​Co tak naprawdę łączy państwa V4

Grupa Wyszehradzka kończy 26 lat, a jej członków dzieli wiele. Polacy nie są na przykład ani tak laiccy jak Czesi, ani tak prorosyjscy jak obecny rząd Węgier, ani tak nacjonalistyczni jak Słowacy. V4 łączy jednak rzecz fundamentalna – silne przywiązanie do państwa narodowego i jego podstawowych funkcji: ochrony granic, rozwoju potencjału obronnego i harmonizacji życia społecznego. Nasze społeczeństwa, wychodząc z przeszłości na poły kolonialnej, są spragnione sprawnych i silnych państw. Dlatego też sceptycznie przyjmują rady elit krajów, które zdążyły już skorzystać z dobroci silnego państwa, a dziś pouczają słabszych sąsiadów w kwestii otwartości, europejskości, multikulturalizmu. Ktoś powie, że to zacofanie. Jednak wyznaczniki postępowości ostatnio się zmieniają. Momentem, gdy V4 zaakcentowała swoją tożsamość, był kryzys migracyjny. Zdecydowała tu krytyka zachodnioeuropejskiego modelu społecznego. Kraje V4 uznały, że posiadanie jednego z najniższych na kontynencie poziomów przestępczości jest lepsze niż życie w wiecznym stanie wyjątkowym, jak to ma miejsce od ponad roku we Francji. Czy to jest zacofanie?

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Po co to Panu/Pani?

Trudno znaleźć cokolwiek poważnego w prezydenckim projekcie referendum, czego nie należy mylić z referendum konstytucyjnym, dlatego pozostaje mi tylko jedno. Poważnie się zastanawiam, po co to komu?

Polakom nie przyda się do niczego, chyba że ktoś wyniesie z lokalu kartkę i podłoży sobie pod nogę kiwającego się stołu.

Prezydent też ma problem ze wskazaniem jednego konkretnego argumentu, przemawiającego za wyrzuceniem 150–200 milionów złotych w błoto. Proszę wybaczyć, ale hasła „uruchamiamy debatę o konstytucji” nie kupuję, w każdym razie nie za takie absurdalne pieniądze. Ze wstępnych ocen i deklaracji wynika jasno, że więcej podmiotów chce to referendum zbojkotować lub co najmniej zniechęca swoich wyborców, niż ma zamiar je wspierać. Średnio rozgarnięta opozycja mówi wprost, że nie pójdzie do urn, bo Andrzej Duda łamie konstytucję i nie ma prawa się do konstytucji odwoływać. PiS ustami Beaty Mazurek i Marka Suskiego, czyli de facto Jarosława Kaczyńskiego, oświadcza nieco łagodniej, że pomysł jest taki sobie, a frekwencja zapowiada się na fatalnym poziomie. Kto w takim razie będzie nakręcał kampanię quizu zbudowanego z 15 pytań, gdy zacznie się wojna o samorządy? Równie dobrze można oczekiwać, że kibice w trakcie mistrzostw zamiast meczów będą oglądać balet. Spróbuję zgadnąć, o co chodzi. Prezydent zgłosił referendum w czasach, gdy był to jego jedyny pomysł na usamodzielnienie polityczne i teraz nie potrafi się wycofać. Typowe dla polityków, ale wystarczyło policzyć koszty i tutaj ponad wszelką wątpliwość wycofanie się jest tańsze, nie tylko politycznie.

Nie sądzę jednak, aby Andrzej Duda ze swoim otoczeniem cięli koszty. Niezdrowe ambicje wzięły górę i kompromitacja jest nieuchronna. 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl