Trening brabanckiego batalionu czołgów

flickr.com

Dobiegło końca szkolenie poligonowe czołgistów z 34. Brygady Kawalerii Pancernej w Ośrodku Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych Żagań-Karliki – podaje 11. Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej. 

Szkolenie poligonowe żołnierzy 1. Brabanckiego batalionu czołgów (1.bcz) było prowadzone w szerokim zakresie tematycznym. Pododdziały doskonaliły się w prowadzeniu działań taktycznych oraz ogniowych. Połowa czasu szkoleniowego obejmowała godziny nocne. Dodatkowym utrudnieniem były zmieniające się często warunki atmosferyczne. Marsz ubezpieczony, zajęcie rejonu ześrodkowania, działanie jako ubezpieczenie, przygotowanie i prowadzenie aktywnych działań w obronie: to tylko wycinek całego spektrum zadań, realizowanych na żagańskim poligonie – czytamy na portalu.

W czasie zajęć czołgiści wykorzystywali Laserowy Symulator Strzelań (LSS) AGDUS, który pozwala szlifować umiejętności precyzyjnej obserwacji, wykrywania celów i prowadzenia ognia. Dzięki wykorzystaniu symulatora, działonowi mieli doskonałą okazję do sprawdzenia poziomu wyszkolenia i celnego oka. Wydruk komputera z ilością trafień natychmiast odczytywany był przez kierownika zajęć. Posiadał on pełen obraz aktualnej sytuacji i na bieżąco mógł reagować na ewentualne błędy – podaje 11. Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej.

W szkoleniu brała udział 3. i 4. kompania czołgów, wspierane przez kompanię dowodzenia i kompanię logistyczną 1. Brabanckiego batalionu czołgów. 
Źródło: MON,11 ldkpanc

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl