Maciej Kot: Ogromnie się cieszę ze zwycięstwa

By Tadeusz Mieczyński, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=25254902

Azja mi rzeczywiście służy, chcę tu wrócić za rok z pozytywnymi wspomnieniami - powiedział Maciej Kot reporterowi TVP Sport po zwycięstwie w konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w południowokoreańskim Pjongczangu.

Kot odniósł dziś drugie w karierze zwycięstwo w zawodach pucharowych, na podium stanął po raz trzeci.

- Moja obecna forma jest bliska tej, w jakiej byłem latem ubiegłego roku, gdy zwyciężyłem w Letniej Grand Prix. Oczywiście nadal są w moich skokach pewne mankamenty, które na bieżącą koryguję z trenerem. Ogromnie się cieszę ze zwycięstwa, było dość trudno, gdyż zmienne warunki wietrzne powodowały, że zawody były loteryjne. Byli w nich także pechowcy, ja natomiast oddałem dwa dobre skoki i jestem zadowolony - dodał piąty skoczek klasyfikacji generalnej PŚ.

Zawodnik z Zakopanego przyznał, że wyjedzie z Korei zabierając ze sobą tylko dobre, miłe wspomnienia. Ma ich sporo, są także takie, o których lepiej nie pamiętać.

Zabieram to, co pozytywne, dobrze się tu czułem. Mam nadzieję, że za rok podczas igrzysk moje wrażenia z Pjongczangu będą takie same

- zaznaczył.

Na pytanie, z jakimi nadziejami pojedzie na mistrzostwa świata w Lahti, Kot potwierdził, że zwycięstwa dodały mu pewności siebie, ale jego nastawienie jest zawsze takie same.

Jadę po to, aby dobrze wykonać swoją pracę i przywieźć medale

- stwierdził. 
Źródło: PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Przeciwlotnicy na wymarszu

/ mat arch.

W ostatnich dniach żołnierze baterii dowodzenia dywizjonu przeciwlotniczego 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie uczestniczyli w zajęciach z terenoznawstwa.

Broń, hełm, kamizelka taktyczna – to obowiązkowe wyposażenie, które każdy żołnierz zabrał tego dnia ze sobą na zajęcia. Ponadto wypełnione plecaki z dodatkowym wyposażeniem, z każdym kilometrem stawały się coraz cięższe — czytamy na oficjalnym portalu 10. BKPanc. 

Na zajęciach nie mogło zabraknąć również mapy i kompasu. Pokonanie trasy kilkunastu kilometrów zajęło przeciwlotnikom kilka godzin. Było to zadanie wymagające, zwłaszcza dla żołnierzy, którzy zawodową służbę wojskową rozpoczęli w ostatnim czasie. Oni właśnie najbardziej odczuwali trudy związane z kilkugodzinnym marszem. Po pewnym czasie broń zaczęła ciążyć, hełm przeszkadzać, a buty stawały się coraz mniej wygodne — wyjaśnia świętoszowska brygada.

Żołnierze na zajęciach radzą sobie naprawdę dobrze. Ci którzy niedawno rozpoczęli służbę wojskową szybko przyswajają wiedzę i umiejętności. Słuchają cennych uwag przełożonych, podpatrują zachowania swoich kolegów, dzięki czemu stale nabywają doświadczenia. Dla części z nich są to pierwsze tego typu zajęcia, gdzie oprócz wiedzy i umiejętności zdobytych podczas wcześniejszego szkolenia, muszą wykazać się dużą odpornością psychiczną i fizyczną

— tłumaczy dowódca drużyny, kapral Artur Mazurkiewicz, cytowany przez oficjalny portal 10. BKPanc. 

Żołnierze oprócz posługiwania się mapą i kompasem, w trakcie zajęć doskonalili zagadnienia dotyczące wykonywania marszu ubezpieczonego. Ponadto doskonalili elementy związane ze zrywaniem kontaktu ogniowego z przeciwnikiem, wyjściem z zasadzki czy realizacją procedur wzywania ewakuacji medycznej — informuje 10. Brygada Kawalerii Pancernej. 

Źródło: 10. BKPanc.

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl