Amber Gold: siedziba spółki w opuszczonej kamienicy - resort tego nie sprawdził!

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

wg

Kontakt z autorem

We wniosku do resortu gospodarki o wpisanie do rejestru domów składowych spółka Amber Gold podała adres, pod którym mieściła się... opuszczona kamienica z powybijanymi oknami. Ale urzędnikom rządu PO to nie przeszkadzało. Na początku stycznia 2010 r. wpisali spółkę do rejestru.

Dziś przed komisją śledczą ds. afery Amber Gold zeznawał były dyrektor Departamentu Administrowania Obrotem w Ministerstwie Gospodarki Jarosław Mąka.

Na wstępie przesłuchania poseł PiS Jarosław Krajewski spytał o - złożony w grudniu 2009 r. w resorcie gospodarki - wniosek Amber Gold o wpisanie jej do rejestru domów składowych, do którego firma ta została wpisana na początku stycznia 2010 r.

Krajewski wskazywał, że we wniosku spółka podała adres, pod którym mieściła się... opuszczona kamienica z powybijanymi oknami. "Był to budynek w opłakanym, fatalnym stanie. Czy tak powinna wyglądać siedziba domu składowego, który jest pod nadzorem ministra gospodarki?" - pytał poseł. Dodał, że dopiero po trzech miesiącach spółka zmieniła siedzibę.



Odpowiadając, Mąka przyznał, że dopiero podczas dzisiejszego przesłuchania dowiedziała się, jak wyglądała ówczesna siedziba Amber Gold. "Dane przedstawione we wniosku uznajemy za dane prawdziwe. Na tym etapie nie sprawdzamy siedziby, ani nie kontrolujemy tych informacji" - powiedział Mąka.

"Jeśli chodzi o sprawy departamentu, który ja reprezentowałem w tym czasie, to do nas należały warunki rejestracji, więc przyjęcie wniosku"

- wskazał. Świadek dodał, że ówcześnie obowiązujące przepisy przewidywały, iż uznawało się, że dane zamieszczone we wniosku są prawdziwe.

Krajewski pytał świadka, czy resort gospodarki wykazywał jakiekolwiek zainteresowanie realnością siedziby spółki Amber Gold jako domu składowego, która bardzo szybko otrzymała zgodę na prowadzenie działalności.

"Gdybym miał z tym domem współpracować jako przedsiębiorca, na pewno bym sprawdził, z kim ta współpraca będzie przebiegała" - odpowiedział wymijająco Mąka.

"Taka siedziba spółki Amber Gold powinna dać do myślenia również funkcjonariuszom publicznym (...), że jest to podmiot, który zamierza prowadzić działalność koncesjonowaną (...) i przedstawia swoją siedzibę jako kamienicę w opłakanym stanie. Rozumiem, że w tamtym czasie nie mieliście takiej refleksji, wiedzy, ani nie było to w państwa zainteresowaniu"

- ocenił Krajewski. 
Źródło: niezalezna.pl,PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
„Nie przewidujemy zmian w programie Rodzina…

„Nie przewidujemy zmian w programie Rodzina…

Powstała biografia Wandy Półtawskiej

Powstała biografia Wandy Półtawskiej

Co czwarta osoba na świecie będzie miała…

Co czwarta osoba na świecie będzie miała…

Nieuchwytny pełnomocnik Berlina

Nieuchwytny pełnomocnik Berlina

Chcą dekomunizacji na uczelniach

Chcą dekomunizacji na uczelniach

I oni mają czelność nas pouczać! Większość niemieckich uczniów nie wie nic o Auschwitz

/ Youtube/printscreen

Ponad połowa uczniów w wieku 14-16 lat w Niemczech nic nie wie o niemieckim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz-Birkenau - wynika z badań przeprowadzonych przez Fundację Koerber w Hamburgu, o których informuje dziś „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Jak widać akcje typu #GermanDeathCamps są niemieckiej społeczności bardzo potrzebne.

Niemiecki dziennik określa wyniki sondażu, z którego wynika, że tylko 47 proc. uczniów w tym wieku słyszało o Auschwitz, mianem "alarmujących" i "wieścią hiobową".

Z niepokojem przyjmujemy do wiadomości, że systematycznie zmniejsza się liczba krajów związkowych, w których w szkołach średnich historia jest samodzielnym przedmiotem. To moim zdaniem przyczyna zastraszająco małej wiedzy o obozach koncentracyjnych

- powiedział Sven Tetzlaff z Fundacji Koerber.

Większą wiedzą dysponują uczniowie w wieku 17 lat i starsi. Z sondażu wynika, że 71 proc. z nich wie, co kryje się pod pojęciem Auschwitz-Birkenau.

Zastanawiając się nad przyczynami luk w wiedzy historycznej, autorka materiału w "FAZ" Hannah Bethke zwraca uwagę na ciągłe skargi rodziców i uczniów, że w szkole "bez przerwy mówi się o czasach nazistowskiej dyktatury".

Skąd więc luki w wiedzy?

- pyta autorka.

Jej zdaniem wynik sondażu wskazuje na to, że o niemieckich zbrodniach, w tym o Auschwitz, nie mówi się w domach, w rodzinach.

O czym mówi się w tych rodzinach? Jakie książki czyta się, jeśli w ogóle czyta się książki?

- zastanawia się Bethke.

Sondaż przeprowadzono w lipcu i sierpniu na reprezentatywnej grupie 502 uczniów.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl