatek powinien wynosić 9 %, a w Polsce jest satanizm i jest ponad to.

tak tak przegonmy jeszcze firmy i zróbmy kołchozy

Wiadomo ze do Polski ciagnie holota i zydy wiec co mozna sie PO nich spodziewac zwlaszcza ze identyczna sytuacja byla w rzadzie.

Już w pierwszym akapicie tekstu jest totalny błąd.

Powinno być: państwo nie ściąga podatków od tych, którzy potrafią BEZKARNIE KORUMPOWAĆ przedstawicieli państwa (np. posłów, senatorów, ministrów, zarządców samorządowych, urzędników państwowych – zwłaszcza pracowników izb skarbowych, urzędów podatkowych – to oczywiście TAJEMNICA POLISZYNELA, nikt normalny o tym nic nie napisze, bo sam jest PODATNIKIEM i doskonale wie, jak urzędnicy podatkowi mogą mu zaszkodzić.

Przy okazji tzw. niezależności dziennikarskiej – nie słyszałem nigdy o dziennikarzu, który byłby niezależny od nasłanego na niego urzędnika jego macierzystego urzędu skarbowego. Tzn. działa tu coś podobnego do poprawności politycznej lub autocenzury – każdy wie, jak daleko NIE MOŻE się posunąć.

Wszyscy powinni zauważyć, że PiS próbuje podgryźć „sędziowską kastę uprzywilejowaną”. Ale o kaście PODATKOWEJ nawet nie śmie wspomnieć. Swoją drogą to logiczne – PiS chce uszczelnić ściąganie PODATKU VAT. A kto ten podatek ma ściągnąć?
Jeśli PiS spróbuje choćby tknąć urzędników skarbowych, to przecież oni natychmiast w rewanżu „rozszczelnią” ściągalność VAT.
Kwadratura koła.

A że na tym przegra państwo polskie? A co im to? Przecież byli szkolenie, że „polskość to nienormalność”!

„Po pierwsze: nie mieliśmy armat”. I na tym musiał poprzestać generał Napoleona tłumacząc przyczyny klęski.
„Po drugie” nie było już potrzebne.

W Polsce dzisiejszej jest to samo – na „po drugie” szkoda nafty: po pierwsze rządzi TOTALNA KORUPCJA!

SPÓŁKI ZAGRANICZNE W POLSCE NIE DZIELĄ SIĘ ZYSKIEM TAK, JAK
WG AUTORA POWINNY SIĘ DZIELIĆ

Podatki to dzielenie się zyskiem. Autor nie napisał nic o tym, co Polska
zyskuje z działalności spółek zagranicznych. Można odnieść wrażenie,
że z działalności połowy tych spółek Polska i Polacy nie zyskują nic.
Nie napisał o tym, że eksport Polski w 2015 roku wyniósł prawie 200
mld USD, że Polska jest 23 eksporterem świata, że stało to się możliwe
przede wszystkim dzięki zachodniemu know-how, że Polska jest eksporterem globalnym.

http://www.worldsrichestcountr...

Podatki, podatki, podatki ... nic na temat tego, ile spółki zagraniczne
zatrudniają ludzi, ile rocznie zapłaciły swoim pracownikom za pracę,
jakie to są sumy, ile ci pracownicy wpłacili w podatku dochodowym,
w VAT, akcyzach itd. do kasy państwowej. O tym, że spółki zagraniczne
muszą wydać w Polsce ogromne sumy na koszty związane z ich działalnością (utrzymanie infrastruktury - remonty, konserwacje, energia, woda, IT itd. itd.), też nic. Czy nie jest najważniejsze, że pieniądz do Polski, do polskich kieszeni trafia z całego świata, z ZEWNĄTRZ ? Czy kraj dzięki temu nie bogaci się ?

c.d. V

Autor uważa, że " nikt przy zdrowych zmysłach nie da wiary, że kapitał zagraniczny ściąga nad Wisłę, by prowadzić tu działalność charytatywną." Wszystkie wielkie korporacje i firmy posiadają oddziały,
fabryki albo np. sklepy wielkopowierzchniowe, które dają zyski i takie, które nie dają. Są trafione inwestycje i nie trafione, jedne dają od razu
duże zyski, inne po jakimś czasie, jeszcze inne przynoszą straty. Dużo
zależy od cykli biznesowych, koniunktury gospodarczej itp. Obecnie
wiele potężnych sieci handlowych ma w swoim portfolio zarówno setki sklepów deficytowych, jak i setki lub tysiące dochodowych. Kalkulacja
i optymalizacja zysków i strat decyduje, które z deficytowych spółka
dalej trzyma w biznesie, lub zamyka. Obecnie w USA wielkie sieci
handlowe jak Macy's, JC Penny, Sears, Wall-Mart, K-Mart itp. zamykają
setki sklepów. Tesco nie tak znowu dawno ogłosiło, że likwiduje operacje
całkowicie w Korei Południowej i zamyka wszystkie sklepy (kilkaset).

Spółki można opodatkować różnie, zabrać im mniej lub więcej pieniędzy z zysku. Co się dzieje, gdy zabiera im się dużo, lub bardzo dużo ? One
zwykle wtedy uciekają, np. z USA, z Europy (także z Polski) do Azji
lub gdzie indziej. Z jakiej przyczyny w Europie jest tak wielkie bezrobocie wśród młodych ludzi ? Dlaczego stany środkowego zachodu
w USA nazywane są "Pasem Rdzy " (po byłych fabrykach - "Rust Belt") ?
Z jakiego powodu "zapomniani" Amerykanie wybrali na prezydenta
Donalda Trumpa, który obiecał powrót przemysłu poprzez obniżenie
podatków korporacjom, aby stworzyć miliony nowych miejsc pracy ?

Wydaje się, że z podatkami i socjalizmem trzeba uważać. Każdy kij
ma bowiem dwa końce. Kiedy łamie się zasadę złotego środka (Golden
Rule) można się przekonać po szkodzie, co znaczy przysłowie które
mówi, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Zupełnie nie masz pojęcia o rynku, pieniądzu itd. Krótko - firmy zagraniczne nie robią Polsce żadnej łaski że tu inwestują. Chcą zarobić, to inwestują. Celem tego działania jest zysk. Zysk ma swoje koszty. Koszty nie mogą przekroczyć wartości zysku. Jeśli koszty przekraczają zysk oznacza to bankructwo. Wieloletnie wykazywanie strat które służy omijaniu zapłaty podatków (a być może także ponoszenia innych kosztów) oznacza że firma już dawno powinna upaść, albo jest dotowana z zewnątrz (co jest do wykazania/sprawdzenia ) albo oszukuje państwo w którym działa. Zatem mechanizm jest bajcznie prosty. I tu powstaje pytanie: jaka jest PRAWDZIWA sytuacja tych ponad 13tysięcy firm? No jaka jest, Misiu - znawco?

Zagraniczne firmy nie robią żadnej łaski, że tu inwestują. Im trzeba
zabrać cały zysk albo je przejąć siłą, kulturą i godnościom osobistom
ha ha ha ha ha

Korporacje, zanim zainwestowały wiedziały wszystko o uwarunkowaniach prowadzenia biznesu w Polsce
"nic na temat tego, ile spółki zagraniczne
zatrudniają ludzi, ile rocznie zapłaciły swoim pracownikom za pracę,
jakie to są sumy, ile ci pracownicy wpłacili w podatku dochodowym,
w VAT, akcyzach itd. do kasy państwowej. O tym, że spółki zagraniczne
muszą wydać w Polsce ogromne sumy na koszty związane z ich działalnością (utrzymanie infrastruktury - remonty, konserwacje, energia, woda, IT itd. itd.), też nic. Czy nie jest najważniejsze, że pieniądz do Polski, do polskich kieszeni trafia z całego świata, z ZEWNĄTRZ ? Czy kraj dzięki temu nie bogaci się ?"
Zacytowanej głupoty nie da się nawet skomentować! Płacą pracownikom! Cud! płacą za wodę , energię itd. itd. drugi cud, remontują infrastrukturę!Cud kolejny, na świecie nie spotykany!! Polska wyeksportowała. Polska? czy firmy działające na terenie Polski?Firmy, które sprzedając/ eksportując swoje produkty zarabiają, osiągają dochód, tu, w Polsce i tu, w Polsce mają płacić CiT. Pomimo tych "trudności" trwają i mają się nieźle. Słyszałeś o jakiej zagranicznej f-mie w Polsce, która upadła?Rzeczywiście wprowadziły (firmy) now-how ale dostali wysoko wykwalifikowaną siłę roboczą za ok 1000 euro. ZUS, podatek dochod. od osób fizycznych liczy się w procentach od bazy. Baza np w RFN czy GB jest 4 razy wyższa. Nawet przy niższym oprocentowaniu bazy wielkości bezwzględne są dużo wyższe i dlatego inwestują w Polsce ale żeby jeszcze kraść na CIT-cie
Kraje byłego demoludu jak można wyczytać śćiągają 2 x więcej CIT mimo jego niższej stawki i tam też korporacje dokonują cudów niebywałych. Płacą pracownikom, remontują infrastrukturę a nawet płaca za wodę i energię. Dobre korporacje, dobre

Utrata pracy i bankructwa firm wpisane sa w zasady konkurencyjnego rynku. Zwycieza lepszy a slabszy odchodzi.
Do tego trzeba sie przyzwyczaic. W USA i w Kanadzie trzeba placic podatki. Od podatkow nie ma ucieczki. Na tym bazuje gospodarka. Gospodarka Kanadyjska i USA zyskuje na takiej konkurencji. Od poczatku roku w Kanadzie przybylo 35tys. miejsc pracy, a w USA 235tys. miejsc pracy. Sa firmy ktore wymagaja specjalnej troski, ale takich biznesow w Polsce nie ma. Raj podatkowy w Polsce nie ma zadnego uzasadnienia. Autor artykulu ma racje. Nie ma tutaj miejsca, ale moglbym
podac glowne przyczyny bankructwa tych firm.

To efekt fukcjonowania Specjalnych Stref Ekonomicznych,

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl