Instrukcje z Niemiec dla dziennikarzy. Ta sprawa budzi niesmak wśród Polaków

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

ES

Kontakt z autorem

– To nie powinno mieć miejsca. Teraz pozostaje pytanie: na ile dziennikarze faktycznie realizują to, co otrzymują w piśmie z Niemiec? A to już trzeba rozpatrywać bardziej indywidualnie. W mediach tego koncernu były wcześniej artykuły niezbyt przychylne poprzedniej władzy. Pytanie, jaka wtedy była treść listów. Sprawa ta na pewno może budzić niesmak wśród Polaków – podkreśla w rozmowie z portalem Niezalezna.pl profesor Piotr Wawrzyk.
 
Jak pan skomentuje list, który został wysłany do pracowników koncernu Ringier Axel Springer?
Z tego, co słyszałem, jest to praktyka w tej firmie, że taki list jest wysyłany cotygodniowo do pracowników. Tylko tu musimy zwrócić uwagę na jedną rzecz. Co innego jest wysłać taki rodzaj instrukcji do pracownika w Niemczech, co innego do dziennikarzy w Polsce. Sytuacja ta wygląda bardzo niezręcznie i pokazuje kompletny brak wyczucia ze strony niemieckiej. W czasie, gdy jest ostry spór polityczny, do Polski zostaje wysłana instrukcja ingerująca w politykę. To nie powinno mieć miejsca. Teraz pozostaje pytanie: na ile dziennikarze faktycznie realizują to, co otrzymują w piśmie z Niemiec? A to już trzeba rozpatrywać bardziej indywidualnie. W mediach tego koncernu były wcześniej artykuły niezbyt przychylne poprzedniej władzy. Pytanie, jaka wtedy była treść listów. Sprawa ta na pewno może budzić niesmak wśród Polaków.

Czy czytelnik takich mediów, jak Onet.pl, „Newsweek”, „Fakt” może czuć się urażony i w jakieś mierze oszukany przez te media?
Przeciętny czytelnik widzi w tym momencie, że szef zagranicznego koncernu medialnego stara się sterować debatą publiczną w Polsce. Polakom, ze względu na zaszłości historyczne, bardzo źle kojarzą się tego rodzaju instrukcje z Niemiec. Widać, że prezesowi Ringier Axel Springer zabrakło wyczucia sytuacji.
 
Panie profesorze, na ile jest w Polsce potrzebna repolonizacja mediów?
Jest to niezdrowa sytuacja dla debaty publicznej w Polsce, że koncentracja prasy lokalnej jest w jednym czy dwóch rękach. Tutaj pojawia się pytanie, jak przeprowadzić taką repolonizację? Wydaje się, że najlepiej określić dopuszczalny procentowy udział w rynku dla jednego koncernu /firmy i dać na przykład rok, dwa, na dostosowanie się tym, którzy tego warunku nie spełniają. A wtedy będą mogli zrobić to na zasadach rynkowych, przenosząc prawo własności, ale na zasadach rynkowych.

Dzisiaj w „Gazecie Wyborczej” pojawił się zarzut, że media będą w rękach tylko Jarosława Kaczyńskiego. A repolonizacja ma służyć jedynie temu, żeby PiS wygrało wybory samorządowe.
Jest to zarzut w stylu deklarowanej opozycji. Skoro „Gazeta Wyborcza” krytykuje takie działanie, to powinna również skrytykować, że źle dzieje się również w Niemczech, bo tam sto procent mediów jest w rękach kapitału niemieckiego, podobnie jest we Francji. A przecież chcemy wzorować się na zachodnich rozwiązaniach.


Rozmawiała Ewelina Steczkowska.
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Zapadł wyrok za okrutne zabicie psa

Zapadł wyrok za okrutne zabicie psa

Polska doceniona przez unijną komisarz.…

Polska doceniona przez unijną komisarz.…

Pozew w sprawie Amber Gold. Klienci…

Pozew w sprawie Amber Gold. Klienci…

Wspólna deklaracja o współpracy UE i…

Wspólna deklaracja o współpracy UE i…

W Krakowie stanie pomnik upamiętniający…

W Krakowie stanie pomnik upamiętniający…

Zapadł wyrok za okrutne zabicie psa

/ flickr.com/Brian Arechiga/CC BY 2.0

Sąd Rejonowy w Nidzicy skazał 44-letniego mężczyznę na rok bezwzględnego więzienia za zabicie psa ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna przywiązał psa do torów. Zwierzę zginęło rozjechane przez pociąg. Wyrok nie jest prawomocny.

44-letni Piotr K. odpowiadał za to, że w 21 listopada 2016 r., działając ze szczególnym okrucieństwem, zabił swojego dziesięcioletniego psa – Azora. Mężczyzna, wiedząc, iż przez rejon przejazdu kolejowego w pobliżu miejscowości Żelazno na terenie gminy Nidzica kursują pociągi, przywiązał psa sznurkiem do jednej z szyn torowiska. W rezultacie pociąg najechał na Azora i zwierzę zginęło na miejscu.

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie Olgierd Dąbrowski-Żegalski, Piotr K. już w trakcie postępowania przygotowawczego przyznał się do przedstawionego mu zarzutu i złożył obszerne wyjaśnienia. Przesłuchany w charakterze podejrzanego tłumaczył m.in., że Azor podupadł na zdrowiu, a on sam nie miał pieniędzy na leczenie, bądź uśpienie psa. W związku z tym uznał, że "skróci jego cierpienia" przywiązując psa do torowiska, po którym jeżdżą pociągi.

Sąd Rejonowy w Nidzicy, do którego wpłynął akt oskarżenia w tej sprawie, w piątkowym wyroku uznał Piotra K. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i wymierzył mu za to karę jednego roku pozbawienia wolności. Sąd orzekł wobec oskarżonego także nawiązkę w kwocie 1 tys. zł na rzecz Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami "4Łapy".

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl